Zbigniew Szczypiński: A można jeszcze do wątku socjologicznego mały dodatek?

ludzie2016-02-22.

[dropcap]C[/dropcap]zas jakiś temu na łamach SO „wisiał” List otwarty socjologów do Piotra Glińskiego (List socjologów do wicepremiera Glińskiego w sprawie demokracji). Umożliwiło to zebranie kilkuset podpisów zwiększając tym samym ciężar gatunkowy wystąpienia czterdziestoosobowej grupy inicjatywnej. To, że adresat nie odpowiedział było do przewidzenia, ważni funkcjonariusze aktualnej władzy nie wchodzą w żadne dialogi, dominuje przekaz jednostronny, od rządzących  do rządzonych, władza mówi a “ciemny lud” słucha.

Efektem takiej jednostronnej komunikacji jest narastający podział w i tak podzielonym społeczeństwie, podział biegnący przez wszystkie środowiska i grupy społeczne z tak podstawowymi jak rodzina włącznie. Nawet potoczne obserwacje skoro brak, jak naradzie, systematycznych badań tego zjawiska, pozwalają na stosowanie starych kategorii pojęciowych zaczerpniętych z lat rewolucji bolszewickiej opisanych w pismach klasyków.  Przykładem niech będzie teza Stalina o zaostrzaniu się walki klasowej w miarę postępu rewolucji proletariackiej – nawiązuje do tej tezy wielu publicystów, analizując kolejne fakty i wydarzenia świadczące o przekroczeniu kolejnych, wydawałoby się nieprzekraczalnych, granic. Jako przykład takiej sytuacji, pozwalającej różnym publicystom na odwoływanie się do stalinowskiej tezy o zaostrzaniu się walki klasowej wraz  z postępem rewolucji, niech będzie sformułowanie przez wodza pisowskiej rewolucji tezy o genetycznych związkach ludzi protestujących przeciw pisowskiej władzy z dawnym,  aparatem represji.

Doskonałym przykładem takiego myślenia są słowa Jarosława Gowina, ministra Jarosława Gowina, ministra sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska i obecnego ministra nauki i szkolnictwa wyższego, o Mateuszu Kijowskim będącego twarzą Komitetu Obrony Demokracji. Jarosław Gowin stwierdził wprost że aktywność Kijowskiego znajduje swoje uzasadnienie w tym kim byli jego przodkowie, kim był jego dziadek – w/g Gowina dziadek Kijowskiego był związany z aparatem represji komunistycznej władzy. Mówi to człowiek, który był ministrem sprawiedliwości, który jest ministrem nauki, który chce uchodzić za krakowskiego inteligenta związanego ze środowiskami katolickimi – czy da się wyobrazić jeszcze bardziej nieprawdopodobną sytuacje ?

Gdy opadną emocje rozum podpowiada, że da się.

Tym wszystkim, którzy przykładają racjonalną miarę i próbują mierzyć nią oznaki szaleństwa obozu władzy, którzy odwołują się do przysługującym ludziom z pewnych środowisk cechy przyzwoitości chcę powiedzieć jasno – niech o tym zapomną i przestaną się łudzić. Tu nie ma pomyłek językowych, błędów w rozumowaniu jakie zdarzają się zapracowanym i zestresowanym ważnym urzędnikom, tu jest pełne wyrachowanie i cynizm, poczucie mocy wyrażające się w słynnym “i co nam zrobicie” jakie znajdowaliśmy w wypowiedziach pisowskich funkcjonariuszy w trakcie demolowania Trybunału Konstytucyjnego, służby cywilnej, mediów publicznych, wymiaru sprawiedliwości i innych składowych państwa prawa.

Tym wszystkim zatroskanym o przyszłość, o to co będzie, gdy skończą się rządu PiS-u, o to jak będzie można zasypać rów jaki został wykopany i jaki jest stale pogłębiany pomiędzy ludźmi mieszkającymi w Polsce powiem brutalnie – nie ma takich obaw i nie ma takiej refleksji u funkcjonariuszy władzy. Władza rewolucyjna ma wiarę, zaczęła się nowa epoka, nowa (czwarta) Rzeczpospolita i będzie trwała wiecznie. Nie cztery, nie osiem ani nie dwanaście lat- wiecznie ! Każdy, kto stawia pytania o to co po nas jest zdrajcą, miejsce zdrajcy jest na śmietniku, w więzieniu, na szafocie (różnie w różnych fazach rewolucji).

Dobrze jest mieć poczucie misji, robienia “dobrej zmiany”, budowy czwartej Rzeczpospolitej i jednocześnie przekonania, że to początek nowej historii, nowego porządku, nowego świata.

Myślenie cyklami wyborczymi to anachronizm; gdy będzie trzeba, to zmieni się ordynację, a gdy jeszcze bardziej będzie trzeba, to wprowadzi się stan wyjątkowy związany z zagrożeniami, które określi władza, zaś wybory odbędą się tylko wtedy gdy zagwarantują władzy jeszcze więcej władzy. Pamiętamy to z niedawnej przeszłości – „władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy a socjalizmu będziemy bronić jak niepodległości”.

Nawet gdy z biologicznej przyczyny zabraknie wodza to zbudujemy mu mauzoleum na największym placu stolicy oczywiście jego imienia. Sarkofag na Wawelu w Krakowie i Mauzoleum na największym placu w Warszawie to logiczne rozwinięcie marzenia władcy, pamięć o założycielach fundamentem czwartej rzeczpospolitej.

Po 100 dniach rządu, po przygotowaniu do budowy nowego ładu, lud otrzyma zapłatę – dostanie żywe pieniądze, zrobi z nimi co zechce – a władza wie, że pieniądze te ożywią gospodarkę zwiększając popyt, to proste jak konstrukcja cepa. Wszystkie biadolenia opozycji wskazujące na błędy w pomyśle wykorzystaną zostaną do jej przedstawienia jako tych, co nie chcą dać ludziom pieniędzy na dzieci; ci co mają tylko jedno dziecko niech od zaraz pomyślą jak sobie zrobić drugie, a wtedy się załapią na pieniądze jak subtelnie i logicznie powiedziała pani rzecznik. Ci co mają pieniędzy dużo (jak dużo?) niech w trosce o budżet nie biorą ich wcale – czy można sobie wyobrazić bardziej moralny rząd i władze ?

Obecna władza, jej czołowe postaci: Kępa, Brudziński, Ziobro, Macierewicz, Gliński, Jaki, Kuchciński, Terlecki, Kurski, Selin – można tak bez końca –  dostarczają i dostarczać będą stale nowych powodów do zmartwienia. To nasze zmartwienie, nie ich, oni patrzą na sondaże gdzie PiS ma prawie dwukrotną przewagę nad największą partią opozycyjną. I to teraz, gdy jeszcze władza nie zapłaciła za swoje zwycięstwo swoim wyborcom. Przyjdą wypłaty i zaczną się igrzyska smoleńskie w związku z podjęciem pracy nowej komisji powołanej przez ministra Macierewicza, zacznie się karnawał wśród tych którzy wierzą w zamach, w spisek… Będzie się działo…

Co robić?

Prosta, socjologiczna refleksja pozwala na sformułowanie następującego wniosku/wniosków:

Autorytarne rządy, władza oparta na wierze wyznawców w specjalne predyspozycje wodza, który wie wszystko i może wszystko (Jarosław Polskę zbaw) przegra jedynie ze zorganizowanym oporem społeczeństwa obywatelskiego. Zaczątki budowy tego społeczeństwa obywatelskiego widzimy po stronie obozu władzy (klubu Gazety Polskiej, rodzina radia Maryja, smoleńskie miesięcznice, inne tego typu działania). Lekceważenie przez wielkomiejski elektorat tych form, prymitywnych, bez wielkich nazwisk, dało jednak poczucie wspólnoty milionom, zbudowało środowiska i organizacje tych, którzy nie czuli się beneficjentami transformacji lat 90-tych.

Potrzeba budowy miejsc spotkań dla ludzi, którzy chodzą na marsze KOD-u; marsze są sporadyczne, od wezwania do wezwania, przeżycie poczucia wspólnoty wśród uczestników marszy, silne i autentyczne jak podkreślają to ich uczestnicy, musi mieć szanse na kontynuacje.

Tworzące się struktury KOD-u, struktury wszystkich partii opozycyjnych, ich biura, kluby niech podejmą stała robotę organizując spotkania, dyskusje, sesje i co tam jeszcze… musi się zacząć ruch wśród tych którzy myślą, którym wystarcza wyobraźni, aby wiedzieć co stanie się za rok, za dwa lata rządów tej ekipy

Powiem więcej, niech każdy kto przejmuje się sytuacją polityczną w Polsce, kto chodzi na marsze i czynnie uczestniczy w jakiś formach protestu rozejrzy się wśród znajomych, sąsiadów, kolegów i zaproponuje spotkanie, przy kawie, przy herbacie, piwie i zacznie rozmawiać o tym co można jeszcze zrobić, niech wytworzy się się sieć związków i poczucie więzi wśród ludzi mających poczucie zagrożenia, nie zgadzających się na rządy ludzi łamiących prawo bo prawo mający za nic, na rządy ludzi zaprzeczających swym zachowaniem temu czym byli w swoich dotychczasowych pozycjach i rolach społecznych, mających profesorskie czy doktorskie tytuły a zachowujących się jak niewykształceni prostacy.

To nie będzie szybkie zwycięstwo, ale brak takich działań to pewna szybka klęska.

Zbigniew Szczypiński

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. j.Luk 2016-02-23
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com