Agnieszka Wróblewska: SEKTA PRZEGŁOSOWAŁA2 min czytania

()

prl.png2016-07-07.

Gdyby mi ktoś powiedział parę lat temu, że na stare lata znów przyjdzie mi żyć w klimacie peerelu, wzięła bym to za głupawy żart. Tamta epoka, rozliczona i obrzydzona, przeminęła z wiatrem i po 25 latach w miarę normalnego życia, mało kto ją jeszcze wspomina.

A tu proszę co się wyrabia – peerelowski sznyt, wprawdzie przemalowany, ale dobrze znajomy, wraca do nas tylnymi drzwiami. Powtórka z rozrywki!

PRL to była demokracja pozorna, bezprawie przywiezione na czołgach. Ale teraz nie mordują za poglądy, nie zlikwidowano parlamentu, głosowania, wolnych mediów, pluralizmu itp. I okazuje się, że można bez fałszowania wyborów, bez zamykania wrogów, odbierania paszportów, rozpędzania demonstracji, przejąć niemal pełną władzę w państwie z jednym prezesem u steru. I wysmażyć system, w którym już nikt nie będzie mógł mu zagrozić. Warunek – wszyscy w tej partii muszą być wierni swojemu guru — jak w dobrze zorganizowanej sekcie.

Geniusz wprowadzanego przez PiS systemu polega na tym, żeby utrzymując pozory przestrzegania konstytucji – przegłosować prawo korzystne dla siebie, chociaż sprzeczne z tą konstytucją. Później, kiedy już się takie prawo przegłosuje, można będzie z niego korzystać dla swoich z góry nakreślonych celów. I posłowie PiS-u, jak w zgodnej sekcie, zadanie wodza wykonują.

Nocna zmiana — ze środy na czwartek, kiedy to w Sejmie opozycja próbowała utrącić kolejną próbę uśmiercenia Trybunału Konstytucyjnego — to świeży przykład jak to się robi. Zwyczajnie – na przykład nie dopuszcza się do głosowania, kiedy moment nie jest dogodny bo część „swoich” wyszła z Sali, a bez nich nie da się osiągnąć wymaganej większości.

Pozorowanie demokracji znamy z PRL-u – był sejm, senat, wybory itp., ale dobrego imienia partii chroniła cenzura, komitety partyjne czuwały nad cywilnymi dyrekcjami w fabrykach czy urzędach. Rząd rządził, ale partia kierowała i tego się nie ukrywało. Linii partii nie wolno było przekraczać, dla dobra ludu rzecz jasna. Kto przekraczał — ryzykował, w gorszych latach życiem, w lepszych, na przykład, posadą. Jeśli ludowi coś się nie podobało — mógł przyjść do partii, napisać do cenzurowanej gazety, czy też wpisać się do książki zażaleń w sklepie mięsnym.

I oto pozorne ruchy wróciły do łask. Wczoraj w nocy po burzliwej awanturze i bezsilnej próbie opozycji, żeby wstrzymać kolejny pomysł na paraliż Trybunału Konstytucyjnego, pisowski sprawozdawca podsumował: „wykazaliśmy dużo dobrej woli, żeby rozwiązać wreszcie spór wokół Trybunału”.

Kto chciał mógł w telewizji zobaczyć tę „dobrą wolę” i ten rozwiązany spór. Tylko że większości wyborców awantury już się przejadły. Sekta to wie, opozycją się nie przejmuje. Przynajmniej dopóki nie wyda wszystkich pieniędzy na prezenty

Agnieszka Wróblewska

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

7 komentarzy

  1. Bejka_2015 07.07.2016
  2. Ernest Skalski 07.07.2016
  3. hazelhard 07.07.2016
  4. Woziwoda 07.07.2016
  5. slawek 08.07.2016
  6. sroka 08.07.2016