w jednej z opolskich szkół podstawowych uczniowie znalazł się uczeń, który robił niewłaściwy użytek z przyswojonej mu umiejętności czytania i pisania. sprawa została opisana w miejscowej gazecie i nagłośniona przez „GW”, która przedrukowała obszerne fragmenty artykułu.
w żargonie dziennikarskim nazywa się to samograj. muszę w tym miejscu wytłumaczyć sens tego mocno już archaicznego terminu. słowo to opisywało sytuację, w której dziennikarz przytaczał obszerne fragmenty czyjegoś tekstu i zgarniał za to wierszówkę.
autorem jednego z najsłynniejszych samograjów był rosyjski humorysta arkadij awerczenko. opublikował on w satyrycznym czasopiśmie zajmujący sporo miejsca akt abdykacji jakiegoś egzotycznego monarchy i podsumował tekst komentarzem: przeczytałem z przyjemnością, arkadij awerczenko.
pikanteria wspomnianego samograja polega na tym, że został on opublikowany jeszcze za panowania cara mikołaja drugiego.
znakomity satyryk nie doświadczył żadnych nieprzyjemności od despotycznego reżimu carskiego, choć publiczność zanosiła się od śmiechu, niedwuznacznie godzącego w miłościwie panującego monarchę.
samograj „GW” jest o wiele skromniejszy:
[Dyrekcja szkoły przejęła się napisem „Andrzej Dupa” w toalecie. Wszczęła śledztwo grafologiczne. Dzieciom zabrano zeszyty i porównywano ich pismo, później wzywano do dyrekcji. To wszystko przez wciąż powracający napis „Andrzej Dupa” w szkolnej toalecie – opisuje „Nowa Trybuna Opolska”.Na drzwiach toalety w opolskiej podstawówce pojawił się wulgarny napis: „Andrzej Dupa”. Drzwi umyto, jednak ktoś pomazał je znów. I znów. W końcu dyrekcja zaczęła traktować napisy poważnie – podaje „Nowa Trybuna Opolska„.
Wszczęto wewnętrzne śledztwo. Najpierw nauczyciele zabrali uczniom zeszyty, by porównać pismo z tym z toalety. Później dzieci były grupkami wzywane na dywanik do dyrekcji.
„Gdyby, dajmy na to, przyjechała inspekcja…?”
„Nauczycielka powiedziała dzieciom, że trzeba znaleźć tego chuligana, bo jak by to było, gdyby, dajmy na to, przyjechała inspekcja i odkryła, że szkole nie po drodze jest z nową władzą” – powiedział „Trybunie” rodzic jednej z uczennic.
Dyrekcja z początku zapewniała, że chodzi tylko o walkę z wandalizmem Jednak później wicedyrektor Klaudia Tomczyk przyznała, że jest też wątek polityczny – dzieci same przyznały, że wulgarny napis może odnosić się do prezydenta Andrzeja Dudy – czytamy w „Trybunie”.]
pani dyrektorka niepotrzebnie obawiała o następstwa w wyniku mocno politycznego wątku sprawy. z racji wieloletniego uprawiania rzemiosła dziennikarskiego nabrałem wyczucia sytuacji i potrafię wyobrazić sobie reakcje na tego typu incydenty. teraz, kiedy polską rządzi prezes partii, nazwy której nie muszę nawet wymieniać i robi to za pośrednictwem rządu i prezydenta, podpisującego dekrety w randze ustawy, uchwalone nocną porą sejm bez oglądania się na zapisy konstytucji, politycy mają niewiele do ugrania na zabazgranym wychodku we freblówce. nawet niezmordowany zbigniew ziobro odetchnął chyba z ulgą na wiadomość, że sprawców nie wykryto.
rzecz nie jest wszelako bez znaczenia, gdy chodzi o obyczaje medialne. „GW” – pismo na ogół poważne i roztropne, miało przez lata całe nalot infantylizmu. ilekroć w jakimś artykule zachodziła potrzeba wymienienia części dolnotylnej – jakby powiedzial gałczyński – gazeta dostawała rumieńców i skromniutko opisywała pupę.
drogi adamie, miałbyś się z pyszna gdyby twoja gazeta ukazywała się za życia boya i gombrowicza.
mam nadzieję, że ten epizod pozwoli przezwyciężyć wstydliwe rumieńce.
otrzeźwienie jest nader na czasie, kochani koledzy z „GW”. bo przypomnijcie sobie tylko z lekcji łaciny jak brzmi po polsku wyraz upupa (epops)
natan gurfinkiel



Upupa epops z rodziny upupidae,wędrowny…
drogi Nathanie, jako nie gorszy łacinnik od ciebie (i w dodatku zoolog hobbysta) znam doskonale 85 dalszych i bliższych, polskich odpowiedników łacińskiego terminu podex, (który oczywiście jest convex, jeśli osobnik/czka w dobrej formie). Solidaryzuję się z tobą. U mnie też słowo pupa ma przesrane i budzi zdecydowany wstręt. Gorsza od niego jest tylko pupcia i – po drugiej stronie wododziału – obśliniona przez obleśnego pedofila dupcia.
GW przestałem czytać wiele lat temu,ale już wtedy zauważyłem ten jej zaraźliwy feler (nie mówię że tylko). Ale rzeczywiście, nawet jeden z cenionych przeze mnie autorów tamecznych, Adam W. (nazwisko do wiadomości zainteresowanych) rzeczywiście użył obscenicznego terminu „pupa” w opisie anatomii zwierząt. I – co gorsza – kochać zamiast zwyczajnie je… no dobra – kopulować. Od czego z kolei gorsze tylko to kościelno-lekarskie „spłukować”, czy jakoś tak. Sądzę i chcę wierzyć, że nasze pojęcia o elegancji wyrażania się po polsku przeżyją nas i obecnych (od dawna i niestety nadal) jego chorych na katolicyzm seksualny deformatorów słownictwa.
oj tam oj tam..
Czepiata sie..
Dawnymi czasy dziennikarze byli czasem nieroztropni…
Wyhodowali swoich następców którzy obecnie często są głupi…
Tempora mutantur, to wszystko.
Ja tam pupy będę bronił, bo jeden z najładniejszych jachtów jaki zawinął kiedyś do Gdyni (bodaj pod meksykańską banderą) miał na rufie wymalowaną pięknie nazwę „PUPA”.
I tak można usque ad mortem usrante, jeśli już musimy po łacinie 🙂
@j.Luk – obaj pamiętamy również znakomity przebój włoski, zaczynający się słowami „Bella pupa fior’ del tango”, co nie zmienia jednak mojego poglądu, niezłomnego jak skała w przyboju. (Niemiecki retoryczny banał „wie ein Fels in der Brandung” brzmi jednak lepiej.)
Szanowni Przedpiścy @@ Goryński,Magog,
czy nie uważacie,że GW to tylko taka niewinna zaczepka ze strony Pana Autora?
A podtekst jest-albo może jest?-inny.
No bo co On,Autor,miał na myśli pisząc:upupa (epops)?
Po naszemu upupa epos znaczy dudek zwyczajny,wędrowny.
Moja bujna wyobraźnia-może za bujna?-przywiodła mi na myśl pewnego polityka,wędrującego po kraju w opancerzonej limuzynie.
Na Wikipedii doczytałem,że wspomniany ptaszek należy do rodziny upupidae a to przywiodło mi na myśl jedną partię,która stara się upupić polską demokrację…
@ magog – muszę wziąć w obronę moją branżę,zwłaszcza wobec nasilających się już od długiego czasu oskarżeń wobec dziennikarzy, choć nie są oni ani trochę bardziej winni od żydów i cyklistów.
znakomity kopenhaski badacz statystyki debilizmu, dr gurnatko finkiel już wiele lat temu dowiódł, że głupota rozkłada się równomiernie na wszystkie warstwy społeczeństwa. procentowy udział ludzi głupich wśród profesorów uniwersytetu i robotnów niewykwalifikowanych jest więc taki sam. jedynie wśród policji i wojska jest on wyższy od przeciętnej krajowej, a szczególnie wysoki bywa wśród polityków, zwłaszcza pewnej partii na polskiej scenie politycznej.
gdyby komuś nasunęły się tu jakieś skojarzenia, to chciałbym by pamiętano, że nie wymieniłem żadnej nazwy.
muszę wziąć w obronę moją branżę,zwłaszcza wobec nasilających się już od długiego czasu oskarżeń wobec dziennikarzy, choć nie są oni ani trochę bardziej winni od żydów i cyklistów.
……..
wiem wiem, jak się gra w orkiestrze to trzeba zgodnie rączką dyrygenta, albo zostaje się solistą i dyrygent musi uważać.
Stare powiedzenie.. idiotów nie jest wielu tylko są tak sprytnie rozstawieni że stale ich spotykam..