Urszula Glensk:  Obrazy, które wypalają oczy

2015-09-09. 

Co łączy Warszawę, Biesłan i Bodrum? Trzy fotografie, na których widać mężczyzn z dziećmi na rękach. 

Pierwsze zdjęcie zostało zrobione w czasie powstanie warszawskiego. Powstaniec wynosi z pożogi martwego chłopca.

2

Druga fotografia, z Biesłanu, pokazuje mężczyznę, który biegnie z dzieckiem na rękach. Ciało jest nagie, bezwładne i zakrwawione. Nie widać buzi, tylko delikatne włosy i zraniony brzuszek.

1Tadeusz Sławek napisał, że są to „obrazy, które wypalają oczy”. Wszystkie pokazują ten sam bezwład ciała i dramatyczne cierpienie. Przywodzą na myśl pietę Michała Anioła.

3

Na trzecim zdjęciu widać pracownika służb granicznych. Ma gumowe rękawiczki, niesie ciało chłopca wyrzucone na brzeg Morza Egejskiego w tureckim Bodrum. O tym dziecku wiemy więcej: to trzyletni Aylan Kurdi. Zginął wraz ze starszym bratem i matką podczas próby przedostawania się do Europy. Kolejna fotografia, który wypala oczy. Obiegła światowe media, żeby stać się symbolem klęski humanitarnej.

Od obrazów z wojennej Warszawy i sterroryzowanego Biesłanu byliśmy realnie oddaleni. Dzieliły nas przestrzeń i czas. Nic nie da się zrobić dla wojennej Warszawy i szkoły Osetii. Z trzecim zdjęciem jest inaczej. Nie pozostawia nas niewinnych. Aylan nie jest pierwszym i nie ostatnim dzieckiem, które wypadło z łódki do morza. Od ponad dekady słyszymy o boat people, o utonięciach ludzi, którzy próbują się dostać do miejsc, gdzie nie ma wojny ani 90 procentowego bezrobocia, jak choćby nigeryjskim mieście Benin.

Zmieniają się tylko plaże, na które morze wyrzuca ofiary. Na początku XXI wieku, gdy uchodźcy forsowali przede wszystkim Cieśninę Gibraltarską (14 kilometrów wody do przepłynięcia) na plażach hiszpańskich co roku znajdowano kilkaset szczątków ludzkich. W interesie kurortów nie było nagłaśnianie takich sytuacji. Ofiary trudno było policzyć, bo małe łódki, tratwy i pontony, na których próbowano „nielegalnie” pokonać cieśninę często przepadały bez śladu. Zajmujący się uchodźcami Klaus Brinkbäumer, dziennikarz Der Spigel, podawał szacunki: ginęło dwa tysiące ludzi rocznie (Afrykańska Odyseja, 2006).

W Polsce nikogo to wówczas nie interesowało, jesteśmy ciągle zajęci podwórkową wojną domową, dopłatami dla naszych rolników, zdobywaniem unijnych dotacji. Zdjęcie Aylana uświadamia, że nie da się dłużej udawać, że nie mamy z tym nic wspólnego.

Gdybyśmy na ogrodowym przyjęciu zauważyli, że trzylatek wpadł do basenu i tonie, czy rzucilibyśmy się na pomoc, czy raczej zwracalibyśmy uwagę na naszą ledwo ułożoną fryzurę i nowe buty? Mówienie, że uchodźców nie da się przyjąć i nie da się im pomóc jest tym samym, co wstrzymanie się przed wyciągnięciem dziecka z wody, bo żal nam drogich butów.

Europo: nie żałuj swoich nowych butów. Masz ich wystarczająco dużo w szafie!

Urszula Glensk

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. Magog 2015-09-09
  2. MaSZ 2015-09-10
  3. Magog 2015-09-10
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com