Teraz zdarzyła się podobna historia, choć na mniejszą skalę. Do gabinetu pani doktor Dobiały w Lesznie wkroczyli policjanci, oświadczyli że mają nakaz zatrzymania jej i zawieźli ją radiowozem konwojowym do sądu w Kościanie. Jako zatrzymana nie mogła mieć przy sobie torebki z rzeczami osobistymi. Okazało się, że pani doktor nie jest o nic oskarżona, a jest po prostu świadkiem w procesie pacjenta, którego kiedyś leczyła w szpitalu i w poradni w Kościanie. A że wezwania z sądu były wysyłane do szpitala w Kościanie, w którym pani doktor od lat już nie pracuje, więc nie mogła ich odebrać i dlatego zdecydowano o jej doprowadzeniu.
* * *
Jest jakiś przymus, który sprawia, że politycy czują się zobowiązani pleść głupoty na każdy temat i uważają że ich prywatne doświadczenia są równie ważne jak zalecenia fachowców. Pamiętam wystąpienie I sekretarza PZPR Gierka, który bawił z „gospodarską wizytą” w jakimś pegeerze. Pouczał pracowników PGR – fachowców – jak można prostymi sposobami przechowywać ziemniaki na zimę.
Prezydent Duda też czuje potrzebę podzielenia się swoim doświadczeniem, które – o dziwo – potwierdza słuszność zmian wprowadzanych akurat w szkolnictwie. Odwiedzając z gospodarską wizytą Zabrze, najpierw zapowiedział że w odróżnieniu od tego jak jego uczono przed 1989 r. polska szkoła będzie uczyła prawdziwej polskiej historii, historii, w której wiadomo, kto był zdrajcą, a kto był bohaterem. Następnie powiedział, że on sam chodził do ośmioklasowej szkoły podstawowej i czteroklasowego liceum. I myślę, że ten system, gdy szkoła znała ucznia, a uczeń znał szkołę, a przede wszystkim środowisko tej szkoły, w tym inni rodzice, także znali ucznia, był dobrym rozwiązaniem. Czyżby pan prezydent nigdy nie widział gimnazjum? Jest tam mniej klas niż w podstawówce i łatwiej uczniom poznać szkołę, a szkole ucznia. Ciężko słuchać jak politycy plotą banialuki, a jeszcze robią to jak pan prezydent – z ogniem i pokrzykiwaniem.
* * *
Ostatnio często się stawia pytanie, czy już mamy państwo wyznaniowe, czy jeszcze nie. Otóż za komuny opowiadano, że grupa towarzyszy rozważała dylemat: czy już zbudowaliśmy socjalizm i budujemy zręby komunizmu, czy jeszcze nie. Ponieważ nie mogli się pogodzić, postanowili zapytać o zdanie starego mądrego rabina. Kiedy przyszli do niego i przedstawili mu swój dylemat, rabin westchnął i powiedział: Trza jechać!
* * *
Sądzę że znalazłem wyjaśnienie powodów dla których minister Macierewicz zerwał kontrakt na Caracale. Otóż dowiedział się, że Egipt sprzedał Rosji dwa okręty Mistral za dolara i uznał, że Francuzi żądają za dużo za swoje helikoptery.
* * *
Już dawno przekonałem się, że choć jestem tolerancyjny, to nie jestem wyrozumiały. I nie mogę w ramach „zwierania szeregów” przemilczać pewnych spraw.
Czytam, że PiS chce się znowu zabrać za „dąbrowszczaków” – polskich uczestników walk przeciw faszystowskiemu puczowi w Hiszpanii w 1936 r. Wiadomo, gen. Franco był przeciwko republikańskiemu rządowi w Hiszpanii, a więc z definicji był w porządku. Rząd PiS teraz ponownie „w ramach sprawiedliwości” chce obniżyć emerytury już zweryfikowanym pozytywnie byłym pracownikom służb bezpieczeństwa, bo pracowali dla „reżimu”. Chciałby także usunąć nazwy ulic, które za patrona mają dąbrowszczaków. Ale pamiętam, że parę lat temu to rząd Platformy postanowił odebrać dąbrowszczakom emerytury. Jakoś nie słyszałem wtedy powszechnego sprzeciwu przeciw fundamentalistycznemu barbarzyństwu. Dopiero wystąpienie hiszpańskiego związku kombatantów powstrzymało polskich prawicowych bolszewików przed „wymierzeniem sprawiedliwości dziejowej”. Hiszpańscy kombatanci — to zarówno walczący po stronie Republiki, jak i po stronie generała Franco. Zaofiarowali oni polskim kombatantom tej wojny emerytury hiszpańskie w przypadku gdyby polskie władze im emerytury odebrały.
Pamiętam też, że do niedawna ulubieniec Platformy, Michał Kamiński, parę lat temu pojechał złożyć hołd zatrzymanemu w Wielkiej Brytanii gen. Pinochetowi. Pinochet mordował tysiącami swoich przeciwników politycznych, ale ponieważ byli to też „czerwoni”, więc zdeklarowany katolik Kamiński zrobił korektę w przykazaniu „Nie zabijaj” na ”Nie zabijaj, chyba że czerwonych”. Jakoś nie było wtedy powszechnego oburzenia.
Nie jestem miłośnikiem Trybunału Konstytucyjnego, a także jego niektórych sędziów. Tak, tak, wiem – ważna jest instytucja, która może nas obronić przed autorytaryzmem. Ale pamiętam że tenże Trybunał parę lat temu ocenił, że ocena z religii, przedmiotu obcego w szkole, bo nie podlega nadzorowi Ministerstwa Oświaty, może być wliczana do średniej z ocen ucznia i nie narusza to zasady świeckości i neutralności państwa.
Teraz Trybunał nie uchylił ustawy pozwalającej bezterminowo więzić osoby uznane za potencjalnie niebezpieczne. Jak pisze Ewa Siedlecka:
Trybunał pominął opinie psychiatrów i psychologów, że nie da się uczciwie ocenić prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa. Zignorował opinie, że nie da się leczyć upośledzenia umysłowego czy „zaburzeń osobowości”, więc terapia w Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym to zasłona dymna dla więzienia ludzi bez wyroku.
Nie podał argumentów, dlaczego uważa, że dożywotnie więzienie pod pozorem terapii nie za konkretny czyn, ale za jego ewentualność, to środek proporcjonalny i konieczny dla bezpieczeństwa publicznego. Nie uznał, że osoby naprawdę groźne można bez „lex Trynkiewicz” umieszczać w szpitalu psychiatrycznym albo nadzorować elektronicznie. Nie zająknął się o możliwych nadużyciach, czyli prewencyjnym więzieniu ludzi, którzy niebezpieczni nie są, lecz np. komuś się narazili, a komu innemu zabrakło odwagi, by orzec, że nie stanowią zagrożenia. Usankcjonował karanie pod pozorem procedury cywilnej.
Słucham, często ciekawych, komentarzy — Marcinkiewicza, Rokity, Giertycha, Dorna, ale jakoś nie mogę zapomnieć tego co robili i mówili przecież tak niedawno. Nie może być tak, że na tle PiS-u wszyscy wyszlachetnieli i już nic nie trzeba będzie zmieniać, tylko obalmy ten okropny PiS.
* * *
Prof. Markowski zwrócił uwagę, że w sprawie prezydent Łodzi, pani Zdanowskiej, nie wiadomo dlaczego sprawą jej prywatnych kredytów zajmują się służby i skąd się dowiedziały o już dawno spłaconym kredycie. To sprawa wyłącznie między panią Zdanowską i bankiem.
Profesor zaproponował także działania, które są mi bardzo bliskie. Kiedyś, gdy Wprost stało się tubą służb i zamieszczało kłamstwa i pomówienia, przestałem kupować to czasopismo. Profesor Markowski mówi, że są stacje benzynowe, które nie sprzedają pewnych czasopism nieprzyjaznych rządowi. Powiedział, że do takich stacji przestał jeździć i tankować paliwo i zachęca do tego innych. Proponuje też, aby bojkotować Pocztę Polską, która także angażuje się politycznie i zachęca aby podobnie postępować wobec innych instytucji. Inna propozycja profesora, którą już prezentowaliśmy w Studio, to prowadzenie spisu osób które trzeba będzie kiedyś rozliczyć za nadużywanie władzy, oszustwa itp.
Ja bym jeszcze dodał pewien postulat dla przyszłych rządów pokaczystowskich. Otóż idąc wzorem mściwych prawicowców, którzy ograniczają emerytury i renty funkcjonariuszom służb itp., którzy chociaż dzień przepracowali za komuny „wysługując się reżimowi”, należy w przyszłości obniżyć emerytury i renty wszystkim pisowcom i ich kumplom wstawianym na siłę na lukratywne stanowiska. To będzie prawdziwy akt sprawiedliwości społecznej. A na razie niech PiS nie wysuwa żadnych kandydatur do Parlamentu Europejskiego, bo – cytując Kaczyńskiego – mogą się przeciw nim toczyć postępowania, które doprowadzą do tego że zostaną im przedstawione zarzuty.
A naród nie powinien się cieszyć że gnębią „komunę”, bo reżimowi wysługiwali się nauczyciele, aktorzy, kolejarze, strażacy, robotnicy itd. Zaraz PiS się za nich weźmie, bo przecież dla wszystkich nie starczy pieniędzy, a PiS się sam wyżywi.
* * *
OKO.press podaje:
Kilka miesięcy temu premier Beata Szydło powołała do życia Radę Naukową Leśnictwa. Ma ona doradzać rządowi w sytuacji „klęski żywiołowej w lasach” i „zagrożenia dla ekosystemów leśnych”. Jej szefem został prof. Jan Sowa, specjalista od pilarek spalinowych (habilitował się badając „drgania pilarek spalinowych w procesie pozyskania drewna”). Dotychczas Rada przygotowała dla rządu dwie ekspertyzy – obie o pladze kornika drukarza w Puszczy Białowieskiej. Jako metodę walki z kornikiem rekomendowała zintensyfikowanie wyrębu lasu. Przedstawiła także rządowi „opinie o konflikcie środowiskowym wokół Puszczy”, opracowane przez „zagranicznych ekspertów, wybitnych uczonych – ekologów i leśników”.
Autorem jednej z ekspertyz jest prof. Chris Cieszewski. Otrzymał za nią 3 tys. dolarów czyli około 12 tys. złotych. Chris Cieszewski zasłynął twierdzeniem, że brzoza, o którą 10 kwietnia 2010 r. zahaczył prezydencki samolot, została złamana wcześniej. Okazało się, że pomylił drzewo ze stertą desek. Dziś doradza rządowi w sprawie Puszczy Białowieskiej. Twierdzi, że jest ona dziełem człowieka i że przed kornikami uchroni ją tylko wycinka.
* * *
Kolejne rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej domagają się kolejnych rekompensat za śmierć swych bliskich, niektóre już otrzymały pieniądze. Chodzi o setki tysięcy, a nawet miliony zł. Uzasadnienia żądań są czasami żenujące.
Najśmieszniejsze jest to, na co zwrócił uwagę zdaje się Roman Giertych, że jeśli by się okazało, że powodem katastrofy był zamach, to nikomu żadne odszkodowanie się nie należy.
* * *
Rząd zamierza wprowadzić porządek w organizacjach pozarządowych (co już brzmi humorystycznie) i powołać Narodowe Centrum Społeczeństwa Obywatelskiego. Nie może być tak, żeby takie organizacje robiły co chcą i zdobywały oraz wydawały pieniądze jak im się podoba. Wzorem dla rządu jest towarzysz Stalin, który zapytany o stosunek do pluralizmu powiedział podobno: – O pluralizmie dwóch opinii być nie może. Nareszcie załatwi się Owsiaka, który tylko sieje zgorszenie, czy panią Ochojską, która lata pomagać gdzieś muzułmanom podczas gdy na polskiej wsi jest tyle do zrobienia wskutek wieloletniej fatalnej polityki PSL.
PIRS

