Później dodał: Nie jesteśmy utopistami. Wiemy, że nie każdy robotnik, nie każda kucharka, z dnia na dzień będą potrafili rządzić państwem.
W praktyce kucharki czy robotnicy mogli sobie rządzić, ale nad tym co robią czuwali komisarze polityczni, zresztą często też zwykli robotnicy. Ważna była linia polityczna, a ekonomia już nie.
Mamy teraz podobne skutki rządów „dobrej zmiany”. Najwcześniej zabrano się za stadniny koni arabskich. Rezultaty: kompromitacja taka, jak podczas aukcji koni arabskich w Janowie Podlaskim, upadek prestiżu polskich hodowli. Polskie konie przestały wygrywać w czempionatach. Widząc to, przestano już wysyłać konie na takie zawody. To nie zniechęciło PiS ani nie skłoniło do cenienia fachowców. Są już nowi prezesi kilku stadnin. Powoli się nauczą. PiS się sam wyżywi, a reszta…
* * *
Wmarcu ub. roku miał miejsce wypadek – pękła opona w samochodzie prezydenta. Wdrożono śledztwo i zapowiedziano jego wyniki na czerwiec. Potem przedłużono śledztwo do listopada. Nie pamiętam żeby je zakończono.
To była tylko opona. A my się wciąż niecierpliwimy że nie zakończono śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej.
A teraz znowu prokuraturę i służby czeka trudne zadanie. Miał miejsce karambol samochodów, a w jednym z nich jechał minister Macierewicz. Czy ktoś zaręczy, że nie maczały w tym rąk na przykład rosyjskie służby specjalne? Nasz kontrwywiad ma poważny problem. Zresztą i prokuratura może mieć tu roboty na lata, jeżeli Żandarmeria Wojskowa, która prowadzi dochodzenie w sprawie karambolu, dopuści ją do śledztwa.
Wszyscy debatują o przeszłości kierowcy samochodu Macierewicza albo o zachowaniu ministra, który nie zwrócił uwagi na ofiary wypadku, tylko przesiadł się do innego samochodu i popędził dalej. Ale najważniejszy jest fakt, że samochód jechał z kilkukrotnie większą prędkością od dopuszczalnej. Mógł ktoś zginąć. Macierewicz już przedtem chwalił kierowcę za nadzwyczajnie szybkie dowiezienie go z Warszawy do Torunia. Jest współodpowiedzialny za wypadek.
Macierewicz spieszył się na uroczystość nadania Jarosławowi Kaczyńskiemu przez tygodnik „wSieci” tytułu Człowieka Wolności. Kaczyński, występując na gali, stwierdził, że wolność jest zagrożona.
Strefę wolności może stworzyć wyłącznie państwo narodowe. Nie może być demokracji bez państwa narodowego.
Bardzo się tym przemówieniem zmartwili mieszkańcy Wielkiej Brytanii, Belgii, a nawet Stanów Zjednoczonych, bo mając u siebie tyle różnych narodowości nie mają szansy na wolność i demokrację.
Ach, jeszcze jedno. Macierewicz jechał na tę uroczystość z Torunia, gdzie w szkole Rydzyka brał udział w sympozjum pt. „Oblicza dumy Polaków”. Wygłosił tam wykład „Poczucie dumy z militarnych dokonań Polaków”.
* * *
Niedawno pisałem:
Strategia opozycji (jeśli można mówić o jej strategii) polega na krytyce rządów PiS i czekaniu aż większość wyborców wkurzy się na PiS i zapragnie zmiany. Przydałoby się jednak zaprezentowanie programu pozytywnego. Licytacja na populistyczne obietnice może dać tylko chwilowe korzyści, a i tak PiS może okazać się lepszy. Co chcecie zrobić kiedy obejmiecie rządy? Nie chodzi tylko o zmniejszenie strat spowodowanych przez rządy PiS, ale o program skierowany na przyszłość Polski.
Tematem „Co po PiS?” zajęła się Polityka. W kolejnych numerach tygodnika będą się ukazywały raporty ekspertów poświęcone 30 wybranym tematom. Redakcja wymienia m.in.: co dalej z 500+? Czy powrócić do gimnazjów i ponownie przywrócić obowiązek szkolny dla sześciolatków? Czy znowu rozdzielić funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego? Co z wiekiem emerytalnym? Co z mediami publicznymi? Co z Trybunałem Konstytucyjnym? Co z Wojskami Obrony Terytorialnej? Co z handlem w niedziele?
Jerzy Baczyński pisze:
To więcej niż projekt dziennikarski: chcemy do debaty nad poszczególnymi pytaniami wciągnąć różne zainteresowane środowiska; będą panele, seminaria, dyskusje internetowe, ankiety, protokoły zbieżności i rozbieżności. Nie układamy programu dla żadnej formacji, ale dla tych milionów Polaków, którzy czują, że przegrali poprzednie wybory i ogólnie nie pociąga ich wizja „narodowo-socjalistyczno-katolicko-wodzowsko-antyeuropejskiej” IV RP.
Znakomity pomysł.
* * *
Prezydenta Donalda Trumpa zapytano czy jest za waterboardingiem (torturą polegającą na podtapianiu przesłuchiwanego). „Czy czuję, że to działa? Absolutnie, czuję, że to działa„.
To tylko intuicja? Może miał przygodę w wannie? A może by się sam poddał tej metodzie badań. Byłoby ciekawe dowiedzieć się do czego się przyznał.
* * *
Minister Ziobro zamierza wprowadzić ustawę zgodnie z którą sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa mają wybierać posłowie, a nie jak dotychczas w większości zgromadzenia sędziów. Myślę że można by przyjąć taką propozycję ale na zasadzie wzajemności – najpierw Krajowa Rada Sądownictwa wybierze posłów do Sejmu i do Senatu.
* * *
Prof. Michał Komar:
Nadchodzi czas panowania kiczu.
* * *
Istnieje coś takiego jak Narodowa Rada Rozwoju – gremium doradcze prezydenta RP. Celem Rady jest pełnienie roli ekspercko-doradczej oraz praca nad rozwiązaniami strategicznymi dla państwa. Rada ma szereg sekcji, a jedną z nich jest sekcja „Kultura, tożsamość narodowa, polityka historyczna”. W sekcji tej zasiada ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz. Ostatnio postanowił podzielić się z narodem swoimi przemyśleniami. Powiedział mianowicie, co sądzi o politykach opozycji i ich protestach:
Wielu z nas zapamięta ich jako bandę przygłupów (…). Właściwym miejscem ich działalności powinny być kabarety za więziennym murem.
Wyobrażam sobie, co by się działo gdyby ktoś z opozycji czy z elit fachowców wypowiedział się tak o politykach PiS. Ale ksiądz katolicki może sobie wygadywać co chce. Nikt mu nie zwróci uwagi, a na pewno nikt z kolegów. Kiedy jakiś kapłan wypowie się w idiotyczny czy chamski sposób i wywoła tym protesty, Kościół nie reaguje i tłumaczy że każdy w ramach Kościoła ma autonomię, czasem dodaje, że dopiero Bóg tego człowieka sprawiedliwie osądzi. Ale wystarczy że ktoś z zewnątrz skrytykuje takiego księdza, wtedy okazuje się, że jest to zamach na cały Kościół.
Zastanawiałem się, co może ksiądz profesor doradzać prezydentowi. Sięgnąłem do jego biografii, a tam m.in. takie publikacje:
- W polu doświadczenia moralności: wybrane zagadnienia etyki ogólnej.
- Rola pokory w kulturze myślenia.
- Przede wszystkim etyka.
Chyba mamy inne definicje moralności, etyki i pokory.
* * *
Wszystko jest umowne. Sprzedawca poradził mi, żebym kupując sardynki sprawdzał co puszka zawiera. Chodzi o to, tłumaczył, że Unia zdecydowała, że zarówno sardynki jak i szprotki będą się nazywać sardynkami. Na dowód pokazał mi pudełko z napisem sardynki, a w spisie zawartości wyraźnie napisano „szprotki”.
Demokracja to też takie skrótowe pojęcie i niepotrzebnie się pieklimy na przykłady jej łamania – po prostu każdy ma swoją definicję.
* * *
Sztuczne Fiołki (rysunek w Dużym Formacie):
Czy nie rozumiesz że czas skończyć z dyktaturą faktów? Że naród zasługuje na fakty narodowe?
* * *
Czytam w artykule: Kaczyńskiego może pokonać tylko partia centrowa. Dlatego Platforma nie może dać się zepchnąć na lewo.
Zaraz po wyborach Giertych twierdził, że Platforma dlatego przegrała, że poszła zbyt daleko na lewo.
Śmiać się czy płakać?
Przecież pominąwszy brak chamstwa w PO, obie partie mają bardzo zbliżone oblicze ideowe. Wielu normalnych ustaw nie udało się wprowadzić za rządów Platformy, bo duża część jej posłów głosowała „zgodnie z własnym sumieniem”, a więc tak jak PiS – konserwatywnie i prokościelnie. Obie partie przez wiele lat razem głosowały za IPN-em, inwigilacją, przeciw ustawie o przemocy wobec kobiet itd.
Nie zamierzam głosować na takie centrum. Ono już tak się przesunęło w prawo, że zwykłe ogólnoludzkie, humanistyczne opinie brzmią dla tych partii jak herezja. W czasach PRL mówiło się, że poglądy członków PZPR wahają się razem z aktualną linią partii. Teraz poglądy większości partii wahają się razem z linią Kościoła i nastrojami wyborców.
Nie chciałbym też aby Platforma „przesunęła się w lewo”. Byliśmy już nie raz świadkami takich taktycznych zagrań. Nic za nimi nie stoi. I dlaczego PiS ma pokonać tylko jedna partia?
Brak mi partii, która miałaby wyrazisty program i starała się wyjaśnić go rzeczowo wyborcom, przekonać ich co do sensu swoich propozycji, bez emocjonalnych kłamliwych haseł. Mówienie prawdy może mieć wielką moc, przekonać część niezorientowanych i zachęcić do głosowania tych którzy nie chcą głosować na „mniejsze zło”. To nie tylko uruchomiłoby tych co obecnie nie głosują, ale nadałoby ton debatom politycznym, które zajmują się wciąż głównie emocjami a nie poważnymi sprawami.
Może powinniśmy sformułować pewne postulaty, a gdyby się okazało że podziela je więcej osób, to powstanie partia która te postulaty wstawi do swego programu i przekona nas że będzie je realizować jeśli będzie miała wpływ na rządzenie. Może któraś z niedawno powstałych partii podejmie taki program.
Przedstawię parę postulatów, bez hierarchii ważności.
- Myśliwi – won! Żadnego zabijania i kaleczenia zwierząt, żadnego zabierania dzieci na polowania, żadnego panoszenia się na terenach należących do ludzi którzy sobie nie życzą aby tam polowano.
- Kościoły finansowane wyłącznie przez wyznawców. Państwo może wspomóc remont zabytków i koniec.
- Żadnych symboli religijnych w miejscach publicznych, takich jak szkoły, urzędy. Religia – w kościołach, a nie w szkołach.
- Jasne kryteria dotyczące wiedzy i doświadczenia osób powoływanych na stanowiska w urzędach państwowych i spółkach skarbu państwa.
- Samodzielność związków fachowców – sędziów, adwokatów, prokuratorów itd. – państwo nie wtrąca się do wyborów.
- Niezależna telewizja publiczna i radio.
- Żadnej „klauzuli sumienia” w zawodach użyteczności publicznej.
To na początek. Zachęcam tych, którym podoba się taki pomysł, aby dołączyli swoje postulaty.
PIRS


A ja bym jeszcze dołączył apolityczną służbę cywilną – Yeti polskiej polityki ostatnich wielu lat – i pewnie sam bym dołączył do takiej partii…
Proponuję:
– Prawo do odwołania posła, senatora, prezydenta w referendum na odpowiednim do jego pozycji szczeblu…
– Kategoryczny zakaz tzw. dyscypliny klubowej…
– Likwidacja progów wyborczych, lub ich drastyczne obniżenie (np. 2%)
Postulaty:
Wszelkie zmiany w ustawach dotyczących ordynacji wyborczej mają vacatio legis minimum 3 lata.
Wybrani radni, (euro)posłowie, senatorowie, wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast nie mogą kandydować w innych wyborach (z wyjątkiem wyborów na prezydenta RP) przez 80% czasu trwania kadencji pelnionej funkcji. Przed zarejestrowaniem się na liście muszą złożyć mandat.
Mam trzy, a właściwie jeden postulat czyli :uporządkowanie systemu partyjnego w Polsce.
Po pierwsze, konieczna jest jednoznaczna i ostateczna delegalizacja ONR i Młodzieży Wszechpolskiej ze względu na ich ideologiczne oraz rytualne pokrewieństwa z programami i obyczajowością partii nazistowskiej w Niemczech i faszystowskiej we Włoszech.
Po drugie, konieczna jest delegalizacja i zakaz nazywania parti politycznych, których program i sposób działania jest zaprzeczeniem ich nazwy. Np. partia znana z kłamstw i oszustw w stosunku do obywateli, nie może nazywać się „Prawda i Uczciwość”, a partia dyktatury i totalitaryzmu nie może sie nazywać „Wolnośc i Opiekuńczość.”
Po trzecie, kandydaci na posłów i senatorów muszą mieć ukończone studia wyższe w renomowanych polskich lub zagranicznych uczelniach i tytuł conajmniej magistra, piecioletni staż pracy na samodzielnym stanowisku i dochody powyżej średniej krajowej.
Natomiast kucharki mogą szukać zatrudnienia w TV konkursach na Top Szefa.
Dorzuciłbym zakaz uprawiania medycyny tzw. alternatywnej, tych wszystkich homeopatii, reiki, irydiologii itp. bzdetów. I oczywiście, jak PIRS, myśliwi won.
Absolutny zakaz startu partii politycznych w wyborach samorządowych, senat w kształcie, który już wielokrotnie przedstawiałem (rodzaj izby samorządowej).
Poza tym to co u PIRSA (oprócz wątpliwości co to jest „niezależna telewizja”)
Przeczytałem Cię, Pirsie wczoraj, ale z szaconku nic nie napisałem, bo trzeźwy poranek jest podobno mądrzejszy od napranego wieczora. Więc teraz, na porannym smutku będzie może smaczniej niżby…
1. Te skręty (miało być skróty) myślowe, np. „wypadek”, „demokracja” itp. To ostatnio wykonał Antoni M. Przy okazji tej kolizji, gdzie się w pośpiechu przejęzyczył, że to niby „wypadek”. Bo te ofiary, to też były w znaczeniu „ofermy”. Jak mogli nie zauważyć w lusterku (każdy kierowca ma obowiązek) tej piątej kolumny.
2. Michał Komar: „czas panowania kiczu”. W jednym z moich ostatnich komentarzy wspomniałem o tym, jako o nadciągającym narodowym bezguściu. Definicja kiczu nie jest prosta. Kiedyś formułowałem to jako „banał, który wpadł w ekstazę”. Wbrew przekonaniu Wittgensteina … (chyba jeszcze zachowałem śladowo C2H5OH) Więc nie będę się rozpisywał.
3.Ten Bortkiewicz ks.ks.ks. Doczepka „ludowa” unieważniała kiedyś demokrację. „Socjalistyczny” unieważniał kiedyś realizm, co przestawał służyć przedstawieniu rzeczywistości. Miał natomiast potwierdzać propagandową fikcję. Niemieccy faszyści mieli na to przymiotnik „artverwandt” (przeciwieństwo – entartet – zwyrodniały).
Poprzedzające „ks.” przed tytułami naukowymi, przy obfitości takich okazów doprowadzi do odczytywania tego skrótu jako „ksywka”. A słownik ? Jest oparty na przeciwieństwach naszego języka, mających być – siłą autorytetu brzuchów ubranych w złotogłów – wpojonych w nasze mózgownice.
4. Dwa lata temu, kiedy pisałem tu o tym Baranku Toaletowym i Pupusiach, wypłynęła sprawa zjazdu w prawo. To była, m. in. Pani . prof. Łętowska. Ja tylko dodałem, że to był zjazd w dół. Więc taka równia pochyła, co teraz zmiecie PO do zsypu.
5. Partyjniakom się majtały, zgodnie z linią partii ? Fakt! Rozpoznaję ich na pływalni.
WEJSZYC
A czemu zabraniać ludziom takich działań? Przecież robią to wszystko na własny rachunek a nie za nasze wspólne pieniądze. Nie urządzałbym odgórnie ludziom ich życia, co najwyżej starał się przekonać.
PIRS Myślę, że z wielu powodów. Jest to niewątpliwie oszustwo. Praktyki te obniżają rangę nauki w ogóle, nie tylko medycyny. Generują koszty publiczne, bo pacjentów szarlatanów trzeba i tak leczyć. Idą ręka w rękę z ruchami antyszczepionkowymi. No właśnie – dzieci. Co z dziećmi? Czy można pozwolić na swobodę rodziców w doborze terapii? Mają leczyć lekarze czy cudotwórcy?
Postulaty programowe potencjalnej partii są w zarysie sensowne.
Trzeba wypromować w dyskursie publicznym problem Partii Kościół. Ta organizacja, pomijając akceptowaną (dlaczego?) tajność wpływu na scenę polityczną, podpada pod definicję partii (walka o władzę). To jest realna siła polityczna.
Nb. Na stronie referendum-szkolne.pl jest formularz do zbierania podpisów, kratek na PESEL jest 10. Czy mamy szansę wygrać z Szafernakerem z takim poziomem profesjonalizmu?