Sto smaków Aliny: Mocne trunki na gorąco

2012-11-12. Dzisiaj bez ilustracji, bo przepisów, które podam, nie wypróbowałam. Kontynuują podjęty wczoraj opis napojów rozgrzewających. Tekst podpisany przez redaktora M. Ł. odnalazłam w „Ilustrowanym Kuryerze Codziennym”, a więc popularnym przed wojną krakowskim IKC-u, z roku 1936. Zachowuję jego przedwojenną pisownię:

 

… Fatalna aura pociąga za sobą łatwość zaziębiania się. W razie przemarznięcia, objawów dreszczy itp. ciepłe łóżko jest pierwszym warunkiem, zapobiegającym chorobie. Niestety, nie zawsze ten środek daje się zastosować. Często trzeba się uciekać do napoi rozgrzewających.

Poniżej podajemy przepisy na polewki winne – łatwe do przyrządzenia, które nam w tym wypadku mogą oddać nieocenione usługi.

1) W emaljowanym kubku lub rondelku ubić dwa żółtka z trzema łyżeczkami cukru do białości na t. zw. „kogel mogel”, do tego wlać szklankę lekkiego wina. Jeżeli mamy wino bardzo mocne, to lepiej je rozcieńczyć do połowy wodą. Rozmieszać wino jajami doskonale a postawić ma ogień, podgrzewać będziemy ostrożnie, by się nie zagotowało, bo wtedy żółtka się zważą. Cały czas należy wino z jajami ubijać trzepaczką. Gdy płyn będzie dobrze gorący i zacznie się pienić odstawić z ognia, przelać do szklanki i dać przemarzniętemu — pić należy małemi łykami. Działa bardzo szybko i już po wypiciu pierwszej połowy robi się pijącemu bardzo ciepło.

2) Szklankę lekkiego wina czerwonego zagotować z laską cynamonową i kilku goździkami. Osłodzić do smaku lub, co więcej, zaprawić miodem i pić póki gorące.

3) Polewka z piwa . Zagotować szklankę piwa z kawałkiem cynamonu i trzema goździkami i zaprawić żółtkiem, ubitem do białości z cukrem. Pić jak najgorętsze.

4) Polewka winna . Wziąć szklanicę białego wina i dodać do niego 8 dkg cukru otartego o skórkę cytryny, wycisnąć sok z połowy cytryny i zaprawić jednem jajkiem. Ubijać mocno na ogniu drewnianą miotełką, dopóki się nie zagotuje i podawać bardzo gorące w szklankach.

5) Krupnik polski , bezsprzecznie, ze wszystkich gorących napoi najbardziej rozgrzewający. Na szklankę spirytusu bierze się pół szklanki miodu. W ten miód wlewa się pół szklanki wody, w której poprzednio gotowały się korzenie. Przypraw korzennych nie należy żałować i wziąć ich sporo: goździków, pieprzu, cynamonu, gałki muszkatołowej, kawałeczek imbieru i pół laski wanilji. Dodatki te zalewamy taką ilością wody, aby po wygotowaniu się pozostało 1/2 szklanki. Korzenie trzeba gotować pod przykryciem i na samym końcu, aby nie nadały goryczy, wrzucić kawałek skórki pomarańczowej. Rozetrzeć starannie i wlać do miodu. Kiedy się to razem zagotuje, nalewa się spirytusu i razem wszystko zagotowuje, cedzi się póki gorący przez kawałek czystej flaneli. Pamiętać trzeba, że gdy krupnik przestygnie, nie da się cedzić. Wlewa się do maleńkich szklaneczek, i podaje gorący. Można go też nabić na zapas i trzymać w mocno zakorkowanych butelkach, bo im starszy, tym lepszy.

Pamiętać tylko trzeba, że z robotą krupniku trzeba postępować bardzo ostrożnie, bo łatwo się sparzyć i wywołać pożar. Szczególniej wlewając spirytus w gorący miód, trzeba to czynić zdaleka od ognia.

Napoje wymienione tutaj są znakomitemi środkami rozgrzewającemi i chroniącemi przed zaziębieniem. Oczywiście, nie należy ich zbyt często stosować, ani bezpośrednie po ich wypiciu wychodzić na zimno – bo zamiast poprawy zdrowia, można się nabawić zapalenia płuc.

Ilustracji nie mam, ale krupnik kilka razy przyrządzałam. Jest to naprawdę znakomity i (uwaga) bardzo mocny trunek. Dlatego wypijamy go „po kusztyczku”. Kiedyś sporządziłam taki krupnik, wlałam do termosu i wzięłam na grzybobranie, takie prawdziwe, na które wyruszało się jeszcze po nocy. Znakomicie było – oczywiście do piknikowego jedzonka – wypić rozgrzewający kieliszek krupniku. Przyrządzając go korzystałam z przepisu Marii Monatowej. Zamieszcza go nie w „Napojach zimnych i gorących”, ale w rozdziale „Nalewki, wódki i likiery”. To wskazuje, jak mamy ów alkoholowy krupnik traktować:

Krupnik polski

Jestto [tak pisano w czasach Monatowej, czyli jeszcze w wieku XIX] jedna z najdawniejszych znanych i używanych wódek w Polsce, pije się na gorąco, dlatego silnie rozgrzewa. Ćwierć litra miodu i szklankę wody postawić na ogniu do zagotowania, poczem starannie wyszumować i dodać kilka gwoździków [tak!] , kawałek muszkatułowej [sic!] gałki, pół laseczki wanilji i kawałek skórki pomarańczowej. Po kilkukrotnem zagotowaniu odsunąć przykryty miód na bok kuchni, aby naciągnął korzeniami, poczem przecedzić i znów w gotujący się miód wlewać ostrożnie pół litra oczyszczonego spirytusu, uważając by nie prysnąć nim na blachę. Ponalewać gorący w kieliszki i podać.

Alina Kwapisz-Kulińska

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. silver account 2012-11-13
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com