tajne/poufne
rozgrywka w sprawie dalszych losów tuska zdaje się mieć drugie dno. jarosław kaczyński, wbrew któremu nie można dziś podjąć w polsce żadnej decyzji politycznej, gra znaczonymi kartami. na przekór oficjalnemu stanowisku warszawy, mimo że rząd polski zaprezentował kontrkandydata przeciwko tuskowi, nie bacząc na to że sam minister spraw zagranicznych zaangażował się w lobbing na rzecz jacka saryusza-wolskiego, owego zaanonsowanego w pośpiechu kontrkandydata,
cała ta gra ma na celu ponowny wybór tuska na przewodniczącego RE (rady europejskiej), bo wedle elementarnych prawideł logiki o to powinno najbardziej chodzić jarosławowi kaczyńskiemu. jego głównym celem jest bowiem polexit. członkostwo polski w zjednoczonej europie nigdy nie było filiżanką herbaty prezesa PiS. świadczy o tym cała jego polityka wobec UE, która – jak głosi – opanowana jest przez lewicowych liberałów i obyczajowych dewiantów. propagują oni ateizm i wszelkie inne izmy, niszczące wzniosłe polskie wartości. nawet nie to jest jednak głównym powodem antyeuropeizmu polskiego nr 1. trzymanie się zasad obowiązujących w Unii uszczuplałoby w decydujący sposób jednowładztwo PiS.
prawdziwym celem, o którym z różnych względów niewygodnie jest mówić (gdy nie wiadomo o jakie względy chodzi, to z pewnością idzie o pieniądze) jest wymanewrowanie się z UE, tego siedliska wegetarianizmu, ateizmu, ekologizmu i wszelakiej anarchii.
tym bardziej, że zbliża się rok 2020, po którym polska przestanie być wspomagana unijnymi funduszami strukturalnymi, pora więc, by zacząć działać.
polacy są w większości społeczeństwem proeuropejskim i trudno byłoby ich pozyskać dla idei oderwania się od europy na wzór brytyjski. wybranie tuska na następną kadencję wbrew stanowisku rządu polskiego dałoby kaczyńskiemu ważki argument do ręki.
tak mogłoby się stać, gdyby nienawiść do tuska nie zniweczyła zdolności do logicznego myślenia i patrzenia w przyszłość.
na całej tej operacji ucierpiał mocno mit męża stanu i wielkiego stratega, lansowany przez najbliższe otoczenie prezesa i reżimowe media.
rozległość jego horyzontów jest na miarę pcimia, bo wysunięcie kontrkandydata przeciwko popieranemu przez większość państw europejskich polskiemu kandydatowi może w najlepszym przypadku doprowadzić do usadowienia obcego wicekandydata na europejskim okręcie flagowym.
chyba że strategiczny geniusz podpowiedział kaczyńskiemu tak makiaweliczny sposób lansowania swego wroga w imię tajnej/poufnej idei.
natan gurfinkiel


zgrabne żarty, jeszcze ktoś uwierzy to dla równowagi napiszmy poważniej:
wybory drugiej kadencji przewodniczącego Rady Europy mają zupełnie inny charakter niż pierwszej, ocenie podlega wtedy polityka dotychczasowego przewodniczącego natomiast wszystkie kraje mogą także zgłaszać kandydatów i ich rządy mają prawo do oceny zgłaszanych; nie ma nic w tym złego, że obecny polski rząd zgłasza innego kandydata, nie ma nic w tym złego, że najprawdopodobniej przegra i nie ma nic w tym złego, że ocenia Donalda Tuska ze swojej perspektywy (a jaką ma mieć ? ) nie powinien jednak prowadzić kampanii negatywnej opierając się na swojej ocenie Tuska jako polityka krajowego, wtedy się kompromituje. Pytanie jest prawne: czy wybór drugiej kadencji musi zapadać jednogłośnie i czy poparcie od obecnego rządu kraju, który zgłaszał kandydata w pierwszej kadencji, jest wymagane.
Nie musi, była o tym mowa już od jakiegoś czasu, ale zagłuszały ją grzechotki PiSowskie.
A dziś nawet Orban głosuje za Tuskiem. Większej plamy nie można było dać.
Ale Natan ma rację, Kaczyński modli się, żeby Tusk przypadkiem do Polski nie wrócił, bo wtedy zaczęłaby się kolejna gra, która by przegrał.
Informacyjnie.
” art. 15 traktatu lizbońskiego. Jest w nim zapisane, że szefowie państw i rządów krajów unijnych, czyli oficjalnie Rada Europejska, wybierają „swojego przewodniczącego większością kwalifikowaną na okres dwóch i pół roku”
no właśnie, możliwa jest także jednokrotna reelekcja wobec której nie ma odrębnych zasad, posiedzeniu Rady Europejskiej na którym jest omawiany wybór jej przewodniczącego przewodniczy premier kraju sprawującego prezydencję. List polskiej premier nie spotkał się z poparciem, czy to jest takie ważne ? jest ważne o tyle, że obecny polski rząd zademonstrował swój brak poparcia, miał ochotę to zademonstrował.
Trzy dni, a kaczka dostała dwa razy ostro w dziób…
– WOŚP uzbierała 105 baniek,
– Tusk dostał komplet (poza durniami z piss) głosów na Przewodniczącego RE…
Wygląda na to, że ludzie są jednak mądrzejsi niż myślał gnom z Żoliborza