Stanisław Obirek: Radość miłości dla wszystkich, z wyjątkiem homoseksualistów

flaga homo2016-04-12.

[dropcap]P[/dropcap]o moim, cokolwiek entuzjastycznym, opisie najnowszego dokumentu watykańskiego podsumowującego obrady synodu poświęconego rodzinie otrzymałem poruszający list od Czytelnika.

Za jego zgodą pozwalam go sobie zaproponować jako lekturę uzupełniającą również Czytelnikom Studia Opinii. W pełni bowiem podzielam krytyczne uwagi Autora pod adresem papieża Franciszka, który mimo licznych gestów otwarcia (słynne „kimże ja jestem by osądzać homoseksualistów?”) wobec osób homoseksualnych akurat w tej adhortacji wyraźnie wyszedł naprzeciw oczekiwaniom katolickiego betonu, w tym i polskich hierarchów. Dotyczy to właśnie stereotypowego i pełnego uprzedzeń spojrzenia na miłość homoseksualną jak i na teorię gender, którą papież nazywa, podobnie jak i znani polskim czytelnikom ideolodzy katoliccy, „ideologią gender”. (por. nr 56. „Inne wyzwanie wyłania się z różnych form ideologii, ogólnie zwanej „gender”, która „zaprzecza różnicy i naturalnej komplementarności mężczyzny i kobiety. Ukazuje ona społeczeństwo bez różnic płciowych i banalizuje podstawy antropologiczne rodziny. Ideologia ta wprowadza projekty edukacyjne i wytyczne legislacyjne promujące tożsamość osobistą i związki emocjonalne w całkowitym oderwaniu od różnic biologicznych między mężczyzną a kobietą”. Pozostaje mieć nadzieję, że krytyczne głosy, podobne do głosu Pana Grzegorza, wpłyną również na zmianę stanowiska Kościoła.

Stanisław Obirek

Poniżej list, który przedrukowujemy za zgodą Autora:

Panie Profesorze,

Czytałem Pana wpis o adhortacji Amoris laetitia, na portalu studioopinii.pl i poczułem, że powinienem także się wypowiedzieć o tym dokumencie. Wszyscy ten tekst zachwalają, chwalą za stosunek do homoseksualistów tymczasem ja jestem nim zawiedziony. Ponieważ nie można się zarejestrować na portalu studioopinii.pl pozwoliłem sobie napisać do Pana maila.

W moim odczuciu adhortację tę można podsumować właściwie jednym zdaniem: “radość miłości dla wszystkich, z wyjątkiem homoseksualistów.” Najważniejsze punkty poruszające tematykę osób homoseksualnych to te poniżej:

250. Kościół przyswaja sobie postawę Pana Jezusa, który w bezgranicznej miłości ofiarował samego siebie każdemu człowiekowi bez wyjątku . Wraz z Ojcami synodalnymi zwróciłem uwagę na sytuację rodzin, które przeżywają doświadczenie posiadania w swoim gronie osoby o skłonności homoseksualnej – doświadczenie niełatwe ani dla rodziców, ani dla dzieci. Dlatego chcemy przede wszystkim potwierdzić, że każda osoba, niezależnie od swojej skłonności seksualnej, musi być szanowana w swej godności i przyjęta z szacunkiem, z troską, by uniknąć «jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji»” , a zwłaszcza wszelkich form agresji i przemocy. W odniesieniu do rodzin, należy natomiast zapewnić im pełne szacunku towarzyszenie, aby osoby o skłonności homoseksualnej miały konieczną pomoc w zrozumieniu i pełnej realizacji woli Bożej w ich życiu .

251. W trakcie dyskusji na temat godności i misji rodziny, Ojcowie synodalni zauważyli, że „odnośnie do projektów zrównywania związków osób homoseksualnych z małżeństwem, nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny”. To niedopuszczalne, „aby Kościoły lokalne doznawały nacisków w tej materii oraz aby organizmy międzynarodowe uzależniały pomoc finansową dla krajów ubogich od wprowadzenia praw ustanawiających «małżeństwo» między osobami tej samej płci”.

Mam żal do papieża, bo po całej burzliwej ale jednocześnie bardzo pouczającej dyskusji synodalnej nie ma w tych punktach śladu. Pamiętam, że na zakończenie Synodu większość biskupów głosujących nad wersją końcową dokumentu podsumowującego, było za większym otwarciem Kościoła na osoby homoseksualne. Zabrakło wtedy kilku głosów aby osiągnąć wymaganą większość. Zacytuję tutaj fragment, który był bardzo ważny dla gejów i lesbijek, ale nie uzyskał wymaganej większości:

 “Posługa dla osób homoseksualnych.

Osoby homoseksualne mają przymioty i dary do zaoferowania wspólnocie chrześcijańskiej; czy jesteśmy w stanie zaspokoić ich potrzeby, gwarantując im miejsce na braterstwo w naszych wspólnotach? Często pragną one spotkać Kościół, który będzie dla nich gościnnym domem. Czy nasze wspólnoty są w stanie im to zapewnić, akceptując i ceniąc ich orientację seksualną, bez narażania doktryny katolickiej w sprawie rodziny i małżeństwa?

Kwestia homoseksualności prowadzi nas ku poważnej refleksji nad tym, w jaki sposób wypracować realistyczne drogi rozwoju uczuciowego oraz ludzkiej i ewangelicznej dojrzałości, biorącej pod uwagę również wymiar seksualny; wydaje się zatem, iż stanowi ona ważne, pouczające wyzwanie. Kościół potwierdza zarazem, że związki między osobami tej samej płci nie mogą być uważane za równoważne małżeństwu mężczyzny i kobiety. Nie jest również dopuszczalne wywieranie presji na duszpasterzy oraz to, by instytucje międzynarodowe uzależniały pomoc finansową od wprowadzenia regulacji inspirowanych ideologią gender.

Nie negując problemów natury moralnej związanych ze związkami homoseksualnymi, trzeba zauważyć, że są przypadki, w których wzajemna pomoc aż do poświęcenia stanowi wartościowe wsparcie dla życia partnerów. Co więcej, Kościół szczególną uwagę kieruje na dzieci zamieszkujące z parami osób tej samej płci podkreślając, że potrzeby i prawa najmłodszych muszą być zawsze na pierwszym miejscu”.

Jakiś ślad z tego fragmentu mógł Franciszek pozostawić w adhortacji, bo to nie do synodalnych ojców należy prawo przedstawienia finalnej wersji adhortacji. Jest to prawo i wola papieża. To papież decyduje o tym co i jak napisze.

Prawdą jest, że rodziny zwłaszcza religijnie ortodoksyjne mają ogromny problem z członkami rodzin, którzy przyznają się do swojej orientacji homoseksualnej. Jednak problem ten nie bierze się sam z siebie, lecz jest przez Kościół, jego tradycję inspirowany. Po wielu latach obserwacji twierdzę, że Kościół Katolicki buduję swoją tożsamość na niechęci do homoseksualistów, traktowaniu ich jak osób chorych. Może to się lepiej sprzedaje? Może to kwestia marketingu? Jeśli komuś trudno uwierzyć w Świętą Trójcę albo Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny z pewnością łatwiej uzna, że homoseksualizm to poważne zepsucie, dewiacja a może nawet zagrożenie dla chrześcijańskiej cywilizacji i dzięki temu stanie się “bardziej” katolikiem.

Nie wszystkie rodziny mają jednak problem z zaakceptowaniem swoich homoseksualnych członków. Trzeba o tym pamiętać. Tak samo, nie wszyscy homoseksualiści mają problem z zaakceptowaniem swojej orientacji seksualnej. Choć masochizm egodystonicznych homoseksualistów, jest jak widać Kościołowi na rękę. Nie ma żadnych oznak, żeby teologowie zobaczyli, że są osoby które akceptując siebie, żyjąc w związkach homoseksualnych mogą siebie duchowo rozwijać. Z premedytacją Kościół Katolicki ignoruje miłość osób homoseksualnych. Jest dokładnie tak, jak powiedział ostatnio biskup Jędraszewski: „Kościół nie zabrania miłości, nie zabrania osobom homoseksualnym kochać. Mogą kochać, ale nie osoby tej samej płci”.

Odmawia się nie tylko miłości z komponentą seksualną, ale także związków homoseksualnych bez współżycia seksualnego.  To jest oburzające. Tyle w adhortacji pięknych zdań o życiu według własnego sumienia, o trudnych sytuacjach zwłaszcza jeśli chodzi o rozwodników – jednak gejów znów to nie dotyczy. Tu osąd sumienia nie obowiązuje, ale za to mamy uporczywie powtarzane zdanie, że „odnośnie do projektów zrównywania związków osób homoseksualnych z małżeństwem, nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny.” Tymczasem wielu wierzących gejów oczekiwało, że wreszcie coś drgnie w temacie białych związków homoseksualnych, że zostaną one uznane. Niektórzy żywili nadzieję, że powstaną duszpasterstwa osób żyjących w białych związkach homoseksualnych, na wzór małżeństw niesakramentalnych. Oni  wszyscy byli naiwni.

Tymczasem ja głęboko wierzę, że prawdziwa, odpowiedzialna miłość dwojga osób homoseksualnych jest zgodna z wolą Bożą, jest zgodna z Jego planem. Natomiast zgodny nie jest promiskuityzm, prostytucja i inne patologie które są obecne w środowisku gejowskim, ale wynikają z tego, że geje są zepchnięci przez kulturę na margines. A na marginesie, na peryferiach zawsze łatwo rodzą się patologiczne zachowania. Zadał sobie ktoś pytanie jak wpływa na ilość partnerów seksualnych wprowadzenie związków jednopłciowych i ich akceptacja przez społeczeństwo?

Jednocześnie nie domagam się zrównania praw z małżeństwami heteroseksualnymi. Uważam, że konieczna i możliwa jest trzecia droga, a nie papugowanie rozwiązania które dotyczy kobiety i mężczyzny.

Drażni mnie użyte w tekście adhortacji, powtórzone z Katechizmu wyrażenie: „niesłuszna dyskryminacja”. Jaka według Kościoła dyskryminacja jest słuszna? Dyskryminacja w swojej istocie nigdy nie jest słuszna.

Papież Franciszek pisze, że „to niedopuszczalne aby Kościoły lokalne doznawały nacisków w tej materii oraz aby organizmy międzynarodowe uzależniały pomoc finansową dla krajów ubogich od wprowadzenia praw ustanawiających «małżeństwo» między osobami tej samej płci”. Tymczasem, to sam Kościół wywiera  naciski na te państwa, które wprowadzają małżeństwa homoseksualne. To niebywałe, że takie działania Watykanu są przemilczane.

W dyskusji nad problematyką osób homoseksualnych warto jeszcze wrócić to dokumentu roboczego, przed Synodem Instrumentum Laboris. Była tam mowa o chrzczeniu dzieci wychowywanych przez pary homoseksualne. Podkreślano w tym dokumencie, że gdy para homoseksualna zażąda chrztu, dziecko musi być przyjęte z tą samą troską, czułością i atencją, z jakimi przyjmowane są inne dzieci. W adhortacji mowy o tym nie ma. Jak widać dla Kościoła związek osób tej samej płci jest tak patologiczny, tak gorszący, że nie widzi on możliwości nawet Sakramentu Chrztu dla dzieci przez te pary wychowywane.

Papież Franciszek dokonał wielu gestów w stosunku do osób homoseksualnych i transpłciowych. Jednak w Kościele Katolickim zdecydowanie bardziej od gestów liczą się dokumenty. Niestety Amoris laetitia cementuje negatywne, niesprawiedliwe i krzywdzące stanowisko Kościoła wobec gejów i lesbijek.

Pozdrawiam Pana serdecznie

Grzegorz

Print Friendly, PDF & Email

8 komentarzy

  1. narciarz2 2016-04-12
  2. narciarz2 2016-04-12
  3. Magog 2016-04-12
    • A. Goryński 2016-04-13
  4. j.Luk 2016-04-13
  5. j.Luk 2016-04-13
  6. j.Luk 2016-04-13
  7. Mr E 2016-04-14
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com