Jerzy Łukaszewski: Niuanse

tank112015-09-29.

Polska Ludowa wśród wielu swoich niezapomnianych i rozczulających czasem zalet miała jedną, dość szczególną. Nauczyła mnóstwo ludzi czytać i pisać. Nie dość tego – w odróżnieniu od wolnej Ojczyzny, która nie uczy czytać ze zrozumieniem nawet prostych tekstów, uczyła czytania między wierszami.

Niemal każdy dorosły obywatel biorąc do ręki „Trybunę Ludu” wiedział, co czyta i dlaczego napisano tak, a nie inaczej. Wiedział co powinno tam być napisane, a także domyślał się bez trudu czego tam nie napisano.

Co ciekawe – o tym kto umiał tak czytać dowiadujemy się dziś, ci mniej zdolni ujawniają swą ułomność w tym względzie przy okazji rozmaitych dyskusji politycznych nawiązujących do PRL-u, a także procesów sądowych.

Prosty przykład: proces generała Jaruzelskiego, którego oskarżano m.in. w sprawie wydarzeń grudniowych na Wybrzeżu 1970r.

W świetle medialnych doniesień i sprawozdań z sali sądowej generał był głównym sprawcą, a więc winnym masakry, a to z tego powodu, że był z w tym czasie Ministrem Obrony Narodowej.

Ktoś kto w tym czasie był już co najmniej absolwentem przedszkola wiedział dobrze, że minister w porównaniu np. z sekretarzem wojewódzkim PZPR to był chłoptaś. Wiedział, kto tak naprawdę rządzi w tym kraju, a kto jest kwiatkiem u kożucha. Wiedział, że w wojsku liczy się nie tyle sam stopień, ale przede wszystkim funkcja i to niekoniecznie służbowa. Żadne formalne przypisanie kompetencji nie miało znaczenia, głos decydujący należał do kierownictwa partii i to bardziej wąskiego, niż się powszechnie sądzi.

Kiedy dziś usiłuje się przypisać odpowiedzialność ze względu na formalnie pełnione stanowisko, wykazuje się ignorancję dyskwalifikującą „badacza”, który nie odrobił nawet pierwszej lekcji z opisywanego tematu.

A jednak takich „badaczy” mamy multum i traktujemy ich serio. Przynajmniej niektórzy.

Jest to o tyle ważne, że zwykle dotyczy historii najnowszej i jej oceny, a po drugie – chyba jeszcze ważniejsze – gubi się w ten sposób prawda historyczna zawarta nie w dokumentach pisanych, lecz w ich „podtekstach”, w atmosferze politycznej, w niezapisanych nigdzie zasadach, które funkcjonowały w codziennej praktyce PRL, i które dobrze znane były jej obywatelom.

„Odkrywanie prawdy” o PRL-u w wykonaniu co bardziej bojowych odkrywców wychodzi więc kulawo, choć – trzeba przyznać – widowiskowo, ku uciesze tłumów. I chyba na tym jedynie polega wartość ich „badań”.

Młode pokolenie nie nauczy się od nich niczego, a już na pewno nie prawdy o PRL.

Generał Jaruzelski sądzony był również za bezprawne, i to w stosunku do prawa PRL, wprowadzenie stanu wojennego w 1981 roku. Jedną z tez obrony była ta, że zastosowanie tego środka represji uratowało Polskę przed wkroczeniem wojsk „sojuszniczych”, co według wszelkiego prawdopodobieństwa skończyłoby się o wiele gorzej – niektórzy twierdzą wręcz, że masakrą.

Oskarżyciele zaprzeczają tej tezie na ogół powołując się na słowa marsz. Kulikowa wypowiadane na naradzie dowódców manewrów „Sojuz- 81” odbytej na terytorium ZSRR w marcu 1981 roku.

Już sam fakt bezkrytycznego powoływania się na słowa radzieckiego marszałka jest tyleż niepoważny, co charakterystyczny dla niektórych polskich środowisk politycznych.

Ci, którzy mienią się najbardziej gorliwymi wojownikami z komunizmem jakoś dziwnie aprobują każdy wydany przez komunistyczne władze dokument i wierzą weń jak w Ewangelię. Taki np. IPN rzuca oskarżeniami na podstawie notatek SB, choć wiadomo już dziś, że lekko licząc połowa z nich mija się z prawdą. „System Lejzorka Rojtszwańca” działał aż nadto doskonale nie tylko w tej służbie. W oficjalnych raportach pisało się to, co przełożeni chcieli przeczytać – to takie proste.

Prawda materialna bardzo często nie ujrzała światła dziennego do dziś, a ferowanie wyroków li tylko na podstawie notatki jakiegoś SB-ka jest chichotem historii. Aż dziwne, że nikogo nie oburzały procesy, w których głównymi świadkami, a co za tym idzie – panami życia i śmierci – znów byli ci sami bezpieczniacy, którzy gnębili wcześniej oskarżanego właśnie obywatela. I praktycznie mogli zeznać wszystko. Im każdy uwierzył!

Czytanie zapisu narady marszałka Kulikowa literalnie prowadzi do tego samego właśnie. W sporze między Polakami niepodważalnym autorytetem niespodziewanie (pewnie i dla samego siebie) zostaje radziecki marszałek.

Tymczasem wystarczy poczytać te notatki „po PRL-owsku”, a ukażą nam nieco inny obraz sytuacji w roku 1981.

Na ogół jak mantrę powtarza się jedno zdanie z tego zapisu w formie:

„…sowieckie kierownictwo partyjne uważa, że polscy towarzysze muszą rozwiązać piętrzące się trudności własnymi siłami.”

W całości zdanie owo brzmi:

„…sowieckie kierownictwo partyjne uważa, że polscy towarzysze muszą rozwiązać piętrzące się trudności własnymi siłami, a nie stale zawierać kompromisy.”

Niby to samo, ale niekoniecznie. Szczególnie jeśli zestawi się to z innymi, rzadziej albo wcale cytowanymi wypowiedziami Kulikowa na tymże samym spotkaniu.

„Wkroczenie do Polski armii Układu Warszawskiego przyniosłoby wielkie polityczne konsekwencje i bez wątpienia przyniosłoby bardzo negatywne skutki Kubie, Angoli, Mozambikowi, Kampuczy i innym postępowym krajom. Poza tym w ocenie problematyki należy uwzględnić, że Polska jest krajem liczącym 35 milionów mieszkańców.”

Z pierwszego wynika, że kierownictwo radzieckie naciskało na polskich towarzyszy w sprawie rozwiązania problemu kontrrewolucji (jak ją nazywano), nie ma natomiast śladu o jakim często mowa – prośby tychże towarzyszy o radziecką interwencję.

Z drugiego wynika, że taka była rozpatrywana i na razie odłożona w czasie ze względów, o których powyżej, choć argumenty o Mozambiku i Kampuczy brzmią mało poważnie jeśli weźmie się pod uwagę znaczenie dla Rosji kraju w środku Europy.

Na dodatek Kulikow wyraźnie mówi czyim jest przedstawicielem. Nie on będzie podejmował decyzję.

Na tymże spotkaniu marszałek przedstawia „swoją” ocenę kierownictwa PZPR i najoględniej mówiąc – nie wypada ona zbyt pochlebnie. Mówi wprost o niezdolności polskiego kierownictwa z Jaruzelskim na czele do rozwiązania konfliktu. No to jak? Nie są w stanie go rozwiązać, ale mają rozwiązać? Bez braterskiej pomocy?

Czytając literalnie te zapiski otrzymujemy nielogiczny bełkot. A cokolwiek byśmy o radzieckim kierownictwie nie powiedzieli, mało prawdopodobne jest, by na czele bloku militarnego stawiało jakiegoś bełkotliwego jegomościa, który plącze się we własnych słowach.

„Nadeszła chwila, w której trzeba rozbić kontrrewolucję i już nie wolno z nią negocjować”

Kulikow mówi dalej o prowokacjach ze strony „Solidarności”. Warto przypomnieć co on nazywał prowokacjami. Wiele to mówi o tamtych czasach.

1.Przedstawiciele „Solidarności” zamierzają zająć rozgłośnię radiową w Szczecinie.

2.16.03.1981 r. przed rozpoczęciem w Legnicy pracy przez sztab kierowniczy manewrów „Sojuz-81” biskup wrocławski poświęcił siedzibę „Solidarności”.

3.” … w bezpośredniej bliskości sztabu Grupy Północnej, względnie sztabu kierowniczego w Legnicy, zebrało się ponad 1000 zwolenników „Solidarności”.

I taki drobiazg:

„… w wypadku prowokacji wobec towarzyszy sowieckich Armia Sowiecka przedsięweźmie i uczyni to, co uważa za konieczne i właściwe.”

Groźba aż nadto wyraźna, szczególnie w zestawieniu z wymienionymi przykładami „prowokacji”.

Jest w tej naradzie jeszcze jeden ciekawy element. Marszałek Kulikow ze zdziwieniem uspokaja polskich towarzyszy i stara się zneutralizować ich niechęć do kierownictwa armii NRD. Z zastrzeżeniami do tej armii wystąpiło polskie kierownictwo.

Dlaczego? Skąd tu nagle NRD?

Gdyby sojusznicze armie planowały w cichości „braterską pomoc” byłyby to zastrzeżenia zrozumiałe, ale przecież podobno nie planowały.

Kulikow wyraził również zastrzeżenia o do planowanej na późną jesień operacji systemowej wymiany poborowych w polskiej armii w liczbie ok. 65 tysięcy, które „… przyniosą polskiej armii wiele problemów”.

Poborowych po odbyciu służby zwalniano zawsze i cóż się nagle takiego stało, że budzi to niepokój marszałka?

Jak wiemy, poborowym tego rocznika przedłużono ostatecznie służbę. Jeśli ktoś chce, może wierzyć, że nie stało się to w związku z sugestią Kulikowa.

I na koniec sprawa odbywających się manewrów „Sojuz-81”. Kulikow oświadczył, że konieczne może się okazać ich przedłużenie, a ponieważ mogłoby to zostać wykorzystane politycznie przez wrogów, proponuje … nie ogłaszać w ogóle terminu ich zakończenia. Trwają i już.

Jeśli do tego wszystkiego weźmiemy pod uwagę rolę, jaką spełniało kierownictwo radzieckie wobec bratnich partii, to trudno obronić tezę, że to co stało się w Polsce było wyłącznie polską sprawą i polskim scenariuszem.

To co mówił Kulikow trzeba więc brać w pakiecie, a nie wyrywkowo i na dodatek dobrze wczytać się pomiędzy wiersze. Jak kiedyś.

I jeszcze jedna ciekawostka.

W numerze 3 rosyjskiego czasopisma „TankoMaster” z 2001 roku ukazał się artykuł z wynurzeniami Władimira Konowałowa, zastępcy dowódcy 237 pułku pancernego 31 dywizji czołgów  w omawianym 1981 roku.

Artykuł dotyczył w zasadzie różnic pomiędzy dwoma typami czołgów – T-62 i T-72.

W zasadzie.

Czołgista swoje tłumaczenia umieszcza w kontekście, jak to nazywa – „marszu na Polskę” pod koniec 1981 roku.

Oczywiście, nie możemy jego wypowiedzi traktować jako dokumentu, ale jest on ciekawym świadectwem tego, co wtłaczano do głów radzieckich wojskowych w tamtym gorącym okresie.

  • Po pierwsze,  na początku był on absolutnie przekonany, że wkroczenie do Polski jest nieuniknione.
  • Po drugie, wymienia czynności jakie się dokonywały w jego jednostce stacjonującej w Czechosłowacji. Pod koniec 1981 roku jednostkę przesunięto na północ, ok. 25 km od granicy z Polską. Po co? On jest pewien, że wie.
  • Po trzecie, w sztabie dywizji opracowano plan zajęcia Krakowa, przy czym zmartwieniem dowódców miała być religijność Polaków, co mogło przysporzyć problemów w razie zajmowania kościołów.

To wszystko, oczywiście, jeszcze nic nie znaczy, tego rodzaju plany zwykle opracowuje się jako ćwiczenia, ale dziwne, że robiono je akurat wtedy i celem było polskie miasto, a nie np. jakaś wraża Kopenhaga (cel UW w planach strategicznych).

„Panowało przekonanie, że Polacy nie będą stawiać oporu, ale można się spodziewać prowokacji ze strony ekstremistów „Solidarności”…”

Oficerowie jednostki przeprowadzili nawet zwiad jeżdżąc po cywilnemu pod samą polską granicę autobusami rejsowymi, by nie wzbudzić podejrzeń polskich służb granicznych.

Wymarsz mieli wyznaczony na poranek 13 grudnia 1981 r. W nocy wysłuchali przemówienia Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego.

Konowałow pisze, że dobrze się stało, bo w przeciwnym razie dzisiaj uczestnicy niedoszłego wejścia nazywani byliby okupantami. Trudno mu zaprzeczyć.

O poziomie wiedzy na ten temat świadczy jego, dość naiwna, opowiastka o dacie wprowadzenia stanu wojennego.

Pisze on mianowicie, że była ona skorelowana z planami radzieckimi, a to dlatego, by satelity szpiegowskie skupiły się na ruchach wojsk radzieckich w pobliżu polskich granic i „nie zauważyły” ruchów polskiej armii wewnątrz kraju.

Widać tak im to później wytłumaczono i to przekonanie najwyraźniej trwa w rosyjskich głowach po dziś dzień.

Naiwność tej opowieści można przyrównać jedynie do amerykańskiego i watykańskiego wyjaśnienia dlaczego kierownictwo „Solidarności” nie zostało poinformowane o planach Jaruzelskiego, mimo że wiedziało o nich od płk. Kuklińskiego. Ponoć „obawiano się powstania w Polsce”.

Z tego wszystkiego wynika, że historia najnowsza daleka jest wciąż od pełnego wyjaśnienia. Dostępne dziś dokumenty tak naprawdę nie mówią niemal nic o faktach. Są za to pełne politycznych wskazówek, które jednak trzeba umieć czytać. Tym samym trudno ferować wyroki historyczne (sądowe zawsze łatwiej), bo możliwości błędu są widoczne gołym okiem.

Tyle, że to nikomu nie przeszkadza.

Jerzy Łukaszewski

 

Print Friendly, PDF & Email

17 komentarzy

  1. malpa z paryza 2015-09-29
  2. PIRS 2015-09-29
    • W. Bujak 2015-10-02
  3. W. Bujak 2015-09-29
  4. hazelhard 2015-09-30
  5. j.Luk 2015-09-30
  6. narciarz2 2015-10-01
  7. narciarz2 2015-10-01
  8. narciarz2 2015-10-01
  9. hazelhard 2015-10-01
  10. j.Luk 2015-10-01
  11. narciarz2 2015-10-01
  12. j.Luk 2015-10-01
  13. narciarz2 2015-10-01
  14. PJD 2015-10-02
    • j.Luk 2015-10-03
  15. W. Bujak 2015-10-03
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com