Głos w dyskusji o programie KOD.
Polemika z artykułem: Krzysztof Łoziński: Między wodą zatrutą a wodą sodową
Teza KŁ, do której odnosi się ten tekst, w skrócie:
„Jeśli wdamy się w tworzenie wizji przyszłej Polski „po upadku kaczyzmu”, to wejdziemy w buty partii politycznej. To nie jest nasze zadane. My mamy obronić demokrację przed dyktaturą, a przyszły ustrój demokratycznego państwa mają tworzyć (lub nie), zmieniać (lub nie) partie polityczne.” (…) „My mamy obronić demokrację, obronić trójpodział władzy, wolność słowa i mediów, wolność obywateli. A później niech działają politycy, niech tworzą programy i przekonują do nich wyborców.”
Później – przy kolejnych wyborach – powtórzą się te same sytuacje, kolejne nieprzewidywalne wpadki demokracji. Jeżeli nic nie zmienimy. Zgadzam się z Krzysztofem Łozińskim co do zasady. KOD nie powinien się angażować w tworzenie konkretnych ustaw. Zgoda. Ale są konstrukcje ustrojowe, które dotychczas nie działały, a powinny działać. Są też takie, których politycy sami z siebie, dobrowolnie, bez nacisków obywatelskich, nie przeprowadzą przez Sejm. O co chodzi?
Najważniejszy konstrukt – i na razie tylko o nim tu napiszę – to coś, co powinno stanowić trwały fundament demokracji. Coś, czego w Polsce nie ma. Źle działa też w wielu innych krajach. Chodzi o sferę publiczną. Sferę publiczną tak jak rozumie to Jurgen Habermas. To musi być pierwotny i obok różnych pokojowych form bezpośredniej obrony demokracji naczelnym celem KOD.
Partie, parlament, trójpodział władzy i pozostałe instytucje nie zapewnią funkcjonowania demokracji bez mądrze zorganizowanej sfery publicznej. Demokracja sprowadza się do umiejętności podejmowania i wykonywania wspólnych zbiorowych decyzji. I dobrze, żeby wszyscy mogli w tym procesie uczestniczyć. I dobrze, żeby to były decyzje mądre. Sfera publiczna tworzy ramy dla racjonalnej wymiany informacji, racjonalnej dyskusji, ustalania prawdy, stanów faktycznych i podejmowania mądrych decyzji przez pluralistyczne społeczeństwo i jego politycznych przedstawicieli. To fundament, na którym naród może zwerbalizować swoją wolę, politycy mogą prowadzić racjonalny dyskurs o tym, czym jest aktualnie „dobro narodu” i jak zbudować „dobrze urządzone państwo”.
Mimo że nazwa brzmi znajomo, a definicje wydają się proste, to jednak mało kto rozumie, czym się to je. Głównym elementem są tu oczywiście media, które – zgodnie z badaniami międzynarodowymi – są w Polsce wolne. A jednak działają w sposób patologiczny. I nie jest to wina dziennikarzy. I co więcej – z punktu widzenia sfery publicznej nie są wolne, bo podporządkowane są oglądalności (w niewielkim tylko stopniu politykom)?! Muszą zaostrzać każdą informację, naciągać, kroić, aby szokować, straszyć i wydobywać zło, w celu przyciągnięcia ludzkiej uwagi – najcenniejszego towaru w dzisiejszej ekonomii. Stosują to wszyscy od lewej do prawej. Zniekształcono Bieńkowską – „sorry taki mamy klimat”, czy „pracę za sześć tysięcy”. Zniekształcono Kaczyńskiego z „opcją niemiecką”. A teraz, na świeżo, pastwienie się nad „cyklistami i wegetarianami” Waszczykowskiego też było nieuprawnionym i złośliwym skrótem. Czytałem pod tym kątem prasę niemiecką i komentarze. Sens jego wypowiedzi nie jest tak prymitywny jak rozpowszechnia to polska opinia publiczna. Nie zgadzam się z jego wypowiedzią, ale jednak muszę przyznać, że można z tym dyskutować racjonalnie.
A program wyborczy – to, co najważniejsze w demokracji – stał się towarem reklamowanym podobnie jak pampersy i olej słonecznikowy. Racjonalny obywatelski dyskurs zastąpiła wojna reklamowa, gdzie główną rolę odgrywają emocje i uczucia, a nie rozum. Wyborcy stali się konsumentami wybierającymi, która akcja promocyjna jest korzystniejsza (i wybrali podarunek 500 zł.). Reklama polityczna w sferze publicznej – prezentowanie emocji, a nie racjonalnych – argumentów – jest niedozwolona. Partie polityczne za nasze pieniądze stały się agencjami reklamowymi.
Nie wchodząc w dalsze szczegóły chciałbym podkreślić, że konstrukcja sfery publicznej zanurzona jest z jednej strony w kulturze życia codziennego, ale druga część tego konstruktu zanurzona jest w strefie ustroju państwa. Pierwsza część – edukacja, wpływ na kulturę polityczną – to działka dość oczywista do zagospodarowania przez KOD. Druga część, czyli ustrój państwa – wbrew temu, co proponuje Krzysztof Łoziński – też powinna się znaleźć w strefie intensywnego zainteresowania KOD-u. Stworzenie wiarygodnej, racjonalnej, sprawnej, rzetelnej sfery publicznej wymaga intensywnej, intelektualnej i organizacyjnej aktywności obywateli. Twierdzę, że nikt oprócz zorganizowanych obywateli nie jest zainteresowany stworzeniem i utrzymaniem racjonalnej sfery publicznej. Nikt oprócz obywateli. Po raz pierwszy chyba mamy w Polsce podmiot, który ma na tyle siły i energii, aby zbudować racjonalnie działającą sferę publiczną. A oznacza to tworzenie i zmiana szeregu przepisów prawnych. Owszem, może się to odbywać w formie ogólnych postulatów kierowanych do świata polityki.
Zróbmy to.
Jeżeli nie zbudujemy racjonalnej sfery publicznej, to śmiem twierdzić, że możemy wkrótce znaleźć się na podobnej ścieżce rozwoju, jaką przeszliśmy już w XVIII w.
Warto pamiętać, że kryzys zawsze rodzi szansę. Być może więc w związku z tym kryzysem uda się stworzyć w Polsce realną sferę publiczną, jako fundament wszystkich mediów, niezależnie od opcji.
Ale sfera publiczna strasznie się skomplikowała; większości z nas tylko się wydaje, że wie jak to powinno działać. Proponuję więc, aby zacząć np. od debaty pod patronatem KOD o tym jak powinna funkcjonować nowoczesna sfera publiczna. Można zaprosić Jurgena Habermasa i w jakimś panelu z polskimi ekspertami zaprojektować zasady demokratycznej sfery publicznej. Być może jakiś okrągły stół – ekspertów w dziedzinie mediów i sfery publicznej? Stworzenie wspólnego kodeksu dobrych praktyk informacyjnych?
To jest naprawdę sprawa kluczowa dla polskiej demokracji. To jest zadanie dla KOD.
Polecam przy okazji lekturę „Przemian strukturalnych w sferze publicznej” Habermasa. A także artykuł o sferze publicznej:
PEISERT: Upadek i fabrykowanie sztucznej sfery publicznej – Kultura Liberalna
Arkadiusz Peisert Upadek i fabrykowanie sztucznej sfery publicznej Przełożona (dopiero) przed dwoma laty znakomita książka Jürgena Habermasa „Strukturalne przeobrażenia sfery publicznej” w ostatnich rozdziałach traktuje o atrofii tejże sfery w Niemczech Zachodnich w latach 60. (Habermas, 2007). Przedstawiony przez Habermasa obraz sfery publicznej wygląda dziwnie znajomo.
Waldemar Sadowski



Szanowny Panie Waldemarze Sadowski,
Będę zobowiązany – i myślę, że czytelnicy SO również – za pana definicję sfery publicznej. Co te jest, z czego się składa poza mediami, jeśli to nie to samo co ,media. Jak możną to coś zbudować, a w szczególności jak to może zbudować KOD.
A generalnie, zgadzam się z p. Łozińskim jak najbardziej.
O świetlanej demokratycznej przyszłości, bez rządów PIS, można sobie podyskutować w wolnej chwili. Ale twórczy spór o kształt przyszłości podzieli ludzi walczących o demokrację.
To nie jest tak, że mamy teraz gorszą partię przy władzy. To jest już rozkręcający się kataklizm. Nieprzyjaciel w granicach! All hands on deck!
Jak będziemy mieli podstawowe instancje demokracji, to będziemy mieli ramy dla konstruktywnej dyskusji.
Dixi
@Skalski: Dzięki, że mnie Pan uprzedził. Bo ja temu Autorowi już miałem chęć przyłożyć grubszym słowem, że cofa nas do żałosnej pamięci Unii Wolności, co przegrała (m. in.) przez „błąd Mazowiecki”, charakteryzujący się właśnie taką stylistyką. Ale on będzie musiał chyba stanąć na głowie, żeby przysiąść swoje szare fałdy i napisać to po Ludzku, czyli Naszemu. O takich ważnych sprawach trzeba pisać siekierą, nie zaś pióreczkiem. Co wymaga więcej czasu (przed każdym zamachem). Można o tym napisać książeczkę, z marszu, ale co najmniej tydzień zajmie zrozumiałe dla ludzi streszczenie.
Moim zdaniem rację ma zarówno redaktor Skalski wraz z Krzysztofem Łozińskim, jak i Autor artykułu a także Pan Jerzy Łukaszewski.
Obydwie rzeczy są ważne w następującej kolejności:
– po pierwsze i najważniejsze trzeba obronić dorobek demokratyczny III RP poczynając od konstytucji, a ściślej mówiąc odsunąć od władzy PiS jako śmiertelnego zagrożenia dla demokracji,
– po drugie trzeba dyskutować diagnozę (słabości) dlaczego taki najazd „Hunów” był możliwy i jak zapobiec w przyszłości takim faszystowskim praktykom.
W istniejącej sytuacji najważniejszym i jedynym zadaniem całego KOD-u grupującego ludzi o najrozmaitszych poglądach jest obrona demokracji i doprowadzenie jak najszybciej do wolnych wyborów.
Jeżeli Autor postuluje patronat KOD nad dyskusjami o przyszłości i rozwiązaniami to, korzystając z płaszczyzny stowarzyszenia, można utworzyć dobrowolna grupę dyskusyjną rozważającą różne rozwiązania na przyszłość, bez próby narzucania jakichkolwiek koncepcji czy rozwiązań całemu KODowi.
Mieszanie tych dwóch porządków, tutaj zgadzam się z redaktorem Skalskim, musi prowadzić do porażki KODu w najważniejszej teraz sprawie w Polsce.
moim skromnym zdaniem- potrzeba dobrych psychologów do zdiagnozowania stanu umysłów tej sfanatyzowanej części społeczenstwa która dała się zmanipulowac propagandzie PIS.Jest to zjawisko niespotykane- na miarę zaczadzenia Niemiec hitleryzmem- choc wtedy doszukiwano się przyczyn w traktacie wersalskim i kryzysie.Ale u nas ?> w okresie rosnacego dobrobytu i rozwoju widocznego gołym okiem >? Bez takiej diagnozy dyskusja o demokracji nie ma sensu – jesli 20% społeczenstwa nie rozumie – a co gorsza- odrzuca to pojęcie .Diagnozy wymagałby także stan umysłów naszego kleru- a szczególnie człónkow Episkopatu- sadząc po liscie abp.Meringa- zdarzeniu bez precedensu chyba – bez dramatycznego wpływu jaki wywiera na umysły t,.zw.wiernych nie doszłoby do tak dalece poosuniętego niszczenia Panstwa- sądząc po ostatnich wydarzeniach gdzie w ustawkach ulicznych Kosciół jednoznacznie włączył sie w antydemokratyczną propagande- trzeba otwarcie krzyczec- non possumus !
ściślej mówiąc odsunąć od władzy PiS
W jaki sposob? Dyskutując?
.
jako śmiertelnego zagrożenia dla demokracji
Oni nie tyle są „śmiertelnym zagrożeniem”, ile raczej tę demokracje likwidują. Podobnie, jak Orban. A przed nim kilku innych. No, dobrze. Zlikwidują. No i co w tym złego? Dlaczego ktokolwiek miałby cos robic z tego powodu ponad pomaszerowaniem sobie dookoła sejmu raz na trzy tygodnie? (A jesli więcej, to własciwie co?)
.
Innymi słowy, ja sie pytam, dlaczego to jest katastrofa? Parę tysięcy ludzi straci pracę. Kilku debilow dostanie wysokie stanowiska. Telewizji nie da się oglądac. (Ale kto zdrowy na umysle ogląda telewizje?). Gazeta Wyborcza przestanie się ukazywac. Michnik znajdzie się w więzieniu za pomoc w strąceniu wiadomego samolotu. (Za cos go trzeba wsadzic, więc dlaczego nie za to?) Kilku wybranym ludziom obetną wiadomo co po udowodnieniu, ze to nie ludzie, tylko wielblądy. W szkole będzie religia trzy godziny dziennie. No, a dlaczego to wszystko jest złe?
.
Ja sie pytam o takie wymierne i zrozumiałe szkody, ktore będą prawdziwą motywacją, zeby cos konkretnego zrobic. Wszystko powyzsze to są sprawy estetyczne. A gdzie jest ta katastrofa?
drogi narciarzu- nasuwa sie pytanie- po co likwidowalismy komune ?> było fajnie- pewna oraca,pensja na 1-szego,kolonie i wczasy- kartki na podstawowe produkty- małe i duże Fiaty – mieszkania dostępne finansowo – trzeba tylko poczekac- o co nam poszło ?o te wczasy w Egipcie ? o jezdzenie po Europie ? a co tam ciekawego ? o jakies wolne wybory ?> po co to komu ? władza wiedziała kogo nam trzeba- wtedy posłowie grzecznie podnosili raczki i dzis to robia ,związki zawodowe „:wolne:” – wtedy nawet nie miały takiej odwagi jak dzis bezczelnego zdzierania forsy – wolna prasa- a dziś jest wolna ? niepokorna zrobiła sie pokorna – prezes jak Gomółka obrzuca ludzi mięsem,czego Gierek nie robił- więc była poprawa stosunkow miedzyludzkich – więc o co do cholery nam poszłó ? znasz odpowiedz >?
Moim zdaniem dobrze byloby zadac nastepujace pytania.
.
1. Co straci Kowalski i Kowalska, jesli PiS wprowadzi totalitaryzm? Definicja Kowalskiej: wykształcenie srednie, nie czyta, nie chodzi do teatru, oglada telewizje (ale niekoniecznie Trwam), trzy razy w roku chodzi do koscioła, je duzo miesa i mało warzyw, duzo narzeka i psioczy, pracuje na nisko płatnym etacie, nie zbiera kupy po swoim psie. Czyli typowa Polka według j.Luka.
.
2. Co zyskaja K&K, jesli uda sie jakims cudem odsunac PiS od władzy?
.
3. Jak przemeblowac post-PiSowska Polske, zeby K&K woleli te przyszła Polske, a nie PiSowski narodowo-katolicki totalitaryzm?
.
4. Jak opisac te przyszła Polske, zeby K&K zechcieli tego opisu wysłuchac, zrozumiec, i oddac na nia swoj głos. (Przy załozeniu, ze beda jakies wybory, co jest mocno watpliwe.)
.
5. Dlaczego K&K woleli zagłosowac na PiS?
.
6. W jaki sposob wytłumaczyc K&K, ze zostali ordynarnie oszukani?
Trzy razy probowalem wpisac nastepny komentarz, i trzy razy przepadl bez najmniejszego sladu. Ja bardzo przepraszam, ale tak sie nie da dyskutowac. System SO ma jakas powazna pluskwe i bardzo prosze cos z tym zrobic.
Nie da sie uczciwie dyskutowac nad stanem obecnym i nad przyszłoscią kraju bez jasnego stwierdzenia, ze totalitaryzm jest wprowadzany za zgodą, pod kuratelą, i na zamowienie Koscioła Katolickiego. Mozna go lubic, nie lubic, podziwiac, albo nie znosic. Ale nie mozna nie powiedziec, ze to oni czynnie popierają totalitaryzm. To nie wystarczy powiedziec. Z tego trzeba wyciągnąc jakies wnioski. Przy czym wnioski powinny byc realistyczne i uczciwe intelektualnie. Postulowanie zerwania stosunkow z Watykanem nie jest realistyczne. Wyzwiska nie są uczciwe.
.
Bez jasnej diagnozy nie ma sensu rozmawiac ani o chorobie, ani o leczeniu. Koscioł to jest czesc problemu na rowni z edukacją, szowinizmem, i dziedzictwem zaborow. Jakos trzeba te klocki poustawiac. Ignorowanie najwiekszego klocka nie jest dobrym sposobem stawiania diagnozy.
.
(Powyzsze to nie jest komentarz, ktory przepadł.)
Tak jest. TEGO PROBLEMU nie dyskutowano, wręcz przeciwnie 'zamilczywano’, ale chyba, sądząc po wzrastającej częstości pojawiania się tematu w dyskursie DOJRZAŁ czas na nazwanie tego POLITYCZNEGO czynnika społecznego. Syntetycznie przywołał go
Jarosław Dudycz: Poemat dla dorosłych […ksiądz proboszcz od lat kształtuje wyobraźnię, od lat podkopuje zaufanie…] https://studioopinii.pl/jaroslaw-dudycz-poemat-dla-doroslych/
.
Dodajmy, ćwierć wieku dotacji z budżetu, ulg podatkowych i spolegliwość wymiaru sprawiedliwości, prokuratury i KRRiTv. Państwo, w interesie obywateli(?), pozwoliło na wzmocnienie potęgi korporacji, która rozdaje łaski, wybiera władze, dyktuje prawa i udaje, że ma misję ewangelizacyjną.
.
Dlaczego instytucja z resentymentem do władzy absolutnej ma działać inaczej?
.
Skąd zdziwienie wynikami wyborów, w których pis w znaczącym procencie, osiągnął wynik dzięki poparciu kościoła?
W dawnych wiekach zamiast walki tysięcy rycerzy, spór można było załatwić walką wodzów, czy królów. Teraz też tak to się odbywa, bo wyborcy głosują na lidera, a nie na partię. Moe nam się to nie podobać, ale tak jest. Tusk dawał radę wygrywać z J. Kaczyńskim, E. Kopacz już nie za bardzo. Na razie mamy R. Petru i G. Schetynę. Wodzem jednak może być tylko jeden. Chyba… zapiszę się do Nowoczenej. Pozostali liderzy opozycji (w tym M. Kijowski i K. Łoziński) powinni uznać wielkość Wodza i wspólnie pogonić wroga. Proponował to też wczoraj prof. Majcherek w GW, aczkolwiek bez mianowania R. Petru na głównodowodzącego.
Ani Schetyna, ani tym bardziej Petru nie nadają się na rolę Wodzów w tej grze – nie przekonają mas. Wręcz przeciwnie dadzą oręż przeciwnikom do nazywania ich kandydatami do „koryta”. Dobrze to wiedzieli Mazowiecki i Kuroń nie wychodząc przed szereg przed Wałęsę.
Pięknie, jestem po tej stronie, ale…
…ale miałem okazję przysłuchiwać się rozmowie znajomych, wykształconych, inteligentnych, a zupełnie nie rozumiejących elementarza demokracji, choćby z trójpodziałem władzy. Jest więc robota dużo bardziej podstawowa do wykonania niż kupowanie poparcia naprawą „sfery publicznej”.
„Dobrze to wiedzieli Mazowiecki i Kuroń”
.
Mazowiecki probował i przegrał. Wiec nie jest prawdą, ze „dobrze wiedzieli”.
„powinni uznać wielkość Wodza i wspólnie pogonić wroga”
.
Wodz sam sie znajdzie. W takich czasach ludzie przeskakuja płoty, a potem rosna. Nie da sie z gory mianowac kandydata do przeskoczenia płotu.
.
A to, co potem wyrasta z wodza, to inna sprawa. Mozna miec nadzieje, ze cos dobrego.
.
Nie majac pewnosci, ja jednak przewiduje, ze bedzie konfrontacja siłowa, zamieszki, i ofiary. Przewiduje dlatego, ze dwu głownodowodzacych po stronie PiSu to paranoicy. (To, ze Kaczynski to paranoik, to wiem od psychiatry.) Zas ich posłowie to sekta. Nasuwa mi sie porownanie z Jonesem, tym od zbiorowego samobojstwa. Kaczynski moim zdaniem to taki Jones, ktory w razie oporu nakaze strzelanie do ludzi. To sa okolicznosci, w ktorych wodzem moze zostac ktos, kto bedzie miał odwage dzialac w sytuacji najwyzszego zagrozenia. Tak, jak swego czasu Wałesa. Taki ktos sie znajdzie.
Bogda1935 pisze: 2016/01/08 o 08:53
…
Ja postawilem podobne pytania i moj komentarz utonąl w czarnej dziurze.
.
Zamiast dyskutowac „co KOD powinien”, nalezy raczej zadac pytanie „kto i co straci na rządach PiSu”. A kto i co zyska? Sa wygrani i bedą przegrani. Przy czym kluczem sa duze grupy społeczne, ktore albo głosowaly na PiS, albo nie głosowaly w ogole.
.
Trzeba powiedziec jasnym i uproszczonym jezykiem, nie wiecej niz na pol kartki papieru, „co tracisz człowieku”. Konkretne straty. Nie jest taką strata jakis trybunal albo reguły mianowania ludzi, ktorzy potem zarabiają 10 milionow rocznie. Liczy sie strata „na dole”. PiS bedzie rządził tak długo, jak długo ludziom „na dole” sie wydaje, ze cos zyskują. Materialnie albo niematerialnie. (Uciecha z kleski kogos na gorze to tez jest zysk dla kogos na dole.)
.
Trzeba dokonac diagnozy społecznej i ją rozpowszechniac jasnym i zrozumiałym jezykiem. Raport Gegaczy był za gruby.
Obawiam się, że „na dole” nikogo nie przekona informacja, że „dół” coś traci tak długo, jak długo „dół” nie odczuje tego na własnej skórze.
Młodych masowo może ruszy ustawa inwigilacyjna, natomiast dorosły i starszy „dół” ruszy się, kiedy zacznie tracić pracę, otrzymywać niższe pensje. Zapaść giełdy, niski kurs złotego, podatek bankowy, podatek od hipermarketów i co tam jeszcze PIS obmyśla, mogą doprowadzić w krótkim czasie do niekorzystnych zmian w gospodarce i na rynku pracy, wzrostu inflacji, wzrostu bezrobocia i drożyzny. Wtedy „dobra zmiana” zostanie zakwestionowana. Tak to po amatorsku widzę. Gomułkę zmiotły podwyżki cen mięsa; Solidarność też zaczynała od postulatów ekonomicznych. Tak w Polsce zaczynają się rewolucje.