Janusz Kotarski: U schyłku ciekawych czasów5 min czytania

()

co dalej2016-02-14.

„Obyś żył w ciekawych czasach”. Ten postulat PiS realizował dotychczas z iście „stachanowskim” zaangażowaniem. A przecież nie obiecywał tego w kampanii, ani nikt się tego specjalnie nie domagał. PiS się jednak zmęczył i zaczął powtarzać. Jak seriale w jedynie słusznej telewizji. W parlamencie partia rządząca robi, co chce. Opozycja robi, co może. Wychodzi z tego to, co wychodzi. Prezydent podpisuje to, co wyszło, nie przejmując się zbytnio tym, co z tego wyjdzie.

Medytacje czy ośmiorniczki

Ciekawe czasy zaczęła więc fundować opozycyjna PO. Po raz pierwszy w dziejach światowego parlamentaryzmu. wniosła projekt ustawy, który miał pomóc partii rządzącej spełnić obietnicę, dzięki której wygrała wybory. Żeby było ciekawiej projekt był produktem z gatunku dwa w jednym. Ot, taki polityczny „haed and shoulders”- jak wyjaśnił Grzegorz Schetyna. Chodziło o to, aby uchwalać, a zarazem nie uchwalić. Gdyby ustawa weszła w życie, PiS – dzięki inicjatywie partii opozycyjnej – spełniłby wyborczą obietnicę, a budżet państwa się zawalił.

PiS projekt odrzucił. Wyszło na to, że główna partia opozycyjna zarekomendowała partię rządzącą – jaką tę, która – w imię ochrony interesów państwa – gotowa była zaryzykować utratę poparcia części elektoratu. I chwała im obu za to.

Nie wiadomo tylko, gdzie ów akt przyjaźni zostanie uczczony. Jedni mówią, że Schetyna zaprosi Kaczyńskiego na ośmiorniczki. Inni twierdzą, że nie zdąży, bo karnawał się kończy. Więc to Kaczyński zaprosi Schetynę na wielkopostne medytacje do Torunia. O chlebie i wodzie. Dzięki temu 1 czerwca dzieci pójdą na ośmiorniczki.

Larum Macierewicza

Nie wiadomo jednak, czy medytacji nie trzeba będzie przenieść do bunkra. Wielki Strateg, – Antoni Macierewicz wypowiedział wojnę. Nie jakąś tam bliżej nieokreśloną walkę z terroryzmem, ale konkretną wojnę – z Państwem Islamskim.

Polska prasa ową deklarację naszego ministra obrony odnotowała małym drukiem. między wierszami. Arabska wywaliła na pierwszych stronach, dodając portret Wielkiego Stratega na dwie szpalty. Wychodzi na to, że bardziej poważają go islamiści, niż katolicy. Jest szansa, że lada moment zaczną go również poważać prawosławni. Bynajmniej nie na skutek deklaracji, podpisanej na lotnisku w Hawanie przez Papieża i Patriarchę, choć samolot będzie tego przyczyną. Nam nie pozostanie więc nic innego, jak mieć Antoniego Macierewicza                       w głębokim poważaniu.

Prezydent natychmiast zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Rada będzie radzić. Zapewne doradzi abyśmy nie jeździli metrem, nie spotykali się w kawiarniach, nie chodzili do teatru, kina i na dyskoteki. Najlepiej byśmy siedzieli w domu i medytowali. Pod auspicjami Św. Antoniego. Patrona wszystkich, którzy coś zgubili. Nie wyłączając rozumu.

Oskar dla Zbigniewa Maja

W przededniu wypowiedzenia wojny dymisję złożył komendant główny policji – Zbigniew Maj. Oficjalnie nie przyznał się, że ma informatora w Ministerstwie Obrony. Po prostu się obraził, oburzył i wyszedł, porzucając luksusowy gabinet, który odziedziczył po poprzedniku. Wszystkiemu byli – jak zawsze – winni dziennikarze. Chcieli wiedzieć, czy to prawda, że ktoś przed laty dał mu – zamiast tradycyjnej jednej flaszki – pięć.

Chodzą pogłoski, że Zbigniew Maj zostanie teraz scenarzystą filmowym. Będzie pisał scenariusze westernów. Do historii kina ma szansę przejść scena, w której zapijaczony łazęga mówi do mocarnego Szeryfa: „Znowu pijesz wyłudzoną whisky – pieprzony palancie”. Widz oczekuje w tym momencie, że pijaczek nie zdąży dopić swojej i wyląduje pyskiem w końskim łajnie, przed tawerną. Nic z tych rzeczy. Szeryf wstaje dumny i blady. Odstawia butelkę na bar. Mówi do łazęgi – „Szanowny Pan raczy być w błędzie”. Z podniesionym czołem – wychodzi. Potyka się i… ląduje w tymże łajnie. Publika ryczy ze śmiechu,                       a scenarzysta dostaje nominację do Oskara.

Rekompensata za złamane życie

Skoro już o gwiazdach ekranu mowa, Newsweek publikuje obszerny tekst o Kamilu Durczoku. Informuje, że były naczelny Faktów TVN wygrzebał się z ciężkiej depresji i wraca do formy.

O cechach charakteru Kamila Durczoka opowiadają na łamach jego znajomi. Ci, którzy znają go osobiście dobrze i bardzo dobrze, wystawiają jego charakterowi oceny bardzo pozytywne i pozytywne. Ci zaś, którzy znają go mało, albo bardzo mało – negatywne i wysoce negatywne.

Ja Kamila Durczoka prawie zupełnie nie znam. Ot, spotkaliśmy się kilka razy, relacjonując jakieś wydarzenia, każdy dla swojego medium. Wychodzi więc na to, że powinienem go zmieszać z błotem. Ale nie zmieszam. Nie wiem po prostu, jakim staje się mężczyzna, który – z desperacji – uprawia seks z plastikową lalką. Jak twierdziło swego czasu „Wprost”- Durczok o tym wie. On zaś odparł – jak pisze Neeswek – że to jego prywatna sprawa.

W Newsweeku można też wyczytać, że nie o pomówienie molestowania gadżetu z sex-shopu Kamil Durczok skarży „Wprost” do sądu. Skarży o rekompensatę za złamanie mu życia. Domaga się odszkodowania w wysokości 9 mln zł. Osobiście życzę Kamilowi jak najlepiej. Stu lat i wygrania sprawy. Jeśli wygra, na zrastanie złamanego życia, będzie dostawał do końca życia, średnio 14 150,94 zł miesięcznie (nie licząc odsetek).

Już wyobrażam sobie kolejki przed redakcją „Wprost” ludzi błagających o pomówienie, które złamie im życie.

Jak widać, tak zupełnie nudno jeszcze nie jest. I tak trzymać.

Janusz Kotarski

Witamy na naszych łamach kolejnego znakomitego dziennikarza; fachurę, jakich dziś mało. Jakoś się tu zbierają, w naszym Studiu…

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.