Na cały sejmowy spektakl wszystkich ksiąg „Dziadów” w wykonaniu Teatru Rady Ministrów się nie załapałem, ale zdążyłem zobaczyć wystąpienie szanownego Ministra Obrony, pana Antoniego Macierewicza. I nie ma co ukrywać, że było to wystąpienie dobre, a nawet bardzo. Pan Macierewicz umiejętnie serwował dane, opisywał konkretne fakty (na razie pomijam kwestię ich prawdziwości), a następnie uwiarygadniał je datami, liczbami i nazwiskami.
W odpowiednich momentach podlewał wszystko sosem emocji lub zawieszał dramatycznie głos w sposób, którego niejeden aktor by mu pozazdrościł. W rezultacie wystąpienie wyglądało i na merytoryczne i na zaangażowane.
I dlatego nie zgadzam się z opinią Dominiki Wielowieyskiej z GW, która w swoim felietonie „A audytu ani widu, ani słychu” de facto zwalnia PO z obowiązku odpowiedzi, ponieważ wystąpienia ministrów rządu PiS to, jej zdaniem, tylko mieszanina półprawd, niedomówień i oczywistych bzdur. Wielowieyska zastosowała klasyczną obronę przez atak – czy raczej ucieczkę do przodu, krytykując PiS za już popełnione nadużycia i przewidując kolejne wpadki obecnego rządu. Być może jest to doraźnie skuteczna taktyka, ale powoduje coraz głębszą ucieczkę od meritum – i, co najważniejsze, nie stoi za nią żadna strategia lub, jak kto woli, myślenie perspektywiczne .
Sądzę, że PO powinno teraz we własnym interesie punkt po punkcie ustosunkować się do stawianych zarzutów. I niech nie narzekają, że jak nie ma raportu na piśmie, to nie jest to żaden audyt, że rzetelną oceną może zrobić tylko niezaangażowana jednostka audytująca,albo że nie mieli dosyć czasu, by odpowiedzieć z mównicy.
Nagrania są dostępne i były rząd ma się do czego odnieść, aby przygotować raport będący odpowiedzią na „audyt”. Przedstawiając swoją interpretację PO ma szansę: po pierwsze, wykazać się profesjonalizmem, którego zabrakło PiS-owi, po drugie, obronić się w obszarach, które są ewidentnym kłamstwem lub naginaniem rzeczywistości; po trzecie i najważniejsze, niedawna partia władzy ma szansę na rachunek sumienia. Ma okazję powiedzieć: tak, w tych punktach rzeczywiście nabroiliśmy, tu popełniliśmy błąd, tu rzeczywiście doszło do nieprawidłowości, przepraszamy. Nikt nie jest święty, wszyscy się czasami mylą i każdy zdrowo myślący zrozumie taką deklarację oraz doceni ją jako dowód szeroko pojętej uczciwości. Jeżeli jednak PO ucieknie teraz od merytorycznej odpowiedzi, to już nigdy nie uda się ustalić, co było prawdą – a co kłamstwem.
PO powinno postąpić tak samo, jak w przypadku niezgodnego z Konstytucją wyboru dwóch nadmiarowych sędziów Trybunału. Jedynie wyraźne „przepraszam” i skrucha za błędne decyzje a być może i niegospodarność da im szansę w następnych wyborach. Jeżeli teraz politycy PO będą chcieli zachować twarz stosując taktykę „najlepszą obroną jest atak”, to niech się lepiej zastanowią, jak to twarz i czy naprawdę warto jej bronić za wszelką cenę.
Piotr Stokłosa



I co z tego, że PO przygotuje odpowiedzi na postawione zarzuty. Co najwyżej będzie mogła je w kiblu na gwoździu powiesić. Ludzie chętniej słuchają wszelkich rodzajów oskarżeń i pomówień, niż racjonalnych wyjaśnień. Niestety taka jest natura rodaków, że bardziej cieszą się z cudzego nieszczęścia, niż własnego powodzenia. PO i PSL wszelkie przypadki kłamstw i pomówień powinny kierować na drogę sądową. Wszyscy którzy poczuli się dotknięci oszczerstwami wygłoszonymi podczas tzw. audytu, powinni wytaczać procesy cywilne. Nie wiem czy posłów w procesach cywilnych chroni immunitet, ale nie wszyscy ministrowie wygłaszający kłamstwa z mównicy sejmowej są posłami. No i mam nadzieję, że sąd, w przeciwieństwie do Sejmu, po równo wysłucha obydwie strony.
Zgadzam się, taksówkarz z którym jechałem podsumował ” a widzi Pan jak te złodzieje z PO nas sprzedali i ograbili”. To nic, że w 2007 jedził rozklekotanym 12 letnim oplem składanym w lesie, a teraz od dwóch lat ma nowego prosto z salonu VW.
No właśnie. I znowu widać, że ciemny lud każde kłamstwo kupi.
Ale ja też uważam, że odkłamywanie jest istotne. Śledziłam poczynania Platformy przez lata i stwierdzam, że tak dużo powodów do kajania się znowu nie było. Obserwuję zachodnie rządy — nie wszystkie jednakowo uważnie — i stwierdzam, że Polacy mają jakieś niesłychanie wygórowane wymagania od rządzących. Oczekiwać perfekcyjnych wyników po ośmiu latach rządów w koalicji? Toż to zupełnie dziecinne podejście do sprawy. Buduje się dziesiątki lat — tak to było na Zachodzie.
PiS zbudował swoją kampanię wyborczą na ordynarnym kłamstwie. Takie same kłamstwa zaprezentował też w czasie audytu. Teraz PiS obraca w niwecz wysiłek 26 lat.