2016-02-19. Autorka jest studentką prawa w Uniwersytecie Śląskim. Witamy na łamach.
Chętnych do publikacji swoich tekstów w „Studiu Opinii” prosimy jednakże usilnie, by dołączali do nich podstawową informację o sobie: adres pocztowy, wiek, zawód, wykształcenie, miejsce pracy.
Ta cała nagonka na Wałęsę, to propaganda partii rządzącej, by skłócić Polaków, by krzyczeć, że III RP to dawny układ oparty na kierownictwie byłych agentów SB. Dziś Wałęsa, a jutro kto?Przecież tu nie chodzi o Prezydenta, bo po co mieliby nagle robić szum bez większej przyczyny. Chodzi tu o to, by skłócić Polaków i utrzymać swój elektorat, który zaczyna powoli głośno wyrażać swoje niezadowolenie wobec rządzących. Wystraszyli się siły KOD-u, dlatego teraz będą wyciągać teczki, ojców, dziadków, pradziadków, będą poniżać. Oczywiste jest dla każdego, że Lech Wałęsa jest wielkim Polakiem. Na całym świecie jak zapytasz o Polskę – pada odpowiedź: Lech Wałęsa i Solidarność. Lech Wałęsa był liderem Solidarności, i poprowadził Polskę do wolności. Tego nikt nie może podważyć bo manifestum non eget probationem.
Bawią mnie sformułowania, że ktoś miał „styczność z SB”; powiem tak – jako polskie dzieci wielu obywateli miało w tamtym czasie „styczność z SB”; jakoże byliśmy dziećmi – naszych ojców, wujów, i niekiedy pracowników służb. Ale czy to wpływa na teraźniejszość, czy to wpływa na nasze poglądy, dalej czy to wpływa na to jakimi jesteśmy ludźmi? A może gen zdrady przeniknął przez nasze kości i wiecznie będziemy skażeni- wrogowie Polski?
Z psychologicznego punktu widzenia działa to tak, że jak ktoś się boi, to zaczyna krzyczeć i kłamać, ponieważ nic wartościowego nie ma do powiedzenia.
Oczy całego świata skierowane są na Polskę. To nasz kraj był wzorem budowania od podstaw demokratycznego państwa prawnego. Teraz obecna władza łamie Konstytucję. Mają już władzę ustawodawczą, która nie zwraca uwagi na przepisy Konstytucji, mają także władzę wykonawczą – Prezydenta, a teraz zabierają się za wymiar sprawiedliwości. Ich głównym celem jest sparaliżowanie Trybunału Konstytucyjnego. Ustawa inwigilacyjna ma na celu kontrolowanie społeczeństwa. Jeśli komuś się nie spodoba na jakie strony obywatele wchodzą, z kim i o czym rozmawiają, zrobi się z niego najgorszego człowieka – a wyrwane z kontekstu wypowiedzi uzna za dowód niewymagający wyjaśnienia.
Media publiczne już przekształcili w propagandowy głos partii rządzącej. Co teraz? Co jeszcze nam odbiorą?
Qui accusare volunt, probationes habere debent – Kto chce oskarżać powinien mieć dowód.
Odnosząc się do wypowiedzi Łukasza Kamińskiego muszę rzec, że nie nadążam za tak wyrafinowaną teorią sprawiedliwości. Prezes IPN zapytany – w jaki sposób ma pewność co do autentyczności akt, które zostały nagle znalezione w domu Kiszczaka, stwierdził, że oryginalność dokumentów potwierdzają jego pracownicy, którzy „zwracają uwagę na pewne cechy tych dokumentów”.
Czy na pierwszy rzut oka widać ich oryginalność? To, że są stare, to znaczy że są prawdziwe? Późniejsze wypowiedzi pana Kamińskiego już nie były tak jednoznaczne – stwierdził, że: „autentyczny dokument, to nie znaczy prawdziwy”.
Według słownika polskiego W. Doroszewskiego, słowo autentyczny oznacza prawdziwy, zgodny z rzeczywistością, stwierdzony dowodami, niewątpliwy. Być może należy panu doktorowi zakupić taki słownik, by mógł zapoznać się ze znaczeniem słów języka polskiego.
Orzeczenie Sądu z 2000 roku.
W latach 80. Wałęsa był najbardziej rozpracowywanym przywódcą opozycji. Władza robiła wszystko, by go skompromitować. W latach 90, bracia Kaczyńscy i zwolennicy teorii spiskowych atakowali Wałęsę, który jako lider Solidarności odsunął ich od władzy.
W 2000 r. Sąd Lustracyjny orzekł, że Lech Wałęsa, jest niewinny i że SB fałszowała akta dotyczące Wałęsy i nie ma – oprócz wypisu z rejestru SB – jakiegokolwiek dowodu, który potwierdzałby fakt współpracy Wałęsy jako TW ‘Bolek’.
Jedno jest pewne: w tej chwili władza będzie robić wszystko, aby kompromitować, niszczyć życie ludziom, którzy się wyróżniają charyzmą. Będą chcieli uciszyć wszystkich, którzy mają swoje zdanie i nie idą ślepo w owczym pędzie za tłumem.
Polacy muszą się zastanowić nad swoim życiem i pomyśleć w jakim kraju chcą żyć w przyszłości. O co walczyli kiedyś, przyjdzie im walczyć teraz. To jak postąpią, jakimi wartościami będą się kierować, będzie mieć wpływ na przyszłość ich dzieci, na ich przyszłość. Pytanie tylko: czy jesteśmy tak silni pomimo wszelkich różnic, które nas dzielą, aby się zjednoczyć i zawalczyć znowu o Naszą Wolność?
Izabela Rak


A propos słownika.
Jak raz pan Kamiński wyraził się poprawnie, choć język fachowy jest czasem mylący dla słuchających.
Przeprowadza się tzw. krytykę wewnętrzną i zewnętrzną źródeł. Zewnętrzna polega na stwierdzeniu, czy dokument pochodzi z czasów, o których mówi, czy jest pisany na ówczesnym papierze, atramentem z tamtych lat itd. Wewnętrzna na zbadaniu zgodności treści z wiedzą o poruszanym temacie osiągniętą na odstawie innych źródeł, w tym przypadku byłaby to i treść doniesienia, jak i forma meldunku. Urzędy jak świat stary stosują pewien zwyczajowy układ pism, typowe zwroty itd. SB nie odbiegała od tej zasady.
W czasach I Rzeczpospolitej zdarzało się, że w długotrwałych procesach sądowych szlachcic posługiwał się kopią dokumentu (nadania) by nie niszczyć oryginału. Robił ją pisarz radziecki (Rady Miejskiej) bez upoważnienia właściwego wystawcy, czyli np. kancelarii królewskiej. Nazywamy to dziś falsyfikatem choć treść jego jest prawdziwa co do jednej litery. I odwrotnie – wystawiona przez tę kancelarię „lewizna” sporządzona jest jak najbardziej prawidłowo )inkaust, układ pisma, a nawet pieczęcie), ale treść jest nieprawdziwa od początku do końca. To zwiemy fałszerstwem.
Specjalistami od tego byli m.in. Krzyżacy, którzy jeszcze w Akkonie założyli pracownię fałszerską w celach wyłudzania donacji.
Tak więc w języku fachowym falsyfikat i fałszerstwo to dwie różne rzeczy, mimo że wg słownika to to samo.
Dlatego pan Kamiński mógł powiedzieć co powiedział.
Ale to taka uwaga techniczna, bo co do reszty to zgadzam się z panią.
Najsmutniejsze, że już znalazły się dziennikarskie lizyd**y, które w TVP1 ogłosiły, że dokumenty zbadał grafolog, podczas gdy niczego takiego nie zrobiono. Nie zdążono nawet go poprosić o opinię, tak spieszno było zawiadomić „naród” o odkryciu.
W czasie II Wojny Niemcy robili fałszywe, ale jak prawdziwe, funty brytyjskie. Jestem przekonany, że nasi SB-cy mieli techniczne możliwości nie gorsze i potrafiliby każdemu sporządzić fałszywą, ale całkiem jak prawdziwą, lojalkę z podpisem. Więc sprawdzanie autentyczności dokumentu sprzed 30 czy 40 lat jest długą pracą dla wielu ekspertów, którzy będą wydawali sprzeczne opinie
Urwało mi zakończenie, więc dopisuję:
którzy będą wydawali sprzeczne opinie. Tak więc nie poznamy, a przynajmniej nie będziemy pewni prawdy materialnej, a opinię o Wałęsie trzeba mieć na podstawie jego publicznej działalności, a nie na papierach z komody Kiszczaka.
Zacytuję /niedokładnie/ zdanie ze Szkła Kontaktowego: wolę faceta, który o własnych siłach przeskoczył płot, niż osobnika, któremu podstawia się stołeczek, pomaga wejść i podtrzymuje, aby nie spadł, gdy przemawia.
Ale rumor…
A kogo to dzisiaj obchodzi?
Tych walczących w różnych czasach o słuszne sprawy coraz mniej, takie życie. Młodzi zaczynają się spieszyć bo starzeją się szybciej niż my, powód.. doba jest za krótka aby coś z życia chapnąć.
KOR, Wałęsa, Generał, Kaczyńscy, ostał sie jeden.. robi się pusto!
Jedni już na Powązkach, inni w innych kwaterach a naród czeka na przetrwanie które zapewni edukacja i edukacja a potem edukacja.
Kłopot w tym że ci wyedukowani nie bardzo dają sobą rządzić..
Jak to kto? Każde dziecko wie kto. (rozumiem że to pytanie retoryczne).
Pamiętać! co synach powiedział ociec rodzony. Biedny zakompleksiony prezes kraju ma jeden cel i zmierza do niego używając takich narzędzi jak Bolek, Smoleńsk itp.
Zemsta, zemsta, zemsta.
Pierwsi do zniszczenia to Pan Prezydent L.Wałęsa, następny będzie Pan Michnik a zaraz po nim Pan Premier D.Tusk. Po drodze dorzuci się paru innych żyjących i nie żyjących.
Cokoły mamy (my prawdziwi patrioci) już oczyszczone. Teraz pora wyciągać własne manekiny i zombi i ustawiać w narodowym panteonie. Przecież nie kto inny jak sam pan (przepraszam ale nie potrafię napisać z dużej litery) prezes kraju powiedział – cytat ale niestety nie dokładny: „… wobec dewaluującego się autorytetu Lecha Wałęsy jedynym prawdziwym twórcą i przywódcą całego ruchu Solidarności jest Lech Kaczyński”. Następny krok to odnalezienie przez archeologów na tablicy z 21 postulatami z bramy Stoczni Gdańskiej podpisu Lecha Kaczyńskiego. Będzie trudno? Nie. Radiostacja zza Uralu pomoże i załatwi. Dopisze dziadków i pradziadków, gorzej z dziećmi i wnukami.
W tym momencie możemy (my prawdziwi patrioci) bez najmniejszych wątpliwości przeciągnąć bramę Stoczni Gdańskiej na Żoliborz i poustawiać tu jedynych prawdziwych, do bólu mściwych patriotów. Uf. Będzie można z brudnym sumieniem, ale pełnym satysfakcji spocząć koło brata.
„A Polska, a co to jest?” (epitafium na grobie J.K.)
Wszystko co się dzieje w naszym kraju nazwałbym problemem „7 centymetrów” których brak J.K.
(brzydkie? – nie. Jestem2-gi sort więc o co chodzi?)
Krystaliczni i niezłomni głosiciele jedynie słusznej prawdy najlepiej zostali zilustrowani w I zwrotce „Rozmowy przed telewizorem” Aloszy Awdiejewa:
„Oj popatrz Wańka ale błazny,
Toż bez wyroku po pięć lat,
A mordy im się tak rozlazły,
Że mogą opluć cały świat”.
*
Ale nawet za najlepsze plucie przychodzi kiedyś zapłacić. Nie ma darmowych obiadów….