Andrzej Lewandowski : Robert znaczy kapitan

polska-rumunia-mecz2016-11-12.

ECHA WYDARZEŃ: Rumunia – Polska 0:3, mamy prowadzenie w grupie eliminacyjnej futbolowych mistrzostw świata!

Brawo! Komplementowanie jest przyjemniejszym zadaniem niż krytykowanie. Zdecydowanie milszym. Tym zaś razem reprezentacja zasłużyła wyłącznie na komplementy. Różnie się to rozłoży, gdy analizować szczegółowo, ale ponieważ gra zespołowa– więc i uznanie drużynowe.

Radość, bo zwycięstwo. Trzy punkty, a do tego w meczu wyjazdowym, przeciw rywalowi wysoko cenionemu w świecie piłkarskim.

Satysfakcja za sprawą stylu. Polacy prawie cały czas w roli dyktującego wydarzenia. Po wstępnym zwycięstwie, gdy wypadło powalczyć o inicjatywę.

Wreszcie „drużyna całego meczu”, a nie drużyna pierwszej połowy. Skupiona, aktywna, wykazująca wzorowy porządek „w nogach i głowach”.

Wyż koncentracji widziałem już (tak się w każdym razie wydało), gdy przed meczem śpiewali Mazurka. Głośno, wyraźnie, zdecydowanie… Potem, na boisku znajdował ten nastrój odbicie, do ostatniej minuty. Włącznie z incydentem, który spowodował obawę, że lidera przyjdzie zastąpić– bo powalił go wybuch petardy. Pan Robert zniósł dzielnie ten niezawiniony przez „boisko” kryzys, w zespole nie dojrzałem śladu paniki…

Była w tym meczu dobra klasa sportowa, było coś ze sportowej złości. Problem alkoholowy wywietrzał, ale jakby wzmógł ochotę pokazania, że nic wielkiego to się jednak nie stało. Naczelny „Przeglądu Sportowego” (pismo wprowadziło temat oraz opis incydentu z piciem i kartograjstwem), gdzieś pożartował, że to mogło dać impuls pozytywny. Biorę to jako żarcik, ale…

„Adam Nawałka dał bohaterom „afery hotelowej” drugą szansę. Nazwisk nie ma, ale są bardzo wysokie kary. Nieoficjalnie mówi się, że nawet po 70 tys. zł – mówi w programie „Onet Rano” Michał Pol. – Z tego, co słyszałem, wszyscy Adama Nawałkę bardzo przepraszali. On był wściekły na początku na nas, za ujawnienie tej afery. Był też wściekły na piłkarzy za to, że nie wiedział o niczym i dowiedział się z mediów”…

Gole cudnej urody. Ten pierwszy – w wykonaniu Kamila Grosickiego– popis do pokazywania kibicom oraz młodzieży. Obie bramki pana Roberta (włącznie ze sposobem strzelenia „11”), kiedy jeszcze pewnie czuł, że w uszach szumi, a nogi i głowa znów działały po mistrzowsku…

W ogóle pana RL szczególnie komplementuję. Mam osobisty dług. Kiedyś wątpiłem, czy świetny piłkarz i tzw. egzekutor, na którego pracuje drużyna może być równie świetnym dyrygentem. Teraz widzę, że nie tylko może, ale jest… Wtedy, gdy daje przykład jak broni, gdy rywal rusza do boju, gdy konstruuje atak; gdy podaje koledze, który jest w ciut lepszej pozycji. Gdy absorbuje sobą 2 – 3 rywali, by kolega miał więcej swobody. Lider pełną gębą. Nie tylko z racji osobistego stanu opanowania fachu…

Pozycja jest dobra, drużyna nadal obiecująca (coraz bardziej), eliminacja trwa. Jest też prawo do optymizmu w prognozowaniu, ale różowe okulary bym wciąż przecierał. Inni mają dziś gorszy układ, ale swoje ambicje pielęgnują. Ostatnio: Armenia – Czarnogóra 3:2, wcześniej szansa zostawiona w Kazachstanie… Bo „piłka jest okrągła, a bramki są dwie”… Prawda Pana Kazimierza stara, a równocześnie jakże wciąż świeża.

Zza linii autowej tego meczu:

  • Kibole znów dali o sobie znać. Trochę nasi, ale na pierwszym planie rumuńscy. Te petardy, ten atak rzucające na ziemię Pana Roberta. Będą sankcje?
  • „Komisja Dyscyplinarna UEFA– zgodnie z przekazaną przez Legię informacją – ukarała warszawski klub zakazem wyjazdu zorganizowanych grup kibiców na mecz piłkarskiej Ligi Mistrzów z Borussią Dortmund. Na mistrza Polski nałożono też grzywnę – 80 tys. euro. Dodatkowo ukarano Legię – w zawieszeniu na rok – zakazem wyjazdu zorganizowanych grup fanów na dwa kolejne spotkania w ramach rozgrywek pod egidą Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA)” Boli?
  • „Reprezentacja Krakowa przegrała z kadrą Lwowa w spotkaniu jubileuszowym z okazji 105-lecia Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. Mecz zakończył się wynikiem 0:4, a lwowski zespół reprezentowany był ostatecznie przez Karpaty Lwów, dla których gole zdobyli: Pavlo Ksonz (dwa), Ambrosiy Chachua oraz Krystian Kujawa, który wbił piłkę do własnej bramki”. Pomyśleć – tam, kiedyś rodził się nasz futbol… Jubileusz gdzieś na marginesie marginesu. Prezesie, Redaktorze Ryszardzie N, uchodzi to tak?

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com