Krzysztof Łoziński: Dwie uwagi o polskiej szkole3 min czytania

()

07.05.2023

Moim zdaniem największą słabością polskiej szkoły jest jej jednorodność. Szkoły w nowoczesnym systemie powinny być różnorodne, państwowe, prywatne, samorządowe, społeczne, organizacji pozarządowych itd. Powinny być też mocno zróżnicowane programowo. Minimum programowe to powinno być naprawdę minimum.

Rozmawiałem kiedyś ze znajomym wykładowcą na uczelni amerykańskiej. Mówił o tym, że studenci mają dużą swobodę w tym, na jakie wykłady chodzą. Powiedziałem: – No dobrze, ale jeśli na przykład studentka chodzi na wykłady z astronomii, ewolucji gwiazd, planetologii, ale nie chce się jej uczyć równań różniczkowych? A on na to: – Na pewnym etapie sama zrozumie, że musi się nauczyć równań różniczkowych, bo nie przebije pewnego sufitu.

To jest zupełnie inne podejście niż w polskiej szkole, w której wszystkie szkoły są takie same, na jedną sztampę. Niemal wszystkie są państwowe i realizują minimum, które jest minimum tylko z nazwy, bo jego realizacja nie pozostawia czasu na nic innego i jest świetnym alibi dla lenistwa umysłowego nauczyciela. Odbębniam minimum i z głowy. Wracając do przytoczonego przykładu, polski uczeń (lub student) uczy się tych równań różniczkowych, gdy jeszcze nie wie po co. I niemal wszyscy uczą się tego samego.

Gdy wszyscy uczą się tego samego, to są dwa obszary wiedzy. Jeden, którego uczą się wszyscy i drugi (znacznie większy), którego nie uczy się nikt. Tymczasem postęp, działanie twórcze powstaje na styku ludzi, którzy wiedzą co innego. Powstaje z dyskusji ludzi, którzy mają inne zakresy wiedzy lub inne poglądy. Dyskusja między ludźmi, którzy wiedzą to samo, to nie jest wymiana myśli, tylko wymiana grzeczności.

Niestety dla postępu wiedzy konieczne jest to, czego bardzo nie lubią urzędnicy – różnorodność. W pojęciu biurokratów – bałagan.

Drugą moim zdaniem słabością polskiej szkoły jest wychowywanie „grzecznych dzieci”. Gdy młody człowiek jest ciekawy świata, twórczy, ma różne „pomysły”, słyszy: „bądź grzeczny”, „nie wymądrzaj się”, „siedź spokojnie”. Szkoła wmawia nam normę: „rób tak jak wszyscy”. Tymczasem z robienia tak, jak wszyscy, nic nie wynika. Postęp, rozwój, tworzą ludzie, którzy potrafią coś zrobić inaczej, niż wszyscy. Jeśli przyjrzymy się historii nauki, to zobaczymy, że wielokrotnie odkrywcą był ten, kto, patrząc na to, co wszyscy widzieli, zobaczył co innego.

Chiński filozof z III w. p.n.e., Zhuangzi, użył takiej przenośni: Jest studnia, na której dnie żyją żaby. Te żaby widzą tylko mały niebieski krążek nieba i są przekonane, że to jest całe niebo. Co więcej, wyjęte z tej studni dalej będą upierać się, że niebo to tylko ten krążek. Odkrywcą będzie żaba odszczepieniec, która zobaczy całe niebo.

Co my robimy, wpajając dzieciom normę: „rób tak, jak wszyscy”? Hodujemy żaby w studni.

To przyszło mi do głowy, gdy dowiedziałem się o tematach z polskiego na maturze: z „Przedwiośnia”, z „Pana Tadeusza”… Czyli z czego? Z grzecznego odbębnienia lektur. Napisz to, co wszyscy. A gdyby tak: „Napisz esej o praworządności” albo „Napisz rozprawkę o efekcie cieplarnianym”? Czy nie byłby to lepszy sprawdzian dojrzałości?

A teraz rzucą się na mnie wszystkie żaby, które nie wyszły ze studni.

Krzysztof Łoziński

Emeryt

Ur. 16 lipca 1948 r., aktywista wydarzeń marca 68. Były działacz opozycji antykomunistycznej z lat 1968-1989, wielokrotnie represjonowany i dwukrotnie za tę działalność więziony.

Członek Honorowy KOD i NSZZ „Solidarność”

Autor o sobie

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. marjod 07.05.2023
  2. Waldemar 08.05.2023
  3. slawek 08.05.2023
  4. Mr E 09.05.2023