Mają szczęście takie kraje jak Arabia Saudyjska, że ich ideologią jest islam, a nie komunizm, więc poza paroma organizacjami broniącymi praw człowieka nikt ich nie potępi.
* * *
Widać już pewną prawidłowość w nominacjach rządowych i sejmowych. Naginał prawo – na ministra sprawiedliwości. Zwolennik obłędnych teorii dostaje wojsko. Stosował bezprawne metody służb – na koordynatora tych służb. Naraził skarb państwa na straty, a sam wyprowadził z firmy kilkadziesiąt milionów złotych – na szefa senackiej komisji finansów i budżetu. Był nieporadnym ministrem środowiska – ponownie na to stanowisko.Teraz do tego grona dołącza Jerzy Szmit, który w Ministerstwie Infrastruktury jako sekretarz stanu będzie odpowiadał za transport drogowy. Sprawy, którymi będzie się zajmować, zna od podszewki – dwukrotnie utracił prawo jazdy za wykroczenia drogowe.
Ewa Siedlecka przewiduje, że Krystyna Pawłowicz dostanie się wreszcie do Trybunału Konstytucyjnego (próbowała kilka razy), a nawet zostanie prezesem Trybunału.
Wisienka na torcie.
* * *
Za PRL mówiło się o koszmarnych czasach sanacji. Po 1989 roku mówiło się o koszmarnych czasach komunizmu (choć lepsze byłoby określenie „realnego socjalizmu”), a potem o koszmarnych rządach postkomunistów. Ostatnio Leszek Miller, pytany o opinię w sprawie ograniczenia opozycji dostępu do wiedzy o służbach specjalnych (PiS nie dopuścił do rotacyjnego kierowania komisją ds. służb specjalnych – przewodniczący komisji raz z ekipy rządowej, a raz z opozycji), przypomniał, że za czasów rządów SLD przewodniczącym tej komisji był zawsze przedstawiciel opozycji. Przypomniał także, że kiedy PO odstępowała od dobrych wzorców uwzględniania praw opozycji i opozycja protestowała, to politycy PO mówili „jak wygracie wybory to sobie wprowadzicie swoje prawa i obyczaje”.* * *
Przypominają się czasy młodości w PRL. Potępiało się wtedy książki szkalujące Polskę, Polaków i naszą ludową ojczyznę; książki, których nikt nie czytał, bo nie były dostępne. Teraz takie książki są dostępne, ale potępiający nie odczuwają potrzeby zapoznania się z nimi, wystarczy im, jak za PRL, przekonanie że są to złe publikacje.Nikt nie widział spektaklu w teatrze wrocławskim, ale już nie spodobał się on wielu prawdziwym Polakom, a minister kultury go potępił. W piśmie do marszałka województwa dolnośląskiego dyrektor departamentu finansowego ministerstwa stwierdził, że minister kultury oczekuje od marszałka „natychmiastowego wstrzymania przygotowań premiery w zapowiadanej postaci, łamiącej powszechnie przyjęte zasady współżycia społecznego”. Katolicka organizacja „Krucjata Różańcowa” protestowała przed teatrem, starając się nie wpuścić widzów do środka. Jakoś protestującym nie wpada do głowy, że pójście do teatru jest dobrowolne i nikt nikogo nie zmusza aby oglądał spektakl, który mu się nie podoba.
Pan minister zapowiedział powstanie filmu promującego Polskę. Filmy na zamówienie powstawały w PRL, widać idea była słuszna, tylko ideologia wymaga teraz korekty. O tym, że ta metoda promocji jest skuteczna świadczy fakt, że wielu mieszkańców obcych krajów do dziś mówi z podziwem o Polsce, Polakach i naszej wspaniałej historii.
* * *
Prymas Anglii, abp. Justin Welby, przyznał publicznie, że ostatnio miewał wątpliwości co do istnienia Boga. Te wątpliwości spowodowane były faktem zamachu terrorystycznego w Paryżu. Widocznie przedtem wszystko na świecie było OK, a inne koszmary czy zamachy terrorystyczne nie budziły wątpliwości wielebnego prymasa – nie działo się to w Paryżu.Przypomina się stary dowcip. Do głównego pomieszczenia jednej z radzieckich stacji rakietowych wpada dowódca i wściekły woła: – Kto wcisnął czerwony guzik?! Nikt z żołnierzy nie chce się przyznać. W końcu dowódca macha lekceważąco ręką: A co tam, j*ć Australię.
* * *
Film dokumentalny. Pokazano jak dżihadyści z PI mordują współwyznawców, mówiąc: Ukarzemy was w imię Boga. Nie wystarcza już bycie wyznawcą tej samej religii żeby się uratować, trzeba być z tego samego „prawdziwego” odłamu. Tak mordowali się wzajemnie katolicy i protestanci jeszcze paręset lat temu, wyznawcy nauk Jezusa, który mówił aby wybaczać nawet wrogom. Mordowali się też katolicy i muzułmanie, wyznawcy Jednego Boga.Nawet wyznawcy jednej religii wierzą każdy w coś innego. Jeśli zapytam kogoś, czy wierzy w Boga, to jego odpowiedź „tak” lub „nie” niczego mi nie powie. Musiałby najpierw opisać Boga, w którego wierzy (lub nie wierzy), a to nie jest łatwe – proszę spróbować. I każdy opis różniłby się zwykle od innych.
Ludzie nie zastanawiają się nad swoją religią, akceptują takie sprzeczności jak nakaz miłości i zabijanie; akceptują dobrego Boga i jednocześnie mściwego; wszechwiedzącego ale oburzonego zachowaniem ludzi, które jako wszechwiedzący musiał znać od początku istnienia; wtrącającego się w sprawy świata z własnej inicjatywy bądź na czyjąś prośbę, a przecież mógłby wszystko zmienić na lepsze zwykłym aktem woli zamiast okrutnie karać czy nagradzać. Po co istnieją zło i cierpienie skoro mogłoby ich nie być? Nie jest to przejaw dobra.
Skłonność do mordów, okrucieństwa, siedzi w ludziach i ujawnia się w sprzyjających okolicznościach. Szczególnie jednak rażące jest gdy czyny te dokonywane są w imię religii.
* * *
W USA kolejna strzelanina. Kilku napastników otworzyło ogień do ludzi zebranych w parku rozrywki.Oczywiście nic się nie zmieni w USA i dalej każdy chętny może tam nabyć broń, w niektórych stanach mogą ją nosić nawet niewidomi (to nie żart). Sprawcy zabójstw są surowo karani, ale nikomu nie udaje się ograniczyć dostępu do broni, co skutecznie zmniejszyłoby liczbę takich zdarzeń.
Wszystkie ataki terrorystyczne na świecie nie powodują tylu ofiar co zabójstwa z użyciem broni w USA. Od kul ginie tam miesięcznie około 2000 osób. Ale skoro to zabijają swoi to nie jest to widać takie straszne.
PIRS



Kwestię stacji rakietowej chyba jeszcze trafniej opisuje inna historyjka. Sierżant wprowadzający nowicjusza przestrzega go: – Etuju knobku ty nie podżymaj. Smotri: Fiedia podżymnuł i szto? Wsia Gałandia w pizdziec, a Fiedi szest sutok pałuczyłoś.
Przepraszam za dosłowność w opisie losów Holandii oraz za ewentualne błędy językowe w rosyjskim tekście – za czasów mojego liceum lekceważenie nauki tego języka było przejawem patriotyzmu.
@Stanstup sr . Jako piątkowy absolwent maturalny (nie brak patriotyzmu, lecz wczesna infekcja Murziłką, a później Aganiokiem) wybaczam Ci błędy. Bo nie znałem dowcipu. A szest’ sutok rzeczywiście budzi grozę.
@ j. w. Popatrz, z tego braku praktyki wkradają się mi samemu niepewnostki. Bo może raczej „szest’ sutki”?
Autor: pikietowanie teatrów jest jak najbardziej uprawnione i sensowne. To są przecież takie kliniki aborcyjne, gdzie wyskrobuje się ludziom z mózgu Boga. Nawet (a w szczególności) nieletnim. Dlatego jeszcze kilkaset lat temu nie grzebaliśmy aktorów w poświęcanej ziemi, a i Pani Generałowa Andersowa umknęła wykluczenia z listy zaproszeń (według ogólnie znanej anegdoty) tylko dzięki temu że przyjaciółka powiedziała „jaka tam z niej aktorka”. Podobne na temat teatru odczucia demonstrował też islam, jak również święty Augustyn.
Jerzy Szmit… No więc już wiem, czemu od pierwszego stycznia (dopiero) wyłączamy te radary. Bo one nie uznawały immunitetów. A dopiero, bo między świętami (Barburka, Andrzejki… …. Wigilia…. Sylwester… za mało czasu na kaca, kiedy właśnie chcemy jak najszybciej zakończyć nieznośną jazdę na trzeźwiaka i wpadamy w te pułapki.
Zachód i państwa arabskie budują koalicję przeciw tzw. Państwu Islamskiemu, które zagraża Bliskiemu Wschodowi, niszcząc przeciwników w imię swojej surowej, ekstremistycznej wykładni islamu.
Dowcipnisie na tym zachodzie.. koalicja…
Lenin mądrym człowiekiem był, „kapitalista to taki człowiek który sprzeda ci karabin z którego ty go potem zastrzelisz”
quote;
jeden – artykuł jakiegoś zachodniego serwisu o sensacyjnym komentarzu Putina, wygłoszonym na szczycie G20 w Antalyi. Pewnie uważalibyście, że publiczne oświadczenie prezydenta Rosji o finansowaniu ISIS przez 40 różnych państw, łącznie z członkami G20, zasługuje na nagłośnienie, prawda?
@Magog: sto lat temu odziedziczone po Mamie dzieła lenina i jego następcy przekazałem na Makulaturę. Ale właśnie walnąłem sobie po obiedzie single malt’a, który – paradoksalnie – ożywia mi pamięć. Więc ona mi mówi, że to nie był karabin, tylko sznur, na którym mieliśmy go (ten kapitalizm) powiesić. Być może stąd się brały nasze późniejsze problemy z tym sznurkiem do snopowiązałek?
oj tam oj tam … sznur czy karabin.
W latach trzydziestych minionego wieku telegramy były niczym sms-y dzisiaj..
Dwa telegramy.
1. Ojcze, błagam, przyślij mi 50 zł. abym mógł kupić rewolwer i zejść z honorem z tego świata. Przegrałem moją część majątku w karty.
2. Synu, posyłam ci 50 groszy, kup metr postronka.
Skutek ten sam.