W 1998 r. moja przyjaciółka siedziała w klasztorze buddyjskim w jednym z krajów Azji. Była odcięta od świata, więc od czasu do czasu informowałem ją, co się dzieje w kraju. Poniżej fragment mego listu. No i dużo się zmieniło?
- Kiedy jakiś czas temu mianowano ginekologa dyrektorem fabryki traktorów Ursus, nikt jakoś specjalnie nie protestował, nawet święta Unia Wolności (jak ktoś jest taki głupi, żeby próbować rządzić Ursusem…). Teraz premier mianował dotychczasowego rzecznika rządu członkiem rady nadzorczej lukratywnej Telekomunikacji i od razu UW podniosła krzyk, że to decyzja polityczna, a przecież przy nominacjach trzeba brać pod uwagę fachowość.
- Policjant nakrył dwóch włamywaczy na obrabianiu sklepu. Zaczęli uciekać, on zagroził strzelaniem, a ponieważ nie zatrzymali się, zaczął strzelać. Dwaj koledzy włamywaczy, którzy czekali na nich w samochodzie, przestraszeni ruszyli nagle i znaleźli się na linii strzałów, tak że jeden z nich został postrzelony. Prokurator oskarża… policjanta. Widocznie dba o to, żeby praca bandytów była bezpieczna – przecież i tak się narażają, więc nie powinni się obawiać, że w robocie coś im się złego przytrafi.
- W telewizji pokazali, że do domu w sąsiedniej dzielnicy przyszli przedstawiciele jakiejś firmy i bez nakazu eksmisji czy jakichkolwiek innych papierków wyrzucili matkę z dziećmi z meblami na podwórko (ojciec był w pracy). Chcieli ją i rzeczy wywieźć do jakiegoś baraku, ale sąsiedzi, wzburzeni, nie pozwolili i wezwali policję. Pracownicy tej firmy zdewastowali tymczasem mieszkanie, po czym się zabarykadowali wewnątrz i nie otworzyli policji. Policja odjechała. Kobieta z płaczem zapytuje, gdzie będzie spać. Dziennikarka komentuje: policja jest bezradna.
Oczywiście ktoś mógłby pomyśleć, że policja powinna bronić przed bezprawiem.
- Redaktor Wołek w swoim „Życiu” jakiś czas temu napisał, że Kwaśniewski parę lat temu spędził wakacje w tym samym czasie i w tym samym pensjonacie co rosyjski agent Ałganow (Kwaśniewski zaprzeczył). To takie przylepianie gówna do człowieka, bo niby to żadna wiadomość, nawet gdyby była prawdziwa, ale w domyśle: coś tam ze sobą mieli. Prawicowa (i nie tylko) prasa rozdmuchała sprawę, jak zwykle pisząc co tylko komu do głowy wpadło (nie warto powtarzać, bo można się wyrzygać). Kwaśniewski podał dwa pisma, w tym „Życie”, do sądu. Jako dowody przedstawił m. in. swój paszport (był w tym czasie za granicą) i kopie kwitów zakupów swoją kartą kredytową w tym czasie, także za granicą. Kiedy dziennikarze zorientowali się, że nie mają dowodów, jedno z pism przeprosiło Kwaśniewskiego publicznie, ale Wołek dalej nawijał swoje, a nawet przedstawił świadków – ratowników z plaży, którzy dokładnie pamiętali, że ileś lat temu Kwaśniewski nie tylko był wtedy co Ałganow w tym samym pensjonacie, ale nawet widzieli ich razem. Urban w jednym z ostatnich numerów „Nie” przedstawił jednego ze świadków Wołka. Okazało się, że jest to krętacz, który narżnął już parę instytucji, w tym ZUS, od którego pobierał zasiłek na chorą nogę, jeszcze w czasie gdy był ratownikiem, a nawet orżnął samą Solidarność. Na to Wołek napisał, że Urban postępuje haniebnie i należałoby go ukarać, bo podał publicznie dane świadka (te same dane, które Wołek podał wcześniej!), co grozi bezpieczeństwu świadka ze strony jakichś komunistycznych siepaczy (?!).
- Projekt ministra oświaty: od przyszłego roku szkoły państwowe mają się zadeklarować jako katolickie albo laickie – pan minister uważa, że „synteza tych nurtów w zakresie wychowania nie jest możliwa”. Mają też być specyficzne „apele wychowawcze” (ja to już przerabiałem w młodości!). Jak się zrobił szum, pan minister oświadczył, że to tylko taki projekt, a chodziło mu o wywołanie dyskusji na temat wychowania (widocznie biedak nie wiedział jak to zrobić inaczej).
- W naszym urzędzie dzielnicowym prywatyzacją teraz zajmuje się były szef więziennictwa, szefem zespołu doradców jest aktor, a zastępcą dyrektora wydziału administracyjno-gospodarczego – były kierowca księdza Popiełuszki.
No i co, chcesz wracać do kraju, czy lepiej przyłożyć się do praktyki?
* * *Platforma Obywatelska przyjęła na listy wyborcze m.in. panów Dorna, Kamińskiego, Niesiołowskiego. Reklamuje się to jako wzmocnienie skrzydeł partii: prawego i lewego. Moim zdaniem na takich skrzydłach nie da się latać. Nie są to też nowe twarze. Ale zamieszanie, ruch jaki z tej okazji powstał (media stale to wałkują), może pomóc PO. Polacy lubią żeby coś się działo.
* * *Wiele osób musiało się zdziwić usłyszawszy, że od soboty obowiązuje cisza przed niedzielnym referendum. W miesiącach poprzedzających referendum praktycznie panowała cisza – prawie nie było informacji na ten temat, nie przedstawiano racji za ani przeciw, nie mówiono o skutkach jakie może mieć wybór którejś z opcji.
W „Polityce” Marek Ostrowski opisuje jak odbywają się referenda w Szwajcarii. Po pierwsze, temat referendum ogłaszany jest długo przed głosowaniem, czasem na kilka lat wcześniej. Pytania referendum są precyzyjnie sformułowane. Poza tym każdy obywatel otrzymuje grubą broszurę z następującymi rozdziałami: – Nad czym głosujemy? – Istota sprawy w skrócie i jej konsekwencje – Temat przedstawiony szczegółowiej – Tekst pytania – Jak deliberowano w parlamencie (skrót sprawozdania) – Argumenty rządu w punktach – Argumenty komitetu referendalnego, to znaczy osób i organizacji, które się z rządem nie zgadzają – Jak radzą głosować poszczególne partie polityczne, kluby, stowarzyszenia, ruchy społeczne i obywatelskie.
U nas referenda to wynik pomysłu jakichś polityków, którzy przecież znają się na wszystkim i mają natychmiast proste rozwiązania wszelkich problemów. Nie ma żadnej informacji o skutkach głosowania za propozycją – po prostu będzie lepiej się żyło jak zagłosujemy na tak. Pytania są często sformułowane w ten sposób, że po odrzuceniu obecnych rozwiązań nie wiadomo jakie inne rozwiązania zostaną przyjęte. Ponieważ głupotę takich referendów widać jak na patelni więc nikt nie angażuje się w dysputy nad pytaniami.
Budowaliśmy drugą Japonię, potem drugą Irlandię, ale chyba drugiej Szwajcarii nie będziemy budować.
PIRS



W jednym z poprzednich wpisów PIRS napisał:
_”Wyraziłem przekonanie, że ich dotychczasowe poglądy nie przeszkodzą im dostosować się do profilu wylosowanej partii.”_
_:Cofnijmy się do czasów rządów PiS. Wiceprzewodniczącym partii jest Paweł Zalewski, wicepremierem Ludwik Dorn, Roman Giertych jest wicepremierem z ramienia Ligi Polskich Rodzin koalicjanta PiS, Michał Kamiński jest PR-owcem PiS-u i twórcą zwycięskiej kampanii wyborczej. Wszystkich tych panów wiele łączy. Są eurosceptykami, zwolennikami rządów silnej ręki, starają się zwalczyć przeciwników politycznych wykorzystując do tego celu prokuraturę i służby specjalne. Poglądy Kościoła na stosunki w państwie i między ludźmi są ich poglądami.”_
Hokus pokus i dziś mamy ich wszystkich na listach PO bądź PO popiera ich w wyborach.”_
Skąd pewność że panowie zmieniają poglądy a nie że PO pasuje im bardziej jak PiS? PO nie ma poglądów. Jest to typowa wodzowska partia władzy – biznes który polega na zdobyciu miejsc w parlamencie by potem dzięki korupcyjnym powiązaniom budować z jednej strony polityczne kariery ( także w UE) dla jednych a biznesowe relacje w Polsce dla drugich. Jeśli w składzie partii znajdzie sie więcej osób o poglądach zamordystycznych – jedyne co się zmieni to to, ze tą samą strategię będą realizować metodami coraz bardziej drastycznymi.
Mielismy kiedys na tym forum dyskusje o „lawce rezerwowych” PO i PISu. Stan na dzis – PO nie miala zadnych rezerwowych, nie ma drugiej lini, nowych twarzy. PIS z swojej lawki obsadza listy oby partii.
Nie można dopuścić, aby zmarnował się wielki talent Jacka Kurskiego ! PO do dzieła !