Niedawno w TVP2 pokazano Idę, a przedtem zafundowano dyskusję o filmie, pełną oskarżeń o szkalowanie narodu polskiego i insynuacji, że reżyser zrobił film taki a nie inny z powodu swoich żydowskich korzeni. Taka prymitywna narracja, pełna złych intencji, budzi bunt i potrzebę obrony filmu.
Rzecz w tym że mnie się Ida nie podobała. Moim zdaniem wątek żydowskiej prokurator jest sztuczny, a jej samobójstwo zupełnie bez sensu. I ona i jej siostrzenica mogłyby być „czystymi” Polkami i film by tylko na tym zyskał. Piękne zdjęcia, ale film schematyczny i już po krótkiej chwili wiemy jak się skończy. Ale film jest idiotycznie atakowany i przestaje mieć znaczenie w dyskusji to jaki jest naprawdę. Najpierw nie można było wiele powiedzieć, bo to był „nasz” kandydat do Oskara, a teraz dlatego, że jest nieuczciwie atakowany.
Drugi przypadek to Wałęsa. Został zaatakowany za zdarzenia sprzed ponad 40 lat (słusznie zauważył sroka, że nawet zabójstwo ulega przedawnieniu po 25 latach, ale nie wziął pod uwagę, że nie dotyczy to strasznych zbrodni komunistycznych, takich jak podpis Wałęsy, przy których zabójstwo jest drobnym przewinieniem). Intencje obozu prawicy (ale co to za prawica) są jasne: zmienić wykładnię historii Polski ostatnich lat. Przeciw tej nieuczciwości ludzie wystąpili w manifestacjach, w wielu wypowiedziach, przypominając rolę Wałęsy w czasie strajku i w późniejszych działaniach przeciw ówczesnej władzy. Bronimy Wałęsy!
I znowu się zżymam. Wałęsa miał swój dobry okres, ale potem… Ciemny krętacz, o skłonnościach autorytarnych. Gdyby udało mu się wprowadzić swoje „prezydenckie” plany, rządziłby do dziś dekretami, a opozycja siedziałaby albo egzystowała skromnie na obrzeżach. Oleksy kiblowałby jako szpieg, homoseksualiści byliby poza Sejmem, jak sobie życzył Wałęsa jeszcze niedawno, a jego spowiednik brałby dalej udział w najważniejszych naradach międzynarodowych. A komentatorzy zapewne chwaliliby prezydenta za skuteczność, jak chwalą każdego polityka który wygrał. I dalej słuchalibyśmy jego bełkotliwych wypowiedzi, pozbawionych sensu, bo nie miałby czasu szlifować języka jak to zrobił już jako były prezydent.
Teraz znowu mieliśmy okazję wysłuchać potoku nieskładnych słów i myśli Wałęsy w rozmowie z Moniką Olejnik. Konia z rzędem temu kto by to streścił, wyłuskał jedną jasną odpowiedź czy wypowiedź.
I na takiego Wałęsę ludzie kiedyś głosowali. Medal – tak, ale prezydentura?
* * * Czy kłamstwo jest grzechem? Sięgnąłem do Internetu aby to wyjaśnić i okazało się że różni księża i katolicy dają odmienne wyjaśnienia. Jeden ksiądz tłumaczy, że w takich okolicznościach można skłamać a w innych nie itd.Inny twierdzi: – Otóż nie wolno posługiwać się tym, co niedozwolone i złe, nawet w celu niedopuszczenia do szkody lub nieszczęścia innych ludzi, podobnie jak nie wolno kraść w tym celu, by dać komuś jałmużnę, choć wolno wziąć nawet cudzą rzecz w wypadku ostatecznej konieczności, kiedy wszystkie dobra są wspólne. Dlatego nie wolno mówić kłamstwa, nawet by ocalić kogoś z jakiegokolwiek niebezpieczeństwa.
Zastanawia mnie to w związku z celowym posługiwaniem się kłamstwem przez obecne władze oraz podległe im media.
Bardzo boję się o zbawienie duszy prezydenta, pani premier, posłów rządzącej partii oraz dziennikarzy wykonujących ich zamówienia. Ciekawe, jaka jest w tej materii wykładnia biskupów a także czy politycy spowiadają się im z grzechów kłamstwa oraz czy otrzymują rozgrzeszenie.
Ale czy księża i biskupi, którzy kłamią ukrywając przypadki pedofilii, będą wytykać politykom ich kłamstewka?
* * * Mottem IPN mógłby być fragment piosenki z Kabaretu Olgi Lipińskiej:– Czuj duch, Europo, idziemy do ciebie
My, fantastyczni Polacy.
Wiadomo, Polacy są fantastyczni, dobrzy, nikogo nigdy nie skrzywdzili, natomiast sami doznali wielu krzywd od obcych. Taka jest prawda. Jest to oczywiście trzeci rodzaj prawdy wg ks. Tischnera, tj. gówno prawda.
Milion dzieci w Polsce nie otrzymuje należnych alimentów. Dług alimentacyjny wynosi 8 mld zł. Nie zrobili tego uchodźcy, innowiercy, komunistów jak na lekarstwo. Robią to regularni katolicy i nie mają wyrzutów sumienia.
W artykule Heleny Leman (Przegląd) przytaczane są liczne przypadki, jak tatusiowie (to oni w 95% zalegają z alimentami) wykręcają się od płacenia, jakie tricki stosują i jak sądy łatwo kupują takie bajki. Nie chce mi się opisywać tych świństw. Przytoczę tylko wypowiedź jednej z matek: – Za kradzież wafelka idzie się do więzienia, a ktoś, kto okrada własne dziecko na 100 tys. zł, jest bezkarny, bo [formalnie] żyje za zero złotych. Czemu państwo nie broni naszych dzieci? Dlaczego byłego męża za koszty sądowe państwo ściga, a za niepłacenie alimentów nie?
Milion dzieci bez alimentów.
Najważniejsze żeby się cudzoziemcy o tym nie dowiedzieli, bo jak byśmy wtedy wyglądali. Brudy trzeba prać we własnym domu. Tyle że nie ma komu prać.
* * *Telewizja publiczna tak była zaangażowana w pokazywanie powrotu Kajetana P. do kraju oraz w relację rocznicy zabójstwa Niemcowa i problemy z demonstracją Rosjan w Moskwie, którzy chcieli w ten sposób uczcić tę rocznicę, że w ogóle nie wspomniała o wielkiej manifestacji KOD w Warszawie. Zwrócił na to uwagę Leszek Balcerowicz dodając, że przypomina mu to żywo atmosferę zakłamania taką jak w PRL.
Wtedy przeciwników politycznych oskarżano, że są zwolennikami imperialistów amerykańskich i rewanżystów niemieckich, teraz epitety przeciwników władz są inne: to są jawni i ukryci komuniści. Wreszcie Jarosław spełni swoje wielkie marzenie – obali komunę, bez ryzyka.
* * * Niedawno do zarządzania Radiem Szczecin został powołany rolnik i mogło to spowodować obawy, kto się będzie zajmował sprawami rolnictwa. Bez obaw, PiS ma w swoich szeregach wielu zdolnych ludzi, którzy mogą pokierować każdą instytucją, a nawet to może stać się ich hobby, jak nowego szefa stadniny koni. Na przykład biurem Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa w Prudniku będzie zarządzał radny, z wykształcenia pedagog, który dotąd zajmował się żłobkami. Rolnictwem się nie zajmował, ale czy pani Szydło była już kiedyś premierem? W Opolu na podobne stanowisko powołano polonistę, itp.Ale co zrobić skoro trzeba było wyrzucić kilkuset kierowników ARiMP, bo byli z nadania PO i PSL. „Dobra drużyna” odzyskuje kraj. To wygląda na jedyny cel pośpiechu: załapać jak najwięcej stanowisk i szmalu.
PIRS



Czy utrzymujące się wysokie poparcie wyborców dla PiS to wynik zah IPN otyzowania Rodaków przez JK czy nadmiernego połknięcia obietnic wyborczych?
Jeśli to jest hIPNoza,no to pół biedy,kiedyś nastąpi samoprzebudzenie zahIPNotyzowanych.
A jeśli to jest obżarstwo obiecankami PiS to zakończy się katarem żołądka-czego z całego serca życzę naiwnym łakomczuchom.
Głosowałem w II-iej turze na Wałęsę… Pamiętaj, PIRSie, o alternatywie, jaka wówczas była.
@tetryk56
W pierwszej turze naród masowo poparł Lecha. Pewnie olśnił wyborców mądrymi argumentami.
Jeszcze dziwniejsze jest ówczesne poparcie dla Tymińskiego, a przepadnięcie jedynego sensownego wówczas kandydata…
Mieliśmy „powtórkę z rozrywki”-
Kukiz i J(ak) O(szukać) W(yborców).
Wcześniej był ciekawie zapowiadający się Palikot ,który okazał się błaznem.
quote z małym wtrętem, ostatecznie 1000 lat wspólnej egzystencji nie jest obojętne..
„Wiadomo, Polacy i Żydzi są fantastyczni, dobrzy, nikogo nigdy nie skrzywdzili, natomiast sami doznali wielu krzywd od obcych. Taka jest prawda. Jest to oczywiście trzeci rodzaj prawdy wg ks. Tischnera, tj. gówno prawda.”
I to jest powód do anty… nikt nie lubi konkurencji.
Jeśli idzie o Lesiutka to w połowie rozmowy ze Stokrotką zmieniliśmy program. Obustronne ble..ble..
A pisiorki są jak pleśń, atakują wszystko co da im przeżyć.
Coś o języku Wałęsy.
Opinię o Lechu Wałęsie wyrabiałem sobie słuchając transmisji z pertraktacji z przedstawicielami rządu podczas sierpniowego strajku w Stoczni Gdańskiej.
Poprzez radio odbierałem to tak: R. Bugaj, A. Gwiazda i M. Jagielski roztrząsali jakiś punkt sporny. Po jakimś czasie wtrącał się L. Wałęsa i puentował tą swoją niezrozumiałą polszczyzną fragment dyskusji. Zapadała cisza i po chwili potrzebnej na zrozumienie tego, co Wałęsa miał na myśli, Jagielski mówił: no tak, ma pan rację! I tak wykuwali treść porozumienia.
Swoją drogą do dziś podejrzewam, iż wówczas M. Jagielski znajdował w wypowiedziach Wałęsy to, co sam by powiedział będąc na jego miejscu.
Później, gdy L. Wałęsa był prezydentem, zapadły mi w pamięć dwie sytuacje ze spotkań z prezydentem USA.
Raz tłumaczką była młoda Polka, która rozpaczliwie próbowała nadążyć z tłumaczeniem z wałęsowego na polski, a następnie na angielski, co nie miało najmniejszych szans. Dziewczyna prawie się popłakała.
Innym razem tłumaczem był Amerykanin. Nawet nie próbował przekładać zdań. Z kamiennym wyrazem twarzy przekładał kolejne słowa, a amerykański prezydent zachowywał uprzejmy uśmiech na twarzy. Ambasador USA dobrze odrobił zadanie domowe.
@Stary outsider
No to mogłeś pojechać do Gdańska i zastąpić Lecha Wałęsę…
Pardon.
Mogłeś Pan pojechać…
@Marian
Nie rozumiemy się.
To, co było w Gdańsku On zrobił najlepiej, jak tylko można było.
Złą polszczyzną załatwił dobre sprawy.
Dzisiaj kilku złotoustych (pomijając fatalną dykcję prezesa) popełnia łajdactwo za łajdactwem.
A końca nie widać.