Daniel Passent: To nie jest dowcip3 min czytania

()

passent22016-09-17.

„Podjęłam decyzję… ” – tym żartem premier Szydło rozpoczęła konferencję prasową, na której poinformowała, że minister Dawid Jackiewicz wykonał zadanie (i odchodzi w siną dal…). Nikt rozsądny nie wierzy w to, co powiedziała premier, ponieważ Ministerstwo Skarbu Państwa nie zostało zlikwidowane, zadanie ma dokończyć ktoś inny.

Wedle mediów Jackiewicz poleciał, ponieważ rozdawał tłuste posady w spółkach Skarbu Państwa swoim ludziom, przez co podpadł samemu prezesowi, który skrytykował rozmaitych cwaniaków i brudne sieci zarzucone na władzę. Prezes Kaczyński, jak to ma w zwyczaju, nie powiedział dokładnie o kogo chodzi, tylko wspomniał o bliżej nieokreślonych cwaniakach i sieci, ale media i politycy PiS (Brudziński, Błaszczak) natychmiast podchwycili myśl prezesa.

(„Ja rzucam myśl, a wy go łapcie… ” – jak mawiał pewien działacz w PRL). Oczywiście przedtem żaden z nich nie wspomniał, że źle się dzieje w spółkach SP, ale wystarczyło, że prezes wspomniał, a panowie B. i B. w lot pojęli o kogo i o co chodzi.

A dla mnie nie jest to wszystko jasne. To, że Jackiewicz rozdawał posady jest jasne, ale przecież po to między innymi został ministrem. Że rozdawał swoim to też nic dziwnego. A komu miał dawać? PiS nie robi z tego tajemnicy, nie ukrywa, że potrafi być wdzięczny. Na przykład w mediach publicznych posady, stanowiska, własne programy i audycje otrzymali znani dziennikarze prawicy – od Gargas i Lisickiego po Wildsteina i Ziemkiewicza, nie wspominając takiej drobnicy jak Stanisław Janecki. […].

Dlaczego więc Jackiewicz padł? Chyba dlatego, że dawał nie tym „swoim”, którym powinien. Nie każdy swój jest swój, jedni są bardziej swoi od innych swoich. Do tego dochodzi druga przyczyna: konflikt z wicepremierem Morawieckim. Prezesowi chodzi o to, żeby całą władzę nad gospodarką (cała władza w ręce rad) skupił w swoich rękach Morawiecki. […]

Wracam do rozdawnictwa posad i stanowisk. W tej dziedzinie Jackiewicz wykonał swoje zadanie, a jeśli przedobrzył (choć to prezes wzywał do przyspieszenia), to „poległym ciałem dał innym szczebel do chwały grodu”. „Innym” – czyli prezesowi, który miał okazję tym razem mógł wystąpić jako przeciwnik nepotyzmu.

Karykaturalne wręcz przykłady kadrowej rozróby à la PiS podaje w tygodniku „Przegląd” europoseł i były wiceminister obrony, Janusz Zemke. Zemsta na oficerach, którzy starali się obiektywnie wyjaśniać katastrofę smoleńską. Odwołano dyrektora Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej – wysłany do batalionu czołgów w Żaganiu. Szef kliniki psychiatrii w Bydgoszczy (robił analizy stanu psychicznego załogi podczas lotu) zesłany do strzelców podhalańskich w Rzeszowie. Przy okazji likwidacji Akademii Obrony Narodowej zwolniono ponad sto osób. A szefem nowej Akademii Sztuki Wojennej został pospiesznie awansowany pułkownik, który napisał pracę doktorską o żołnierzach wyklętych. „To nie jest dowcip” – zapewnia Zemke. Niestety, wierzę mu. Macierewicz czyni więcej szkód niż Jackiewicz, ale jego nikt nie ruszy. Premier Szydło nie zażartuje, że podjęła decyzję…

Daniel Passent

Blog Autora w portalu polityka.pl

Tamże pełny tekst. Skróty – redakcja SO.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.