jak powiedział kiedyś sir winston (churchill) nawet największy zbrodniarz ma swego króliczka, którego hołubi i głaszcze. dla hitlera takim króliczkiem była dania – mój kraj zamieszkania, by nie popadać w patos i nie mówić moja awaryjna ojczyzna. w przeciwieństwie do norwegii, gdzie okupacja była niezwykle brutalna, duńczycy pamiętają wojnę jako okres kiedy jadło się gorzej, choć nie było ostrego niedoboru żywności i były trudności z dostaniem prawdziwej kawy, a jeżeli nawet udawało się ją zdobyć, to kosztowała horrendalne pieniądze.
kiedy po wojnie przyszła rozprawa z kolaborantami, porażała ona swą brutalnością. dania, która od początku XX stulecia odstąpiła od wykonywania kary śmierci wprowadziła ją na nowo. sądowa rozprawa z kolaborantami urągała elementarnym standardom państwa prawa. przez dwa pierwsze powojenne lata odbywały się procesy sumaryczne z bardzo ograniczonymi możliwościami obrony. wielu ludzi skazano na podstawie niesprawdzonych poszlak czy nawet zwykłego pomówienia zazdrosnego sąsiada lub konkurenta. zapadło kilkadziesiąt wyroków śmierci. część oskarżonych skazano niewinnie, niektóre z wyroków zdążono wykonać. robili to ludzie zgłaszający się na ochotnika, a wśród nich wielu było uwikłanych w kolaborację z władzami okupacyjnymi, co wyszło na jaw po kilku latach, gdy opadła gorączka zemsty.
wszystko to zostało udokumentowane i opisane w wydanej drukiem dwutomowej dysertacji doktorskiej znanego duńskiego historyka ditleva tamma. kiedy kilkanaście lat temu zagłębiłem SIȩ w lekturze, miałem wrażenie, że czytam thriller napisany oschłym tonem dla pogłębienia intensywności narracji i tylko ogromna ilość przypisów z nazwiskami i datami, a także obszerna bibliografia na końcu, utrzymała mnie w przekonaniu, że mam w ręku pracę naukową.
ten haniebny epizod dziejów cywilizowanej, spokojnej i praworządnej danii staje mi jak żywy przed oczyma, kiedy obserwuję naszą wewnętrzną okupację z nocnymi seansami nienawiści w parlamencie, dziennymi czystkami w strukturach siłowych, urzędach i spółkach skarbu państwa. podjęta w tych dniach krucjata przeciwko TK ma umożliwić doprowadzenie procesu narodowego odrodzenia do pomyślnego końca.
ta okupacja nie będzie trwała wiecznie. jak zauważył kiedyś ignacy mochnacki, pod łagodnym obcym panowaniem polacy powstają bo mogą, pod surowym, bo muszą.
kiedy więc skończy się ta wewnętrzna okupacja polski przez polskę, nie chciałbym ujrzeć w kraju mego urodzenia czegoś takiego jak w powojennej danii. gdyby do czegoś takiego doszło miałbym silny wewnętrzny impuls bronienia formacji, której teraz jestem zaprzysięgłym przeciwnikiem…
i tutaj wyłania się potrzeba znalezienia jakiegoś pozytywnego momentu w systemie PiS-owładztwa, zgodnie z teorią churchilla o króliczku, hołubionym przez każdego zwyrodnialca.
w nawale narzekań na podły charakter obecnej władzy, do której pasowałby lekko podrasowany dwuwiersz z „antymonachomachii” biskupa ignacego krasickiego:
ubezpieczona w bezczelności swojej
prawdziwa hucpa krytyk się nie boi
jeden projekt dobrej i potrzebnej ustawy, zapowiedzianej przez PiS nie wzbudził żadnego niemal zainteresowania. rząd zapowiedział, o czym można było przeczytać w kilkuzdaniowych notkach, wniesienie ustawy zakazującej odbierania dzieci rodzicom, kiedy jedyną przyczyną takiego postępowania jest materialny niedostatek.
nie przechodźmy obojętnie wobec czegoś pozytywnego nawet gdyby, wychodziło to od formacji, której nie lubimy.
dobre jest dobre, a złe jest złe – niezależnie od tego z jakiego wypływa źródła.
natan gurfinkiel



Panie Natanie, jak pamiętam to członkowie PZPR nie byli w swej masie s..synami, byli takimi samymi normalnymi ludźmi co ich przeciwnicy zwani opozycją. Wyjątek stanowi czubek piramidy w każdej partii.
Do tego szczytu zawsze niemal prą dewianci… czasem trafia się wódz z darem przekonywania będący prywatnie całkiem miłym człowiekiem.
Natan, jeden jest moment, który można uznać za pozytyw władzy PiS. Nie wywołali i nie wywołają wojny z Danią.
Nie wiem czy to wystarczy, ale zawsze coś…
Jak na razie to najlepiej są w PiS widoczni:
– Kłamcy
– Oszczercy
– Manipulatorzy
– Kibole
– Kołtuny
– Przestępcy
oraz „creme de la creme” prokuratorzy i sędziowie z czasów PRL…
@j.Luk Duńczycy skarżyli się wiosną i latem, że rosyjskie samoloty wojskowe naruszają ich przestrzeń powietrzną. W odpowiedzi usłyszeli od Rosji, że jak będą podskakiwać to im putinowska Rosja przywali atomówką. Skoro Rosja może to czemu Antek, chcąc się przypodobać swojemu władcy nie miałby wywołać wojny z Danią? Przy okazji zażądać korytarza eksterytorialnego od Niemiec? A co?