Krzysztof Łoziński: Zobaczyć Piotrowicza… Bezcenne!3 min czytania

()

2017-02-09.

W sobotę 4 lutego, z ramienia zarządu, obserwowałem wybory regionalne KOD w Rzeszowie. Nazajutrz, 5 lutego, samolotem LOT o godzinie 9.05, mam wracać do Warszawy, a stamtąd autobusem do siebie na Mazury.

Jadę z hotelu na lotnisko taksówką. Lotnisko jest daleko od miasta i rachunek wynosi ponad 80 zł. Tego się nie spodziewałem. Myślałem, że jak mam 70 złotych w gotówce, to wystarczy. Po drodze rozmawiałem z sympatycznym kierowcą. Wiedział, że będę chciał rachunek na Stowarzyszenie KOD. Gdy podjeżdżamy pod lotnisko, mówię:

Tu chyba jest jakiś bankomat. Bo ja mam w gotówce tylko 70 złotych (a rachunek jest 82).

A kierowca na to:

Nie szkodzi, dla koderów mam zniżkę.

Sympatycznie się ranek zaczął. Gdy jestem już w hali odlotów pod bramką nr 3, i czekam na odprawę przed wejściem do samolotu, dzwoni Agnieszka, moja żona. W domu jakaś niezrozumiała awaria sterownia piecem zasypowym i całą instalacją CO. Jest przerażona, bo temperatura płynu w instalacji przekroczyła już 85 stopni i nadal rośnie, grozi wybuch kotła.

Agnieszka jest kompletnie nietechniczna. Poza tym, nie potrafi mi dokładnie zrelacjonować, co się dzieje. W panice majstrowała coś w ustawieniach elektroniki pieca, ale nie pamięta, co i jak. Usiłuję z pamięci ustalić jak wygląda instalacja i wymyślić jaka może być przyczyna. A jest już nerwowo, bo mimo wyłączenia pieca temperatura nadal rośnie (pali się jeszcze kominek, którego płaszcz wodny jest w tym samym obiegu). W końcu, po wytłumaczeniu Agnieszce, gdzie są bezpieczniki i sprawdzeniu, czy nie są wywalone, dochodzę do konkluzji, że musi nie działać pompa CO, choć nie wiem dlaczego. Przez telefon, kobiecie która zna się na technice tyle, co inżynier Binienda na fizyce i samolotach, tłumaczę jak odłączyć zasilanie pompy od pieca i jak ją na krótko podłączyć do prądu.

Wreszcie zadziałało, temperatura spada, ulga.

I wtedy pojawia się Stanisław Piotrowicz. Idzie wyraźnie na ten sam samolot do Warszawy. W czarnym płaszczu i czarnym kapeluszu. Tak, to ten, czołowy harcownik PiS, były komunistyczny prokurator, metr sześćdziesiąt pięć w porywach i klata jak lej po bombie. Wszystko się zgadza.

Nagle zobaczył mnie. Na moment stanął, jak by wpadł na szybę. I zmienił kierunek. Nie poszedł usiąść na krzesełkach pod bramką numer 3, tylko dalej, pod wyjściem, skąd żaden samolot nie był odprawiany.

Nie wiem, nie widziałem jak wsiadł do samolotu. W samolocie siedział na samym końcu. Na Okęciu wsiadam do lotniskowego autobusu. Jako ostatni wsiada Piotrowicz. Kapelusz na oczy i twarzą do ściany. Gdy drzwi się otwierają, rusza szybkim krokiem do przodu. O nie idzie, on zwiewa z lotniska. Gdy dość szybkim krokiem docieram do wyjścia, już go nie widać.

Miło dzień się zaczął, a potem było coraz śmieszniej…

Ktoś mi powiedział, że operacja demolowania Polski ma w PiS-ie kryptonim: „Regulacja Wisły”, czyli „osiągnąć dno nie odrywając się od koryta”.

I to by było na dziś tyle.

Krzysztof Łoziński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

32 komentarze

  1. slawek 09.02.2017
  2. MoTykwa 09.02.2017
  3. Sir Jarek 09.02.2017
  4. Obirek 09.02.2017
    • Leontyna 14.02.2017
  5. j.Luk 09.02.2017
  6. A. Goryński 09.02.2017
  7. otoosh 10.02.2017
  8. narciarz2 10.02.2017
  9. narciarz2 10.02.2017
  10. andrzej Pokonos 10.02.2017
  11. Nela 10.02.2017
    • j.Luk 10.02.2017
      • Nela 10.02.2017
  12. otoosh 10.02.2017
    • Sir Jarek 10.02.2017
      • Sir Jarek 10.02.2017
  13. narciarz2 10.02.2017
  14. Nela 10.02.2017
    • otoosh 10.02.2017
    • narciarz2 11.02.2017
    • slawek 11.02.2017
  15. narciarz2 11.02.2017
    • Nela 11.02.2017
      • narciarz2 12.02.2017
        • Leontyna 14.02.2017
  16. Sir Jarek 11.02.2017
  17. Magog 15.02.2017
  18. Mariusz Malinowski 16.02.2017