Agnieszka Wróblewska: Nasz pan – suweren

2017-03-06.

[dropcap]G[/dropcap]łówne wydanie „Wiadomości” zaczyna się i kończy a nie padło żadne słówko o tym, że Agnieszka Holland właśnie dostała w Berlinie prestiżową nagrodę za film. Nie nasz człowiek, nie nasz film.

Jest dzień żołnierzy wyklętych, wielkie święto narodowe, główne „Wiadomości” tym się nie zajmują. Wyklęci zajmują jedną trzecią czasu antenowego – władza na ekranie salutuje, młodzież maszeruje. Wyklęci nasza duma. I ani jedno słowo nie pada, że z obecnego, prawdziwego wojska polskiego odeszło w ostatnich miesiącach 26 generałów i 250 oficerów niższego szczebla. Dobry Polak – martwy Polak. Tuż przed modłami wznoszonymi za dusze „wyklętych” co mordowali komunistów, odszedł też Generał Mirosław Różański. Wykształcony na najlepszych uczelniach, generalny dowódca polskich sił zbrojnych.

Niech idzie – nie przez nas kształcony, nie przez nas mianowany.

Oglądam codziennie wieczorem rządowe „Wiadomości” i mówią mi, że to masochizm. Nie, przeciwnie, ja się odmładzam! Jakby mi kilkadziesiąt lat ubyło, bo do domu wrócił Dziennik Telewizyjny!

Znajomy opowiadał mi ze śmiechem, że dziennikarz z „Wiadomości' podsunął mu niedawno na ulicy mikrofon i zapytał: – co pan myśli o dwóch kadencjach dla władz samorządów? – Powiedziałem, że prawo nie może działać wstecz, i że jeśli coś jest dobre dla partii rządzącej, to nie znaczy, że jest dobre dla ludzi. A wieczorem w telewizji mówiłem z ekranu, że PiS proponuje to co jest dobre dla ludzi.

Znajomy opowiada to ze śmiechem, bo o tym, co naprawdę myśli – może powiedzieć gdzie indziej, przynajmniej na razie. Ale moje pokolenie dobrze pamięta jak takie „prawdy”, sączone codziennie potrafią ludzi zmieniać. PiS często odwołuje się do swojego Suwerena, to jest większości, która na nich głosowała. Suweren – nasz pan. Pod gusta tego Suwerena, jego wrażliwość, potrzeby, nie tylko materialne, także duchowe, religijne szykowane są plany które mają zmienić Polskę. Tak uważają.

Wierny elektorat PiS-u jest wdzięcznym odbiorcą informacji rządowych. Są one często budowane pod emocje najwierniejszego Suwerena. Tego, który pamięta upokorzenia tzw. elity, kpiny z moherów, z tradycji religijnych itp. Zemsta jest słodka. Kiedy słyszą teraz w „Wiadomościach”, że „Gazeta Wyborcza” ma poważne kłopoty finansowe od kiedy państwowym firmom nie wolno tam drukować płatnych ogłoszeń, niejeden Suweren radośnie zaciera ręce – dobrze im tak, za długo się panoszyli. Zwłaszcza, że informacja podana jest z satysfakcją wygranych w zdrowej konkurencji. Tymczasem konkurencja nie jest zdrowa, bo przemilcza, że państwowe ogłoszenia płyną teraz do prasy związanej z PiS-em. Ani o tym, że mimo kłopotów finansowych „GW” sprzedawała w 2016 roku dziennie blisko 150 tys. egzemplarzy, podczas kiedy reżimowa „Gazeta Polska Codziennie”, mimo dostępu do państwowych ogłoszeń, niewiele ponad 50 tys. egzemplarzy.

O tym jakie informacje są w „Wiadomościach” pomijane – żelazny Suweren mało wie, bo rzadko do innych źródeł wiedzy sięga. Tu dostaje spójny obraz życia w Polsce – sukcesy w gospodarce, troska o potrzebujących, karanie winnych, coraz lepsza pozycja Polski na świecie. Zatajanie informacji, które zdaniem PiS nie są ważne dla dobrego samopoczucia Suwerena ma służyć umacnianiu wiary, że kroczymy dobrą drogą. Kiedy Suweren ogląda „Wiadomości”, wie że w kraju byczo jest, a będzie jeszcze byczej.

A że „tamci” się awanturują? To jest proste – nie mogą strawić wyborczej porażki, i boją się uczciwego rozliczenia ze swoich afer.

W kampanii wyborczej ludzie czasem pytali: skąd rząd weźmie pieniądze na te wszystkie obietnice? I słyszeli, że miliardy leżą na ulicy – np. niepłacone podatki od wielkich zagranicznych sieci handlowych, albo od oszustów podatkowych, których poprzedni rząd chronił. I wszystko kupy się trzymało. Aż dziw bierze, że uwierzyło im tylko niespełna 19 procent uprawnionych do głosu.

W czasie batalii odzyskiwania sądów „Wiadomości” codziennie raczyły nas informacją o sędziach, którzy kradli w supermarketach, na rozprawy przychodzili pijani, no a sprawy ciągnęły się latami i krzywdziły ludzi. Oto występuje na ekranie człowiek, mówi że jest uczciwym przedsiębiorcą oskarżonym o „rzekome przestępstwa celne”. Siedział 10 lat, teraz go uniewinniono. – W tych sądach bestie siedzą a nie ludzie – wołał z ekranu.

Dużo już na polu sądownictwa zostało zrobione, ale ciągle dużo zostało do zrobienia. Np. rozliczenie Rzecznika Praw Obywatelskich, Adama Bodnara, wybranego z rekomendacji poprzedniej władzy. Widzimy więc w „Wiadomościach” jak rzecznik siedzi w swoim urzędzie i zajmuje się skargami byłych ubeków, którym ścięto emerytury, gdy tymczasem lokatorzy warszawskich kamienic, wyrzuceni z prywatyzowanych mieszkań nie dostają znikąd pomocy.

W części międzynarodowej mamy wiadomość radosną – Polska zaczyna się poważnie liczyć w świecie! Najlepszy dowód jak rośnie jej międzynarodowa pozycja – na posiedzenie G-28 zaproszony został Mateusz Morawiecki. Aż tu nagle chwieje się ta pozycja, bo najważniejsza jest fobia prezesa – ustrzelenie Tuska. Komisja smoleńska nie spełnia oczekiwań, z afery Amber Gold też się wina Tuska wymyka, no to może wyrzucą go z Europy.

Bardzo ciekawe jak Suweren przyjmie tę polsko-polską rozgrywkę? Czy ucieszy się, że „nie nasz Tusk” dostaje po nosie, czy poczuje niesmak, że podobnie się dzieje jak w dowcipie o polskim piekle: Polak Polaka próbuje wciągnąć do beczki z gorącą smołą. Tu nawet na oczach całego świata.

Robi się w Polsce generalne przemeblowanie –  kto był dobry, będzie trefny. Bo tak się kiepsko dla PiS-u składa, że wszyscy Polacy jakich świat zna i sławi nie są bliscy ich orientacji. Świat zna Wałęsę, Mazowieckiego, Geremka, Kuronia, Bartoszewskiego, Nowaka-Jeziorańskiego i wielu innych, którzy politykę prowadzoną przez prezesa Kaczyńskiego odrzucają. Ale żelazny Suweren nie musi wiedzieć, że świat wychwala akurat takich ludzi, jakich nie uznaje PiS. Dlatego śmiało można przemilczeć fakt, że Agnieszka Holland dostała nagrodę za film w Berlinie. Tu, w kraju, wiele razy pyskowała publicznie przeciwko PiS, to po co „Wiadomości” mają ją chwalić?

Nową prawdę o Polsce będą już poznawać dzieci w szkołach.

Za czasów „Dziennika Telewizyjnego” Polacy dzielili się na tych co stan wojenny nazywali haniebną zdradą i na tych co mówili – „nareszcie” bo bardziej ich denerwowały puste półki i niepewność niż wygrana Solidarności. Dziś się mówi, że cały naród był wtedy w opozycji do władzy, a ja pamiętam, że podzielony był mniej więcej tak samo po połowie jak teraz, kiedy  ówczesnych bohaterów PiS nazywa zdrajcami.

Nie jest to przypadek w historii odosobniony – prawie każdy kraj ma w swoich dziejach walki o tron i o schedę po sukcesach. Tylko że ta nasza rebelia jest szyta takimi grubymi nićmi, że do nowożytnych standardów całkiem już nie przystaje.

Moje pokolenie przeżywa zmianę politycznej warty kolejny raz. W dzieciństwie czciło się Piłsudskiego, potem panował Stalin, po nim były kolejne pierestrojki. Na naszą starość nastał kult prezesa. W imię tego kultu jego wyznawcy chcą wykreślić z historii tych, którzy ją wprawdzie tworzyli, ale prezesa w niej nie było.

Za wcześnie to robicie, panowie.

Nie mieliście cierpliwości czekać z tą „odnową narodową” aż poumierają przynajmniej ci, którzy na własne oczy i uszy widzieli jak było naprawdę. Tymczasem nas, pamiętających, jeszcze ciągle jest sporo.

Pamiętamy tamten piękny sierpień 1980 roku, kiedy po kilkudziesięciu latach PRL-u monopartia po raz pierwszy musiała ustąpić robotnikom i pogodzić się z faktem, że chcą być niezależni. Patrzeliśmy na żywo i w telewizorach jak Lech Wałęsa bierze do ręki duży kolorowy długopis i podpisuje pierwszy wyrok na system totalitarny. Płakaliśmy ze szczęścia. I żadne wyciągane dziś z lamusa teczki z ubeckimi prowokacjami nie są w stanie wymazać Wałęsy z historii. Nie był herosem myśli czy rozumu, ale miał dar przywódcy, który umie zapanować nad tłumem. To było wtedy najważniejsze. Jeden głupi gest mógł doprowadzić do nieszczęścia. A on swoim autorytetem i podpisem zmienił historię tak, że kropla krwi się nie polała.

Cały świat uznał fakt, że Polak Lech Wałęsa jest symbolem upadku komunizmu. Nie uznali tylko ci, których od ćwierć wieku zżera zazdrość o miejsce w historii. „Dobra zmiana” ma to uporządkować – kto siedział za komuny w więzieniach, kto po 90. roku wyciągał kraj z ruiny, tego trzeba z historii Polski wymazać i zrobić miejsce dla swoich wymyślonych bohaterów. Obalić pomniki, na nowo nazwać ulice, przepisać podręczniki.

Tylko że pamięć jeszcze nie zginęła – póki my żyjemy.

Afera Amber Gold jest ważna; dawała prezesowi iskierkę nadziei, że Tusk maczał w tych ukradzionych milionach palce. Tymczasem zeznania się wloką, niewiele z nich wynika, ale komisja się nie poddaje. Amber Gold to miliony ukradzionych ludziom pieniędzy. Tymczasem w sieci spółdzielczych banków SKOK, które wspierały finansowo PiS, straty sięgnęły już 3 mld złotych, które trzeba pokryć z rezerw prawidłowo działających banków.

Grzegorz Bierecki, twórca Skoków, przyjaciel PiS-u i ich dobroczyńca zdążył stamtąd czmychnąć przed inspekcją Komisji Nadzoru Finansowego. Jest teraz w Senacie szefem komisji finansów, bo na finansach się zna – w ub. roku zarobił (dla siebie, nie dla banków) 7 mln zł i deklarował, że ma tych milionów na koncie kilkadziesiąt. Miejmy nadzieję, że w Senacie nie będzie miał okazji robić takich długów jakie osiągnęły Skoki za jego panowania.

„Wiadomości” podały informację o zadłużeniu i machlojkach finansowych w banku SKOK Wołomin, ale próbowały skierować podejrzenie na Bronisława Komorowskiego. Oto widzimy na ekranie zdjęcie z jakiegoś zgromadzenia, na którym stoją koło byłego prezydenta aferzyści z WSI! I wszystko jest jasne!

W ramach szukania haków na Tuska „Wiadomości” cytują któregoś dnia jego opinię na temat polityki Rosji wygłoszoną przez niego w rocznicę wybuchu wojny. Zapachniało zdradą stanu, bo jest to opinia pojednawcza. Tyle, że przemówienie było wygłaszane w 2008 roku, kiedy w  stosunkach z Rosją utrzymywał się jeszcze w całej Europie klimat odwilży. O tym, rzecz jasna, w informacji się milczy.

Takie „przeoczenia” zdarzają się „Wiadomościom” ciągle. Np. o Grupie  Wyszehradzkiej mówi się jak o sukcesie dzisiejszej Polski, nie wspominając, że powstała już w 1991 roku i to z inicjatywy… znienawidzonego Radosława Sikorskiego.

Zbliżają się wybory samorządowe, Kraków ma popularnego, ale nieżyczliwego PiS-owi prezydenta. No to leci kawałek o milionach jakie władze Krakowa zmarnowały na przygotowania do olimpiady zimowej, której ludność miejscowa nie chciała. Wiadomość jest sprzed paru lat, ale to nie szkodzi, ważne żeby po nazwisku.

Teraz coś o opozycji – oglądamy film o człowieku, który się dziwnie zachowuje. Widzimy go na demonstracjach KOD-u jak stoi obok ważnych działaczy PO i coś wykrzykuje. Człowiek wyraźnie zaburzony psychicznie, ma szemrany wygląd i szemrany życiorys. A więc świetnie się nadaje na reportaż o tym jak wyglądają działacze opozycji.

Kolejny temat – wojna o muzeum drugiej wojny światowej. Nie ma w „Wiadomościach” relacji z otwarcia wystawy, chociaż było co pokazywać, ale jest zgodny z linią partii komentarz o tym, że opozycja sabotuje słuszny pomysł połączenia nowego muzeum z dawno istniejącym muzeum o Westerplatte. Ten pomysł ma parę celów – po pierwsze wymianę kierownictwa muzeum na „swoich”, jak wszędzie, po drugie zmianę ekspozycji, żeby najbardziej bohaterska i pokrzywdzona wyszła z wojny Polska, ale po trzecie, być może najważniejsze – znowu kłania się kompleks Tuska! Przecież to on był autorem pomysłu budowy właśnie w Gdańsku tego muzeum. A że autorem pomysłu budowy muzeum powstania warszawskiego był Lech Kaczyński, on jeden powinien zostać autorem muzealnego sukcesu.

*

Znajomemu, który śmiał się z tego co „Wiadomości” zrobiły z jego wypowiedzią w telewizji, powiedziałam, że nie ma się z czego śmiać – manipulacja słowami to potężna broń. Ale do tej pory myśleliśmy, że faktami można manipulować dowolnie dzięki cenzurze. I że zniesienie cenzury wystarczy, żeby w publicznym przekazie przynajmniej fakty były prawdziwe. Tymczasem cenzury nie ma i widać jak łatwo można bez niej osiągać taki sam skutek. Bo od faktów ważniejsza jest wiara – jednej prawdzie wierzymy, drugą odrzucamy.

„Wiadomości” nie adresują swoich informacji i komentarzy do przeciwników obecnej władzy, adresują głównie do swojego Suwerena. O jego stan świadomości trzeba dbać, jego trzeba stale upewnić, że idziemy słuszną drogą.

Minister Ziobro mówi z troską, że w interesie ludzi jest, aby usprawnić pracę sądów i w tym celu trzeba będzie zwolnić tych, którzy się nie nadają – „bo przecież nie każdy ma odpowiednie kwalifikacje do tego zawodu”.

Suweren to rozumie, bo do sądów zaufania nie ma. Fakt, że sądy będą kontrolowane przez polityków nie wydaje się taką wielką różnicą.

Lepszy sort, prawdziwi Polacy, sól tej ziemi. Statystyka mówi, że największy procent wyborców PiS ma wykształcenie podstawowe, mieszka na wsi i w małych miastach, związani są z kościołem. Kiedy słyszą w telewizji, że rośnie pozycja PiS-u na arenie międzynarodowej – uwierzą. Kiedy policja pokazuje zdjęcia awanturników przed Sejmem, to popiera policję, bo bardziej pragnie spokoju niż demokracji.

Reżyser Kazimierz Kutz, znany ze swojego niewyparzonego języka, mówił niedawno w wywiadzie: „dziś polski diabeł strasznie się boi ludu więc się do niego łasi… Niektórzy uważają, że polski diabeł jest dziś w kościele – ponad 80 procent polskich księży jest pochodzenia chłopskiego. Sukces i siła Kaczyńskiego pochodzą od polskiego chłopa, tradycjonalisty wychowanego w kościele nacjonalistycznym”.

PiS chciałby mieć zapewne większe poparcie także w elektoracie lepiej wykształconym i wśród mieszkańców metropolii. Ale trzeba grać taką kartą jaką się ma, bo w wyborach liczy się ilość głosów, a nie ich jakość.

Jak się okazuje, w Polsce niezależnie od ustroju, co ileś lat, musi wyskoczyć jak diabeł z pudełka nasza narodowa fobia.

Tłumione, bo zwalczane oficjalnie ksenofobiczne nastroje tego „polskiego diabła” przysypiają, ale nie giną.

Nie chcę przez to powiedzieć, że mamy dziś w kraju powtórkę z ‘68 roku, nie ten czas, nie te tematy. Ale jest coś trwałego w tych nawrotach – ostatnia zagrywka z utrącaniem Tuska w Unii to żywa ilustracja polskiego kotła z gorącą smołą.

Agnieszka Wróblewska

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. Pat 2017-03-06
  2. j.Luk 2017-03-07
  3. wdrw 2017-03-07
  4. Magog 2017-03-07
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com