Jacek Parol: Ale za to niedziela…

arkadia2016-09-16.

[dropcap]Z[/dropcap]daję sobie sprawę, że temat wolnych niedziel budzi w ludziach ambiwalentne uczucia. Z jednej strony ludzie mają prawo do wypoczynku i wolnych dni, z drugiej nikt nikogo nie zmusza do pracy. Z jednej strony mogliby mieć wolne, z drugiej zakupy w niedziele robi się wygodnie.

W całej tej sprawie jest taka ilość zakłamań i niedomówień, że warto spróbować trochę to rozwikłać. Podejmuje się tego, nie, dlatego że skończyły mi się tematy polityczne, ale dlatego że od 15 lat zawodowo jestem związany z handlem sieciowym i wiem o nim sporo więcej niż jakikolwiek dziennikarz chcący zając się tematem z doskoku.

Kłamstwo pierwsze. Wolna niedziela jest potrzebna żeby ludzie odpoczęli po tygodniu pracy.

Poza sytuacjami patologicznymi, jakimś jednostkowym wyzyskiem lub desperacją wynikającą z braku środków na życie nikt w handlu nie pracuje 7 dni w tygodniu. We wszystkich firmach sieciowych, ze względu na kontrole PIP (Państwowa Inspekcja Pracy) pilnuje się czterdziestogodzinnego tygodnia lub 168 godzinnego miesiąca pracy (dla 21 dni roboczych w miesiącu).

Jeśli ktoś ma prace w handlu w niedzielę, to z całą pewnością ma wolny inny dzień w tygodniu. Nie spotkałem się z problemem dyżurów niedzielnych. Zawsze ktoś potrzebuje załatwić coś w urzędzie w tygodniu, często studenci dzienni zainteresowani są tylko niedzielą i sobotą, czasem ktoś bierze trzy dni weekendowe, by mieć długi weekend w następnym tygodniu.

Cały problem z niedzielami bierze się z napuszczenia dyspozycyjnych związków przez Kościół Katolicki, który wierzy (zamiast w Boga) w to, że przymusowa wolna niedziela napędzi ludzi do pustoszejących kościołów.

Kłamstwo drugie. Wolna niedziela należy się ludziom pracującym w handlu.

Skąd pomysł, że należy się tym z handlu, a nie należy się tym z usług? To kompletna aberracja. Ustawowo pod karą więzienia zadbamy o sprzedawców sklepów, a kompletnie zlekceważymy tych samych sprzedawców pracujących na stacjach benzynowych, bileterów, konduktorów i wreszcie, co najzabawniejsze kontrolerów PIP, którzy teraz w niedzielę będą sprawdzać przestrzeganie zakazu handlu.

Kłamstwo trzecie. W Niemczech, na Węgrzech też obowiązują przepisy o zakazie handlu i wszyscy są zadowoleni.

To dwa osobne kłamstwa. Na Węgrzech po nieudanym eksperymencie handel w niedzielę wraca do sklepów. Podstawowym kryterium jest wpływ na gospodarkę, ale o tym za chwilę. Węgrzy nie mają problemu z żarłocznym roszczeniowym Kościołem, więc wycofanie się z błędnej decyzji było proste.

Co do gospodarki niemieckiej. Gdybyśmy szli drogą rozwoju i gonienia Europy zamiast wstawać z kolan i gonić Rosję, doczekalibyśmy czasów, w których dobrobyt i bogactwo Kraju pozwala na kontrolowane lenistwo. Niemców zwyczajnie jest stać na dzień wolny, a wpływ braku niedzielnych obrotów handlowych mieści się w ogólnym bilansie. Bo kto bogatemu zabroni.

Nas zwyczajnie nie stać na rezygnację z wpływów z niedzielnego handlu.

Nie podejmę się policzyć tego w skali makro, to nie moja liga, ale takie wyliczenia są dostępne. Pokaże tylko, jaki to ma wpływ na konkretne podmioty.

Galeria, jako wynajmujący otrzymuje z reguły prowizję od obrotu w sklepach, które w niej są. Handel weekendowy jest nasza polską tradycją, wynikająca z traktowania wizyty w Galerii jako formy spędzania czasu wolnego z rodziną. Na niedzielę przypada znacznie większy procent obrotów niż tylko wynikający z podziału 100% obrotów na 7 dni w tygodniu. To często 20 % obrotu całego tygodnia. Cześć tych obrotów przejdzie na inne dni tygodnia, głównie sobotę, część przepadnie bezpowrotnie. Dla Galerii oznacza to mniejsze wpływy przy tych samych kosztach. Zamknięcie sklepów w niedziele nie spowoduje zmniejszenia czynszów, bo po pierwsze koszty stałe pozostaną na tym samym poziomie ( galerie trzeba ogrzać, pilnować, chronić tak samo) a po drugie zmniejszenie czynszów pogarszałoby założenia dotyczące dochodowości, będące podstawą do kredytowania przedsięwzięcia ( większość galerii jest u nas budowana na kredyt, którego podstawą jest wyliczony przyszły zysk z najmu)

Najemca, czyli właściciel sklepu. Nie może liczyć na zmniejszenie czynszu, za to z całą pewnością spadną mu obroty o ca 20 %. Nie trzeba ekonomisty żeby stwierdzić, że może być kłopot ze zbilansowaniem te straty.

Kupujący. Poza zwyczajnym utrudnieniem, jakim jest zamknięty sklep może stanąć przed faktem, że zmniejszenie obrotów przy tych samych kosztach niesie ryzyko zwiększenia marży. Przecież brak obrotów najprościej jest zrekompensować podnosząc zysk jednostkowy. Przy dużej konkurencji to może być niezauważalne, przy braku wyboru, zadzieje się na pewno.

Kłamstwo czwarte. Wolne niedziele będą miały minimalny wpływ na rynek pracy.

Ostatnie największe kłamstwo zostawiłem sobie na koniec. Niezależnie — czy żyjecie w wielkim mieście, czy w małym miasteczku w zasięgu ręki macie jakąś Galerię Handlową (nie dotyczy Otwocka).

Mała galeria handlowa to 12 tysięcy metrów kwadratowych powierzchni. 40-50 Sklepów, 3-5 sklepów wielkopowierzchniowych. Zacznijmy od najmniejszych butików. Takich 12–15- metrowych z przyprawami, bielizną, koralikami, napełnianiem zapalniczek.

W Galerii działającej 7 dni w tygodniu od 10 do 21 oznacza to co najmniej 12 godzinny dzień pracy (otwarcie, zamknięcie kasy, sprzątanie i 11 godzin handlu). To daje 12x 30 dni =360 godzin. Dwa pełne etaty po 168 godzin plus kilka nadgodzin, które pracownicy chętnie biorą, lub podczas których stoi za ladą właściciel.

Jeśli odpadną 4 niedziele po 12 godzin, ucieka 48 godzin miesięcznie. Nawet w najmniejszym butiku przestają być potrzebne dwa etaty. Właściciel zwolni jedną osobę lub zmieni etat na pół etatu.

To w najmniejszym butiku. Przy sklepach 40 metrowych potrzeba na jednej zmianie co najmniej dwóch pracowników, a w sklepach 100-metrowych trzech i więcej. W dużym sklepie spożywczym na zmianie może być kilkanaście osób. W skali małej galerii pracę starci według moich szacunków kilkadziesiąt osób. W dużej, takiej o powierzchni 120 tysięcy metrów pewnie kilkadziesiąt.

W skali kraju zakaz handlu w niedzielę spowoduje zwolnienie około 100 tysięcy osób. Związek zawodowy w imię racji strony kościelnej zafunduje wolne niedziele oraz resztę tygodnia ogromnej armii ludzi, z reguły będących na dorobku, dorabiającym na szkołę, słabiej wykształconym.

Oczywiście powyższe wyliczenie nie uwzględnia wpływu spadku obrotów na zatrudnienie w firmach produkujących towary handlowe, dystrybutorów, firm magazynowych, logistycznych, transportowych.

Taka jest miara kolejnego sukcesu dobrej zmiany. Dobra wiadomość jest taka, że pewnie da się to zwalić na Tuska; zła jest taka, że nawet, jeśli ci udzie pójdą do kościoła w niedzielę to mogą nie mieć na tacę.

Jacek Parol

NIEBIESKO CZARNI – Niedziela bedzie dla nas

Beat der sozialisten! From the 1st Lp issued by this Polish band in 1966.

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. Ernest Skalski 2016-09-16
  2. Konteksty 2016-09-16
  3. j.Luk 2016-09-16
    • Tetryk56 2016-09-17
  4. Magdalena 2016-09-17
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com