2016-11-17.
Po dyskusji nad rządową reformą oświaty odbytej w październiku w gościnie KIG przy ul. Trębackiej eksperci prof. Ireneusz Bialecki i prof. Marta Zahorska przygotowali następujące podsumowanie:
Sądzimy, że likwidacja gimnazjum nie jest dobrym posunięciem:
- Jeśli chodzi o równość szans na kształcenie – im później następuje podział na kształcenie ogólne [licea] i zawodowe – tym lepiej. W proponowanej przez Min. Zalewską reformie, po likwidacji gimnazjum podział na licea i szkoły zawodowe nastąpi o rok wcześniej, w klasie 8-mej. Testy PISA przeprowadzone w Polsce w 2000 roku wśród uczniów szkół ogólnokształcących i szkół zawodowych wskazały, że uczniowie zasadniczych szkól zawodowych mieli wyniki znacznie gorsze od uczniów liceów. PISA w 2003 przeprowadzona już po wprowadzeniu gimnazjów w ostatniej klasie gimnazjum, pokazała znacznie lepsze wyniki. Przede wszystkim poprawiły się wyniki w najsłabszej ćwiartce uczniów, tych, którzy w poprzedniej edycji badania znaleźli się w szkołach zawodowych.
- Proponowane w reformie rozpoczynanie nauki w 6 lub 7 roku w zależności od woli rodziców prawdopodobnie wprowadzi dodatkową nierówność, bo dzieci z „lepszych rodzin” z reguły rozpoczynają naukę wcześniej. To daje im na starcie istotną przewagę. Im dzieci młodsze tym bardziej plastyczne i otwarte. Pozostawianie małych dzieci poza edukacją przedszkolną i wczesnoszkolną, zwłaszcza w rodzinach, które nie dostarczają odpowiednich warunków do rozwoju, to prawdziwy dramat. Konieczne jest upowszechnianie przedszkoli – co obecna reforma zahamowała – zwłaszcza na wsiach i w „złych” dzielnicach.
- IB: Myślę, ze organizacja oświaty oparta na połączeniu centralnie organizowanych testów umożliwiających porównanie szkół i rekrutację na studia z dużą autonomią samorządów w edukacji – jest dobrym rozwiązaniem. Chociaż trzeba wiele jeszcze poprawiać, tak, by polityka gmin i powiatów zmniejszała nierówności.. Ważnym celem polityki edukacyjnej samorządów powinno być zmniejszanie różnic między szkołami w wynikach testów. Na ogół w krajach, gdzie różnice między szkołami są mniejsze, mniejszy jest też wpływ pochodzenia społecznego na szanse na kształcenie.
MZ: Byłabym ostrożna w ocenianiu szkół wg testów. Już teraz prowadzi to do aberracji. Władze samorządowe piętnują szkoły i nauczycieli gdzie są słabe wyniki testów. Efektem jest tłuczenie testów na lekcjach zamiast uczenia. Należy wspomagać te szkoły, te klasy i tych uczniów, którzy mają gorsze warunki startu poprzez dodatkowych nauczycieli – opiekunów, stymulować motywację uczniów itp. - Co do kształcenia zawodowego: potrzebna jest rozmaitość i elastyczność form. Kursy różnej długości, zaliczanie praktyk zawodowych, kształcenie dorosłych zawsze we współpracy z organizacjami i stowarzyszeniami zawodowymi. Powinna sprzyjać temu autonomia gmin, powiatów i województw ułatwiająca reagowanie na rynek pracy i plany rozwojowe. Przy zmieniającym się szybko rynku pracy, przy ciągle i szybko zmieniających się wymaganiach i technice pracy szkoły zawodowe 4-ro i 5-cio letnie często, częściej niż ogólnokształcące oferują wiedzę przestarzałą.
- Zamierzenia reformy centralizujące zarządzanie oświatą m.in. przez większe uprawnienia kuratorów nie wydają mi się dobre.
- Trzeba wprowadzać więcej dobrych przedszkoli na wsiach i w regionach zaniedbanych. [dowożenie dzieci?] Reforma przekształcająca 6 klasowe szkoły w 8-klasowe przyczyni się do likwidacji sal dla przedszkolaków, jakie wiele gmin wiejskich wprowadziło do budynków szkolnych.
- Trzeba poprawiać rekrutację i kształcenie nauczycieli. Chociaż w ciągu ostatnich 10-15 lat jest tu poprawa – jak mi się zdaje . Kształcenie nauczycieli leży. Nauczycielom brakuje przede wszystkim odpowiednio rozbudowanych, dobrych praktyk. Nie potrafią poradzić sobie ani z trudnymi uczniami, ani nawiązać współpracy z rodzicami. O złym przygotowaniu nauczycieli do pracy duże badania IBE. Nikt nie czuje się odpowiedzialny za przygotowanie nauczycieli. MEN uważa że to Ministerstwo Nauki ma się tym zająć, a MN że to MEN. Dramatyczny pat.
To że obdarzono nauczycieli dyplomami niczego w ich umiejętności nauczania nie zmienia. - Przygotowując reformę, planując zmiany trzeba pamiętać, że zwykle powstaje coś innego niż się planuje. Zwłaszcza w takich dziedzinach jak oświata czy służba zdrowia. Chyba większość badań losów reformowania na to wskazuje. Efekty uboczne, niezamierzone, nieplanowane i nieprzewidywane – zwykle deformują reformę. Dlatego zamiast reformować, a zwłaszcza radykalnie reformować lepiej poprawiać „punktowo” określając, jakie mają być efekty kształcenia. Refom edukacyjnych (i nie tylko edukacyjnych) nie można przeprowadzać szybko. Konieczny jest długi proces przygotowywania infrastruktury, oprzyrządowania, materiałów dydaktycznych, a co najważniejsze przygotowanie nauczycieli i przekonanie ich do sensu zmian. Wbrew pozorom to bardzo długi i żmudny proces ze względu na typ ludzi idących do tego zawodu. Konieczne są rozbudowane badania pilotażowe.
Do druku podał prof. Jacek Kurczowski


jeżeli to „reforma” wartałoby sprecyzować jakie są jej cele a następnie jakie proponuje się środki do ich realizacji, można by wtedy ocenić trafność celów i zasadność środków.
jeżeli to „reforma” …
To nie jest reforma, to rozpaczliwy krok mający złagodzić to nieszczęście które dotknęło nasz naród.
Nazywa to się edukacja powszechna.
A teraz refleksja z którą się zgadzam w 100%
quote;
Przygotowując reformę, planując zmiany trzeba pamiętać, że zwykle powstaje coś innego niż się planuje. Zwłaszcza w takich dziedzinach jak oświata czy służba zdrowia. Chyba większość badań losów reformowania na to wskazuje. Efekty uboczne, niezamierzone, nieplanowane i nieprzewidywane – zwykle deformują reformę. Dlatego zamiast reformować, a zwłaszcza radykalnie reformować lepiej poprawiać „punktowo” określając, jakie mają być efekty kształcenia. Refom edukacyjnych (i nie tylko edukacyjnych) nie można przeprowadzać szybko. Konieczny jest długi proces przygotowywania infrastruktury, oprzyrządowania, materiałów dydaktycznych, a co najważniejsze przygotowanie nauczycieli i przekonanie ich do sensu zmian. Wbrew pozorom to bardzo długi i żmudny proces ze względu na typ ludzi idących do tego zawodu. Konieczne są rozbudowane badania pilotażowe.
………………..
Czy ktokolwiek powiedział taki tekst ćwierć wieku temu?
Nie przypominam sobie a byłem zawsze przeciwny jakimkolwiek całościowych zmian w systemie edukacji.
Ci co doprowadzili do stanu obecnego milczą…
A lista nazwisk jest imponująca, na pierwszej pozycji nasz święty co tworzył bazę duchową do przemiany społeczeństwa.
Trwało to dekadę a potem zwycięstwo i upragniona wolność uprawniająca do czynienie idiotyzmów też.
Jako stary belfer nie widzę szans na poprawę stanu obecnego.. można działać punktowo, co czynie dalej dla własnej satysfakcji.
A świat gna w stronę niewiadomego szybciej niż kiedykolwiek.
Czy ktoś
@MAGOG Też jestem stary belfer (na Polski współczesny – dziamak). Ale mam dar dziamania zwięzłego: deforma!
Ci, co forsują tę „deformę”, są zgodnie z nazwą swojej sekty niePiSmienni. Upieranie się czołówki PiS aby młodzi Polacy stali się przedmiotem nieprzemyślanego eksperymentu. W imię kompleksów pseudo prawicowych politykierów chcących za wszelka cenę wykształcić posłusznych półgłówków mamy skazać się na takie samo bezmózgowie jakie reprezentuje rządząca sekta!
państwa komentarze stają się coraz bardziej wymagające intelektualnie, czytam z ciekawością lecz przyznaję, źe mam kłopoty ze zrozumieniem
A nawet, gdyby likwidacja gimnazjum była słuszna i potrzebna,
to nie można tego robić w sposób tak pośpieszny, chaotyczny i destrukcyjny.
PiS nie chce powtórzyć błędu poprzedniego ustroju, który poprzez edukację
wychował w miarę myślących obywateli, którzy potem obrócili się przeciw niemu.
> A świat gna w stronę niewiadomego szybciej niż kiedykolwiek.
Właśnie.
widzę, że trzeba nieco bardziej explicite, by nam się kłopoty ze zrozumieniem nie uwspólniły, zamiast słowa „reforma” użyjmy więc określenia „zmiany strukturalne”: przy okazji takich, przy okazji rozbudowując prerogatywy kuratoriów, zyskuje się wpływ na kadrę, dalej patrz komentarz pierwszy.
1. W polskich szkołach średnich tylko 20% nauczycieli matematyki jest magistrami matematyki. Pozostałe 80% nie studiowało tego przedmiotu na jakimkolwiek poziomie.
2.W całej polskiej oświacie na poziomie podstawowym, gimnazjalnym, oraz szkoły średniej nie ma ani jednego nauczyciela informatyki z tytułem „magister lub chociaż inżynier informatyki”. Takiego wykształcenia nie posiadają też wszyscy kuratoryjni metodycy tego przedmiotu.
Uczą go wiec niedouczeni nauczyciele w najlepszym wypadku marne samouki.
3.Za rok pojawią się nowi studenci bez matury, będą to uczniowie jedynie po zawodówce.
Mają oni wg ustawy prawo do zdobywania tytułu inżyniera. Gdyby zamarzyło im się zostać magistrem, będą musieli powrócić do szkoły średniej, by zdać maturę, i dopiero potem kontynuować dalszą naukę na studiach magisterskich.
Za trzy lata pojawią się więc pierwsi pi$dzielcy, czyli inżynierzy którzy nie znają podstaw matematyki, fizyki, chemii itd.
4. W polskiej oświacie nauczyciel matematyki w szkole średniej, w klasie maturalnej o profilu matematycznym, dostaje taką samą pensje jak paniusia po nauczaniu przedszkolnym ucząca w pierwszej klasie szkoły podstawowej.
Dla przykładu w takiej Francji, czy Niemczech matematyk zarabia siedem razy tyle.
Sami więc odpowiedzcie sobie, czy mamy jakąkolwiek szanse na jakąś dobrą zmianę ???