OKO.press przeprowadziło 5 kwietnia debatę polityków opozycji, którym zadano główne pytanie: „Czy zamierzacie stworzyć koalicję antypisowską?”.
W debacie wzięli udział 40-latkowie: Rafał Trzaskowski (PO), Joanna Scheuring-Wielgus („Nowoczesna”), Adrian Zandberg („Razem”) i Barbara Nowacka („Inicjatywa Polska”). Co pewien czas udzielano głosu osobom z sali.
Poniżej fragmenty wypowiedzi:
Adrian Zandberg:
Istnieją partie, z którymi moglibyśmy wejść w koalicję. Będziemy tak robić w wyborach samorządowych w roku 2018, w których chcemy stworzyć alternatywę dla obłędnego wyboru między PiS a PO. We Wrocławiu wystartujemy z Zielonymi przeciwko neoliberalnemu zarządzaniu miastem – ale także przeciw PiS-owi. Mam nadzieję, że uda się zbudować taką społeczną listę także w Warszawie i Trójmieście. My swoich sojuszników widzimy w ruchach społecznych i ekologicznych, wśród Zielonych czy ruchów kobiecych, z którymi mamy podobne wizje. Wspólnie z nimi tak samo oceniamy skandal reprywatyzacji w Warszawie oraz odpowiedzialność PO i Hanny Gronkiewicz-Waltz za to, co w tej sprawie przez lata się działo. Wspólnie też myślimy, że chcemy państwa naprawdę świeckiego, a nie takiego, w którym posłowie PO boją się zagłosować w sprawie rezolucji Sejmu o objawieniach fatimskich. Wspólnie wreszcie wierzymy w to, że kobiety mają prawo do wyboru, i nie boimy się powiedzieć, że jesteśmy za złagodzeniem ustawy antyaborcyjnej, a nie, jak tzw. liberalna opozycja, migamy się od odpowiedzi na ten temat. Zatem z kim razem? Z tymi, którzy dzielą z nami wartości.
Joanna Scheuring-Wielgus:
W sytuacji, którą mamy od półtora roku, nie wyobrażam sobie innej możliwości niż wspólne przeciwstawienie się szaleństwu PiS-u. Czuję intuicyjnie, że nie ma innej możliwości, bo to, w czym ja przynajmniej w parlamencie biorę udział, to jest jakiś matrix, którego nikt przy zdrowych zmysłach się nie spodziewał. Trzeba trochę odsunąć na bok egoistyczne ambicje bycia politykiem w swoim ugrupowaniu i spojrzeć na sprawę szeroko, z myślą o tym, co dobre dla Polek i Polaków.
Barbara Nowacka:
Byłoby draństwem, gdyby ktokolwiek próbował dla własnych celów politycznych skonsumować protesty kobiet. To jest wielki kapitał, który może zdobyć każdy, kto stanie i powie: „Tak, ja jestem za prawami kobiet, za liberalizacją prawa do aborcji, za dostępem do antykoncepcji” – bo większość kobiet, które brały dział w protestach, powie, że jest za tym kimś. Do jasnej cholery, niech partie przestaną to zawłaszczać! To nie jest niczyje. To jest tych wszystkich kobiet, które protestowały. I wielka nauczka dla polityków: te masy kobiet i mężczyzn, którzy wtedy wyszli na ulice, nie zagłosują na nikogo, kto powie, że wpisze kompromis aborcyjny w konstytucję, droga PO. Bo nie ma żadnego kompromisu!
Czy jest możliwa jakakolwiek koalicja? Trzeba zapytać: po co? Tylko po to, by odsunąć PiS od władzy i wrócić do tego samego bagna, w którym żeśmy tkwili? To ja dziękuję. Jeżeli mielibyśmy dalej tkwić w konserwatywnej ściemie, gdzie państwo nie jest świeckie, gdzie zwykły człowiek nie jest zauważany, gdzie panują w dużej mierze korupcja i nepotyzm, naprawdę to nie ma sensu. I to nie jest zarzut wyłącznie do PO, ale do wszystkich innych partii, które przez lata kładły łapę na mediach, na spółkach skarbu państwa.
Dlaczego PiS-owi tak łatwo poszło? Bo instytucje były słabe. Dlaczego były słabe? Bo przez lata wszystkie partie, łącznie z PO, ale wcześniej również SLD, z wielkim udziałem PSL-u, niszczyły instytucje. Nie mielibyśmy PiS-u u władzy, gdyby nie brak odwagi przez te wszystkie lata. I teraz, jeżeli chcemy odsunąć PiS, odrzućmy też to, co było. Powiedzmy: państwo polskie ma być państwem świeckim, żadnych modłów, wyprowadźmy religię ze szkół. Jeśli państwo polskie ma być sprawiedliwe, to, po pierwsze, przestrzegajmy konstytucji, w której jest zapisana sprawiedliwość społeczna. A po drugie, zróbmy dwie zmiany w konstytucji: równość małżeńska, prawo do zawierania związku dla każdego, i rozdział Kościoła od państwa.
Michał Sutowski (Krytyka Polityczna), głos z sali:
Żeby obalić PiS, potrzebne są w opozycji przynajmniej dwa skrzydła. Wydaje się, że najsensowniejszy jest jej podział na frakcję konserwatywno-liberalną – niech Nowoczesna z Platformą się dogadają – i lewicową. Bo nawet jeśli konserwatyści i liberałowie dostaną te 30, 35 procent w wyborach, to i tak potrzeba jeszcze 15 procent żeby pokonać PiS z narodowcami.
Krzysztof Łoziński, głos z sali:
Państwo tutaj chyba nie do końca zdajecie sobie sprawę z powagi sytuacji. Te wypowiedzi były głównie wiecowe, emocjonalne, a nie racjonalne. A my jesteśmy w tej chwili w takiej sytuacji, że rządzi ekipa, która nie ma zamiaru oddać władzy. I będzie się jej trzymać wszelkimi metodami. Łącznie ze stosowaniem przemocy.
Kiedy słyszę od ludzi, że to przecież nie jest jeszcze dyktatura, bo nie aresztują i nie zabijają, to ja mówię: bo jeszcze nie zaczęli. W tej chwili mamy starcie o niezawisłość sądów. To jest wielkie zagrożenie. Żyłem w czasach, kiedy sądy były uzależnione politycznie, wiem, co to znaczy. I chciałem tylko przypomnieć, że członkowie Państwowej Komisji Wyborczej też są sędziami.
Rafał Trzaskowski:
Nie jestem aż takim pesymistą, żeby twierdzić, że PiS nie odda władzy, że dojdzie do rozlewu krwi. Będzie kuglować, zmieni ordynację wyborczą, różne rzeczy jeszcze zobaczymy, pewnie gorsze niż te, które widzimy dzisiaj. Ale gdy PiS przegra wybory to władzę odda.
Jeżeli połączona opozycja ma wygrać wybory, to na pewno nie poprzez głoszenie takich tez jak legalizacja małżeństw jednopłciowych czy wycofanie religii ze szkół, choć ja sam akurat jestem za, mam dzieci, wiem jak to w szkołach wygląda. Jeżeliby to wpisać jako coś najważniejszego na nasze sztandary, to tych wyborów nie wygramy. Chodzi o to, by zdobyć ludzi z centrum i nawet trzeba kawałek prawicy uszczknąć, tej, która sensownie myśli o państwie. Musimy zagospodarować jak największą część tego elektoratu, który już nie będzie chciał głosować na PiS.
Współpracujmy, rozmawiajmy o tym, co nas łączy. Ja mam bardzo liberalne poglądy, ale gdybym miał wziąć odpowiedzialność za całą PO, to czasami trzeba by było iść na kompromis, być mniej wyrazistym, nie umieszczać na samej górze priorytetów, które serce dyktuje.
Prof. Monika Płatek, głos z sali:
Ja się zgadzam z tym że będą próby aby ta władza trwała dłużej, natomiast historia pokazuje, że to co będzie zależy w praktyce w dużej mierze także od postawy społeczeństwa i KOD ma pewien udział w tym co się dzieje teraz i być może w przyszłości. Więc plany to jest jedna rzecz a ich realizacja to jest druga, co PO pokazało z otrzymanymi wynikami. Natomiast ja mam ogromną prośbę: nie proponujmy zmian w konstytucji, bo nie ma potrzeby zmiany art. 18, aby wyraźnie powiedzieć: przepraszam, mnie już nie wystarczają związki partnerskie, bo nie ma żadnych argumentów na to aby odmawiać ludziom małżeństwa jednopłciowego. Na to jest miejsce w konstytucji, która mówi że małżeństwo JAKO związek kobiety i mężczyzny – przecinek – rodzina – przecinek – macierzyństwo – przecinek – rodzicielstwo – przecinek – jest pod opieką państwa. Jest tam również miejsce na to, aby zmienić tylko jeden przepis w Kodeksie Rodzinnym, który mówi o tym jak ma wyglądać małżeństwo. I bardzo bym prosiła: nie zmieniajmy przepisów które mówią o relacjach pomiędzy Kościołem i państwem, tylko trzymajmy się tych przepisów, które już dzisiaj mogą być zrealizowane tak by rozdzielić państwo od Kościoła. Przestańmy łamać na każdym kroku prawo. I rzeczywiście: wprowadzenie religii do szkół było ze złamaniem prawa na początku, co dało przykład aby łamać prawo następnie. Czyli wystarczyłoby nawet trzymać się konkordatu żeby je stosować. A propozycja zmiany konstytucji jest groźna, bo może być użyta również do innych celów.
Rafał Lis (?),głos z sali:
Mam pytanie do pana posła Rafała Trzaskowskiego. Mówił pan o tym że dzisiaj posłowie Platformy wyjmą karty podczas głosowania [uchwała w sprawie objawień fatimskich, Trzaskowski powiedział że PO nie głosuje w sprawach wiary]. A co było w 2014 roku kiedy głosowaliście za kanonizacją Jana Pawła II? Ja rozumiem że w Polsce jest wielki szacunek dla papieża Jana Pawła II, ale jednak to jest święto katolickie – kanonizacja. Dlaczego wtedy nie wyjęliście kart? Wszyscy posłowie głosowali „za”, z tego co pamiętam. I proszę nie odbierać tego pytania personalnie. Ja pana bardzo szanuję, natomiast tego skrajnie prawicowego skrzydła Platformy – nie.
Mówił pan że jeździcie po Polsce, przekonujecie obywateli rozmawiacie. Może to liberalne skrzydło Platformy, to postępowe, zacznie rozmawiać z tym skrajnie prawym? Bo mamy 2017 rok i może czas żeby ich nauczyć świeżego myślenia na miarę XXI wieku.
Adrian Zandberg:
Dwie sprawy. Pierwsza rzecz – odnosząc się do tego co mówił pan Łoziński. Oczywiście w sytuacji w której mielibyśmy do czynienia z otwartą przemocą ze strony państwa, z rozlewem krwi, albo z bezczelną próbą fałszowania wyborów, jest jasne, że w takiej sytuacji muszą jej dać odpór wszystkie siły, które są siłami demokratycznymi. Ale apelowałbym abyśmy nie dokonywali inflacji pojęć. Nie mamy dzisiaj rozlewu krwi. Jeżeli będziemy mówić w ten sposób w chwili kiedy tak nie jest, to powtórzy się bajka o Piotrusiu i wilku. Kiedy Piotruś cały czas krzyczał „wilk! wilk! wilk!, to kiedy wilk przyszedł nikt Piotrusiowi nie uwierzył. Apelowałbym w związku z tym o rozwagę jeśli chodzi o język.
Druga sprawa. Ja się zgadzam z tym co mówił Michał Sutowski – w sytuacji kiedy nie mamy realiów wojny domowej, zdolności mobilizacyjne partii opozycyjnych, ich zdolności do tego aby w uczciwy sposób przekonywać ludzi żeby poszli do urn, są dużo większe kiedy nie udają sztucznej jedności. Myślę że Platformie Obywatelskiej będzie dużo łatwiej adresować swój przekaz do swoich naturalnych wyborców z centro-prawicy, umiarkowanej konserwatywnej prawicy, jednym słowem do środowiska z którego wyrosła, do którego jej liderowi i wielu posłom jest po prostu blisko, jeśli nie będzie musiała naginać się czy to w sprawie sprawiedliwości społecznej, czy to w sprawie wolności obywatelskich, czy praw kobiet – dalej niż by chciała. I myślę że nie warto Platformy obywatelskiej do tego zmuszać. Trzeba po prostu uznać, że jest tym czym jest – partią polskiej demokratycznej prawicy. I analogicznie – lewicy społecznej nie dałoby się budować w wiarygodny sposób. Nie da się w wiarygodny sposób przekonywać do głosowania na socjalny i demokratyczny program ludzi, którzy dostali po tyłku od rządu Donalda Tuska, zostali wypchnięci na umowy śmieciowe. Nie da się przekonywać ich do głosowania na koalicję stojąc ręka w rękę z Hanną Gronkiewicz-Waltz i mówiąc do lokatorów sprywatyzowanych kamienic: „słuchajcie, przymknijcie oczy na wasz los, ważniejsze w tym momencie jest to że musimy zagłosować na jedną demokratyczną listę” – to tak po prostu nie zadziała. Jeżeli chcemy żeby więcej głosów padło na demokratyczne listy w Polsce to one nie mogą udawać jedności tam, gdzie jej po prostu nie ma.
Barbara Nowacka:
Chciałam państwu powiedzieć– uwaga: będzie to co Adrian Zandberg lubi najbardziej, mianowicie odwołanie do Jana Pawła II – po pierwsze: Nie lękajcie się! Nie lękajcie się państwo mieć poglądów odważnych i je bardzo odważnie głosić. My między sobą nie lękajmy się krytyki. Ja jestem przeciwna temu żeby sobie mówić „zapomnijmy o tym co było”. Wolałabym żebyśmy dyskusje o tym jakie mamy żale do PSL-u, do Platformy, do SLD nie wyciągali dzisiaj w sferze publicznej w mediach pisowskich, ale między sobą uczciwą dyskusję o błędach wszystkich poprzednich formacji musimy odbyć. Po co? Po to żeby móc tych błędów uniknąć.
Jeżeli nam by się udało doprowadzić do tego, że odpowiedzialność za swoje partie wszędzie wezmą ludzie, którzy po pierwsze – jak słusznie powiedział Rafał Trzaskowski – nie mają się czego obawiać że ich powsadzają, czyli będą też mogli odważnie spojrzeć na to co było, nie związani z wewnętrznymi układami, to oni będą mogli odważnie budować nowe instytucje jak już pokonamy PiS.
A jak my mamy pokonać ten PiS? Po pierwsze, za każdym razem stawiając im opór w każdym możliwym miejscu, na każdy temat, gdzie tylko nas boli, czy broniąc lasów, czy broniąc praw kobiet, czy broniąc historii. Ale ciężko jest bronić historii jeżeli wszystko wrzuca się do jednego bardzo skomplikowanego wora „a to wszystko jest postkomunistyczne”, albo „będziemy wszystkich dekomunizować”. Nie byłoby skandalu z dekomunizacją ulicy Jacka Kuronia, gdzie mamy taką próbę w Olsztynie, gdyby nie głosowanie, moi drodzy, waszych formacji za dekomunizacją ulic. To też musicie o tym pamiętać, że wpychamy samych siebie w bardzo trudne pułapki. Ale nie bójmy się tego powiedzieć w przyjaznym gronie. Unikajmy wzajemnych nawalanek w towarzystwie Prawa i Sprawiedliwości, bo to oni są tym pierwotnym wrogiem. (…)
Adrian Zandberg:
Chciałem wrócić do tego o czym mówił Stanisław Tym, o siłach społecznych które wyniosły PiS do władzy i siłach społecznych które mogą PiS od władzy oderwać. Moja teza jest taka, że PiS do władzy wyniosła poniżona godność ludzi. Godność, której nie poniżyli politycy w telewizorach, tylko konsekwencje systemu który w Polsce wprowadzili. To była godność która była poniżana w miejscu pracy, to była godność poniżanych lokatorów, to była godność ludzi, dla których w tej rozwijającej się pięknej zielonej na mapie Polsce jakoś nie do końca było miejsce. Którzy widzieli w telewizorze ten postęp o którym słyszeli, ale widzieli też w swoim życiu że rzeczywistość wygląda inaczej. I słyszeli że to ich wina. Jeżeli ci się nie udało to to jest twoja wina, jeżeli przegrałeś to to jest twoja wina, bo ci którzy się starają, uczą się języków i są elastyczni – im poszło dobrze. I to samozadowolenie polskich elit ugryzło nas wszystkich PiS-em. Odpowiedź na pytanie, co zrobić żeby podciąć korzenie Prawa i Sprawiedliwości, to skutecznie z tym zjawiskiem zawalczyć. To oznacza na przykład w przedsiębiorstwach, w zakładach pracy, skończenie z kulturą folwarczną. Tam gdzie państwo macie wpływ na to jak funkcjonują firmy w których pracujecie, w których część z państwa pełni kierownicze stanowiska, zadbać o to żeby demokratycznie i podmiotowo traktować pracowników a nie budować hierarchii „góra-dół”. Żeby zainspirować się tym co robią Niemcy, gdzie w zarządach firm są przedstawiciele pracowników, upodmiotowieni i mający szanse wpływu i realnych negocjacji, a nie tylko wysłuchiwania poleceń. To jest odpowiedź na pytanie gdzie szukać szczepionki na tę frustrację, na ten gniew, na poczucie poniżenia, które wyniosło Prawo i Sprawiedliwość do władzy i które dało paliwo na którym rozkwitł ten brunatny nacjonalizm.
Druga sprawa, która wydaje mi się dość kluczowa a propos tego apelu „poszukajmy tego co nas łączy”. Moim zdaniem poszukajmy diagnoz i propozycji rozwiązań, które w atrakcyjny sposób adresują potrzeby i poczucie krzywdy różnych grup społecznych. I na tym polega całe piękno demokracji, że różniąc się i oferując tę zróżnicowaną ofertę dajemy ludziom szansę żeby wybrali to co jest im najbliższe. (…) Pozytywne programy, które pozwoliłyby pokonać Prawo i Sprawiedliwość, są różne, odwołują się do różnych wartości i do różnych grup społecznych. Jeżeli naprawdę nam wszystkim zależy na demokracji to pamiętajmy że demokracja to nie tylko zgoda i nie tylko dialog, ale jest to też prawo do sporu i do wyboru. Bo nie ma dialogu bez sporu i nie ma kompromisu i negocjacji bez jasnego zarysowania różnic. (…)
Władza Prawa i Sprawiedliwości przeminie i to szybciej niż PiS sądzi. Natomiast droga do tego żeby przeminęło szybciej nie polega na tym żeby zamknąć się w godnej, komfortowej wielkomiejskiej liberalnej bańce i nawzajem się przekonywać, kto najlepiej i najgłośniej powie jak bardzo „nie” dla PiS. Po pierwsze dlatego że to bardzo minimalistyczny program polityczny, mniej więcej na poziomie „Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”. A po drugie, to żeby realnie odsunąć PiS od władzy to trzeba dotrzeć do dwóch grup, o których tu mówiliśmy zdecydowanie zbyt mało. Po pierwsze do tych, którzy mają dosyć całej sceny politycznej i dosyć polityki, przestali w nią wierzyć, przestali chodzić na wybory. A po drugie do tych którzy poszli w ostatnich wyborach i zagłosowali na Prawo i Sprawiedliwość dlatego że mieli dosyć tego co było dotąd. Bez dotarcia do części z tych grup będziemy się jeszcze długo męczyć z Prawem i Sprawiedliwością. Ale oczywiście łatwiejszą metodą na to żeby zdobyć szybki poklask u tych co są na PiS naprawdę wkurzeni jest powiedzieć coś w stylu „sprzedali się za 500+” albo „patrzcie na tych prowincjuszy co są niemądrzy i głosują na prawicę”. To my, elita, patrzymy na nich z góry, jesteśmy nimi rozczarowani (…).
Odpowiedzialność za to jak prawica poszła w górę w Polsce ponoszą w dużym stopniu elity. Panowie z Ordo Iuris to są świetnie wykształceni prawnicy z najwyższych elit społecznych. Ludzie którzy zaprojektowali PiS jako projekt polityczny to są przedstawiciele elit społecznych a nie ten demonizowany lud. Jeżeli chcemy na serio demokratycznej polityki to jest to polityka realizowana w interesie ludu i wspólnie z ludem a nie przeciwko ludowi i z pogardą dla ludu. I im szybciej cała opozycja to zrozumie tym szybciej odsunie PiS od władzy.
Spisał PIRS


Nie jest łatwo zawierać sojusz z partią, której przedstawiciele nie widzą nic złego w uchwale fatimskiej.
Mam nadzieję, że dobrze wklejam link do debaty:
https://www.youtube.com/watch?v=agM9cNwvXME
Moje spostrzeżenia.
Wszyscy wypadli conajmniej poprawnie. Najtrudniej miał Trzaskowski, co nie dziwi.
Wydawało mi się, że najmniej entuzjazmu wzbudziała posłanka Scheuring-Wielgus.
Zagubiła się kompletnie przy opowiadaniu o liderach, ale odnoszę wrażenie, że to ona miała rację mówiąc o konieczności rozmowy, dialogu.
Wypowiedzi Zandberga współgrały z tym: By zwyciężyć PiS trzeba odbrać im paliwo – poczucie krzywdy i traktowanie z buta sporej częsci społeczeństwa.
I ta dwójka w mojej ocenie wypadła najlepiej.
Na minus wszystkim panelistom:
Zlekceważenie głosu Krzystzofa Łozińskiego.
Jeśli władza robi zamach na niezawisłośc sądów (a robi!) to nie czyni tego bez powodu!
Odpowiedź – „nie wsadzą nas, bo nie mają za co” jest szalenie naiwna.
wiecej takich debat publicznych!
to moze cos sie zmieni w Polsce..
a gdzie byla jaks telewizja? gdzie media?
a potem placza..
no cóż po tym widać, ze PiS nie będzie miał problemów. Pan Łoziński ma rację poczzekajcie na Kołymę lub Berezę, obym się mylił. Ale ONI są w takim strachu że pójdą na wszysto
A mnie się Zandberg nie podobał. Zajmował się głównie pouczaniem PO, a mnie interesowało co ma do powiedzenia w sprawie aktualnej o wiele bardziej. To co czytam to jakaś dziecinada. Partyjka o 3% poparciu stawia warunki 🙂
„Z tymi, którzy dzielą z nami wartości.” – wejdą w koalicję. To znaczy, że nie wejdą nigdy z nikim. Pani Nowacka też mnie zawiodła, sądziłem, że oprócz talentu wiecowej mówczyni ma coś jeszcze. Niestety. Hasełka, hasełka, hasełka, które ładnie brzmią i niewiele znaczą.
Polityka koalicyjna to zdolność do wsparcia (dziś) każdego kto jest przeciw PiS w zamian za realizację CZĘŚCI swojego programu. Razem stawia sprawę niepoważnie – „wszystko albo nic”.
Dla mnie ta partia już nie zasługuje na uwagę.
Ale zgadzam się z @małpą z Paryża, że takie debaty są bardzo potrzebne.
Za to z wypowiedzi Trzaskowskiego wynika, że ma duże zdolności koalicyjne. Na początek zawarł umowę koalicyjną pomiędzy sercem a resztą swojego ciała. Nie wiadomo czy całą. Czy nie buntuje się jeszcze bardziej prawicowa wątroba na przykład.
Ponieważ doskonale wiadomo jakie poglądy ma polskie centrum ( do tego z lekkim przesunięciem na prawo) to po ewentualnie wygranych przez PO wyborach nie zmieni się w Polsce nic poza rządzącą partią. Oczywiście inna będzie retoryka i sztafaż. Jak w anegdocie z kozą. Dobrze, że mnie pan Trzaskowski ostrzegł, bo jeszcze mógłbym zostać zagospodarowany. Nie wiem jak wygląda taki wyborca po zagospodarowaniu ale nie jest to raczej przyjemny widok.
A spodziewał się pan po PO czegoś więcej? Jeśli półtora roku od porażki niczego się nie nauczyli, to raczej trudno już czegokolwiek oczekiwać.
A za dwa i pół roku znów będziemy mieli sytuację : głosować na „mniejsze zło” czy zostawić PiS przy władzy i czekać na Mesjasza? I znów spora część powie : nie mam na kogo głosować, nie idę na wybory.
No to się J.Luku nie zgadzamy.
Być może wynika to z różnicy w diagnozach.
a)
Mnie się nie wydaje, żeby spełnienie marzenia Jarosława Kaczyńskiego o jednej wielkiej koalicji opozycyjnej, którą można wtedy atakować za wszystko mogło pomóc w pokonaniu PiS.
Patrie głównego nurtu powinny walczyć, ale z drugiej strony dobrze, że jest Kukiz i podgryza PiS od strony prawej, a wyborców „socjalnych” próbuje przekonać lewica.
Konsolidacja Wielkiej Opozycji mogłaby spowodować także mobilizacje prawej strony i przejście wyborców Kukiza z zaciśniętymi zębami na stronę PiS.
b)
Partyjka o 3% poparcia ma tylko jeden atut. Jest nią wiarygodność. Pierwsze wybory, jakie (zgodnie z kalendarzem) nas czekają to wybory samorządowe, gdzie często różne lokalne organizacje ruchy miejskie etc. potrafią zdobyć niemałe poparcie. Póki „razem” jest wiarygodne rzeczywiście może liczyć na współdziałanie tych środowisk, o których AZ wspominał. Dobry wybnik, nie w sondażach, ale w rzeczywistych wyborach może dać napęd.
J.Luku – ze zdziwieniem i lekkim niedowierzaniem przeczytałem Twój wpis. Bo przecież nie mogę uwierzyć, że nie rozumiesz zasad debaty – przeciez tam się reaguje na słowa interlokutora a nie sucho wymienia założenia programowe. Z resztą – Zandberg dość jasno wskazał ugrupowania, z którymi RAZEM jest programowo po drodze. Jeśli Twoim zarzutem pod adresem Razem jest brak koalicyjności z PO – to złapałem się za głowę. Oczywistym jest przecież, że PO najbardziej jest koalicyjne z PiSem – 10 lat tego chorego układu pokazuje jak bardzo. Wzrost notowań PO jest tylko sygnałem jak bardzo już ludzie są przerażeni. Co prawda – PO gwałciło – ale nie biło po buzi. Czy My musimy zbudować FJN ????????
…..”Polityka koalicyjna to zdolność do wsparcia (dziś) każdego kto jest przeciw PiS w zamian za realizację CZĘŚCI swojego programu”……….
J.Luku – chcesz powiedzieć, że jeśli weszpolacy zaczną być antyPisowscy – to również należy im się wsparcie??????
I jeszcze tylko jedna uwaga dotycząca koalicyjności na siłę… – zobacz co stało się z Nowoczesną. A to przecież największy koalicjant parlamentarny PO. Więc nie dziwię się Zandbergowi, że wystrzega się takich chorych koalicyj jak ognia.
Wcale nie musimy iść obalać PiSu pod jednym sztandarem – wystarczy, że płaszczyzną porozumienia jest depisizacja kraju.
J.Luku – rozumiem, że mogłeś być lekko niekontent …ale słowa o partyjce ?????? ….”Partyjka o 3% poparciu stawia warunki”………..nosz cholera jasna – ktoś wreszcie te warunki powinien wyartykułować!!!!!! Przecież nie uważasz (szczerze w to wierzę), że jeśli Peter Dinklage krzyczy – Pożar – to nie można się tym przejmować, bo on ma tylko 135 cm wzrostu.
Szczerze pozdrawiam – choć z lekko wylezionymi gałkami ocznymi ze zdziwienia
@J. LUK
Chyba Pan za surowo ocenił Zandberga i Nowacką. Oni podkreślają, że współpraca owszem, ale sztuczny sojusz nie będzie zrozumiały dla wyborców każdej z partii opozycyjnych i nie będą głosować na taką dziwną koalicję tylko po to żeby odsunąć PiS od władzy. Wydaje mi się słuszny postulat Sutowskiego, aby powstały dwie opozycyjne koalicje: prawicowa i lewicowa.
@Pirs: cała ta dyskusja została zdominowana przez polityków lewicy, nie odgrywających istotnej roli na polskiej scenie politycznej. Dlatego podział na obecną lewicę i prawicę w opozycji może nic nie zmienić. Lewica powinna pójść nieco w stronę centrum, na co Zandberg nie pójdzie. Prawica reprezentowana przez obecne PO z Nowoczesną nie jest w pełni politycznym centrum, z powodu spolaryzowania Pkatformy, jej silnych skrzydeł na lewo inorawo od centrum.
.
Powstanie znowu patowa sytuacja, podobna do tej, jaka się wytworzyła w ostatnich wyborach. Polacy w swojej masie to polityczne centrum. Takim centrum mogła być Nowoczesna. Ale sama się osłabiła poprzez nieprzemyślane ruchy jej lidera. Pan Sutkowski ma rację proponując wzmocnienie centrum poprzez połączenie Platformy i Nowoczesnej. Mamy już migrację posłów Nowoczesnej do Platformy.
.
Szkopuł w tym, że Platforma powinna pozbawić się skrajnych skrzydeł na lewicy i prawicy tej partii. Stać się wyrazistą partią centrum. Jej prawe skrzydło powinno się uwolnić i stworzyć alternatywę dla polityków PiS, którzy nie mają gdzie iść, a nie zgadzają się na to co wyrabia ich partia. A lewe skrzydło powinno wejść w koalicję z umiarkowanymi lewicowymi politykami. Od dawna było to widoczne, że Platforma „rozkroczyła” się za bardzo na lewo i prawo, stając się problemem dla samej siebie i kontrując w parlamencie własne inicjatywy.
.
Zatem, może warto stworzyć bardziej wyrazisty twór, nazwijmy to Platforma Nowoczena, umiarkowaną lewicę i niezależną od PiS prawicę, która zapewne od razu przyciągnęłaby polityków Gowina i wielu innych prawicowych polityków PiS. Być może wtedy tworzenie jednego frontu anty PiS bie byłoby konieczne. Natomiast konieczne jest pokazanie nowych twarzy, które pociągnęłyby te trzy nowe twory polskiej opozycji. Jakoś „techniczny” Schetyna nie porywa…
@ANDRZEJ POKONOS
Tylko że ja nic nie wiem o lewym skrzydle Platformy. Bo przecież Arłukowicz i Napieralski żadnych lewicowych wartości nie wnieśli. Nie widać było w działaniach PO żadnego skrętu w lewo. Natomiast prawe skrzydło Platformy jest nie do odróżnienia od PiS i wielokrotnie głosowali na identyczne złe projekty, podzielają tę samą ideologię, a w dawniejszych czasach wymieniali się w partiach i rządach. Gdyby Platforma odcięła to prawe skrzydło to by chyba niewiele z niej zostało. Oni nie są centrum, są prawicą, tylko mniej wściekłą od PiS.
Dyskusja została w pewnym stopniu zdominowana przez lewicowców, ale oni mówią coś nowego. Dotychczasowa debata (?) między głównie PO i PiS to było międlenie na temat kto jest większym patriotą, bardziej kocha Polskę, nienawidzi komunistów i czci żołnierzy wyklętych. To co wnosi lewica (na razie nieliczna) to może być propozycją dla wielu, którzy nie brali udziału w głosowaniach bo nie widzieli nikogo na kogo mogliby oddać głos. Nie myślę tylko o głosach na lewicę, ale mam nadzieję, że debata o konkretach skłoni także inne partie do wysunięcia i obrony prawdziwych programów a nie tylko rzucania haseł antypisowskich z dodatkiem „my będziemy lepsi”.
@Pirs: trudno wymagać od prawicowych polityków, aby mieli diametralnie różną ideologię. I dobrze, bo dzięki temu jest platforma do rozmowy z co bardziej światłymi politykami i wyborcami z PiS.
Od miesięcy dyskutujemy nad zjednoczeniem się polskiej opozycji i nic z tego nie wynika. Należy zatem zaakceptować tę sytuację. Obecni liderzy mają inne plany niż współpraca. Stąd propozycja spolaryzowania największej partii opozycyjnej jaką jest Platforma i jej rozdzielenie się na trzy grupy. Nie uważam, że tam nie ma centrum. Są liberałowie, jest chadecja i lewicowi politycy. To może być zaczyn konsolidowania się dla całej umiarkowanej lewicy i takiej prawicy. Widzę w tym szansę.
.
Natomiast nie wierzę, że obecny lider Platformy jest do tego zdolny. To wbrew jego partykularnym interesom. Obawiam się zatem, że następne wybory opozycja przegra ponownie a to będzie sygnałem do rozpadu Platformy. I wtedy ten proces konsolidacji trzech umiarkowanych skrzydeł w polskiej scenie politycznej może nastąpić. Taki scenariusz jest wielce orawdopodobny. Jego zakłóceniem może być naturalne odejście od polityki samoleczącego się lidera PiS. Dobrze by było, aby opozycja brała to pod uwagę i potrafiła się wznieść ponad własne partykularne interesy. Bo jak dotąd nic w tym kierunku nie zrobiła.
Pod rozwagę wszystkim komentującym chciałbym tylko podrzucić wybory w Starogardzie. Mam wrażenie, że wszyscy się zdziwią…..bo na mój nos, to Gajowy już się tak wk****rwił, że wszyscy partyzanci będą musieli w te pędy wiać z lasu.
PO – 1.80% głosów
PiS – 10,80% głosów
Gajowy – cała reszta głosów
Więc deliberacje o PO, PiSie, N, to gadanie o niegdysiejszych śniegach.
Pozdrawiam
Pan Trzaskowski przedstawił SWOJE poglądy jako bliższe .Nowoczesnej niż PO – to co on jeszcze robi w PO?
Pani Scheuring-Wielgus wciąż mówiła o mówieniu czyli o tym żeby rozmawiać – od mieszania herbata nie będzie słodsza. Pani Nowacka… tylko hasła antyklerykalne, prawa kobiet i mniejszości – skończy jak Palikot.
Pan Zandberg próbował przedstawić jakiś całościowy zarys, wizję i chociaż ma duuuużo racji robił w taki sposób, że zrazi (albo już zraził) do Razem przedsiębiorców tych wielkich i tych małych. Jak już nauczy się przedstawiać program Razem jako program przynoszący na dłuższą metę korzyść wszystkim to może coś z tego będzie.
Nikt nie mówił o potrzebie odbudowania zaufania społecznego do partii i do polityków – nic nie pomoże najlepszy program, wizja, postulaty jeżeli społeczeństwo nie będzie wierzyć, że głoszący je na prawdę chcą je spełnić.
O koalicji przeciwko PIS wszystko powiedziano już wyżej.
Nowoczesna sama zafundowała sobie taki los. Kolejna prywatna partia (już w samej nazwie), która musiała tak skończyć. Pytałem kiedyś czy Petru przeboleje, że nie będzie szefem Nowoczesnej Ryszarda Petru”? No i dostałem odpowiedź. Nie przeboleje.
Szkoda, bo jest tam kilka całkiem sensownych pań, które biją swego szefa na głowę pod każdym względem.
Co zaś do koalicyjnosci – to jeśli wszyscy idą na kolację, a jeden nie, to znaczy, że on jest gotów ją zjeść? Po mojemu lewica marginalizuje się na własne życzenie.
Taktyki za grosz.
@Sir Jarek no ma Pan rację, ale za to jak Was rozruszałem 🙂
co fakt, to fakt……:-)
@Mr E nasza różnica zdań bierze się (być może) stąd, że nie odpowiedzieliśmy sobie na początku na pytanie :czego my chcemy? Chcemy wykopać PiS czy mieć rację, bo to niekoniecznie to samo. Mnie interesuje to pierwsze, bo mądrych głosów to się już nasłuchałem na zaś. I nic z nich nie wynika.
Wiarygodność partii 3% niewiele w praktyce daje, bo niby co? Lewica w każdym normalnym państwie jest wręcz niezbędna, ale po pierwsze – nie jestem przekonany, że żyjemy w normalnym państwie, a po drugie La Passionaria w kruchcie jest i będzie ciałem obcym, niezrozumiałym i nie może liczyć na jakieś szerokie poparcie. Moim zdaniem szkoda, ale „próżno przeciw ościeniowi wierzgać” jak mawiał poeta.
Mnie interesują wyłącznie rozwiązania pragmatyczne, a tych nikt nie potrafi na razie dostarczyć.
Na razie, bo nie wykluczam, że się pojawią. Wtedy zmienię zdanie.
Po wysłuchaniu debaty nasuweło mi sie kilka uwag:
1. Ważne, że debata się odbyła w pełnym wymiarze bo nareszcie nie była 10 minutami zdawkowej rozmowy w tv,
2. Partie powinny więcej rozmawiać ze sobą oraz z wyborcami,
3. Na razie szansa na zbudowanie jednej, wielkiej koalicji antypisowskiej jest mizerna – możliwe są raczej dwie koalicje: cewntrowo-prawicowa PO+N +PSL i mniejsze ugrupowania oraz lewicowa Nowicka + Razem +SLD oraz mniejsze ugrupowania,
4. Wiele ciekawych propozycji politycznych rozmówców nie zmienia faktu, że żadna ze stron na razie nie ma zrębów porządnego programów na przyszłość,
5. Scena polityczna jest od 12 lat (od 2005 r.) zdominowana przez PO i PiS a to utrudnia rozwój społeczny i gospodarczy Polski,
6. Utrwalenie tego duopolu grozi recydywą PiS co powinno powodować przeciwdziałanie wszystkich innych ugrupowań.
@J.Luk,
„Wykopać PiS”. Ba! Ale jak to zrobić?
Czekamy na wybory, czy siłą? Bo jeśli czekamy na wybory to wydaje mi się, że lepszą strategią jest osłabiać PiS z każdej możliwej strony, pozyskiwać, mobilizować nieprzekonanych, tych, co na wybory nie chodzili. I tu atutem jest wiarygodność. Wielka Koalicja antyPiS to mobilizacja u „nich” i być może demobilizacja u wielu, którzy nie chcą wybierać mniejszego zła. To moja ocena. Cz
(Pisane ze smartfona i wpół słowa przez syndrom grubego palucha sie poprzedni komentarz zapisał).
… czy mam rację? Nie wiem. W Polsce jest jeden polityk, który ma zawsze rację i żadne krzyki nie przekonają go , że czarne jest czarne, a białe jest białe.
Wiarygodność partii 3%.
Po raz wtóry przypominam, że najbliższe wybory to te samorządowe. Wiarygodność może dać szanse nawiązania współpracy z ruchami typu miasto jest nasze. Ponadto nie liczy się 3% w skali kraju tylko liczymy w skali gminy/powiatu/województwa. A tu już wyniki wyglądają barszo różnie. W Małopolsce, na Podkarpaciu i Lubelszczyźnie pewnie bliżej 1%, ale na Mazowszu, Dolnym Śląsku czy w Zachodniopomorskim już6% i więcej
Samorządy to jest wróżenie z fusów, bo zanim do tych wyborów dojdzie będzie nowa ustawa i wygrają wyłącznie „nasi”, jak sobie tego prezes życzy. Czyli rzeczywiste preferencje wyborców będą miały niewielkie znaczenie. Stargrad to jest dziś, jeszcze przed zmianą, więc bym się nim tak nie podniecał. U mnie też prezydent dostaje w okolicach 80% głosów, ale co będzie pod nową ustawą?
Jak wykopać PiS? No właśnie czekam, aż któryś polityk się tym zainteresuje, bo na razie opozycja jeździ wzajemnie po sobie jak po łysej kobyle, kompletnie bez sensu i celu. Pan Zandberg nie odstaje tu od schematu, a powiedziałbym, że nawet wyróżnia się w tym wyścigu.
Efekty są łatwe do przewidzenia. Kiedyś pan Ernest pisał o tym i miał rację. Gdyby RAZEM miała odrobinę wyobraźni, nie byłoby dziś takiego cyrku w Polsce. Ale nie – oni są OSOBNO, więc w koalicję z SLD nie wejdą, a efekt taki, że tamtym zabrakło 0,5% głosów i PiS jest samodzielne.
Bóg zapłać panie Zandberg.
Tak się kończy zabawa smarkaczy we „wszystko albo nic”.
hehehehe – J.Luku…..masz mimowolny wpływ na unoszenie się moich kącików ust. A już to SLD w sejmie to mnie nawet ujęło swą cudownością wizji. Zauważ, że chłopinka niewielkiego wzrostu, co nie wie jak skończyć, postanowił się zabawić w sutenera i naraić społeczeństwu prezydętkę (LOL). Na szczęście było RAZEM – i z czerpania korzyści nici. Choć prezydętka urodę ma niebagatelną. Oczywiście piszę o wyborach parlamentarnych – bo przecież Zandberg w prezydenckich palcem nie mieszał………:-) ITD…ITP….i wice-werset……..Jeśli w głowach tuzów SLD legną się takie pomysły – to pan bóbr nad nami czuwał……..
Nad PełO już się pastwił nie będę……….
🙂
Pozdrawiam
Smutna to dyskusja, wskazująca na poważny problem, z tymi, na których będziemy głosować. Ci ludzie wydają się nie mieć żadnych możliwości zrozumienia, czym jest ponadpartyjna koalicja na rzecz konstytucyjnego ładu i parlamentarnego prowadzenia partyjnych sporów. Adrian Zandberg nie jest tu zaskoczeniem, lewicowy demagog, dla którego parlamentarna demokracja nie jest żadną wartością. Tragiczne jest to, na co zwrócił uwagę Krzysztof Łoziński, że to towarzystwo nie zdaje sobie sprawy z rozmiarów zagrożenia, że myśli emocjonalnie, a nie racjonalnie, że nie jest w stanie dostrzec, co właściwie łączy zwolenników demokracji mających odmienne koncepcje zarządzania państwem i publicznymi funduszami. Ponura sprawa.
No i o to właśnie chodzi. Dokładnie o to.
@Sir Jarek no tych głupich 0,5% zabrakło, by PiS nie miał większości w parlamencie, która mu pozwala na to na co pozwala. Ale oni dalej tego nie zauważają.
„Prezes to ma klawe życie” , że tak polecę Chyłą.
@ J.Luk,
Rozumiem, że Pan i Pan Skalski macie wiarygodne dane mówiące o tym, że wejście Razem do koalicji z SLD automatycznie dałoby kolacji głosy popierających Razem.
Że głosy na Razem nie były głosami sprzeciwu wobec patologicznego systemu współtworzonego przez SLD.
Że w razie rozmycia w koalicji ci wyborcy nie zostaliby w domu, albo nie zagłosowali np. na Kukiza, który tworzył jedyne alternatywne ugrupowanie sprzeciwu?
Red. Skalski dzielił patrię na systemowe i antysystemowe. Do tych systemowych zaliczał m.in. SLD, do antysystemowych Razem i Kukiz15. Skąd więc pomysł, że antysystemowcy (głosujący na Razem) wbrew głoszonej tezie zagłosowaliby systemowo? I wreszcie – czy Pan głosował na SLD? Jeśli nie, to skąd płacz, że SLD nie ma w Sejmie i dlaczego obwinianie innych?
I na koniec – Razem pana rozczarowuje, Nowoczesna (prywatna partia) też, po PO nie spodziewa się Pan niczego dobrego, Nowacka to tylko wiecowe hasełka… Co zostaje? PSL? Czy zakładamy nową partię (z Panem, z Jazkiem Parolem, z panami Leszczyńskimi w zarządziee – głosowałbym!)?
Pokazuję Panu klasyczny mechanizm dochodzenia do wniosku, że „lepiej zostać w domu, bo oni wszyscy po jednych pieniądzach”. I mamy frekwencję wyborczą dającą zwycięstwo żelaznemu elektoratowi partii, która potrafiła go sobie wypracować.
Co do wiarygodnych danych to nie, nie mam ich. Nie chce mi się grzebać w statystykach (a trzeba by takie złożyć z wielu lat) by wykazać, że w sytuacji gdy startują 2 – 3 partie o podobnym wytrysku programowym (po wyborach program się chowa do szafy), to głosy się dzielą.
Nowoczesna, moim zdaniem, powinna się rozwiązać i zawiązać na nowo jako normalna partia. Wtedy może byłaby dla niej nadzieja. Jeszcze niedawno @Hazelhard swoimi enuncjacjami na temat think tanku dawał nadzieję na to, że partia doszła do rozumu. I spieprzyli to klasycznie. Mówię to ja – jej wyborca.
Aaaaa…. nie, nie ze mną. Ja się do partii nie spieszę 🙂 Kompletnie nie nadaję się do rządzenia.
Ja jestem tylko bydło i swołocz.
http://wiadomosci.wp.pl/bydlo-i-swolocz-malgorzata-gosiewska-o-przeciwnikach-pis-6111221937076353a
Widze ten mechanizm. I nie jestem w stanie pojąć, dlaczego uważa Pan, że młode partie miałyby ludzi w nim utwierdzać i rezygnować ze swoich przekonań. Ci, co stanowili alternatywę, co mogą przyciągnąć nowych mieliby się rozmienić na drobne wśród „jednych pieniędzy”? I ostatecznie przekonać wyborców do pozostania w domu dając zwycięstwo żelaznemu?
Bo są rzeczy ważne i ważniejsze. Dlatego.
Szczerze mówiąc, to najbardziej boje się tych wszystkich „niezłomnych”, którzy są zawsze wierni zasadom, przekonaniom itd. Przez nich w historii zawsze były największe nieszczęścia.
Rozkład głosów. I ja nie posiadam żadnych danych. Jest tylko analiza oko press na temat partii drugiego wyboru. I – to może Pana zaskoczyć- drugim wyborem razemitów jest Nowoczesna – program niby skrajnie różny. To potwierdza spostrzeżenia Maxa Webera. Nie programy decydują o wyborach, a „Weltbilder”.
Bardziej styl i możliwość utorzsamiania się z nim (lub nie) decydują przy urnie.
@Mr E tylko widzi Pan, to wszystko są rozważania na sytuację normalną. My w tej chwili jesteśmy w nienormalnej, więc uważam, że trzeba odłożyć na bok wszystko, łącznie z przekonaniami i „wartościami”. Najpierw trzeba posprzątać chałupę, a dopiero potem ustawiać nowe meble.
J.Luku – chcesz sprzątać to mieszkanie przy pomocy sprzątaczki o której wiadomo, że używa brudnej szmaty i kradnie? Gratuluję. Żonę jeszcze przekonaj….:)
Przez kilka dni nie zagladałem na Studio Opinii i gdy przeczytałem komentarze naszych najwybiniejszych „studyjnych ” autorów to ręce mi opadły jak płetwy.
Taki na przykład naogół rozsądny Sławek pisze że „scena polityczna od 12 lat zdominowana jest przez PO i PIS i to utrudnia rozwój społeczny i gospodarczy Polski ” koniec cytatu.
90 procent dyskutantów podziela ten pogląd i prezentuje rózne sposoby jak obalic PIS z udziałem lewicy albo bez tymczasem jest to GIGANTYCZNA BZDURA.
Scena polityczna nie jest zdominowana przez żadny PIS , PO i nie jest to przyczyna żadnych utrudnień.
Scena polityczna zdominowana nowana jest 1989 roku przez Kościół, Episkopat i ojca Dyrektora i mnie ma żadnych szans zeby to sie zmieniło !
To KK i Rydzyk pospołu wciskają nas do jakiegos koszmarnego średniowiecznego przedreformacyjnego skansenu, każą nam kleczeć, pielgrzymować wespół z prezydentem Dudą i pania Szydło oraz nie chodzic w niedziele do sklepu tylko sie modlić z cała rodziną , po czym kupic jAKIEŚ DEWOCJONALIA. Co pewien czas dopycha się ta ideologię kolanem urzadzając jakięs Koronowanie Polski dla NMP i wprowadzanie bredni z Fatimy do uchwał Kółka Rózancowego pod oficjalna nazwa SEJM RP.
Nawet za czasów rządów kawiorowej lewicy SLD , państwo pchało działki i fundusze Kościołowi do kieszeni i (w dodatku przy pomocy pracowników ubeckiej tajnej policji) a w szkolnictwie uczyli kreacjonizmu i rządzili bez żadnej kontroli katecheci wsadzeni tam przez panią minister Annę Radziwiłł. No i mamy taka młodzież na jaka zasługujemy.
Abstrakcyjne nadzieje o których debatują naiwni komentatorzy NIE BIORA POD UWAGE ze wszystkie decyzje, nawet całkowicie NOWEJ partii oparte byłyby na katechizmie i akceptowały katoliban w najbardziej zacofanej formie. Zadbałby o to minister zdrowia Radziwiłl z jego doradca Chazanem, całą Radą Ministrów i Nowym Trybunałem Konstytucyjnym . Czy naprawdę myślicie, że gdyby wygrała PO z prawym czy „lewym” skrzydłem, cokolwiek by się w tym państwie wyznaniowym zmieniło ? . Przecież ukochany duszpasterz PO Rydzyk zabroniłby zrobić jakąkolwiek krzywdę i rozliczyć Szyszkę lub Ziobrę, bo to ludzie głęboko wierzący i nie pozwoliłby ani wywalić Lecha K z Wawelu, ani unieważnić konkordatu czy jakiekolwiek dobrozmianowej ustawy !!! ” Lasciate ogni speranca” bo nawet gdyby PIS przegrał wybory na rzecz Razem, to i tak nie da się nic odbudować z tej ruiny normalnego kraju, który nam gnom całkiem rozwali, za kilka lub kilkanascie miesiecy.
errata
„scena polityczna zdominowana jest od 1989 roku przez Kościół , Episkopat oraz ojca Dyrektora i nie ma żadnych szans żeby to się zmieniło”
No to znów wracamy do pytania, jak tę chałupę posprzątać, skoro części mieszkańców ten stan rzeczy odpowiada, a większość się nim wcale nie przejmuje? Polewanie desk oliwą i obkładanie domu chrustem nie wystarcza, by zrozumieli zagrożenie. Zmobilizują się, jak już pochodnia zostanie przyłożona.
Bohatersko gasić pożar jeszcze jakoś potrafimy. Zapobiegać mu – nie bardzo.
Skreślanie R. Petru i .N odbywa się cały czas na zasadzie uczuciowej, a nie merytorycznej. Nawet Luk zamiast krytykować RP za to co mówi, przekazuje nam swoje uczucia, a te wynikają najczęściej z pozamerytorycznego wrażenia. Najważniejszymi sprawami dla Polski jest edukacja (od przedszkola do emerytury), badania naukowe, waluta Euro, zadłużony budżet państwa. Konsolidacja opozycji powinna się odbywać po wypracowaniu wspólnego programu w tych kwestiach. W Nowoczesnej są ludzie, którzy się na tych sprawach wyznają (na przykład ja :-)) . Są także w PO. Dobrze, żeby obie partie zaczęły rozmawiać o konkretach, na przykład, jak zwiększyć wydatki na B+R mając potwornie zadłużony budżet. Albo jak zreformować szkołę, aby absolwenci byli przygotowani na nadejście ery AI. Tematów jest dużo.
Po pierwsze, zwróć uwagę, że ja tu nie prezentuję w ogóle poglądów, tylko model teoretyczny pt. „wyborca polski AD 2017”.
Po drugie jako obserwator z zewnątrz nie widzę starań o jakich mówisz (jako czytelnik SO znam je), natomiast widzę, że z partii odchodzą ludzie i to z dość niefajnym wyjaśnieniem nie zgadzania się z panem R.P.
Sam pan R.P. nie może uwolnić się od stałego czepiania się PO, zamiast (jak to kiedyś proponowałem) zignorowania zaczepek Schetyny i robienia swego.
Nawet najwierniejszy wyborca N. jako najbardziej konsekwentnej siły anty – PiS, może się wkurzyć.
A jeśli ktoś głosował na pana Furgo, a ten dziś przechodzi do PO, to czuje się oszukany. Ma prawo? Czym go przekonasz?
„Dobrze, żeby obie partie zaczęły rozmawiać o konkretach,”
I co? Rozmawiają? Bo nie zauważyłem.
Reszta w moderacji.
Krótka analiza wpisów J.Luka……:
…A mnie się Zandberg nie podobał…….
…A spodziewał się pan po PO czegoś więcej?……
…Nowoczesna sama zafundowała sobie taki los…..
…Tak się kończy zabawa smarkaczy we „wszystko albo nic…. – to o Razem
…Nowoczesna, moim zdaniem, powinna się rozwiązać i zawiązać na nowo jako normalna partia……
…I co? Rozmawiają? Bo nie zauważyłem. – to o PO i N
Kochany Panie Marsz…..eeee – J.Luku. Toż Ty atakujesz po okręgu. Za moment ugryziesz się w ogon….:) Niestety – Twoje wpisy konkludują się w Twoje – (tu cycat)…- Co zaś do koalicyjnosci – to jeśli wszyscy idą na kolację, a jeden nie, to znaczy, że on jest gotów ją zjeść? Sensu w tym zdaniu nie ma za grosz – bo co to za kolacja w towarzystwie jak z twoich powyższych cycatów.
Usiłowałem znaleźć jakąś myśl przewodnią Twojego pisania …. – i nie mogę. Jedynym wytłumaczeniem byłby fakt, że dostałeś okresu (miesięcznicy)….:)
Pozostając z niekłamanym szacunkiem….
Serdecznie pozdrawiam.
Cholera – uciekło mi….Gdyby RAZEM miała odrobinę wyobraźni, nie byłoby dziś takiego cyrku w Polsce. Ale nie – oni są OSOBNO, więc w koalicję z SLD nie wejdą, a efekt taki, że tamtym zabrakło 0,5% głosów………
I J.Luk zaraz sobie odpowiada… – a po drugie La Passionaria w kruchcie jest i będzie ciałem obcym… – to o SLD
Chcesz powiedzieć, że Razem powinno poleżeć tam wraz z Millerem??????
Nie zrozumielismy się 🙂
La Passionaria to pani Nowacka, a kruchta to nasza ukochana Ojczyzna.
Może być…:) Ale do SLD też pasuje jak ulał. Z resztą – gdzie mnie sie wspinać na takie szczyty paralel i przenośni. Pewnie zmyliło mnie to „La Pas”S”ionaria”.
Wesołych Swiąt i bezbolesnych pisanek …:)
Pozdrawiam
Ucieszę Pana jeszcze bardziej, ale jeden wczorajszy komentarz oczekuje na moderację.
………:)
A co do „niezłomności” zasad… – nie biję żony …i już. I chyba raczej nic mnie nie przekona, że są sytuacje, że powinienem przemyśleć pranie wstępne.
Pozdrawiam
@Kolarz: ma Pan wiele racji, to efekt bardzo pozytywnej postawy kościoła przed 1989 rokiem. Potem polski KK stracił instynkt samozachowawczy. Trzeba jednak pamiętać, że ok 30-60% polskiego społeczeństwa popiera wartości chrześcijańskie. Dlatego PO się od niech nie odwracała. Problem w tym, że Polski Kościół katolicki wszedł państwu na głowę i dyktuje warunki. Z tym trzeba skończyć i doprowadzić do rozdziału Państwa od KK. (Inne religie tak się nie zachowują).
Martwi mnie dyskusja powyżej. Tak jak dyskusja polityków w tekście Pirsa, przebija tu chciejstwo lewicowe zamiast zastanowienia się jak połączyć wszystkie siły. Trzeba ciągle wracać do mądrej wypowiedzi Pana Krzysztofa Łoińskiego i jednak starać się łączyć siły aby stworzyć coś w rodzaju wspólnego frontu. Zawładnięcie sądami może spowodować, że na długo zapanuje w Polsce system, w którym białe nie będzie białe a czarne czarnym. Warto się poskrobać w głowę jakie jeszcze opcje zostały, zamiast czekać na biologiczne odejście genseka Aczyńskiego.
Oczywiście: genseka Kaczyńskiego.
HAZELHARD> „Skreślanie R. Petru i .N odbywa się cały czas na zasadzie uczuciowej, a nie merytorycznej.”
„Na zasadzie merytorycznej” to moim skromnym zdaniem głosuje nie więcej niż 5 do 10 na sto tysięcy tych, którzy w ogóle ruszyli się do urn. I uznać należy, że „na zasadzie merytorycznej” oznacza, „ze względu na swoje przemożne uczucie do postrzeganego przekazu, który wydaje się im być merytorycznym”. Fakty są takie, że nawet ponadprzeciętny wyborca nie ma jak poznać prawdy o zamiarach i zdolnościach tego, kogo ma wybierać. Od trzydziestu-czterdziestu lat w zachodnich ułomnych demokracjach głosuje się nie na programy i osoby, tylko na medialne ich atrapy. Świadomie czy nie, ludzie wybierają przygotowane w agencjach reklamowych „awatary”, bo tylko te są im dostępne. Nieliczni zaś, ci którzy mają świadomość takiego stanu rzeczy, nawet nie próbują w medialnych przekazach szukać jakiegokolwiek meritum: wiedzą, że efektem takich poszukiwań może być jedynie bolesne sedno na ich cennej mózgownicy.
Co do samej debaty: dobrze, że się odbyła. I dobrze, że co do poniektórych dociera, że potrzebne są dwie koalicje. Bo jedna byłaby antytezą wybieralności… 2gr.
Aż z ciekawości zajrzałem do ankiety – wynik jest porażający!!!!! Choć wcale nie jestem jakoś szczególnie zdziwiony.
PO (42%, 50 Votes)
Razem (24%, 28 Votes)
.N (18%, 22 Votes)
SLD (6%, 7 Votes)
Żadna z partii (5%, 6 Votes)
Inna partia (3%, 4 Votes)
PSL (1%, 1 Votes)
PiS (1%, 1 Votes)
Kukiz ’15 (0%, 0 Votes)
Wolność (Korwin) (0%, 0 Votes)
Total Voters: 119
Za moment będziemy reprezentatywną próbką społeczeństwa……:)