Piotr Rachtan: Prezesie, bój się ministra4 min czytania

()

Ziobro2016-01-29.

Trwa demolowanie państwa, budowanego przez 26 lat od upadku komunizmu. Jednym z najważniejszych osiągnięć mijającej epoki było zbudowanie misternego mechanizmu ochrony praw obywatela i człowieka. Wzajemnie równoważące się instytucje nie były w stanie – do czasu – tak zdominować państwa, by obywatel mógł poczuć się zagrożony. Naturalnie, w niemałej liczbie przypadków łamano procedury, łamano świadków, łamano prawo, a nawet – próbowano naruszyć konstytucję.

Wraz jednak z początkiem Nowej Zmiany, jak teraz pewnie będzie się nazywać nową erę, która nastała 25 października 2015, zaczęło się demontowanie i demolowanie instytucji, procedur i zasad, zwieńczone bezczelnym łamaniem Konstytucji pod kłamliwą etykietą rzetelnej i starannej naprawy tego, co zepsuli poprzednicy.

Nie ma co zajmować się tu katalogiem obłudnych i oszukańczych oświadczeń o dobrej woli, gwarancjach obywatelskich i podobnych głupstwach. Spójrzmy na jeden z najważniejszych elementów Dobrej Zmiany – zburzenie niezależności prokuratury, podporządkowanie jej ponowne rządowi i niesałychane rozbudowanie uprawnień Ministra Sprawiedliwości/ Prokuratora Generalnego.

Przejrzyjmy katalog tych uprawnień.

  • Umożliwienie każdemu przełożonemu, łącznie z prokuratorem generalnym, wydawania prokuratorowi prowadzącemu sprawę poleceń co do czynności procesowych, np.: umorzyć sprawę, postawić zarzut, oskarżyć, żądać aresztu. polecenia mogą być wydane ustnie.
  • Prokurator generalny będzie mógł „zwrócić się o przeprowadzenie czynności operacyjno-rozpoznawczych podejmowanych przez właściwe uprawnione organy”.
  • W Prokuraturze Generalnej powstanie specjalny wydział do ścigania poważnych przestępstw sędziów i prokuratorów.
  • Prokurator generalny w ramach nowego prawa do zlecania czynności operacyjno-rozpoznawczych może zlecać też prowokacje.

Co on oznacza dla przestępcy? Niewiele. Jeśli ktoś będzie chciał obrabować kiosk czy bank czy sąsiadkę – emerytkę – zrobi to nie oglądając się na te instrumenty, w które wyposażył się MS/PG. Bandziorowi nowa polityka karna, którą teraz w swoim gabinecie w Alejach Ujazdowskich, w dawnym gmachu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego będzie szkicował minister – wisi jarzyną obojętną. Podsłuchy, inwigilacja, ingerencja PG w pracę śledczego z prokuratury rejonowej to dla kryminalisty odległa mgławica. Jeżeli czegoś ma się on bać, to skrupulatnej pracy śledczych, ich determinacji i wyposażenia technicznego, laboratoriów policyjnych itp.

Wszechwładza MS/PG może sięgać – i na pewno będzie – innych rejestrów państwa, tych obywatelskich, ale i politycznych. W połączeniu z fatalną – dla obywatela – nowelizacją ustawy o policji, która pod znów bezczelnie fałszywym pretekstem rozszerza niekontrolowany przez prawo obszar inwigilacji zagrożeni mogą się czuć obywatele, którzy tym się będą różnić od przestępców, że kodeksów nie złamią, ale będą wyrażać swoją niechęć do władzy. Wzmożona, niekontrolowana inwigilacja w połączeniu z wszechwładzą Ministra Sprawiedliwości/Prokuratora Generalnego powinny jednak wywołać obawy nie tylko środowisk opozycyjnych i niezależnych, ale także polityków dziś rządzących państwem.

Jakie mają gwarancje, że MS/PG będzie lojalny? Że swojej pozycji nie wykorzysta do podkopania władzy Prezesa Państwa? Że nie wyda najbardziej zaufanym – a ma takich, którzy jemu, a nie rządzącej partii – zawdzięczają karierę i sukces zawodowy – polecenia zebrania dowodów na działanie przeciwko interesowi państwa, co nosi pospolitą nazwę zbierania haków? Że przyjrzy się naturze wydatków na wille na Marymoncie, na ich ochronę, na powiązania spółek i fundacji, na przepływy finansowe, na politykę kadrową, kumoterstwo, wpychanie niekompetentnych, a lojalnych kolegów ze studiów na stanowiska biznesowe i tak dalej. Obszarów zainteresowania wyposażonego w rozległe instrumentarium potężnego jest doprawdy wiele i nie wydaje się, by gromadził je dla utrudnienia życia rzezimieszkowi z Targowej czy z Wołomina.

Nauczony doświadczeniem obecny minister sprawiedliwości wie dobrze, że nie może polegać na lojalności swojego przełożonego, który na dodatek nie ponosi żadnej odpowiedzialności konstytucyjnej., pozostając prostym posłem, tyle że z miejscem zagwarantowanym w pierwszym rzędzie ław poselskich. Łaska pańska na pstrym koniu jeździ, Zbigniew Ziobro już tego doświadczył, gdy prezes Jarosław Kaczyński wysyłał go na naukę angielskiego do Brukseli, poniżając w opinii publicznej. Od tego czasu zmieniło się wiele. Ziobro jakiś polityczny kapitał własny zgromadził, utrwalił związki w swoim środowisku politycznym i z pewnością ma ambicje przekraczające dzisiejsze stanowisko. Ma też z pewnością dobrą pamięć.

Jarosław Kaczyński parę razy pomylił się w ocenie ludzi. Nie przewidział ambicji Kazimierza Marcinkiewicza, nie zrozumiał, że Roman Giertych ma swoje zasady, nie docenił Donalda Tuska. Równie mocno może się poślizgnąć na Ziobrze, mającym cechy charakteru, które powinny zastanowić prezesa PiS. Na dodatek z partii Ziobry usunąć nie może, a za chwilę – kto wie – nie będzie mógł go zwolnić i z rządu, bo minister będzie wiedział za dużo.

Otwarte pozostaje pytanie: Czy minister zagrozi prezesowi, odpowiedź bowiem będziemy mogli poznać tylko wtedy, gdy spełni się

Piotr Rachtan

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

13 komentarzy

  1. Magog 29.01.2016
  2. slawek 29.01.2016
  3. otoosh 29.01.2016
  4. Leontyna 30.01.2016
  5. Magog 30.01.2016
  6. J.S. 30.01.2016
  7. Anna-Maria Malinowska 30.01.2016
    • Bogda1935 03.02.2016
  8. Magog 30.01.2016
  9. slawek 31.01.2016
  10. Mr E 01.02.2016
  11. Mr E 01.02.2016
  12. Bogda1935 03.02.2016