Janusz Wiertel: Prezydent wszystkich lumpenproletariuszy

duda2015-08-31.

Prezydent Duda: „Polska nie jest dziś krajem, o którym można by powiedzieć, że jest państwem sprawiedliwym, w którym obywatele traktowani są równo…”

Nie powiem, że nie wiem o co chodzi prezydentowi; tyle, że w ustach kogoś, kogo na szczyty wyniosły prawicowe poglądy – takie słowa świadczą albo o małym rozumku, albo o dążeniu do wywołania krwawych rozruchów.

Co znaczy równe traktowanie w państwie demokratycznym w ustach Dudy? Równy podział wypracowanych dóbr? A może – każdemu według potrzeb, każdy w miarę możliwości? W praktyce oznacza to, że pracowici i przedsiębiorczy będą wykorzystywani przez wygodnych nierobów oczekujących „sprawiedliwości”. Czy rzecznikiem socjalizmu w wydaniu stalinowskim stara się zostać prezydent „wszystkich Polaków” Duda?

Dla przypomnienia, rudymenty: Zasady państwa demokratycznego, sformułowane jeszcze przez Peryklesa 2 500 lat temu, to izonomiaizegoria. Izonomia to nie mniej nie więcej – równość wobec prawa i równość praw. Izegoria to równość głosu. Nic inaczej jest dziś. Konstytucja RP z 1997 r. zapewnia zarówno równość wobec prawa, jak i takie same prawa wszystkim obywatelom RP (a także obcokrajowcom przebywającym na terytorium Polski), oraz prawo uczestniczenia w wyborach powszechnych z głosem o takiej samej wadze (według tej samej ordynacji wyborczej), jaka przysługuje wszystkim obywatelom RP (w Wyborach do Parlamentu Europejskiego – wszystkim obywatelom UE). Każdy obywatel ma prawo być wybieranym na równych zasadach.

O czym wobec tego mówi prezydent Duda? Mówi o równym podziale zysku bez uwzględnienia wkładu pracy. Za sprawiedliwe przedstawia to, co jest niesprawiedliwe. Nie bez powodu odwołuje się do naszych najgorszych wad. W jakim celu? Łatwo nam wmówić, że skoro ktoś więcej zarabia powinien płacić podatki według progresywnej skali podatkowej. Tak jakby 20% od 20 tys. równało się 20 % od 2 mln. Płaci więcej…

My Polacy bardzo lubimy mieć więcej od bliźnich, a naszą zawiść wzbudza sytuacja, gdy innemu powodzi się lepiej. Wówczas zaczynamy, w zadziwiającej i trudnej do osiągnięcia solidarnej jedności, ściągać w dół tych, którym się udało. Rzadko dostrzegamy, że sukces finansowy okupiony jest ogromnym wkładem pracy, ryzykiem, ciągiem porażek. Z tego punktu widzenia nie jest sprawiedliwa ani progresywna skala podatków, ani równy podział dóbr. I nigdy nie były.

Denerwuje mnie gdy ci, którzy nie robią nic z własnym życiem oczekują dudowej „sprawiedliwości”. Bo „bogaci to złodzieje, którzy żerują na biednych”.

To nawet nie socjalizm, to rządy lumpenproletariatu, do którego odwołuje się „prezydent wszystkich Polaków”.

Janusz Wiertel

Print Friendly, PDF & Email

14 komentarzy

  1. StanStupkiewicz sr 2015-08-31
  2. wejszyc 2015-08-31
  3. Magog 2015-08-31
  4. Therese Kosowski 2015-09-01
  5. slawek 2015-09-01
  6. Mr E 2015-09-01
    • BM 2015-09-01
  7. Mr E 2015-09-01
    • BM 2015-09-01
  8. Mr E 2015-09-01
  9. wejszyc 2015-09-01
  10. slawek 2015-09-02
  11. Woziwoda 2015-09-02
  12. A. Goryński 2015-09-04
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com