Waldemar Sadowski: Czy KOD powinien tylko bronić demokracji, czy także ją budować?5 min czytania

()

kod 32016-01-07.

Głos w dyskusji o programie KOD.

Polemika z artykułem: Krzysztof Łoziński: Między wodą zatrutą a wodą sodową

Teza KŁ, do której odnosi się ten tekst, w skrócie:

Jeśli wdamy się w tworzenie wizji przyszłej Polski „po upadku kaczyzmu”, to wejdziemy w buty partii politycznej. To nie jest nasze zadane. My mamy obronić demokrację przed dyktaturą, a przyszły ustrój demokratycznego państwa mają tworzyć (lub nie), zmieniać (lub nie) partie polityczne.” (…) „My mamy obronić demokrację, obronić trójpodział władzy, wolność słowa i mediów, wolność obywateli. A później niech działają politycy, niech tworzą programy i przekonują do nich wyborców.”

Później – przy kolejnych wyborach – powtórzą się te same sytuacje, kolejne nieprzewidywalne wpadki demokracji. Jeżeli nic nie zmienimy. Zgadzam się z Krzysztofem Łozińskim co do zasady. KOD nie powinien się angażować w tworzenie konkretnych ustaw. Zgoda. Ale są konstrukcje ustrojowe, które dotychczas nie działały, a powinny działać. Są też takie, których politycy sami z siebie, dobrowolnie, bez nacisków obywatelskich, nie przeprowadzą przez Sejm. O co chodzi?

Najważniejszy konstrukt – i na razie tylko o nim tu napiszę – to coś, co powinno stanowić trwały fundament demokracji. Coś, czego w Polsce nie ma. Źle działa też w wielu innych krajach. Chodzi o sferę publiczną. Sferę publiczną tak jak rozumie to Jurgen Habermas. To musi być pierwotny i obok różnych pokojowych form bezpośredniej obrony demokracji naczelnym celem KOD.

Partie, parlament, trójpodział władzy i pozostałe instytucje nie zapewnią funkcjonowania demokracji bez mądrze zorganizowanej sfery publicznej. Demokracja sprowadza się do umiejętności podejmowania i wykonywania wspólnych zbiorowych decyzji. I dobrze, żeby wszyscy mogli w tym procesie uczestniczyć. I dobrze, żeby to były decyzje mądre. Sfera publiczna tworzy ramy dla racjonalnej wymiany informacji, racjonalnej dyskusji, ustalania prawdy, stanów faktycznych i podejmowania mądrych decyzji przez pluralistyczne społeczeństwo i jego politycznych przedstawicieli. To fundament, na którym naród może zwerbalizować swoją wolę, politycy mogą prowadzić racjonalny dyskurs o tym, czym jest aktualnie „dobro narodu” i jak zbudować „dobrze urządzone państwo”.

Mimo że nazwa brzmi znajomo, a definicje wydają się proste, to jednak mało kto rozumie, czym się to je. Głównym elementem są tu oczywiście media, które – zgodnie z badaniami międzynarodowymi – są w Polsce wolne. A jednak działają w sposób patologiczny. I nie jest to wina dziennikarzy. I co więcej – z punktu widzenia sfery publicznej nie są wolne, bo podporządkowane są oglądalności (w niewielkim tylko stopniu politykom)?! Muszą zaostrzać każdą informację, naciągać, kroić, aby szokować, straszyć i wydobywać zło, w celu przyciągnięcia ludzkiej uwagi – najcenniejszego towaru w dzisiejszej ekonomii. Stosują to wszyscy od lewej do prawej. Zniekształcono Bieńkowską – „sorry taki mamy klimat”, czy „pracę za sześć tysięcy”. Zniekształcono Kaczyńskiego z „opcją niemiecką”. A teraz, na świeżo, pastwienie się nad „cyklistami i wegetarianami” Waszczykowskiego też było nieuprawnionym i złośliwym skrótem. Czytałem pod tym kątem prasę niemiecką i komentarze. Sens jego wypowiedzi nie jest tak prymitywny jak rozpowszechnia to polska opinia publiczna. Nie zgadzam się z jego wypowiedzią, ale jednak muszę przyznać, że można z tym dyskutować racjonalnie.

A program wyborczy – to, co najważniejsze w demokracji – stał się towarem reklamowanym podobnie jak pampersy i olej słonecznikowy. Racjonalny obywatelski dyskurs zastąpiła wojna reklamowa, gdzie główną rolę odgrywają emocje i uczucia, a nie rozum. Wyborcy stali się konsumentami wybierającymi, która akcja promocyjna jest korzystniejsza (i wybrali podarunek 500 zł.). Reklama polityczna w sferze publicznej – prezentowanie emocji, a nie racjonalnych – argumentów – jest niedozwolona. Partie polityczne za nasze pieniądze stały się agencjami reklamowymi.

Nie wchodząc w dalsze szczegóły chciałbym podkreślić, że konstrukcja sfery publicznej zanurzona jest z jednej strony w kulturze życia codziennego, ale druga część tego konstruktu zanurzona jest w strefie ustroju państwa. Pierwsza część – edukacja, wpływ na kulturę polityczną – to działka dość oczywista do zagospodarowania przez KOD. Druga część, czyli ustrój państwa – wbrew temu, co proponuje Krzysztof Łoziński – też powinna się znaleźć w strefie intensywnego zainteresowania KOD-u. Stworzenie wiarygodnej, racjonalnej, sprawnej, rzetelnej sfery publicznej wymaga intensywnej, intelektualnej i organizacyjnej aktywności obywateli. Twierdzę, że nikt oprócz zorganizowanych obywateli nie jest zainteresowany stworzeniem i utrzymaniem racjonalnej sfery publicznej. Nikt oprócz obywateli. Po raz pierwszy chyba mamy w Polsce podmiot, który ma na tyle siły i energii, aby zbudować racjonalnie działającą sferę publiczną. A oznacza to tworzenie i zmiana szeregu przepisów prawnych. Owszem, może się to odbywać w formie ogólnych postulatów kierowanych do świata polityki.

Zróbmy to.

Jeżeli nie zbudujemy racjonalnej sfery publicznej, to śmiem twierdzić, że możemy wkrótce znaleźć się na podobnej ścieżce rozwoju, jaką przeszliśmy już w XVIII w.

Warto pamiętać, że kryzys zawsze rodzi szansę. Być może więc w związku z tym kryzysem uda się stworzyć w Polsce realną sferę publiczną, jako fundament wszystkich mediów, niezależnie od opcji.

Ale sfera publiczna strasznie się skomplikowała; większości z nas tylko się wydaje, że wie jak to powinno działać. Proponuję więc, aby zacząć np. od debaty pod patronatem KOD o tym jak powinna funkcjonować nowoczesna sfera publiczna. Można zaprosić Jurgena Habermasa i w jakimś panelu z polskimi ekspertami zaprojektować zasady demokratycznej sfery publicznej. Być może jakiś okrągły stół – ekspertów w dziedzinie mediów i sfery publicznej? Stworzenie wspólnego kodeksu dobrych praktyk informacyjnych?

To jest naprawdę sprawa kluczowa dla polskiej demokracji. To jest zadanie dla KOD.

Polecam przy okazji lekturę „Przemian strukturalnych w sferze publicznej” Habermasa. A także artykuł o sferze publicznej:

PEISERT: Upadek i fabrykowanie sztucznej sfery publicznej – Kultura Liberalna

Arkadiusz Peisert Upadek i fabrykowanie sztucznej sfery publicznej Przełożona (dopiero) przed dwoma laty znakomita książka Jürgena Habermasa „Strukturalne przeobrażenia sfery publicznej” w ostatnich rozdziałach traktuje o atrofii tejże sfery w Niemczech Zachodnich w latach 60. (Habermas, 2007). Przedstawiony przez Habermasa obraz sfery publicznej wygląda dziwnie znajomo.

Waldemar Sadowski

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

17 komentarzy

  1. Ernest Skalski 07.01.2016
    • A. Goryński 08.01.2016
  2. slawek 07.01.2016
    • Bogda1935 08.01.2016
  3. narciarz2 08.01.2016
    • Bogda1935 08.01.2016
  4. narciarz2 08.01.2016
  5. narciarz2 08.01.2016
  6. narciarz2 08.01.2016
    • jureg 08.01.2016
  7. hazelhard 08.01.2016
    • SAWA 08.01.2016
  8. pak 08.01.2016
  9. narciarz2 08.01.2016
  10. narciarz2 08.01.2016
  11. narciarz2 08.01.2016
  12. Junona 09.01.2016