Stanisław Obirek: Bajdurzenia Lisickiego4 min czytania

()

lisiecki2016-09-22.

Paweł Lisicki jest chyba najpłodniejszym polskim teologiem. Rok bez napisania książki uważa za stracony. Dlatego cierpliwie, ale z coraz większym impetem, dostarcza na polski rynek swoje przemyślenia. Nie nadążam ze wszystkimi lekturami, bo ich rozmach i objętość mnie przerasta, ale niektóre owszem czytam… i to z wzrastającym zdumieniem.

Takie zdumienie przeżyłem czytając Kto zabił Jezusa. Prawda i interpretacje z 2013 roku. Moim zdaniem Kto zabił Jezusa? stanowi przykład zaklinania rzeczywistości. Autor wierzy, że zdecydowane osądy wypowiadane z dużą pewnością siebie zastąpią rzetelne badania historyczne i egzegetyczne. Zestawianie autorów z niekwestionowanym dorobkiem naukowym z całkowicie nieznanymi badaczami stanowi ulubiony zabieg retoryczny Pawła Lisickiego. Ale nie tylko ja tak uważam.. O ile wiem, postawioen pytania pozostały bez odpowiedzi.

Pewnie dlatego Lisicki pisał dalej. Tajemnica Marii Magdaleny (2014), Czy Jezus jest Bogiem? (2014), Dżihad i samozagłada Zachodu (2015). Każda ogłaszana z ogromnym entuzjazmem na łamach…organu autora „Do Rzeczy”.

Jednak przed kilku tygodniami autor przeszedł samego siebie. Nie mniej ni więcej… ogłosił nową religię. Wprawdzie nie swoją (choć by mnie to nie zdziwiło), ale inną. I zrobił to w swoim stylu – ogłaszając drukiem kolejne opasłe dzieło. Już zostało przedyskutowane (oczywiście w swoim gronie) i ogłoszone jako dzieło przełomowe. Krew na naszych rękach? Zostało przez Adama Szostkiewicza na łamach „Polityki” 39/2016, s. 28) określone krótko: „Na 600 stronach autor rozwija opowieść graniczącą z teorią spiskową w styku Fantazy”.

Ja dodałbym, że jest to nader niebezpieczne fantasy, bo przeniknięte wyrafinowanym antysemityzmem graniczącym z negacjonizmem. Lisicki albo nie zdaje sobie sprawy, albo robi to, co robi w sposób wyjątkowo perfidny. Jego pisanina budzi najgorsze skojarzenia z antysemickim dziedzictwem katolicyzmu, który na szczęście się od niego odciął.

Oto, co na temat tego odcięcia ma do powiedzenia Lisicki: „Patrzę na to i czasem wręcz oczom nie wierzę, a z jaką potulnością, tchórzostwem i brakiem woli oporu hierarchowie Kościoła poddają się procesowi reedukacji. Nieznośne jest to nieustanne bicie się w piersi, sypanie głów popiołem, tchórzliwe merdanie ogonem i żałosna chęć przypodobania się silniejszym” („Do Rzeczy” 27/2016, s. 21).

Gdyby ktoś miał wątpliwości to Paweł Lisicki miał na myśli m.in. Jana XXIII, Pawła VI, Jana Pawła II, Benedykta XVI i Franciszka, czyli wszystkich papieży, którzy zrewolucjonizowali nauczanie katolickie poczynając od Soboru Watykańskiego II.

Może teraz Kościół się zainteresuje poglądami głoszonymi przez redaktora, który niezmiennie uważa się za jego wiernego syna. Wiem, że moja krytyka tylko utwierdza Pawła Lisickiego w jego antysoborowej krucjacie, ale jednak może warto jej się bliżej przyjrzeć – skoro polscy hierarchowie z taką gorliwością tępią wszelkie przejawy modernistycznego odchylenia, to reakcyjne tendencje bywają o wiele bardziej niebezpieczne. Jest to tym bardziej widoczne, że Lisicki jest jednym z głównych w polskiej publicystyce prawicowej krytyków papieża Franciszka.

A skoro już o języku mowa to chciałem przy okazji zwrócić uwagę na ciekawą prawidłowość w polskiej publicystyce zarówno politycznej jak i religijnej. Odwołam się przy tym do tekstów Michała Głowińskiego, a zwłaszcza do jego ostatniej książki Zła mowa. Jak nie dać się propagandzie. Autor zebrał w niej wcześniejsze teksty pomieszczone w takich książkach jak Nowomowa po polsku (1990), Marcowe gadanie. Komentarze do słów. 1966–1971 (1991), Mowa w stanie oblężenia. 1982-1985 (1996). Chodzi więc głównie o analizę procesu psucia języka przez polityczną propagandę w PRL-u, który nieoczekiwanie i z nową siłą został podjęty przez propagandę PiS-u (w istocie profesor Głowiński przez analogię do nowomowy mówi o pisomowie).

Wydaje mi się, że te znakomite analizy językowe można z powodzeniem zastosować do języka używanego przez fundamentalistów religijnych, którzy w ostatnich latach (chyba od 2005 roku gdy PiS po raz pierwszy doszedł do władzy) z wyjątkową aktywnością publicystyczną i pisarską zajęli się psuciem mowy teologicznej.

Przewodzi im właśnie Paweł Lisicki, o czym już zresztą wielokrotnie na łamach SO pisałem, więc nie będę się powtarzał. Dodam tylko, że jest to wyjątkowo zła mowa gdyż ma charakter pseudo-troski o wartości chrześcijańskie i szeroko rozumiane konserwatywne. W istocie jednak niszczy wszelkie próby budowania mostów i przezwyciężania ciemnej strony religii jakie podjął Kościół katolickie na Soborze Watykańskim II.

A co mnie szczególnie martwi, to brak rzetelnej analizy tej destrukcyjnej działalności ze strony fachowych teologów.

Stanisław Obirek

 

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

10 komentarzy

  1. PIRS 22.09.2016
  2. slawek 23.09.2016
  3. Obirek 23.09.2016
  4. Therese Kosowski 23.09.2016
  5. Magog 24.09.2016
  6. Obirek 24.09.2016
  7. szama77 27.09.2016
  8. Art63 27.09.2016
  9. Obirek 28.09.2016
  10. Magog 29.09.2016