Danuta Adamczewska-Królikowska: Pierwsza władza5 min czytania

()

mering2016-01-08.

Okazuje się, że jednak rolę pierwszej władzy u nas pełni Kościół. Te młyny mielą powoli i od lat, coraz bardziej zaciskając pętlę.

1 września 1990 r. wracałam do kraju zza oceanu, byłam stęskniona i nie mogłam się doczekać kiedy postawię nogę na polskiej ziemi. W samolocie dano mi polską gazetę i wtedy przeczytałam w  gazecie, że… nauczanie religii wchodzi do szkół. Nie byłam wrogiem Kościoła, ale zupełnie nie wiem czemu ta wiadomość zmroziła mnie tak, że miałam ochotę sterroryzować pilota, by zawracał.

Księża mieli pracować bez dodatkowego opłacania, po prostu zamiast w salkach katechetycznych, to  w  klasach szkolnych. Wiemy teraz, że po latach zażyczyli sobie płacenia pensji i zapisów w Karcie Nauczyciela, pełnych nauczycielskich uprawnień, ale już nie obowiązków, bo ich pracy nie ma prawa nadzorować dyrektor szkoły, a Kuria.

Jedna godzina religii rozrosła się gdzieniegdzie do dwóch i wkrótce rozlała się też na przedszkola. A jak już dostaną palec, to żądają ręki – po pewnym czasie już wpisywano ocenę na świadectwie, a pewnie niedługo religia będzie przedmiotem maturalnym.

Bo owieczki trzeba karmić swoją karmą od małego. 

Podpisano Konkordat, o ile sobie przypominam też z naruszeniem procedur. Konkordat służy jednak przestrzeganiu jego zapisów przez rząd na rzecz Kościoła, ale jak coś odbywa się ze strony Kościoła z  naruszeniem jego zapisów, to o tym cicho sza. Oddawano więc mienie na lewo i prawo, a gdy się okazało, że w procederze ze strony kościelnej brali udział oszuści (z esbecką przeszłością) to cicho sza, o tym lepiej nie mówić. Gazeta Wyborcza kilka lat opisywała przekręty (pewnie dlatego michnikowe wydawnictwo tak się naraziło, że teraz je trzeba doprowadzić do bankructwa), jednak nikomu włos z  głowy nie spadł i nikt zagrabionego mienia nie zwrócił. Tak samo jak nikt nie rozliczył papy Rydzyka za przejęte mienie ze zbiórki na ratowanie Stoczni Gdańskiej.

Potem zapragnęli kanału radiowego, a wkrótce telewizyjnego i to potem na multipleksach. W  programach telewizji publicznej Teleranek zastąpiono Ziarenkiem, a msze święte musowo miały być transmitowane z kraju i z Watykanu.

Dobrą nowinę trzeba przecież głosić również starszym, zagubionym owieczkom.

W czasie całego cyklu nauki od przedszkola do matury kiedyś było co najmniej 12 godzin fizyki, teraz doszliśmy do 14 godzin religii, zaś fizyki tylko 6!

Tymczasem przedszkolaki dorosły już do wieku dojrzałego, to się im dalej kierunki myślenia kształtowało w Medialnej Szkole Wyższej w Toruniu. Tak na wszelki wypadek, gdyby się kiedyś tych bezbożników pogoniło z administracji i mediów – przydadzą się nowe siły, moralnie przygotowane do misji, głoszenia dobrej nowiny i uczestnictwa w dobrej zmianie.

Krótko zdawało nam się, że tzw. Kościół Łagiewnicki zwycięży nad Kościołem Toruńskim, ale  księżulkom chyba bardziej spodobał się obrotny Rydzyk niż intelektualne gadaniny ks.  Bonieckiego, głoszące rozsądek i ubóstwo – woleli ubóstwo wiedzy i moralności, mamona lepiej pachniała.

Bez protestów łożyliśmy miliony na Świątynie Opatrzności, zwroty minia, które rychło odsprzedawano na pniu z wielkim zyskiem, a rządy (nawet lewicowe) brały udział w święceniu wszystkiego co się dało – budynki, autostrady – tu obiekty do święcenia wykraczały daleko poza wyobraźnię nawet najbardziej zagorzałego wiernego.

Popiskiwania niezadowolonych z takiego obrotu natychmiast kwitowano jako niedopuszczalny atak ateistów (w Sejmie nawet powstała specjalna Komisja do Przeciwdziałania Ateizacji), a wszystkie rządy zachowywały się jakby puszczały do nas oko – nie możemy inaczej, bo przegramy. Każdy rząd unikał jakiejkolwiek konfrontacji, bał się zatargów z Kościołem, a w tym czasie jego rola rosła i rosła. To  ksiądz mógł łamać ciszę wyborczą, by poinstruować wiernych, kto jest uczciwy, kto złodziej i co mają zrobić jak już po mszy odwiedzą pokoik z urną wyborczą. Po wyborach stacje pokazują kto jak i  gdzie głosował – PiS wygrywał tam, gdzie Kościół ma największe wpływy – na wsiach i w małych ośrodkach, na wschodzie bardziej niż na zachodzie. Na razie nie widać by Kościół upominał się wdzięczności za ten kawał roboty, ale jeszcze wkrótce usłyszymy.

I dlatego bp Mering pisze list do Przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schultza „Poprawność polityczna idąca w parze z małostkowością nie sprzyja mądrości. Szkoda, że także Pan stracił okazję, by siedzieć cicho” i poucza go, czym powinien się zajmować.

(Nawiasem mówiąc, p. Mering pisze po niemiecku kompromitująco,  z potwornymi błędami – przyp. red.)

To ja nie zastosuję poprawności politycznej, która w sprawie Kościoła ulewa mi się uszami i powiem panu biskupowi, gdzie jest jego miejsce – w Kościele, bo tak stanowi Konkordat szanowny panie i nie będę pana pytać, kto ma stawać w obronie Konstytucji mojego kraju, bo jeśli będzie trzeba, to nawet do samego Diabła zwrócę się o pomoc.

Przy okazji skojarzyło mi się o co chodziło pisiej ekipie z tą lustracją, ujawnianiem Tajnych Współpracowników. Nie o zemstę to chodziło, ale o listy do werbunku charakterów,  które łatwo złamać, bo tylko tacy mogą robić za podnóżek i wykonają każde polecenie. Teraz dopiero widać ilu tam wiernych PZPR-owców, dawnych prokuratorów i TW.

Danuta Adamczewska-Królikowska

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

20 komentarzy

  1. narciarz2 08.01.2016
    • SAWA 08.01.2016
  2. pablobodek 08.01.2016
    • kolarz 09.01.2016
  3. narciarz2 08.01.2016
  4. Magog 08.01.2016
  5. slawek 09.01.2016
    • wejszyc 09.01.2016
  6. narciarz2 09.01.2016
  7. narciarz2 09.01.2016
  8. narciarz2 09.01.2016
  9. Bogda1935 09.01.2016
    • Therese Kosowski 14.01.2016
  10. narciarz2 09.01.2016
  11. Leontyna 09.01.2016
  12. Konteksty 10.01.2016
  13. slawek 11.01.2016
    • Jacek Minorczyk 15.01.2016
  14. SAWA 12.01.2016