w ogóle wydaje mi się, że nowa władza nie będzie po próżnicy trzepać ozorem na prawo i na lewo. dziennikarze będą odtąd niedoinformowani, bo wszystko ma być tajne /łamane przez/ poufne.
gdy ma się pełny komfort rządzenia. nie trzeba już dłużej zabiegać o rozgłos.
zrozumiałem to do końca, bo przypomniałem sobie epizod z mej kariery podporucznika rezerwy w PRL. razem z kilkoma kolegami z branży dziennikarskiej zostałem powołany na trzymiesięczny kurs oficerów rezerwy.
dowódca kursu w randze podpułkownika wygłosił przemówienie powitalne:
– niektórzy z was myślą zapewne, że przez niedbałe wykonywanie swych obowiązków, czy wręcz sabotaż, mogą zostać pozbawieni stopnia oficerskiego. zapewniam was, ze się gorzko przeliczą – tego nie będzie, ja wam to mówię!
– natanie – odezwał się mój kolega zygmunt s., naonczas ze „sztandaru młodych”, a po latach zastępca redaktora naczelnego „polityki”, zamianujmy pułkownika kapralem honoris causa…
kiedy odżył mi w pamięci ten epizod, pojąłem w lot bezsens oburzania się na postępowanie (już za chwilę) pani premier.
kiedy jest się i tak premierem honoris causa, nie trzeba aż tak bardzo interesować się kto będzie stać na czele poszczególnych resortów. i o co tu kruszyć kopie? po co cały ten rwetes?


Pozwól, że Ci zadedykuję utwór dramatyczny niezwykle o tym, jakie jeszcze nieporozumienia wywoływać może wspomniana osoba…
*
http://ruslan.pecado.pl/upload2/readfile.php?file=ruslan/szyd.jpg
*
Pan Antoni z okna patrząc
rankiem odkrył to zjawisko.
Wyobraźnię musiał zaprząc,
by wyjaśnić sobie wszystko.
Tak na pierwszy rzut oczami –
ni to rzepa, ni to mydło.
Cóż to lata nad polami
siejąc grozę? O! – straszydło!
*
Wieść już po wsi się rozniosła
i na łąkę strach słać bydło.
Może dopaść krowę, osła,
znowu leci! O! – straszydło!
Lud paniką w głąb przejęty
wszędzie widzi to mamidło.
We śnie krzyczy strachem zdjęty
– Gwałtu! rety! O! – Straszydło!
*
Mieszka we wsi dziadek Idzi
co go polityka dusi,
niedosłyszy, niedowidzi,
lecz wypowie się, bo musi.
Tak się zdumiał, widząc grozę,
że wypadło z rąk golidło.
Bohaterską przyjął pozę
i zawołał: – Ostra Szydło?!
*
I na próżno mu tłumaczą,
że ma upiór czarne skrzydło.
Już ze strachu dzieci płaczą.
Czyha na nie … o! Straszydło!
Ale dziadek jak się uprze
to na niego nie ma rady.
Skojarzenia coraz głupsze,
coraz więcej werwy, swady.
*
Dali spokój tłumaczeniom,
bo już wszystko wszystkim zbrzydło.
Zgodę, spokój sobie cenią,
mówiąc zgodnie: – Ostra Szydło!
Nawet koniom gdy do orki
nakładają już wędzidło
mówią: – Spokój! Nie potworki
tu latają, ni straszydło.
*
Gospodynie w wielkie słoje
kładąc dżemy i powidło
odganiają muszek roje
mrucząc cicho: – Ostra Szydło!
Nawet pleban podczas sumy
dzierżąc gracko swe kropidło
Z kazalnicy uczy tłumy:
– Jak głosować? Ostra Szydło!
*
Tylko biedny pan Antoni
wciąż przeżywa własny dramat.
Choć tłumaczy się i boży –
jest za ostatniego chama.
Choć w gazecie portret damy
upiększony jak monidło.
Wedle gumna, jak to chamy,
wrzeszczy nocą: O! Straszydło!
*
Mówią – ostra tak ta pani,
że wyrówna gnojnym widłom,
lecz niektórzy zatroskani
wciąż wołają: O! Straszydło!
Nie chcąc pan Antoni szczuje
i niczego to nie zmienia,
że nie winien on, gdy szuje
mają brzydkie skojarzenia.
*
Jak rozwiązać ten dylemat,
by wieś mogła wytrwać w zgodzie?
Z polityką żartów nie ma,
krew się burzy już w narodzie.
Prawda bywa niewygodna
gdy przychodzi nazwać damę.
Tłuszcza niby prawdy głodna,
ale ciebie nazwie chamem.
Nathan: niedawno, (ze trzy lata temu) wyskoczył mi z tej „kołody” w baniaku ładny figur „wyszło żydło z worka”. (Chyba na marginesie kolejnej nagonki na Grossa.) Rzucam ci pod nogi. Nieużywana.
Koza-jak wymawiają żabojady- to i owszem ale honoris?!
—
A kozioł/cap żabojady piszą bouc.