2017-02-16.
To ja jestem ekologiem! – Stwierdził w wywiadzie dla “Gościa Niedzielnego”…
To ja jestem ekologiem- Jan Szyszko.pdf
No Description
Minister Środowiska – a koledzy przynieśli mi tekst z kościoła, gdzie wierni otrzymali go w pakiecie z posługą religijną.
Na zdjęciu zatroskana twarz obrońcy polskiej natury!
Minister przeciwstawia siebie ekologicznym świrom dezorganizującym procesy zrównoważonego rozwoju, usiłującym powstrzymać nieuchronnie pędzący postęp.
Bo ekologiem jest ON!
To już było! W pięćdziesiątych latach, w państwach demokracji ludowej, autorytetem był Trofim Denisowicz Łysenko. Również wprowadzał istotne zmiany w postrzeganiu przyrody.
To co łączy profesorów: Łysenkę z Szyszką to brak naukowej dyskusji, poszukiwanie politycznego poparcia, odwoływanie się do „ludu”. Minister Szyszko nawet nie usiłuje pokazać autorytetów wspierających jego pomysły. Trofim Denisowicz Łysenko, podobnie jak dzisiaj Szyszko, odwoływał się do wodza i narodu pomijając ekspertów, specjalistów, naukowców a także zdrowy rozsądek.
Generalissimus był zachwycony. Naczelnik podobnie… jakoś nie widać innych ekologów. Ekologia to ja!
Szyszko jednak jest lepszy. Łysenko (dla przyzwoitości) 🙂 organizował sobie poparcie innych uczonych. Łysenkizm rozlał się szeroko, podporządkował sobie i zaangażował wielu „naukowców”, stworzył (niekiedy siłą) szkołę własnych zwolenników, sponiewierał przeciwników.
Trofim Denisowicz Łysenko nawet nie marzył o poparciu wiernych, zwykłych parafian.
Szyszko nie musi się starać… ma władzę, wie lepiej, więc rżnie Puszczę Białowieską – a do niedzielnej mszy, w pakiecie, załącza swoje uzasadnienie; a przy nim żadnego popierającego go autorytetu, który byłby podobnego zdania. Gdyby ktoś był przeciwnego, zapowiada prokuratorskie sankcje.
Nawet nie próbuje się wspierać autorytetami. Nie buduje programu.
Póki co wdrażanie idei na wzór Trofima Łysenki idzie zgodnie z planem.
To konieczność wynikająca z zaniedbań poprzedniej władzy. Winna PO.
W kościelnym tekście zatroskany Minister zapowiada odstrzał żubrów, wycinanie, regulacje, palenie węglem… i geotermię toruńską … mimo wszystko.
Z wyliczanki działań podejmowanych przez naszego – jedynego ekologa, jako tako można się jeszcze zgodzić nad wzmocnieniem klimatycznych funkcji lasu… wszystkie inne działania – to normalna łobuzerka: geotermie w okolicach Torunia plajtują albo już splajtowały a przyczyny są znane (o opłacalności geotermii decydują dwa czynniki, temperatura i zawartość soli – temperatura tam trzy razy niższa niż w geotermii podhalańskiej a zawartość soli dziesięć razy wyższa), opieka nad żubrami przez odstrzelenie wzbudza pożałowanie, okazywanie szczególnej troski Puszczy Białowieskiej – nadaje się do kabaretu. Na smog nie ma pomysłu… poza geotermią, oczywiście toruńską. Za publiczne pieniądze!
Samotność jedynego, nieugiętego ekologa wymaga szacunku i współczucia! Partia z Narodem, Naród z Partią!
Kościelnymi gazetkami jednak da się ominąć naukowe konsultacje.
I to jest piękne!
Tym lepiej, że gospodarka wodna już wywędrowała z resortu środowiska do resortu rozwoju i przekopywanie Europy od Bałtyku do Morza Czarnego już nie jest w resorcie Ministra Szyszko i nie tutaj podlega konsultacjom. Również z organizacjami pozarządowymi.
Opublikowany w tej sprawie wniosek z konsultacji (Ministerstwa Rozwoju z NGO-XII 2017, konsultacje.gov.pl):
„W wyniku przeprowadzonych konsultacji wpłynęły uwagi i stanowiska zgłoszone przez cztery organizacje pozarządowe, które ze względu na rodzaj przedstawionych propozycji nie mogły zostać uwzględnione”.
Amen!
Piotr Topiński

Szyszko et consortes prędzej czy później przeminą. Ale zostaną po nich wycięte drzewa (i plantacja gospodarcza o nazwie „Puszcza Białowieska”), wybity do końca żubr i znów zredukowane do minimum (z trudem przecież odtworzone) populacje wilka i łosia, „wyregulowane” (czyli zabetonowane) rzeki, zniszczona Mierzeja Wiślana…
Jak po wojnie i najgorszej okupacji.
Nie do naprawienia.
Przecież to dureń.
A ja myślę, że jest to właściwy człowiwk na właściwym miejscu. Skoro suweren nia zna się na ekologii i pali plastikami w piecu, to rząd podkreślający że słuzy tylko suwerenowi nie musi się znac także na ekologii. To chyba logiczne, czyż nie?
Cała nadzieja w tym, że być może prezes powstrzyma nec zapędy drwali, jednak odstrzał może się niestety okazać skuteczny. Co zaś do Mierzei – może zabraknąć pieniędzy i czasu. Choć to jedynie pobożne życzenie .
Zwracam uwagę, że wg oświadczenia majatkowego jest On, znaczy sie Szyszko, właścicielem 1,67 mln ha, a więc właścicielem co 20 ha w Polsce, do tego wielkim bojownikiem o ekologiczny przebieg autostrady A2 w okolicy Wesołej, zamiast tego autostrada miała przebiegać koło Helenowa i dzięki temu byłaby dłuższa o ca 20 km, a więc Jemu zwdzięczlibyśmy znaczny wzrost długosci wybudowanych autostard oraz poprawienie się ekologii w pobliżu włosci tegoż misnistra. Do tego walnie przyczynił sie do wzrostu wartości autostrad, bo to On wprowadził, w trosce o ekologie, zawyżone do granic absurdu wymagania odnośnie ekranów dźwiękochłonnych. O sukcesach w sprawie Rospudy nie wspominając. Ilość ekologicznych osiagnięć jest tak duża, że trudno je wszystkie spamiętać.