Jerzy Szperkowicz: Gdzie z tą łopatą?

Sygnal2015-11-06.

[dropcap]N[/dropcap]ekrolog na okładce najnowszego „Newsweeka” zdradza czyjąś niecierpliwość grabarską. Żal po rzekomej nieboszczce III RP , jak u Marka Twaina, jest mocno przedwczesny. Trzecia Rzeczpospolita żyje, trwa na sprawdzonym fundamencie Ustawy Zasadniczej czyli aprobowanej w referendum i przyjętej  przez Zgromadzenie Narodowe w 1997 roku Konstytucji  Rzeczpospolitej  Polskiej i do nekrologów jej daleko.

Wiadomo, będzie atakowana. Z różnych stron, z różną zaciekłością i z różnych rachub. Zamiar jej obalenia i zastąpienia  ustrojem  własnego pomysłu deklaruje obejmująca rządy w Polsce partia Jarosława Kaczyńskiego. Projekt tej  konstytucji istnieje od 2010 roku, ale na czas kampanii wyborczej zabrano go z widoku publicznego. Mówi się, że jest nieaktualny, że pozostały z niego tylko fragmenty, nad którymi się pracuje, bądź będzie pracować. Bo w gruncie rzeczy – zarzekają się rzecznicy PiS, zmiana konstytucji nie ma tak wysokiego priorytetu dla nowej władzy, jak można było wnioskować z wypowiedzi  przedwyborczych tej partii. Jest to fragment gry straszenia i usypiania. Jak z nominacją Antoniego Macierewicza na ministra obrony. Utrzymuje się jako mocny kandydat, co nie znaczy, że dostanie ten etat. Jak nie dostanie, jaka będzie ulga! Ze zmianą konstytucji sekwencja się powtórzyła. Straszono szybkim natarciem, teraz to się rozmydla. Co nie znaczy, że temat upadł. Ambicje wprowadzenia nowej Konstytucji ma prezydent Andrzej Duda, o ustrojowej naprawie Rzeczpospolitej obszernie  wypowiada się przywódca zwycięskiego obozu prezes Jarosław Kaczyński.

Dlatego pogrążeni w bólu Bliscy, sygnatariusze nekrologu w „Newsweeku” powinni myśleć  jakie  poprawki i uzupełnienia wniosą do dyskusji publicznej nad kształtem obowiązującej ustawy zasadniczej. Jeśli do takiej dyskusji dojdzie. Konstytucję przyjmuje się w ogólnonarodowym referendum, więc ryzykowne byłoby szukanie uznania dla swoich racji, występując z pustymi rękami.

Jednym z zapowiadanych odstępstw od postanowień obowiązującej konstytucji ma być powrót do „Invocatio Dei” czyli wyłączenia ze wspólnoty równości praw tych Polaków, którzy ideały  sprawiedliwości, prawdy i  dobra czerpią z innych źródeł niż wiara. Byłby to krok dyskryminacyjny, być może zapowiadany po to, by z niego zrezygnować, a za wywołaną ulgę kupić przyzwolenie na inne kontrowersyjne rozwiązania.

Wiemy, że zwycięzcy tegorocznych wyborów prezydenckich i parlamentarnych będą dążyć do celu wytyczonego przez J. Kaczyńskiego, czyli do stworzenia centralnego ośrodka decyzyjnego. Byłby to  ślizg w stronę autorytaryzmu. A w każdym razie w stronę reglamentowanej demokracji w stylu Węgier premiera Orbana. Czy okaże się tak łatwy, jak się zwycięzcom chwilowo wydaje, czy okaże się możliwy?

Jak w innym miejscu słusznie zauważa red. Tomasz Lis, ustrój można znacznie zmodyfikować zmieniając regulacje, które konstytucja pozostawia do rozstrzygnięcia przez ustawę. Dysponując bezwzględną większością w parlamencie Prawo i Sprawiedliwość będzie z tej drogi skwapliwie korzystać.

Jedną z takich regulacji jest ustawodawstwo o zgromadzeniach publicznych. Pod hasłem wzmocnienia demokracji pojawi się tu próba rozluźnienia odpowiedzialności organizatorów zgromadzeń za ich przebieg i ewentualne szkody. Prezes Kaczyński zapowiedział wyprowadzanie ludzi na ulice w przypadku, gdy droga parlamentarna nie doprowadzi go do pełnej satysfakcji.

Priorytetem politycznym jest dla niego budowa suwerenności i niepodległości Polski, rozumianej jako odgrodzenie się od kulturowych, obyczajowych zaleceń, dyrektyw, sugestii i poprawności politycznej, płynących z Unii Europejskiej. W tej kwestii poparcie ulicy wydaję się szczególnie pociągające, choć może grozić konfrontację w przeciwnikami izolacji i doprowadzić do starć.

Życie po życiu III RP zapowiadają pomysłodawcy nekrologu na okładce. I zastanawiają się jak nieboszczki bronić?

Zaskakująca kolejność – złożona za życia na marach oczekuje przede wszystkim przeprosin i równie spektakularnego pakietu pomysłów i propozycji na zachowanie przy zdrowiu i widokach na przyszłość Trzeciej Rzeczpospolitej Polskiej.

Wytykam „Newsweekowi” nekrolog, a sam użyłem tej formy w „Gazecie Stołecznej” w dniu zaprzysiężenia prezydenta Dudy. Żegnałem w ten sposób Konstację Stabilizę ProgreSun czyli alegorię stałego stabilnego rozwoju po 1989 roku. To trochę coś innego niż koniec formacji ustrojowej. Ponadto „nekrolog” zamiast kondolencji zalecał lekturę tekstu „Wybraliśmy Pazia, Dama Dworu kładzie róż na policzki, tylko Królik Bugs nieobsadzony”. Nie było wiadomo czy tekst przebije się przed zaprzysiężeniem, musiał chociaż tytułem zaistnieć w przestrzeni publicznej.

W czwartek 22 paździenika również sięgnąłem po płatne ogłoszenie towarzyskie z przyrzeczeniem, że przy łożu boleści Trzeci Rzepy nigdy nie  dać się wessać w ruchome piaski pisuwiska. Trzecia to w tym wypadku imię żeńskie, Rzepa – wiadomo – RP.

Biuro Ogłoszeń „Gazety Wyborczej” odmówiło przyjęcia anonsu. Po raz pierwszy od 26  ktoś za mnie zadecydował, co mogę opublikować na własny koszt, pod własnym nazwiskiem, na własny rachunek, a czego nie mogę. Zrobiła to p. Kasia. Nie wiem, jakiem prawem, jakim sądem.

Na dzień przed ciszą wyborczą, poczułem się dotknięty. Biała flaga nad Czerską – pomyślałem. Nie nad całym zespołem budynków a nad jakimś zagubionym fragmentem, zakątkiem. Małostkowość tej pani  zraniła mocniej, niż zraniłby widok kawałka tkaniny na wietrze.

Jerzy Szperkowicz

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. narciarz2 2015-11-06
  2. W. Bujak 2015-11-06
  3. slawek 2015-11-07
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com