Paweł Czyżak: Wiara w PiS

prezes szydlo2016-05-25.

Widowisko audytowe, które zorganizowano w polskim sejmie, dla osób nie interesujących się polską polityką było zapewne kompletnie niezrozumiałe. Radość prezesa i całego klubu poselskiego PiS w związku z „ujawnianiem” dramatycznych informacje o stratach jakie jakoby państwo polskie miało ponieść w ostatnich latach, mogła niejednego postronnego obserwatora zadziwić. Wylewne gratulacje składane przez prezesa pani premier, nie tylko prezesowski zdawkowy zwyczajowy cmok w rękę  ale familiarne pocałunki w policzki, owacje posłów PIS na stojąco. 

Można by sądzić że premier przekazała informacje o spektakularnych sukcesach rządu. Dlaczego wystąpienie pani premier i pozostałych członków rządu wywołały taką euforię posłów partii rządzącej? Traktowane poważnie informacje o bezbronnym państwie, tracącym miliardy złotych, zarządzanym przez agentów na usługach obcych sił, nie powinny być powodem do entuzjazmu. Ale co oczywiste to nie troska o stan państwa była intencją tego spektaklu lecz „przyłożenie” przeciwnikom politycznym. Im mocniejsze słowa, im wyższe kwoty (nie ważne, że z kapelusza) tym większa satysfakcja, tym prezes z całą świtą szczęśliwszy.

Na taki spektakl zapotrzebowanie było także w elektoracie PiS. W celu utwardzenia wyznawców należało wypowiedzieć głośno to, co wszak i tak dobrze wiedzą – prezes z drużyną biało-czerwoną zwalcza zło, ratuje Polskę. Wydaje się, że właśnie w kategoriach wiary w partię i jej prezesa należy interpretować zaciętość dużej części elektoratu PiS. Rozbieżności między obietnicami kampanijnymi a działaniami podjętymi po wyborach nie mają dla wiernych wyznawców prezesa żadnego znaczenia. Dysonans między rzeczywistością budowaną przez PiS, a nauczaniem społecznym Kościoła, które  teoretycznie powinno być bliskie ludziom wierzącym, stanowiącym podstawowy elektorat PiS – nie ma znaczenia.

Przedstawiciele partii rządzącej demonstracyjnie odwołują się do wiary katolickiej, co gorsza zwłaszcza do jej specyficznego wariantu „radiomaryjnego”, czyli (żeby pominąć wymienianie wielu negatywnych przymiotników) przeciwieństwa katolicyzmu otwartego, posoborowego.

Rząd wraz z posłami uczestniczy we wszystkich ważnych uroczystościach organizowanych przez ojca dyrektora.  Jarosław Kaczyński w grudniu zeszłego roku na uroczystości z okazji 24 rocznicy Radia Maryja powiedział między innymi:

„Każda ręka podniesiona na Kościół to ręka podniesiona na Polskę. My to wiemy. Dlatego dziękując wam, członkowie Rodziny Radia Maryja, ojcu dyrektorowi, ojcom redemptorystom, dziękuję także i nisko się kłaniam księżom biskupom. Bo oni są następcami apostołów. Oni prowadzą polski Kościół ku temu wszystkiemu, co musi być celem każdego z nas. Ale powinno być także celem całego tego porządku, który mam nadzieję, zbudujemy.”

Kaczyński tą wypowiedzią wpisał się w przekaz mediów ojca dyrektora, w których absolutne utożsamianie Polski z katolicyzmem jest standardem.

Wydaje się, że w świadomości słuchaczy Radia Maryja pojęcia: dobro, Polska, wiara, Kościół uległy kontaminacji — a co gorsza zlały się w jedno z dalekim od ewangelii przekazem ojca dyrektora i jego rozgłośni. Krytyka Radia Maryja jest odbierana bezpośrednio jako atak na Kościół. Podobny mechanizm możemy obserwować w przypadku wyznawców PiS (których sporą częścią są słuchacze RM); krytyka działań rządu jest odbierana jak zamach na najwyższe dobro, na Polskę.

Członkowie Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Lecha Kaczyńskiego, zrzeszającego kilkuset pracowników naukowych wyższych uczelni, wydali kuriozalne oświadczenie (Oświadczenie w sprawie rzekomego zagrożenia wolności i demokracji w Polsce 29/04/2016), w którym między innymi wzywają opozycję, sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, Sądu Administracyjnego „do powstrzymania się od awantur przypominających samowolę i rokosz nieodpowiedzialnych a sprzedajnych pseudo-autorytetów z ostatnich lat I Rzeczpospolitej, lat zakończonych nieszczęściem Targowicy.”  A następnie zwracają się do wszystkich Polek i Polaków „by wspierali tych, którzy w prawdzie, uczciwie, zgodnie z najwyższymi standardami demokracji, zachowując wszelkie wolności obywatelskie realizują program naprawy i odbudowy naszego państwa.”

Wiara członków AKO w PiS, zapewne dla nich „depozytariusza dobra i prawdy”, pozwala bez skrupułów przedstawicieli najwyższej władzy sądowniczej w Polsce i opozycję porównać do „sprzedajnych pseudo-autorytetów z ostatnich lat I Rzeczpospolitej”.

Ksiądz Józef Tischner w zbiorze tekstów Zrozumieć własną wiarę pisał:

„Jest w wierze niebezpieczeństwo większe od zupełnej niewiary. Nazywa się <<wiarą w wiarę>>. Uwierzyłem we własną wiarę. Siłą mojej wiary uczyniłem przekonanie, że naprawdę wierzę. Kto dorówna mojej wierze? Moja wiara krzyczy. Mogę krzyczeć. I mogę nakrzyczeć na innych, ponieważ nie dość, że sami nie wierzą, to jeszcze nie wierzą w wiarę. I mogę ich brać za kark, mogę oskarżać, mogę – czy tego chcą, czy nie – prowadzić ich na stos ofiarny. Ja, zakochany w swojej własnej miłości”.

Wiara w wiarę prowadzi w prostej linii do fanatyzmu i sekciarstwa. Świadczy o tym co raz większa brutalizacja języka używanego do oceny przeciwników politycznych. Posłanka PiS Bernadeta Krynicka w dniu 23 maja 2016 w wywiadzie dla katolickiego radia Nadzieja powiedziała miedzy innymi: „Nasza opozycja – Polacy, jeżeli są to Polacy, jeżdżą do zachodniej Europy, do Brukseli i donoszą na nasz kraj.[…] Dla mnie człowiek, który donosi do obcego Państwa to jest zdrajca i tak naprawdę powinien wisieć na stryczku. Taka jest prawda…”

Trudno się w tej sytuacji dziwić bliskiej i ciepłej relacji obozu rządzącego z grupami narodowców.

Tak jak ojciec dyrektor ma niepodważalną pozycję dla wyznawców kościoła „radiomaryjnego” –  to on wskazuje co i gdzie jest złem – tak samo niepodważalna jest pozycja Jarosława Kaczyńskiego w PiS, a co za tym idzie wśród wyznawców „dobrej zmiany”.

Jak się okazuje w naszej rzeczywistości wiary w męża opatrznościowego, zbawcę ratującego Polskę przed złem, nie da się wyperswadować  — próbując dyskutować o faktach. Wiary tej nie zachwiały bezprecedensowe w historii ostatnich 27 lat uchwały Sądu Najwyższego,  Sądu Administracyjnego, Sądów Apelacyjnych, uchwały podjęte przez wydziały prawa najważniejszych polskich szkół wyższych, uchwały podejmowane przez Sejmiki i Rady Miast, opinie Komisji Weneckiej, opinie komisji UE czy sugestie płynące z USA.

Wszyscy się mylą i są w jakimś strasznym spisku. Słuchacze RM od lat na taki scenariusz byli przygotowani – wszak ojciec dyrektor ostrzegał wielokrotnie, że UE chce zniszczyć Polskę, odebrać jej suwerenność i wiarę. Czy taka religijność, która ogranicza miłość bliźniego do swojej wspólnoty, a wszyscy na zewnątrz są traktowani z podejrzliwością i wrogością, ma jeszcze coś wspólnego z chrześcijaństwem?

„Surogat religii to coś, co udaje religię, ale religią nie jest. Kiedyś Cyprian Norwid napisał: <<wyobraźnia schorowana religii postać weźmie na się>>. Napisał tak o Polakach, którzy ponieśli kolejną klęskę i kolejny raz są przekonani, że inni są winni”– pisał Tischner. „Schorowana wyobraźnia wykazuje niezwykłą płodność i wyłania wciąż nowe surogaty religii: etyczne, narodowe, ideologiczne, polityczne, nawet kościelne. I choć są różne, a często ze sobą sprzeczne, jedno je łączy: podejrzliwość. Zrodzone z podejrzliwości, usprawiedliwiają podejrzliwość”.

Obawiam się, że gdy niesuwerenna pani premier Szydło grzmi w sejmie do opozycji „Nie macie suwerenności w sercach” –  cokolwiek by to miało znaczyć – to wyznawcy PiS słyszą, że posłowie opozycji nie mają Boga w swoich zatwardziałych sercach.

Pomieszanie porządków oceny rzeczywistości, splątanie  wiary z polityką, prowadzi do fanatycznej obrony działań, której powodem  jest wiara w ludzi podejmujących te działania. Zapewne towarzyszy temu przekonanie, że działają w imię boże a zatem: „alleluja i do przodu”.

Jacek Kaczmarski w piosence „Pan Kmicic” śpiewał: „Masz Tatarów, w drogę ruszaj,
Raduj Boga rzezią w Prusach”  sugerując ironicznie, że w czasach szwedzkiego potopu, w potocznym mniemaniu, można było ucieszyć Boga mordowaniem niewinnych ludzi tylko dlatego, że mieszkali poza granicami Rzeczpospolitej, a część z nich była innej niż katolicka wiary. Oby nam nie groził powrót do takich przekonań.

Na koniec warto przypomnieć prorocze słowa księdza Tischnera: „Nikt jakoś nie jest w stanie przekonać mnie, że dziś największym niebezpieczeństwem chrześcijaństwa jest ateizm i laicyzm. Widzę na co dzień większe niebezpieczeństwo. I myślę sobie, że jeśli Bóg – po latach rozkwitu – dopuści jakieś nieszczęście na nasz Kościół i naszą wiarę, to przyjdzie ono nie z zewnątrz, ale od wewnątrz: z krzykliwej wiary nie w Boga, ale wiary w wiarę”.

Paweł Czyżak

 

 

Wywiad z posłanką Krynicką

„Zdrajca powinien wisieć na stryczku”. Wywiad z posłanką Bernadetą Krynicką w Radiu Nadzieja

O zachowaniu posłów opozycji w sejmie, uchwale nt. suwerenności Polski, zdrajcach narodu i klauzuli sumienia z posłanką Bernadetą Krynicką (PiS) rozmawiał dziś rano, w audycji Gość Dnia, Maciej Kowalski. Prezentujemy wybrane fragmenty rozmowy. M.K. Czy nasza suwerenność jest zagrożona? B.K. Myślę, że w pewnym sensie te obawy są.

Oświadczenie AKO

http://ako.poznan.pl/7030/

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. igorowa 2016-05-25
    • Woziwoda 2016-05-26
  2. slawek 2016-05-25
  3. efi 2016-05-26
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com