Przeczytałem w brytyjskim The Guardian, że religia szkodzi wrażliwości dzieci, a portal Gazety przedrukował tę wiadomość tytułując wieści ze świata: „Międzynarodowe badanie: religijne dzieci są mniej życzliwe od niereligijnych”. Odnośnik zarówno w brytyjskiej gazecie jak i w polskim portalu odsyła do twardych faktów przeanalizowanych w piśmie naukowym Current Biology.
Sprawdziłem; wszystko się zgadza. Skoro mamy polskie tłumaczenie to je po prostu przytoczę za gazeta.pl:
Badania wykazały, że chrześcijańskie i muzułmańskie dzieci nie różnią się znacząco w altruizmie, jednak obie grupy są znacznie mniej skłonne do bezinteresownego dzielenia się niż niereligijne dzieci. Co więcej, negatywny stosunek między altruizmem i religijnością rośnie z wiekiem. U dzieci, mających dłuższe doświadczenie z religią, ten negatywny stosunek jest największy. Naukowcy ustalili także, że religijność wpływa na skłonność do karania. Religijne dzieci okazały się surowsze w osądzaniu innych. Chrześcijańskie dzieci uznawały wyrządzanie krzywdy za bardziej znaczące, niż dzieci niereligijne, a dzieci muzułmańskie – jeszcze bardziej niż chrześcijanie.
Mam zamiar te dane przedyskutować ze studentami na zajęciach poświęconych stosunkowi ateizmu do teizmu. Pewnie zarówno dla wierzących jak i niewierzących będą to ustalenia zaskakujące.
Chętnie przedyskutowałbym je też z teologami, zwłaszcza tymi, którzy są przekonani, że religia jest niezbędna dla ukształtowania postaw moralnych. Obawiam się jednak, że szybko taka okazja mi się nie trafi. Choć kto wie?
Stanisław Obirek



Mam do badań naukowych dość sceptyczny w tym stosunek, ale akurat w tym przypadku wyniki są zgodne z moimi obserwacjami. Nie jest jednak jasne, co jest jajkiem, a co kurą. Czy ludzie z większą ilością neuronów lustrzanych są bardziej religijni, czy raczej nauczanie religii powoduje zanik neuronów lustrzanych?
A ja proszę o uzupełnienie badań o dzieci żydowskie, i dzieci konwertytów, to może być interesujące, jak u nich jest z altruizmem w stosunku do niewierzących oraz wyznawców konkurencyjnej wiary.
Jak donosi prasa izraelska ich społeczeństwo zaczyna mieć problemy z młodymi. Altruizm w stosunku do obcych jest marginalny.
Czyli podobnie.
Wyniki badań są dobrym testem dla czytających. Znajomi ateiści są zadowoleni, bo już to dawno wiedzieli, znajomi wierzący (w tym księża) przypominają zasługi charytatywne chrześcijaństwa. Jedni i drudzy mają racje. Badania warto kontynuować. Dyskusję też, ale najlepiej w oparciu o wiarygodne dane. Mogą pochodzić z obserwacji życia wokół. Na przykład jak katolicka Polska radzi sobie z niekatolikami, albo niechrześcijanami. Może to zbieg okoliczności, ale ludzi o poglądach lewicowych są bardziej życzliwi uchodźcom niż prawicowi. Wśród tych pierwszych jest mniej wierzących, jak mi się wydaje.
A propos moralnych postaw, ciekawy przypadek nauczyciela, i jego sposobu na „zainteresowanie przedmiotem” http://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/szokujace-zadanie-z-fizyki-w-jednym-z-bialostockich-gimnazjow,593463.html Nie wiem czy wspomniany nauczyciel fizyki jest wierzący, czy nie, jednak patrząc na znaczącą obecność religii w sferze publicznej oraz szkolnictwie, i porównując takie postawy u pedagogów, chyba pozytywne efekty religii (tolerancja,miłość do bliźniego) w naszym społeczeństwie, nie są tak znaczące,jakby chcieli tego prawicowi publicyści i teologowie. Może zamiast lekcji religii (i religii na maturze?) warto by było zorganizować w szkołach zajęcia o przeciwdziałaniu rasizmu i ksenofobii, dla uczniów i pedagogów, co poniektórych, także.
„- Kto jest moim bliźnim?” (Łk 10,25–29)
Oto jest pytanie…