Mając ogromną wiarę w siłę KOD i w jego potencjał chciałbym rozwinąć pomysł zawarty w moim poprzednim artykule.
Zacząłem od tezy, że KOD nie jest apolityczny, ponieważ działa na rynku politycznym. Stwierdziłem, że siłą KOD-u jest właśnie multipolityczność. Rozwińmy więc tę myśl.
KOD nie ma żadnej możliwości uchylania się przed działalnością polityczną. Zaklinanie rzeczywistości poprzez uparte twierdzenie, że jako siła apolityczna odżegnuje się od wpływu na politykę, polityków i wynik przyszłych wyborów to droga do zmarnowania energii tysięcy Polaków, którzy KOD zaufali.
KOD ma być przede wszystkim skuteczny. Ten pożądany skutek to odsunięcie od władzy sił demolujących Polskę. Chyba najdziwniejsze stwierdzenie, jakie ostatnio padło to deklaracja, że KOD nie dąży do odsunięcia PiS od władzy. Szkoda, że przed taka deklaracją nikt nie zapytał tych tłumów na ulicach, które maszerują pod hasłami KOD czy akceptują taką deklarację lojalności wobec obecnej władzy.
Siłą KOD jest jego multipolityczność. To armia ludzi, należących poza byciem w KOD do Nowoczesnej, PO, SLD, Razem, do Zielonych, działających w AI, w Fundacjach Batorego, Schumanna. To członkowie setek małych stowarzyszeń działających w obronie i upominaniu się o prawa mniejszości, prawa kobiet. To aktywiści broniący przyrody, prawa do prywatności, monitorujący media i działania służb. Siłą KOD to czynni politycy, którzy będąc liderami swoich partii, tych obecnych w Parlamencie i tych spoza niego, niebojący się wystąpić na naszych Kodowych marszach. To również politycy emerytowani, jawnie deklarujący poparcie dla idei KOD.
To ogromna siła wynikająca z wiedzy, doświadczenia, kontaktów krajowych i międzynarodowych i zwyczajnego know how polityki.
Wszyscy ci ludzie popierając KOD i wspierając go w przeróżny sposób nie wykorzystują jednak efektu synergii wynikającej ze zjednoczenia sił nad wspólnym projektem.
KOD jest dzisiaj tą jedyną siłą, która może to zmienić. Do tego trzeba odwagi i śmiałej wizji. Odwagi – by nie zawahać się przed rozmachem przedsięwzięcia i możliwością porażki. Wizji – by z całą determinacją porwać wszystkich do działania ponad wszelkimi podziałami i ambicjami pojedynczych ludzi.
KOD może i powinien dziś wezwać wszystkie siły do zjednoczenia w walce o wolną Polskę. Nieważne, że Polska Petru finalnie będzie inaczej urządzona niż Polska Nowackiej, Wałęsy czy Giertycha. Nieistotne, kto po odsunięciu politycznych chuliganów od władzy zdobędzie serca wyborców i wprowadzi swoje wizje.
Jestem pewien, że mogę żyć w Polsce Petru, Schetyny, Nowackiej czy Kosiniaka-Kamysza. W każdej tych wersji będę miał swoje niewygody i będą sprawy, które będą mnie złościć, ale to będzie Polska dla wszystkich, Polska otwarta, europejska, współpracująca z sąsiadami i czujna wobec wrogów. A nie odwrotnie.
Drogi Kodzie. Rzućmy wezwanie do zjednoczenia sił w obronie naszej Wolności i Demokracji. Zaprośmy Wałęsę, Kwaśniewskiego, Petru, Nowacką i Schetynę, zaprośmy partie pozostające poza parlamentem, zaprośmy organizacje pozarządowe, fundacje i stowarzyszenia. Wspólnie wymyślmy jak zatrzymać demolowanie Polski, wspólnie zadziałajmy by ją odzyskać. Być może projekt referendum, lub obywatelskiego żądania weryfikacji woli wyborców, być może inne pomysły znajdą uznanie w takim szerokim froncie.
Jesteśmy większością tylko musimy stanąć razem.
Jacek Parol



Ten pożądany skutek to odsunięcie od władzy sił demolujących Polskę.
.
To jest jasne stwierdzenie. Ale czy to jest oficjalny cel, ktory wytycza kierunek działania? Jesli tak, to dobrze. Ale czy rzeczywiscie tak jest?
.
To jest moim zdaniem zasadnicze pytanie. Czy w ogole jest jakis cel i jakis kierunek? Jesli tak, to jest drugorzedne, jaki ten kierunek jest. Wazne, zeby był w miare rozsadny i zeby wszyscy sie mniej wiecej zgadzali w tym kierunku podazac.
.
Jesli nie ma kierunku, to wtedy sytuacja jest opisana stwierdzeniem: „Jesli nie wiesz, dokad idziesz, to na pewno tam dojdziesz. Czyli nigdzie.” Moim zdaniem to jest głowne niebezpieczenstwo.
„Zaprośmy Wałęsę, Kwaśniewskiego, Petru, Nowacką i Schetynę, zaprośmy partie pozostające poza parlamentem”
.
Ja tam się nie znam, ale często właśnie politycy szukają tego całego „efektu synergii” (zazwyczaj przed wyborami). Z różnym skutkiem.
Jacek Parol napisał:
„Być może projekt referendum, lub obywatelskiego żądania weryfikacji woli wyborców, być może inne pomysły znajdą uznanie w takim szerokim froncie.”
*
Być może, być może …
Ale realia są takie, że wg najnowszego sondażu TNS Polska, 37 proc. chce głosować na PiS, 17 proc. – na PO, 13 proc. – na Nowoczesną, a 10 proc. – na formację Kukiz’15.
PISowi spadło o 1% (czyli w granicach błędu), a Nowoczesnej o 2%.
O czym tu mówić?
SUWEREN rzondzi!!!
Autor ma rację w całości swojej argumentacji. Tożsame lub podobne idee zgłaszają na SO prof. A.Labuda, pan Waldemar Sadowski czy w pośredni sposób Bielska Grupa KOD. Znaczna część środowisk NGoSów oraz opozycyjnych partii politycznych dojrzała lub dojrzewa do tego, że głównym zagrożeniem dla demokracji w Polsce jest PiS. Słowo zagrożenie nie jest tu zresztą adekwatne. Mamy do czynienia z jawnym i konsekwentnym demontowaniem demokratycznego państwa prawa. Konieczność zakończenia tego procesu jest warunkiem wstępnym do odbudowy porządku demokratycznego w Polsce.
W w/w wypowiedziach KOD widziany jest jako naturalna organizacja, która powinna zainicjować proces porozumienia NGoSów oraz partii i środowisk prodemokratycznych, także autorytetów społecznych, na rzecz współdziałania w zakresie odsunięcia PiS od władzy.
Z jakichś bliżej nie znanych powodów KOD na razie nie podejmuje takiej roli. Nie jest ważne czy nie chce, czy nie umie, czy obawia się odpowiedzialności. Nie ma sensu dalej nastawać na KOD czy krytykować jego władze. Nie przekonamy ludzi, którzy mają inną optykę. Sami muszą określić swoje cele działania.
Ważne, żeby ktoś zainicjował sam proces połączenia sił NGoSów. Nie ważne czy inicjatywę nazwie się Forum Obrony Demokracji, czy Kongresem Społeczeństwa Obywatelskiego, czy w dowolny inny sposób. Ważne aby proces zainicjować. Dla porządku można nazwać tę inicjatywę – „Kongresem”.
*
Moim zdaniem najlepszym sposobem doprowadzenia do tego byłoby wykorzystanie potencjału ludzi, którzy zostali z KODu wyrzuceni lub od niego odeszli, połączenia ich wysiłków na rzecz przygotowania takiego forum współpracy. Byłaby to grupa inicjatywna Kongresu.
Do wykonania jest praca początkowa:
– skrzyknięcie kilku (kilkunastu) osób, które przygotują wstępne założenia takiego Kongresu, jako miejsca gdzie delegaci NGOSów mieliby się spotkać i w demokratyczny sposób ustalić – cele i sposoby ich realizacji,
– przygotowanie wstępnej propozycji właśnie celów i sposobów ich realizacji, a także form i metod współpracy, NGoSów oraz wszystkich innych uczestników Kongresu, (potrzebni ludzie z doświadczeniem działania w organizacjach oraz prawnicy)
– uruchomienie strony na FB jako najszybszej a zarazem najtańszej formy porozumienia z NGoSami, (potrzebni moderatorzy oraz informatycy jako zapora przed hejterami, trollami i hackerami),
– przedyskutowanie przygotowanych dokumentów z zaproszonymi uczestnikami Kongresu i zredagowanie wersji uzgodnionej,
– fizyczna organizacja Kongresu.
*
W celu pokrycia kosztów organizacyjnych można zaproponować NGoSom dobrowolną składkę lub powołać Kongres jako odrębne Stowarzyszenie i zorganizować zbiórkę internetową.
*
To naturalnie wstępny szkic takiej ścieżki postępowania. Oczywiście należy zaprosić KOD na Kongres. Nie należy się upierać przy proponowaniu KODowi roli siły przewodniej ponieważ mniejsze NGoSy czy partie polityczne mogą zostać zniechęcone. Należy przestrzegać żelaznej zasady demokracji tzn. 1 członek Kongresu = 1 głos, bowiem wszelkie parytety ważności jednych członków w stosunku do drugich oznaczają porażkę w punkcie wyjścia.
Nie warto się chyba tuż po wyborach ekscytować wynikami sondaży, ukazujących się co kilka dni.
Do kolejnych wyborów daleko i rolą KOD jest, a przynajmniej powinno być prowadzenie wyrazistej działalności politycznej, przy udziale znanych i szanowanych przedstawicieli partii opozycyjnych, bo jako ta, co po raz pierwszy w życiu bierze udział w zbiorowych demonstracjach, tego się po KOD spodziewam i takie oczekiwania podzielają ci, których na wiecach spotykam.
Ważne jest wyraźne określenie; „o co walczymy, dokąd zmierzamy”. I zakreślenie granic dopuszczalnej demonstracji haseł i flag używanych na wiecach.
Uważam, że trzy podstawowe powinny wystarczyć; biało czerwona, błękitna z wieńcem gwiazd i biała z logo KOD.
Podczepianie się do flagowego okrętu różnych grup, prezentujących swoje flagi nie jest w interesie obecnej batalii, toczonej przez KOD i to warto jasno i wyraźnie zaznaczyć.
W tej sprawie przytoczę opinię Aleksandra Halla;
” jeśli organizujemy manifestację w sprawie spraw podstawowych, to nie należy wybijać na plan pierwszy postulatów skrajnych, obyczajowych. Przede wszystkim powinny nas na demonstracjach KOD łączyć flagi narodowe. Nie chciałbym, żeby to były demonstracje wszystkich grup i ich specjalnych postulatów, żeby ta wspólna walka nie została zawłaszczona przez partykularne interesy.”
Cały tekst: http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35636,19572922,teczowe-flagi-a-kod-rozczarowany-student-pisze-do.html#ixzz3z9UCPubS
Prostuję;
W zbiorowych demonstracjach z własnej i nieprzymuszonej woli!
Bo na pochodach 1-Majowych bywałam… za nieobecność pewnego roku byłam pozbawiona premii eksportowej do końca tego pamiętnego roku. No to bywałam…
Podoba mi się w KODzie odzyskiwanie symboli polskich, które zostały ukradzione nam przez tych, co Polsce szkodzą. Dlatego oprócz Hymnu, cieszyłem się, że śpiewaliśmy „A mury runą…”. Namawiam, żeby jeszcze było „My, pierwsza brygada”. Wcale nie żartuję, choć ktoś mógłby tak pomyśleć.
W KODzie nadzieja …dla PiS.Rosną mu słupki sondażowe.
KOD dzisiaj to tylko wentyl bezpieczeństwa dla Kłamczyńskiego.
Na KOD będą-już są-zwalone wszystkie klęski PiSu a biorący udział w marszach zostaną-już sa-wyzwani od najgorszych.
Jakim sukcesem może dzisiaj pochwalić się KOD?
Liczbą uczestników? Tworzeniem struktur?To mało.
Podkreślę z mocą:
nie jestem wrogiem KOD,dobrze,że powstał KOD ale zapytam co
robi reszta polskiego społeczeństwa,co robi opozycja?
Może oni nie chcą zmian bo jest im tak dobrze,że dobrze
im tak.
—
Polityki nie powinno się uprawiać na ulicy a jeśli już to trzeba to czynić b.,b.rozważnie by w przyszłości nie spiewać
tak jak „pierwszacy” po kilku latach w II RP śpiewali:
„My,pierwsza brygada … wyszliśmy na dziada”
Postulowanie aby KOD odegrał rolę podobną do Solidarności z okresu 1980-1981 jest oczekiwaniem bardzo na wyrost. Większość okoliczności jest niepowtarzalnych. Per analogiam postulowanie aby JK odegrał rolę podobną do Piłsudskiego jest bardzo na wyrost.
W obydwu wypadkach nie chodzi wyłącznie o format podmiotu, choć ma on znaczenie zasadnicze. Pozostałe okoliczności są na tyle nieadekwatne, że żaden format nie ma prawa ich wyłączyć.
*
Im szybciej przyjmiemy do wiadomości, że tak jest, tym mniej czasu stracimy a Polsce zaoszczędzimy nieszczęść i blamażu.
A może wspólnie w ramach KOD zastanowimy się dlaczego znaleźliśmy sie na równi pochyłej jako społeczeństwo?
Próba diagnozy, Mariusz Agnosiewicz Racjonalista
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9970
quote;
System jaki stworzyła transformacja w zakresie wymiaru sprawiedliwości był dolegliwy głównie dla słabych. Wielkich malwersantów sądzić ma „Bóg i historia”.
To całkowicie demoralizuje wszelkie instynkty wspólnotowe w Polsce. Dlatego przebudowa wymiaru sprawiedliwości powinna opierać się na zmniejszeniu presji na ściganie drobniejszych spraw i zwiększeniu nacisku na sprawy najgrubsze, ciężkogatunkowe. A bohaterowie dawnych i niedawnych afer powinni poczuć oddech Temidy. Nie może być tak, że majątek wypracowany siłami całego społeczeństwa w opresywnym systemie powojennym, zostaje potraktowany jako łup wąskiego kręgu wtajemniczonych w arkana inżynierii ekonomicznej transformacji, a winnych brak. Pozostawienie tego w ten sposób może spowodować trwałe upośledzenie poczucia sprawiedliwości społecznej w Polsce.
„Chyba najdziwniejsze stwierdzenie, jakie ostatnio padło to deklaracja, że KOD nie dąży do odsunięcia PIS od władzy. ”
.
Jeśli komitet Obrony Demokracji miałby negować wynik demokratycznych wyborów – to by dopiero była dziwność!
Do tej pory mi sie wydawało, że wychodzimy na ulicę, bo chcemy, by władza szanowała prawo, szanowała Konstytucję i zgodnie z nią postepowała, a nie dlatego, że się nam wynik wyborów nie spodobał.