Andrzej Koraszewski: Tako rzecze rzecznik Nycza

2016-03-30.

Ksiądz Stanisław Małkowski, prywatny prorok w spisku z teoriami

Ksiądz Stanisław Małkowski, prywatny prorok w spisku z teoriami

[dropcap]R[/dropcap]ozważania wielkanocne ateisty kręcą się wokół pojęcia ojczyzna, religia, polityka, wokół  pewnego listu otwartego do arcybiskupa, wokół kapłaństwa, relacji wiernych z Kościołem i dylematów postronnego obserwatora.

Czy kapłan jest przewodnikiem duchowym reprezentującym zawsze swoją firmę, czy bywa osobą prywatną? Jak możemy dostrzec, kiedy kapłan występuje jako osoba prywatna, a kiedy  jest na służbie?  Czy jest gdzieś opublikowany regulamin bożych służb mundurowych dostępny dla osób postronnych?Poniższe rozważania wielkanocne związane są z odpowiedzią rzecznika prasowego kardynała Kazimierza Nycza na list otwarty skierowany do jego przełożonego przez Mateusza Kijowskiego, którego znamy jako głównego organizatora i leadera Komitetu Obrony Demokracji.Mateusz Kijowski podobno jest osobą wierząca, ale wiem o tym z plotek, ponieważ jako przywódca ruchu społecznego niczego w tej sprawie nie deklarował i jego wiara lub niewiara jest starannie utrzymywana w sferze prywatności. (Ja jestem osobą niewierzącą, co jest o tyle sprawą publiczną, że nasza strona internetowa jest w części poświęcona krytyce religii i często prezentuję swoje opinie właśnie jako ateista.)

Pisząc list otwarty do abp. Kazimierza Nycza Mateusz Kijowski nie powołuje się na swoją wiarę (lub niewiarę) ponieważ występuje nie w imieniu własnym i nie jako wierny, a w imieniu ruchu, w którym ludzie biorą udział nie ze względu na swoje przekonania religijne, a ze względu na swoje poglądy na obecną sytuację polityczną i przekonanie o zagrożeniu demokracji.

Powodem jego listu otwartego był wywiad jakiego ksiądz Stanisław Małkowski  udzielił 21 marca 2016  czasopismu „Fronda”. Ksiądz Stanisław Małkowski studiował niegdyś socjologię, ale porzucił te studia na półmetku czując wolę bożą. Koledzy ze studiów socjologicznych pamiętają go jako osobę zagubioną i poszukującą oparcia. Wyłonił się po latach występując na scenie politycznej jako odtwórca roli Skargi (Piotra Skargi, bo Barbary Skargi raczej nie czytał, a jeśli czytał, to żadnych treści nie absorbował.)

Kardynał Nycz o patriotycznych wystąpieniach księdza Stanisława Małkowskiego coś już wcześniej słyszał, media nawet zarejestrowały, że podobno go dyscyplinował, po tym jak w kwietniu 2014 roku wziął się ksiądz Małkowski za bary z szatanem pod Pałacem Prezydenckim.  Do dziś nie wiemy, czy wygnał ksiądz Stanisław szatana spod Pałacu, czy go tylko egzorcyzmami osłabił, jedno pewne, że go kardynał Nycz z drogi walki z szatanem nie sprowadził, chyba zgoła przeciwnie, raczej go na tej drodze umocnił. Wiemy tylko że metropolita wezwał księdza na dywanik, a co się tam działo na tym dywaniku, to nikt nie wie.

Widać nie dowiedział się ksiądz Stanisław na tym dywaniku, że te egzorcyzmy to jakiś kardynalny błąd w sztuce kapłańskiej, bo niebawem egzorcyzmował tęczę na Placu Zbawiciela ze skutkiem płomiennym.

Wywiad księdza Stanisława z marca 2016 dotyczył Komitetu Obrony Demokracji i kapłan na początek zderzył się z pytaniem, czy człowiek deklarujący się jako praktykujący katolik powinien głodować. Ksiądz Stanisław najpierw pobrał informację w jakiej intencji wierzący głoduje, a dowiedziawszy się, że w intencji opublikowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego, stwierdził dramatycznie, że to żałosne.

Przedstawicielka „Frondy”, Joanna Jaszczuk, (jak się dowiemy później z listu rzecznika abp. Nycza, jest to mały portal, który nie jest katolicki), przeszła do centralnego pytania: „jak i czy w ogóle można pogodzić przynależność do Kościoła katolickiego, wiarę i praktykę, z przynależnością do ruchu jakim jest KOD?”

Na to skierowane do kapłana pytanie, kapłan odpowiedział:

Przynależności do KOD-u nie da się pogodzić z praktyką wiary katolickiej, z przyjmowaniem Komunii Świętej. KOD związany z obecną opozycją, i poprzednią władzą, popiera to, do czego poprzednia władza dążyła i dąży nadal, jako opozycja. Czyli do osłabienia państwa polskiego na rzecz „mafii”, oligarchów, służb specjalnych i budowania na gruzach Polski pewnego rodzaju kondominium rosyjsko-niemiecko-izraelskiego. Dziwi mnie wewnętrzna sprzeczność w tym człowieku, sprzeczność jego zachowania. Posuwanie się do szantażu wobec postawy pani premier i jej dążeń do tego, by TK nie traktował siebie jako superwładzy w Polsce, mającej zdolność interpretowania Konstytucji RP we własnym interesie i podejmowania decyzji sprzecznych z Konstytucją i dobrem Polski. TK został założony jeszcze przez gen. Jaruzelskiego i w obecnej formie nie ma racji bytu, powinien zostać rozwiązany.

Cały wywiad jest niesłychanie interesujący i warto się z nim zapoznać, ale tu mamy główne tezy księdza Małkowskiego, które skłoniły Mateusza Kijowskiego do napisania listu do kardynała Nycza. Mateusz Kijowski kończy swój list słowami „Bardzo dziś brakuje stanowczego głosu Księdza Kardynała w obronie najważniejszych wartości chrześcijańskich – miłości bliźniego, prawdy i dobra wspólnego.”

Odpowiedź przyszła od rzecznika księdza kardynała i jeśli zawiera „stanowczy głos” arcybiskupa, to jest to stanowczość podawana w dawkach homeopatycznych. Ksiądz Przemysław Śliwiński w imieniu kardynała Nycza pisał:

Nie wiem na co i jak reagują wierni Kościoła katolickiego, ja jako zewnętrzny obserwator, ateista, czytam ten list z niekłamanym zachwytem dla kwalifikacji rzecznika prasowego, umiejącego trzymać się na dystans od wszystkiego, co mogłoby sprawiać wrażenie uczciwej odpowiedzi. 

„Jest powszechnie zrozumiałe, że słowa ks. Stanisława Małkowskiego nie były oficjalnym stanowiskiem Kościoła, lecz jego prywatną opinią.”  Co oznacza zwrot „jest powszechnie zrozumiałe”? Czy należy przez to rozumieć: ”nie musimy tego mówić, bo każdy powinien wiedzieć”? Odniosłem wrażenie, że Mateusz Kijowski zwracał się z bardzo uprzejmą prośbą, aby hierarcha mający zwierzchność nad przemawiającym stanowczo i zdecydowanie w imieniu Kościoła księdzem, co najmniej równie stanowczo powiedział, że odcina się od tej wypowiedzi. Metropolita ustami swojego rzecznika odpowiada, powinniście się domyślać, że nie jest to stanowisko Kościoła, że występujący w firmowej liberii nasz przedstawiciel wypowiadał się prywatnie na temat stanowiska naszego Kościoła. Zdawać by się mogło (chociaż jako ateista mogę tu czegoś nie rozumieć), że ksiądz Małkowski nie rozmawiał z księżniczką z Frondy o hodowli koni arabskich, a o stanowisku Kościoła właśnie, a księżniczka zwracała się do niego jako do oficjalnego przedstawiciela tego Kościoła. Innymi słowy, ta kwalifikacja wypowiedzi kapłana jako wypowiedzi całkowicie prywatnej i powszechnie rozumianej jako nie reprezentującej stanowiska Kościoła może być rozumiana jako świadoma próba wprowadzenia adresata listu w błąd.

Dalej dowiadujemy się, że „Fronda” nie jest portalem katolickim. To cieszy, chociaż dobrze by było gdyby społeczeństwo otrzymało dokładniejszą definicję tego, które media są katolickie, a które nie. Domyślam się, że wielu katolików może być zdziwionych, że ich ulubiony portal jest, żeby tak powiedzieć, z innej parafii. Inni wierni mogą zacząć zadawać dziwne pytania o „Nasz Dziennik” czy telewizję „Trwam” i nagle okaże się, że list rzecznika kardynała Nycza otwiera puszkę z Pandorą w pomidorach.

Pisze dalej rzecznik kardynała, iż „zdarza się, że kapłani ujawniają swoje osobiste poglądy, sytuując się po różnych stronach politycznych dyskusji”. Zaiste. Czy jest tu jednak jasność co do tego, kiedy kapłan biorący udział w politycznej dyskusji może ferować wyroki, co wiernym wolno, a czego im nie wolno? Czy nie jest to aby wykorzystywanie w prywatnej dyskusji służbowego autorytetu? Rzecznik przywołuje argument o wolności słowa, która, jak podkreśla, „jest niekwestionowaną wartością demokracji”. W sporze między innym hierarchą a innym kapłanem, korzystającym z tej „niekwestionowanej wartości”, sprawa oparła się aż o Watykan, który rozstrzygnął spór na rzecz hierarchy, informując, że jeśli idzie o boże mundurowe służby, to korzystanie z wolności słowa jest ograniczone obowiązkiem posłuszeństwa. Z czego jako ateista wnoszę, że ksiądz Małkowski posłuszeństwa wobec hierarchy nie naruszył, bo nikt mu powstrzymania się od wyrażania takiego stanowiska Kościoła nie nakazywał. (Może odrobinę została przekroczona granica kompetencji pracowniczych, ale tu jest pytanie o to, kiedy kapłan jest osobą prywatną, a kiedy reprezentuje instytucję, w której pracuje.)

Muszę przyznać, że z zachwytem i wielokrotnie odczytywałem zdanie: że „Nie należy się spodziewać, że w trwający w naszej Ojczyźnie polityczny i prawny spór włączą się pasterze Kościoła w Polsce”. Czy ksiądz Małkowski to pasterz, czy tylko pastuszek i czy pastuszek Kościoła, czy może jakiejś prywatnej trzódki? A jeśli idzie o owych pasterzy pełną gębą, czyli o hierarchów owego Kościoła, czy rzeczywiście kardynał wierzy w słowa swojego rzecznika dającego do zrozumienia, że stronią oni od angażowania się w trwający spór, czy mamy do czynienia z wyrafinowanym poczuciem humoru?

Wielkanocne homilie trochę mnie nużyły, przeglądałem je z nawyku obserwatora, znajdując w nich niewiele więcej niż w liście rzecznika (chociaż arcybiskup Michalik był jak zawsze szczery i bezpośredni). Rzecznicy Pana Boga mają długą tradycję przekonywania do takiej lub innej „dobrej zmiany”. A jeśli czasem nawet uciszają nazbyt gorliwych, to najwyraźniej robią to bez przekonania.

 Andrzej Koraszewski

Print Friendly, PDF & Email

8 komentarzy

  1. j.Luk 2016-03-30
    • koraszewski 2016-03-31
  2. otoosh 2016-03-30
  3. narciarz2 2016-03-31
  4. jureg 2016-03-31
  5. A. Goryński 2016-03-31
  6. hazelhard 2016-03-31
  7. A. Goryński 2016-03-31
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com