Jerzy Łukaszewski: „Pomarzyć ludzka rzecz…6 min czytania

()

aniol142016-03-10.

… marzenia są za darmo,
profesor marzy, stróż i szewc
i pani pod latarnią.”

Nie ukrywam, że kiedy w młodości słuchałem w radio „Muzyki i aktualności” gdzie – zdarzało się – w przerwach Barbara Dunin i Zbigniew Kurtycz śpiewali powyższą piosenkę, ze wszystkich marzeń najbardziej ciekawiły mnie te ostatnie.

Potem okazało się, że marzenia mogą być różne, a niektóre nawet się spełniają. Lenin np. marzył, by państwem mogła rządzić kucharka. I co? Nie spełniło się?

A potem ludzie się dziwią nieustającemu tu i ówdzie uwielbieniu dla „wiecznie żywego”. Jak się jest prorokiem to się tak ma. Nie wiem tylko dlaczego jego proroctwo musiało sprawdzić się akurat na nas.

Uwielbiany do dziś przez wielu marszałek Piłsudski nie wahał się zamordować kilkuset rodaków, a innych powsadzać do Berezy tylko dlatego, że marzył o silnej, suwerennej Polsce. Podobno. Nie o władzy dla siebie, no skąd…

Sam zresztą chwalił się w wywiadzie po zamachu majowym: „…wyrzekłem się tak łatwo w okrzykach formy, jak dyktatura jednego człowieka. Zrobiłem to jednak z całą rozwagą i świadomą decyzją pomimo, że ufam swoim siłom i swojej wewnętrznej wartości…”. No proszę – łaskawca.

Nawiasem mówiąc, coraz częściej wracam do „marzeń” marszałka, bo pomagają zrozumieć psychologiczną płyciznę współczesnych jego naśladowców. Okrzyki Ziuka „nie róbcie sobie szopek z najwyższej władzy!” powtórzyłby dziś każdy z rządzących i na dodatek przysiągł, że powiedział to twórca polskiego kościoła jarosławnego.

To w pismach Piłsudskiego znajdziemy podziały rodaków na pierwszy i kolejne gatunki, co dziś czyni chłystek nieopatrznie postawiony przez prezesa na państwowym stołku, o moralnym prawie decydowania za innych to samo powoływanie się na zasługi, które choć rozdmuchane i utrwalone w głowach rodaków przez usłużnych dziejopisów, historyk badający na zimno ledwie jest w stanie dostrzec i to przy wykazaniu dużej dozy dobrej woli.

Rozgrywający się na naszych oczach zamach stanu to w gruncie rzeczy kukiełkowe przedstawienie w porównaniu z realizacją marzeń marszałka. Cokolwiek bym o nim złego powiedział, to jednak miał w swoim otoczeniu ludzi, którzy potrafili wziąć na siebie pełną odpowiedzialność za swe czyny i nie chowali się za niczyimi plecami udając kogoś innego, jak ta banda śmierdzących tchórzy, której na chwilę prezes pozwolił odetchnąć świeżym powietrzem po latach zaduchu i poczucia klęski.

Nie mam wątpliwości, że tylko na chwilę, niedługo zawróci ich na powrót do ich „naturalnego środowiska”. Dziś spieszą się „zasługiwać”, by nie nastąpiło to zbyt szybko.

Bo tylko na takie marzenia ich stać.

Tak jak rodaków, którzy przekonani o braku własnej wartości żywią się padliną ze splugawionej wartości innych. Marzenia tak długo nie spełniane, że kiedy w końcu dano im dojść do głosu wybuchły z niespotykaną siłą ku zdumieniu wszystkich. W tym ich samych, pociągając w przepaść swą złowieszczą siłą dającą złudzenie szczęścia z „odzyskanej niezależności”.

Kloaka pękła wylewając swoją zawartość na cały kraj i nie łudźmy się, że aromat da się szybko wywietrzyć.

Oczywiście, możemy sobie pomarzyć, że np. hierarchia kościelna nie wytrzyma i zruga jak burego psa gówniarza, który – by się przyłasić właścicielowi – parodiuje „świętą pieśń narodową” wysyłając pod adresem KOD-u jej wykoślawioną wersję. Możemy sobie pomarzyć, że jakiś gorliwy katolik poda za to pętaka do sądu ze względu na obrazę uczuć religijnych, z którego to paragrafu jeszcze do niedawna tak skwapliwie korzystano.

Możemy sobie pomarzyć, że Unia Europejska ostro zareaguje na poczynania zamachowców i zatroskana o nasz los pogrozi im palcem, na co oni struchleją i ukorzą się przyrzekając poprawę.

Można zamknąć oczy na to, że w Europie coraz bardziej podnoszą głowę ruchy podobne do naszych rodzimych sfaszyzowanych niedouków, co dla tych ostatnich jest gwarancją, że nikt w Europie nie podniesie na nich głosu zanadto – mając u siebie to samo i nie umiejąc sobie z tym poradzić.

Można marzyć, że NATO zagrozi traktowaniem Polski mniej poważnie jako strategicznego sojusznika, jakby dotąd tak akurat ją traktowało.

Marzenia ludzka rzecz, marzenia są za darmo…

Minione autorytety wciąż marzą, że tak jak niegdyś będą dostojnie wygłaszać opinie, a lud będzie ich słuchał jak świnia grzmotu z podziwu otwierając usta.

Swego czasu Katarzyna II, która wbrew legendzie umiała jeszcze parę innych rzeczy prócz kolekcjonowania kochanków, na pytanie jednego z nich, czy może liczyć na jej uczucie po wieki wieków odparła : – Pozwalam panu się łudzić.

Nam nikt już nie pozwala obalając w biały dzień państwo wraz z jego porządkiem prawnym, a mimo to łudzimy się sami, bez żadnej zachęty z niczyjej strony.

Wciąż wierzymy w moc słowa i marzymy, że ono będzie w stanie wygrać z wyprowadzonymi na ulice kibolami „marszałka”, które to wyprowadzenie mamy już zapowiedziane nawet z przybliżoną datą.

Marzenia o „zbiorowej mądrości narodu” to dziś pieniądz bez pokrycia.

Jeśli przez tyle lat nikt nie chciał zauważyć rosnącej grupy niezadowolonych, a kiedy już dostrzegł miał na jej określenie jedynie złośliwe bądź pogardliwe określenia, to teraz poczuje na własnej skórze i własnym poczuciu godności co to znaczy być odrzuconym, pogardzanym choć z wrodzonej hipokryzji nie nazywanym głośno człowiekiem gorszego sortu.

Ta rewolucja, jak każda, będzie krwawa. Nie powtórzy się rok 1980, bo nikt tego nie chce. Rewolucjoniści są żądni krwi i tego nie ukrywają, bo w ich mniemaniu tylko zwycięstwo okupione krwią – wszystko jedno kogo – jest coś warte. Ze względu na ich przymioty umysłu i ducha jest oczywiste, że ta krew nie do nich będzie należała.

SB-ckie metody wracają do łask w postaci gróźb „sprawdzenia skąd rekrutowano KOD-owców zakłócających porządek publiczny” (jak się wyraził pojętny uczeń Służby Bezpieczeństwa PRL) na spotkaniu z panią Costa.

Ich przeciwnicy – jeśli tego jeszcze teraz nie widzą – wkrótce dojdą do wniosku, że nie ma innego wyjścia, gdyż wszelkie cywilizowane metody w zetknięciu z tymi neandertalami nie skutkują.

I tak krok po kroku zbliżymy się do naszego Big Bangu i jedynie pomarzyć możemy, że wyniesie on nas na jakąś orbitę gwarantującą znośne warunki do przeżycia.

Zaś rewolucja skończy się tak jak wszystkie. Zacznie zabijać własne dzieci, najwierniejszych z wiernych, własnych wyznawców i proroków.

Oczywiście możemy pomarzyć, że doczekamy tego czasu.

Marzenia ludzka rzecz, marzenia są za darmo…

Jerzy Łukaszewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

11 komentarzy

  1. Magog 10.03.2016
    • A. Goryński 10.03.2016
  2. slawek 10.03.2016
  3. A. Goryński 10.03.2016
  4. Obirek 10.03.2016
  5. SAWA 11.03.2016
  6. j.Luk 11.03.2016
  7. slawek 12.03.2016
  8. j.Luk 12.03.2016
  9. slawek 14.03.2016