Naprawdę dziękuję Jarosławowi Kaczyńskiemu. Oczywiście, nie za uporczywe niszczenie Trybunału Konstytucyjnego, za bezmyślne zdemolowanie oświaty i służby cywilnej, za kretyńską politykę historyczną, za histeryczne zwroty w sprawie aborcji, za zepsute stosunki z niedawnymi przyjaciółmi, za skłócone rodziny, podnoszącą się falę brunatnej nienawiści, za młockę propagandową i wszechobecność Kościoła, za imitację prezydenta i premiera, najazd hord przyjaciół i krewnych na stanowiska do objęcia, za osłabienie pozycji Polski w świecie niestabilnym i nieprzewidywalnym, za ośmieszenie jej, i tak dalej, i tak dalej. Lista szkód jest długa.
Otóż wbrew temu wszystkiemu chcę podziękować panu Jarosławowi za:
- Powstanie Komitetu Obrony Demokracji,
- Czarny Marsz Parasolek,
- Społeczne obchody 40 rocznicy powstania Komitetu Obrony Robotników,
- Umocnienie ruchu samorządowego,
- Solidarność wielu środowisk akademickich i prawniczych z sędziami Trybunału Konstytucyjnego,
- Przyspieszoną edukację obywatelską,
- Niezliczone inicjatywy śledcze, jak Oko.press czy Koduj24,
- Obywatelski Kongres Kultury,
- Rozwój równoległych mediów, dających szeroki dostęp do innych, niż państwowe, źródeł informacji,
- Powstanie nowych organizacji pozarządowych, w rodzaju Fundacji Służby Rzeczypospolitej, która zamierza stworzyć płaszczyznę refleksji nad polską racja stanu,
Wreszcie — za wiele innych, niewymienionych tu inicjatyw niezależnych od Pana i pańskiego obozu, o których z pewnością pańskie sługi donoszą Panu skwapliwie.
Ale przede wszystkim chciałbym podziękować za stworzenie warunków do obudzenia prawdziwie obywatelskiego myślenia i działania na rzecz państwa, kultury polskiej, kultury politycznej, na rzecz edukowania społeczeństwa i w ten sposób przywracania hierarchii wartości, wśród których dialog, ważenie racji, przyzwoitość i empatia sytuują się na czele.
Bez Pana polskie społeczeństwo trwałoby w letargu. Pan je obudził!
Piotr Rachtan



Sądząc po zdjęciu obudził z prawdziwym niesmakiem. Prawdą jest, że ten „wybitny strateg” na razie uzyskuje głównie rezultaty niezamierzone. Oprócz przebudzenia postaw obywatelskich w mieszkańcach Polski, wyraźnie zraża do siebie i swojej formacji naszych sąsiadów oraz sojuszników – Niemcy, Francję, Holandię, Belgię, szerzej całą UE, otaczając się grupą wyszehradzką, z której to czwórki każde państwo, łącznie z Węgrami ma rozbieżne z Polską interesy. Jak „wybitny strateg” zamierza sobie poradzić w Polsce i na arenie międzynarodowej bez sojuszników i przyjaciół pozostaje tajemnicą tej wybitnej myśli strategicznej. Myślę, że Cromwell, Bonaparte, Bismarck, Churchill czy inny de Gaulle otwieraliby szeroko oczy ze zdumienia, gdyby zobaczyli jakie tajniki zawiera arsenał „wybitnego stratega”. Ostatnio zdaje się jednym wywiadem zapewnił Donaldowi Tuskowi drugą kadencję na stanowisku szefa Rady Europejskiej, więc mamy do czynienia z wysoką skutecznością. Tę skuteczność znamy z okresu 2005-2007, kiedy „wielki strateg” postanowił przegrać wybory i tego dokonał tak skutecznie, że przegrywał wszystkie kolejne w liczbie 7, aż rządzącym się znudziło i oni postanowili z nim przegrać. Zdaje się, że tym razem klęska będzie jeszcze bardziej spektakularna ale dużo bardziej widowiskowa, po której nastanie zupełnie inny krajobraz polityczny.
Skąd wiadomo, że zrażanie sąsiadów, UE i USA jest niezamierzone?
Właśnie tak !
Chciałabym dodać ważne zastrzeżenie: jeśli wydaje się nam, że PIS to spowodował (czy osobiście Jarosław Kaczyński), to jesteśmy w błędzie,
Wielość inicjatyw, ich dojrzałość pokazuje, że gniew drzemał. lecz ludziom przyzwoitym nie wypadało protestować przeciw PO, gdyż byłoby to uznane za polityczny sabotaż. W końcu, drogi, koleje, i PKB, a za rogiem czyha PIS. Jeszcze i dziś obecne jest tu i ówdzie, w tym także na stronach SO, zapatrywanie, że ci, którzy na PO nie oddali głosu rok temu, winni są obecnej sytuacji. A ja pamiętam, jak rok temu z okładem ludzie byli wkurzeni na PO. Nie kto inny, jak PO obiecywała obniżenie podatków, rządy prawa, że o likwidacji senatu nie wspomnę. A tymczasem umizgiwała się do KK, nie zrobiła literalnie nic nie tylko w kwestii prawa, które powinno zastąpić tzw. kompromis aborcyjny, lecz nawet nie dopilnowała, aby to koślawe prawo było przestrzegane. Nie zrobiła literalnie nic w kwestii umów śmieciowych, emigracji młodych Polaków i przyrostu naturalnego Polski realizującego się za jej granicami. Nie zrobiła nic w kwestii formalizacji związków nieheteroseksualnych, konkordatu, religii w szkole. itd itp. Lista grzechów, błędów i świadomych zaniedbań jest długa.
Mam nadzieję, że raz zdobytego poczucia siły obywatelskiej nie utracimy i nie damy się zagonić w kozi róg następnej władzy.
@MAGDALENA – zgadzam się z Panią w głównej konkluzji. Rządzący w okresie 2007-2015 zrobili niewiele, lub zgoła nic aby zapobiec recydywie PiS. Możemy co prawda różnie rozkładać akcenty co do przyczyn, ale główna konkluzja nie budzi wątpliwości. Polacy tak odreagowali. Nie zgadzam się z Panią natomiast co do dojrzałości inicjatyw na rzecz tego co trzeba zmienić. Ani KOD ani żadna fundacja czy grupa dyskusyjna nie sporządziła na razie przyzwoitej diagnozy społecznej i nie zaproponowała narzędzi naprawy tego czego wiele rządów po 1989 r. nie zrobiło. Podobnie jak Pani: „Mam nadzieję, że raz zdobytego poczucia siły obywatelskiej nie utracimy i nie damy się zagonić w kozi róg następnej władzy.” To może się udać tym bardziej im szybciej i głębiej sporządzimy diagnozę i zaproponujemy skuteczne terapie.
Jednego faceta drugi kopnął w d… Ten kopnięty poleciał twarzą w błoto, a w błocie złoty pieniążek. „Dziękuję ci, że mnie w d… kopnąłeś”- wykrzyknął. Taka to logika…
Nic z nieba nie spada, bo ten bunt spoleczenstwa dojrzewal i nie wylegl na ulice z nikad. Tak jak napisla MAGDALENA, to sa lata wladzy PO, ktora byla slepa na zmainy w spoleczestwie. I dalej jest slepa i glucha , chociazby nieudostepnienie in vitro w ratuszu w warszawskim.. to sie nazywa kpina z wyborcow, chca jescze raz przegrac?
No tak „lajkujemy” ochoczo (ja też by było jasne) Panu Piotrowi Rachtanowi bo na to zasługuje – jasność, precyzja, dosadność! Tego nam potrzeba, a to wszystko jeszcze podszyte nutką ironii. Martwi mnie to niszczenie dorobku ostatniego 25-lecia i to tylko z 18% legitymizacją wyborczą, która w tajemniczy sposób urosła to roli suwerena. Jedyna nadzieja w tym, że suweren poirytowany zacznie topnieć i poparcie cofnie. Może to zaowocować powstrzymaniem pasji niszczycielskiej, ale chyba niczym więcej. Pani Prezydent Warszawy nie rozumiem, podtopiona aferą reprywatyzacyjną mogłaby zacząć zachowywać się bardziej racjonalnie. Mogłaby, ale się nie zachowuje.
Takie i im podobne zmiany miałam przed kilkoma miesiącami na myśli, kiedy pisałam, że zawsze w historii Polski w czasach opresji kwitła kultura. Pan Jerzy Szperkowicz nazwał moją-niemoją tezę austriackim gadaniem i nadokuczał mi się do woli: poświęcił mi cały, bardzo przykry, artykuł tu w Studiu Opinii.
Ale jak widać, moja teza nie była taka błędna, a tym bardziej nie była „nawoływaniem do upadku”, jak twierdził pan Szperkowicz.
Opresja pewnie jeszcze potrwa, choć profesor Hartman twierdzi, że PiS niebawem upadnie, czego i ja mu z całego serca życzę. Ale zdobycze kulturowe ostatnich miesięcy są chyba warte tego cierpienia.
Nie Hartmanowi, lecz PiSowi życzę, żeby upadł. 😉