Krzysztof Mroziewicz: Nieformalny szczyt wszystkiego

waszczykowski2015-11-06.

Piękna pani rzecznik, Elżbieta Witek, oświadczyła, że „szczyt” na Malcie jest konferencją nieformalną i premier nie musi tam jechać.

Premier nie musi tam jechać z innej przyczyny – bo nie istnieje. Prezydent Andrzej Duda zadał obydwu ugrupowaniom finezyjny cios i zwołał inauguracyjne posiedzenie Sejmu na 12 listopada, na godzinę, o której ma się zacząć „szczyt” na Malcie. Pani premier Ewa Kopacz składa wtedy dymisję swego rządu, więc jej już nie ma, pani premier in spe Beata Szydło jeszcze nie została desygnowana i też jej nie ma. Nie można zarzucić kancelarii prezydenta, że zasugerowała złe rozwiązanie, bo każde inne byłoby tak czy owak stronnicze.

Pani rzecznik Witek powtórzyła w piątek pięć razy, że „szczyt” na Malcie jest zgromadzeniem nieformalnym i nie chciałaby powtarzać tego po raz szósty. Słusznie, bo bardzo by to zaszkodziło jej (block letters) „nieformalnemu” wdziękowi.

Dużo gorzej wypadł na tym tle minister spraw zagranicznych in spe Witold Waszczykowski, który miał czoło powiedzieć, że pan premier Tusk, jeśli chciał wzruszyć uczestników szczytu, powinien był zwołać „szczyt” na Lampeduzie lub Lesbos. Użył argumentu o nieformalności szczytu, który w ustach byłego zastępcy ambasadora RP przy NATO brzmi co najmniej śmiesznie. Witold Waszczykowski zapomniał już, że wiele rzeczy odbywa się w dyplomacji nieformalnie (na przykład przekazanie sugestii jednego z sojuszników o potrzebie odwołania Waszczykowskiego z ambasady).

Obydwoje – pani rzecznik (bo jej Waszczykowski tego nie powiedział), oraz sam Waszczykowski – uważają, że to co dzieje się przed „szczytem” na Malcie w sprawie uchodźców jest bez znaczenia. A odbywa się tam „szczyt” Unia Europejska – Afryka. A Afryka to jeden z głównych dostarczycieli uchodźców.

To też fanaberia Tuska?

Waszczykowski scedował kwestię ewentualnej reprezentacji Polski na jednego z partnerów zanikającej Grupy Wyszehradzkiej. Może tego, który łamiąc sankcje, składa wizyty w Moskwie? Czy tego, który u siebie przyjmuje prezydenta Putina?

Incydent jest dowodem na to, że odchodzimy od dyplomacji jako sztuki unikania konfliktów. Ze zrywamy ciągłość polityki zagranicznej w kwestiach strategicznych. I że ci, którzy jeszcze nie zaczęli rządzić, już uderzają w całość Unii. Minister Ławrow zaciera ręce.

Incydent nazwałbym szczytem bezczelności, gdyby nie brała w nim udziału Dama. Aliści warto o tym mówić zawczasu, bo widać jak na dłoni, kto nami będzie rządził.

Krzysztof Mroziewicz

Print Friendly, PDF & Email

18 komentarzy

  1. narciarz2 2015-11-06
  2. Mr E 2015-11-06
    • Marian. 2015-11-06
    • SAWA 2015-11-07
      • czytelnik 2015-11-07
  3. Mr E 2015-11-06
  4. MaSZ 2015-11-07
  5. slawek 2015-11-07
    • Woziwoda 2015-11-08
  6. Therese Kosowski 2015-11-07
  7. PJD 2015-11-07
    • Magog 2015-11-07
      • Woziwoda 2015-11-08
        • Magog 2015-11-10
  8. zenjk 2015-11-07
  9. Marian. 2015-11-07
  10. Therese Kosowski 2015-11-07
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com