Piotr Topiński: Samotność ekologa!3 min czytania

()

2017-02-16.

To ja jestem ekologiem! – Stwierdził w wywiadzie dla “Gościa Niedzielnego”…

To ja jestem ekologiem- Jan Szyszko.pdf

No Description

Minister Środowiska – a koledzy przynieśli mi tekst z kościoła, gdzie wierni otrzymali go w pakiecie z posługą religijną.

Na zdjęciu zatroskana twarz obrońcy polskiej natury!

Minister przeciwstawia siebie ekologicznym świrom dezorganizującym procesy zrównoważonego rozwoju, usiłującym powstrzymać nieuchronnie pędzący postęp.

Bo ekologiem jest ON!

To już było! W pięćdziesiątych latach, w państwach demokracji ludowej, autorytetem był Trofim Denisowicz Łysenko. Również wprowadzał istotne zmiany w postrzeganiu przyrody.

To co łączy profesorów: Łysenkę z Szyszką to brak naukowej dyskusji, poszukiwanie politycznego poparcia, odwoływanie się do „ludu”. Minister Szyszko nawet nie usiłuje pokazać autorytetów wspierających jego pomysły. Trofim Denisowicz Łysenko, podobnie jak dzisiaj Szyszko, odwoływał się do wodza i narodu pomijając ekspertów, specjalistów, naukowców a także zdrowy rozsądek.

Generalissimus był zachwycony. Naczelnik podobnie… jakoś nie widać innych ekologów. Ekologia to ja!

Szyszko jednak jest lepszy. Łysenko (dla przyzwoitości) 🙂 organizował sobie poparcie innych uczonych. Łysenkizm rozlał się szeroko, podporządkował sobie i zaangażował wielu „naukowców”, stworzył (niekiedy siłą) szkołę własnych zwolenników, sponiewierał przeciwników.

Trofim Denisowicz Łysenko nawet nie marzył o poparciu wiernych, zwykłych parafian.

Szyszko nie musi się starać… ma władzę, wie lepiej, więc rżnie Puszczę Białowieską – a do niedzielnej mszy, w pakiecie, załącza swoje uzasadnienie; a przy nim żadnego popierającego go autorytetu, który byłby podobnego zdania. Gdyby ktoś był przeciwnego, zapowiada prokuratorskie sankcje.

Nawet nie próbuje się wspierać autorytetami. Nie buduje programu.

Póki co wdrażanie idei na wzór Trofima Łysenki idzie zgodnie z planem.

To konieczność wynikająca z zaniedbań poprzedniej władzy. Winna PO.

W kościelnym tekście zatroskany Minister zapowiada odstrzał żubrów, wycinanie, regulacje, palenie węglem… i geotermię toruńską … mimo wszystko.

Z wyliczanki działań podejmowanych przez naszego – jedynego ekologa, jako tako można się jeszcze zgodzić nad wzmocnieniem klimatycznych funkcji lasu… wszystkie inne działania – to normalna łobuzerka: geotermie w okolicach Torunia plajtują albo już splajtowały a przyczyny są znane (o opłacalności geotermii decydują dwa czynniki, temperatura i zawartość soli – temperatura tam trzy razy niższa niż w geotermii podhalańskiej a zawartość soli dziesięć razy wyższa), opieka nad żubrami przez odstrzelenie wzbudza pożałowanie, okazywanie szczególnej troski Puszczy Białowieskiej – nadaje się do kabaretu. Na smog nie ma pomysłu… poza geotermią, oczywiście toruńską. Za publiczne pieniądze!

Samotność jedynego, nieugiętego ekologa wymaga szacunku i współczucia! Partia z Narodem, Naród z Partią!

Kościelnymi gazetkami jednak da się ominąć naukowe konsultacje.

I to jest piękne!

Tym lepiej, że gospodarka wodna już wywędrowała z resortu środowiska do resortu rozwoju i przekopywanie Europy od Bałtyku do Morza Czarnego już nie jest w resorcie Ministra Szyszko i nie tutaj podlega konsultacjom. Również z organizacjami pozarządowymi.

Opublikowany w tej sprawie wniosek z konsultacji (Ministerstwa Rozwoju z NGO-XII 2017, konsultacje.gov.pl):

„W wyniku przeprowadzonych konsultacji wpłynęły uwagi i stanowiska zgłoszone przez cztery organizacje pozarządowe, które ze względu na rodzaj przedstawionych propozycji nie mogły zostać uwzględnione”.

Amen!

Piotr Topiński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 komentarzy

  1. Wanoga 17.02.2017
  2. jotbe_x 18.02.2017
  3. andrzej Pokonos 18.02.2017
  4. Nela 21.02.2017
  5. wawxx 24.02.2017