2017-04-28.
To rzadka przyjemność więc od razu odnotowuję. Kościół katolicki wraca do swojego katolickiego – czyli powszechnego – wymiaru. Dziś papież Franciszek mówi o islamie jako religii równorzędnej z chrześcijaństwem i nie dopatruje się w nim związków z przemocą jak to zrobił jego poprzednik w niesławnym wykładzie w Ratyzbonie 12 września 2006 roku.
Jego wizyta – 28 kwietnia 2017 roku – w najsłynniejszym muzułmańskim uniwersytecie Al-Azhar w Kairze to nie tylko kurtuazyjny gest, to uznanie pokojowego charakteru religii wyznawców Allaha. Oprócz Franciszka będzie też przemawiał prawosławny patriarcha Konstantynopola Bartłomiej, jednak najciekawszym będzie zapewne głos Ahmeda al-Tajjeb wielkiego imama Uniwersytetu Al-Azhar, który rok wcześniej był gościem Franciszka w Watykanie. Warto przypomnieć, że to spotkanie odbywa się w kontekście niedawnych ataków terrorystycznych, które 9 kwietnia spowodowały śmierć 45 chrześcijan koptyjskich. W tym kontekście przebaczenie i pojednanie nabiera szczególnego charakteru.
Tak wygląda gest mojego Kościoła, z którym się w pełni utożsamiam i będę z ciekawością śledził dalsze zbliżenie tych dwóch wielkich religii. A głos, który jest mi również bardzo bliski, to opublikowany 27 kwietnia 2017 roku tekst Konferencji Episkopatu Polski przygotowany przez Radę ds. Społecznych „Chrześcijański kształt patriotyzmu”. Jego głównym autorem jest abp wrocławski Józef Kupny, który już w 2012 roku dał się poznać jako autor innego sensownego dokumentu „W trosce o człowieka i dobro wspólne”. Niestety jego przełożenie na praktykę społeczną polskich parafii, a zwłaszcza na język, jaki się słyszy z polskich ambon katolickich jest ograniczony.
Być może tak będzie i z tekstem „Chrześcijańskiego kształtu patriotyzmu”. Niemniej będziemy mieli punkt odniesienia i możliwość oceny płomiennych kazań wygłaszanych na konwentyklach polskich narodowców. Ciekawe też będzie czy nadal będą otaczani „duszpasterską troską” księży – i czy z równą gorliwością będą nawiedzać polskie sanktuaria i kościoły głosząc patriotyzm zgoła nie chrześcijański?
28 kwietnia odbyła się konferencja prasowa właśnie na temat „Chrześcijańskiego kształtu patriotyzmu”. Przyznam, że miałem ochotę poprosić Studio Opinii o możliwość reprezentowania naszego portalu na tej konferencji, na której oprócz trzech biskupów (Gądecki, Kupny i Miziński) swoje komentarze wygłoszą znany polityk i historyk Paweł Kowal, politolog z UKSW Sławomir Sowiński i dziennikarz „Rzeczpospolitej” Michał Szułdrzyński. No, ale tekst jest dostępny więc mogę sobie przeczytać i bez udziału w konferencji.
Polecam oczywiście Czytelnikom SO lekturę całości
Chrześcijański kształt patriotyzmu. Dokument Konferencji Episkopatu Polski przygotowany przez Radę ds. Społecznych
Wstęp Ożywienie postaw patriotycznych i poczucia świadomości narodowej, które obserwujemy w Polsce w ostatnich latach jest zjawiskiem bardzo pozytywnym. Miłość ojczyzny, umiłowanie rodzimej kultury i tradycji nie dotyczy bowiem wyłącznie przeszłości, ale ściśle się wiąże z naszą dzisiejszą zdolnością do ofiarnego i solidarnego budowania wspólnego dobra. Realnie zatem wpływa na kształt naszej przyszłości.
Ograniczę się do przywołania kilku – jak mi się wydaje, szczególnie ciekawych – fragmentów dość obszernego tekstu. Zacząłbym od zdecydowanego zdystansowania się biskupów od nacjonalizmu, który dla nich jest zaprzeczeniem patriotyzmu:
Patriotyzm różni się więc od ideologii nacjonalizmu, która ponad żywe, codzienne relacje z konkretnymi ludźmi, w rodzinie, w szkole, w pracy czy miejscu zamieszkania, przedkłada, często nacechowane niechęcią wobec obcych, sztywne diagnozy i programy polityczne. Różnorodność zaś kulturową, regionalną czy polityczną usiłuje zmieścić w jednolitym i uproszczonym schemacie ideologicznym.
Dodałbym tylko, że ten słusznie odrzucany nacjonalizm niechętny obcym dominuje niestety nie tylko w głowach narodowców, ale również w głowach większości polskiego kleru.
Ważne jest zwrócenie uwagi na obecność w historii naszego kraju innych obok katolickiej tradycji religijnej i niereligijnej:
obok katolickiej większości, dobrze służyli naszej wspólnej ojczyźnie i nadal jej służą Polacy prawosławni i protestanci, a także wyznający judaizm, islam i inne wyznania oraz ci, którzy nie odnajdują się w żadnej tradycji religijnej.
Jak to się ma do arogancji większości katolików polskich przekonanych, że tylko Polak katolik ma pełne prawo być u siebie w domu – to już inna sprawa. To poczucie religijnej wyjątkowości jest szczególnie pielęgnowane przy okazji nie tylko świąt katolickich, ale i wyborów samorządowych i parlamentarnych. Więc jak to się ma do powyższego stwierdzenia – pozostaje zapewne tajemnicą bpa Kupnego, który w episkopacie z takim myśleniem pozostaje jednak w zdecydowanej mniejszości.
A jak się ma wezwanie do „współpracy ponad podziałami” z ewidentnym popieraniem przez większość biskupów, a zwłaszcza przez ciągle potężne środowisko toruńskiego redemptorysty obecnej ekipy rządzącej to już doprawdy trudno dociec. Niemniej czytam z niedowierzaniem i zaciekawieniem taki oto fragment:
W sytuacji głębokiego sporu politycznego, jaki dzieli dziś naszą ojczyznę, patriotycznym obowiązkiem wydaje się też angażowanie się w dzieło społecznego pojednania poprzez przypominanie prawdy o godności każdego człowieka, łagodzenie nadmiernych politycznych emocji, wskazywanie i poszerzanie pól możliwej i niezbędnej dla Polski współpracy ponad podziałami oraz ochronę życia publicznego przed zbędnym upolitycznianiem. A pierwszym krokiem, który w tej patriotycznej posłudze trzeba uczynić, jest refleksja nad językiem jakim opisujemy naszą ojczyznę, współobywateli i nas samych.
I już na koniec fragment przypominający wieloetniczność i wieloreligijność kraju nie bez kozery nazywanego Rzeczpospolitą Wielu Narodów:
Chcemy dziś zatem przypomnieć, że w czasach historycznej świetności, Rzeczypospolita, zachowując swe tradycje i tożsamość, stała się wspólnym domem ludzi różnych języków, kultur, przekonań, a nawet religii. Pod polskim niebem i na polskiej ziemi obok siebie żyli, zabiegali o powszedni chleb, modlili się, tworzyli własny obyczaj i kulturę katolicy różnych obrządków, prawosławni, protestanci, żydzi i muzułmanie. A lojalnymi obywatelami Rzeczypospolitej Obojga Narodów obok etnicznych Polaków byli również Żydzi, Ukraińcy, Rusini, Litwini, Niemcy, Ormianie, Czesi, Tatarzy i przedstawiciele innych narodowości. Przypomnijmy też, że w czasach, gdy trawiły Europę wojny i prześladowania religijne, Rzeczypospolita pozostawała ostoją gościnności i tolerancji.
Mam nadzieję, że teraz jest jasne, dlaczego ja, kulturowy i niepraktykujący katolik, odnajduję w tych słowach mój własny Kościół.
Jestem oczywiście świadom, że myślenie polskich katolików kształtują nie tyle gesty papieża Franciszka czy dokumenty, nawet najbardziej światłe, nielicznych rozsądnych biskupów, jak Józef Kupny.
Zdecydowana większość z nich wysłuchuje z nabożeństwem płomiennych kazań „patriotycznych” wygłaszanych przy każdej możliwej okazji przez takich miodopłynnych kaznodziejów jak biskupi Głódź, Ryczan, Zawistowski czy Jędraszewski, nie wspominając o gorliwych głosicielach religii smoleńskiej, których zastęp jest niezliczony.
Jednak wydaje mi się, że trzeba i warto odnotowywać nieliczne wprawdzie, ale jednak przejawy zdrowego rozsądku w polskim Kościele katolickim. Być może już niedługo to właśnie te głosy staną się twarzą tej instytucji.
Stanisław Obirek


uderz w stół a nożyce się odezwą:
http://wpolityce.pl/polityka/337609-zakowski-wykorzysta-wszystko-by-uderzyc-w-pis-nawet-dokument-biskupow-o-patriotyzmie
Zdaje się,że Gądecki ma zmienne nastroje …
Manifest biskupów jest po prostu przecieraniem drogi ewakuacji na wypadek konieczności zmiany żywiciela. Wskazuje na to przypadkowa zbieżność terminu publikacji z kilkoma ostatnimi sondażami poparcia dla partii politycznych. 🙂
Miodzio!!
A’propos religii smoleńskiej warto posłuchać rozmowy z prof. Zbigniewem Mikołejko w TOK FM z dn. 24.04.17 z godz. 16.00 (audycja Prawda nas zaboli).
Polecam gorąco.
Przy okazji życzę wszystkim Wesołych Świąt.
1-go i 3-go maja oczywiście 🙂
Panie Profesorze. Nawet nie będę udawał, że jestem niezłośliwy. Obudzili się? Po 20 latach albo milczenia na widok rzeczy okropnych, albo głośnego popierania ciemnoty i prymitywizmu, kibolstwa i nacjonalizmu. Obudzili się po 20 latach zjadania państwa? Już jest nieważne zbezczeszczenie Wawelu przez Dziwisza, który przy okazji handluje resztkami JP2? Nie ma już sabatów kiboli na Jasnej Górze? Nie ma bzdur wygadywanych przez niezliczonych biskupów? Zniknęło seksualne lgnienie dzieci do księży? Wycofują nauczanie religii do sal katechetycznych? Proszą o zdjęcie krzyża z sali sejmowej? Rezygnują z państwowej kasy? Rydzyk to już nie jest katolicki głos twoim domu? Napisali coś o tym? „Lojalnymi obywatelami Rzeczypospolitej Obojga Narodów obok etnicznych Polaków byli również Żydzi, Ukraińcy, Rusini, Litwini, Niemcy, Ormianie, Czesi, Tatarzy i przedstawiciele innych narodowości”. Czy krk doszedł do takiego wniosku w 2017 r., czy już np. w dwudziestoleciu międzywojennym? Bez rozliczenia przeszłości, tej dawnej i tej z ostatnich lat, takie listy psu na budę. Zgadzam się z @WB40 – szczwane lisy coś wyczuły i szykują alibi, by w dogodnej chwili znowu zaatakować.
Rozumiem zniecierpliwienie, nawet irytację. Zresztą podzielam te emocje i dałem im wyraz w komentarzy do biskupiego tekstu. Jednak proszę się rozejrzeć wokół. Żyjemy w kraju, w którym krk ciągle odkrywa dużą rolę, więc warto dostrzec te przebłyski dobrej woli. Moi szanowni polemiści być może pamiętają tak jak ja PRL, wydawało się, że nic się nie zmieni, ale się zmieniło. Tak też jest z krk. Zmieni się jeśli mu pomożemy, pozostawiony sobie będzie karmił Rydzyków, Jędraszewskich, Głodziów, Hoserów i Ryczanów. Warto wspierać Kupnych, Bonieckich i tych, których jeszcze nie znamy.
Panie Profesorze – Pan zauważy, że PRL po prostu zniknął. A Ludzie pokroju Ks Bonieckiego dadzą sobie radę i bez koloratki. Te pasibrzuchy zawsze będą używać Bonieckich jak listka figowego. By doić …doić…doić……
WB40 – całkowita racja.
Pozdrawiam
Czy Sir sugeruje, że za czasu PRL’u KRK doił kogo (a) Bieruta, (b) Gomułkę, czy (c) Gierka, czy też że doił wiernych, którzy dawali na zasadzie: nie chcem ale muszem?! Po 1981 gen. ślepowron Jaruzelski siedząc na bagnecie stanu wojennego dawał niewątpliwie bez oporu przez arendarza Urbana. Ale jakoś – jeśli mnie dziadek Alzheimer nie myli – to wtedy wielu szukało pod dachem plebanów tzw. „przestrzeni wolności” włącznie z naczelnym kaznodzieją rozmaitych tygodni kultury chrześcijańskiej organizowanych od Bałtyku po gór szczyty, który obecnie dyrektoruje owemu portalowi. Zatem prosiłbym o precyzację kto kogo doił, kto za tym stał i w czyim było to interesie. Ave Caesar, morituri te salutant!
czytanie ze zrozumieniem, jak dane mi było się zorientować po wcześniejszych Twoich wpisach – jest Ci albo obce…albo sprawia mękę. I cóż za wspaniała figura retoryczna – ślepowron siedzący na bagnecie, którym gnębi Lud. A ić Ty do doopy….eee – tzn – wracaj do Cezarei. Masz Ty aby wszystkie klepki?
Cezar idący na śmierć pozdrawia salutantów – niech żyją???????? Nooo – znajomością łaciny też się pochwaliłeś. Gratuluję.
Dear Sir,
dziękuję bardzo za zdalną diagnostykę. Wyszło na to, że cierpię na syndrom niedouczonej małpy z brzytwą. Pocieszające, że tylko to. Zgodnie z zaleceniem ewakuuję się do Cezarei, tam przynajmniej słonecznie i bezpiecznie. Tymczasem życzę ciepłej majówki w kraju 😉
Ełzebiuszu(LOL) – będę tęsknił. A nie zapomnij wziąć skarpetek i sandałów oraz torby z „Biedronki”. I zakładaj czapeczkę na główkę, bo wiesz – ictus serenum to spora dolegliwość.
Miłego niebycia.
Ełzebiuszu – specjalnie poszukałem…….szczególnie powinien Cię zainteresować okres kiedy ślepowron siedział na bagnecie odwodzony od rozdawnictwa cementu przez arendarza.
….: http://biqdata.wyborcza.pl/koscioly-w-polsce-po-1945-roku
gdybyś miał problemy ze zrozumieniem tego wykresu – to pytaj bez krępacji.
nawet w mojej Cezarei jest trochę za zimno na skarpetki w sandałach, raczej coś grubszego na stopę trzeba założyć. Natomiast proszę o przysłanie kilku par klapek „kubota” (można zawinąć w torbę z „Biedronki”)
@Euzebiusz z Cezarei. To ciekawe, co Pan napisał. Nie wiem, dlaczego ówcześni księża, a był ich promil, dawali schronienie „naczelnemu kaznodziei”, którego wykładu miałem przyjemność słuchać w jezuickim, akademickim kościele w Toruniu u schyłku lat 70. Czy byli to ludzie otwarci, pokroju ks. Lemańskiego dzisiaj? Czy byli to cynicy szukający zaplecza politycznego na przyszłość? Wtedy postrzegałem krk jako instytucję opowiadającą się za dialogiem, wolnością, swobodną wymianą myśli. Dziś widzę, jak bardzo się myliłem. Czy to kościół się zmienił? Czy pan Bratkowski? Wydaje mi się, że kościół zawsze był taki, jakim dzisiaj jest, a w latach słusznie minionych tylko udawał. Pewnie ci księża związani z opozycją, czyli plebani jak Pan pisze, byli uczciwi i otwarci, ale byli mniejszością i wymarli. Pamiętam mego plebana z 1989 r. Owszem, udostępnił plebanię na spotkania Komitetu Obywatelskiego „Solidarności”, ale jednocześnie pozostawał w świetnych relacjach z gminnym państwowo-partyjnym establishmentem (+panienki, czego nie krył, tfu – czego nie ukrywał). Był zabezpieczony na wszystkie strony. A czy krk doił? Państwa nie doił, chociaż to państwo pokrywało koszty wynajęcia sal katechetycznych po usunięciu religii ze szkół. Czy doił wiernych? Nie wiem. Jeśli chodzi o potrzeby bytowe księży i koszt utrzymania obiektów sakralnych, to może nie doił. Jeśli chodzi o możliwości finansowe parafian, to doił. Byłem nauczycielem w latach 80. i 90. i rozmawiałem z maturalną młodzieżą. Była oburzona pazernością księży, dzisiejsza młodzież pewnie nie jest. OK, nie wszystkich, to dotyczy 2-3 parafii w ówczesnym woj. olsztyńskim, może był to wyjątek.
Szanowny Panie,
wydaje mi się, że w tamtych czasach, bynajmniej nie był ro promil ale całkiem niezły procent. Była trauma stanu wojennego, był pewien mit „sojuszu”/współdziałani/pojednania i obie strony – tak się przynajmniej wtedy wydawało – miały sobie na prawdę coś ważnego do przekazania. To, że sprawa się „rypła” i gosso modo nic z tego nie wyszło, nie oznacza wcale, że nadal owe treści nie są ważne rozważenia między skłóconymi dziś stronami. Sądzę zresztą, w kontekście jezuickiego bloga można próbować trochę owo zagmatwanie odkęcić — z pożytkiem dla obu (a może i większej ilości) stron owego – być może – tylko pozornego sporu.
hmmmm – Ełzebiuszu…”gosso” powiadasz……….a mógłbyś uszczegółowić te zarysy?
Albo zarysować szczegóły? Co za jezuicki typek….LOL
A blablanie i ściemę mają opanowaną do perfekcji.
No to poczytajmy…
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,319/k,3
Thomas Jefferson
· Doprawdy drżę o swój kraj, jeśli pomyśle, że Bóg jest sprawiedliwy.
Graham Greene
· Jako katolik dziękuję Bogu za heretyków. Herezja to tylko inne określenie wolności myśli.
Erich von Daniken
· Kapłani jako pierwsi pojęli, że bogów już nie ma.
Aleksander Świętochowski
· Omiń raczej świątynię niż nędzarza.
Karol Bunsch
· Najlepiej prawią kazania ci, którzy nie wierzą w to, co mówią.
Racjonalista to świetne archiwum wiedzy „wszelakiej”
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1050
a było to już piętnaście lat temu…
Trochę ze zdziwieniem przeczytałem cytowane fragmenty „Chrześcijańskiego kształtu patriotyzmu”. Gdyby nie wstęp, pomyślałbym że to rozsądny głos polityka, który próbuje wyjaśnić niektórym nacjonalistom-katolikom, że Polacy innej wiary to też obywatele. To przecież oczywistość. U nas trzeba o tym przypominać i to delikatnie, niechętnie i z opóźnieniem.
Czytam Ewangelię i jakoś nigdzie nie znalazłem wypowiedzi Jezusa o patriotyzmie. Proszę mnie skorygować jeśli się mylę, ale co ma patriotyzm do religii chrześcijańskiej? Być dobrym chrześcijaninem to być dobrym człowiekiem i dobrze traktować innych ludzi – nie innych obywateli. Jezus mówił o miłości, o wybaczaniu wielokroć tym co nas skrzywdzili. A tu biskupi wzywają delikatnie żeby nie nienawidzić i nie prześladować. Oczywiście dla Autora jest to głos rozsądku i już się cieszy że może takie głosy staną się twarzą tej instytucji. To jest dla mnie przerażające – jak musi być źle skoro coś takiego jest symbolem nadziei.
Kościół, nie tylko u nas, jest instytucją zachowującą się przede wszystkim politycznie i takie też są jego liczne wypowiedzi – jak partii politycznej. Takie „złagodzenia kursu” są typowe dla partii i rzadko coś znaczą. Przypomniały mi się nadzieje znajomych z czasów PRL związane z wyborem kolejnego pierwszego sekretarza rządzącej partii. Zwracano uwagę na akcenty w jego wypowiedzi, zestaw Biura Politycznego itp.
Trudno wyzbyć się złudzeń, prawda?
Pirsie – bo nadzieja umiera ostatnia.
Rozumiem wysokie oczekiwanie moich oponentów, którzy mój tekst odczytują jako naiwność. Proszę o zwrócenie uwagi, że jak nie szukam w krk sojusznika, tylko chciałbym by mniej przeszkadzał demokracji. Jeśli już to wolałbym np. by abp Kupny powiedział, że abp Jędraszewski jest idiotą a abp Głódź pijakiem i kretynem, a nuncjusz jest bez jaj skoro takiego idiotę zarekomendował na Wawel, no ale przecież jestem realistą i wiem, że tak nie będzie. Więc tylko odnotowuję różnicę zdań…
Popieram zdystansowany entuzjazm Prof. S.Obirka.
Prawdopodobnie obserwujemy moment przełomu – pojawiają się liczne zarysowania w monolicie obozu władzy: wewnętrzne (wódz traci autorytet w relacji K vs M), medialne (prasa prawicowa zaczyna się różnicować), propagandowe (PO bije sondażowo PiS), koalicyjne (jest mocny sygnał Kk o chęci pójścia własną drogą) … i w tej sytuacji LUD smoleński może się czuć zagubiony i … rozczarowany!
Jeszcze raz sięgnę po cytat z „Psychologii tłumu”, autorstwa 'a Le Bona: „Kto potrafi omamić tłum, ten łatwo nim zawładnie, kto zaś stara się go rozczarować, padnie jego ofiarą.” i współbrzmiące z nim zdanie z „Kultu mocy” : TŁUM zawsze czci SIŁĘ – cokolwiek przez nią rozumiemy: wielbiąc JĄ,… albo poddając się JEJ z nabożną uległością,… zawsze jednak gardząc każdym przejawem słabości.
Kontekst chwili jest w tej chwili najważniejszy . Liczą się przede wszystkim fakty, które mogą wywołać efekt kuli śnieżnej. Czy tak się stanie? – na scenie politycznej jest wielu graczy i wiele kombinacji rozgrywek.
Będzie jeszcze czas na dyskusję o intencjach Kk i rokowaniach dalszych przemian…
W tym względzie , przynajmniej na dzisiaj, pocieszenie znajduję w banalnym stwierdzeniu, że nie da się dwa razy wejść do tej samej rzeki.
Jak sprawy pójdą dalej w tym kierunku, to może i Kk nie będzie chciał ,… ale będzie musiał !? .
Akcja tego scenariusza może się szybko rozegrać na naszych oczach.
Pozostaje mi powtórzyć za Jackiem Parolem „pora kupić popcorn i colę”
Ełzebiusz…..:”Sądzę zresztą, w kontekście jezuickiego bloga można próbować trochę owo zagmatwanie odkęcić — z pożytkiem dla obu (a może i większej ilości) stron owego – być może – tylko pozornego sporu.”
Czyżbyś sugerował, że „Monita secreta Societatis Jesus” to nie do końca spiskowa teoria dziejów i prof. Obirek jako były jezuita niekoniecznie jest … – byłym?
No no…………
Jezuicki blog to deon.pl i ja nie mam z nim nic wspólnego:-), czasem tak zaglądam i jako żywo z „Monita secreta Societatis Jesus” nie ma nic wspólnego jeno pogodną twarze jezuickiego papieża promuje jak może, w czym im zresztą serdecznie kibicuje. Cieszę się, że Obywatel RP dostrzega rysy i pęknięcia. Dla mnie również w krk są one wyraźnie, choć organizacja jest nader zdyscyplinowana i na zewnątrz raczej nie dopuszcza różnicy zdań. Jednak „prawdziwi Polacy i prawdziwi katolicy” niezależnie od wysiłków jakie podejmują by oswoić biskupi dokument dostali porządnego kopa i na pewno mniej śmiele będą na innych w imię katolicyzmu wyklinać. Zresztą głos ks.prof. Alfreda Wierzbiciego z KUL na łamach GW świadczy, że i wśród kleru zaczyna coś się dziać…
Panie Profesorze.. – wnioski im napisze Terlikowski. Wezmą jak swoje i jeszcze się obliżą. Ja sobie po prostu zażartowałem z Cezariusza z Ełzebii – bo on jak coś walnie od siebie (tzn…nie cytuje Wszystkich Mądrych) to śmiertelność w populacji za przyczyną zajadów wzrasta wykładniczo. Wiem, że Pan lubi z nim dyskutować. Ale to trochę jak dyskusja z płytą CD.
Pozdrawiam
A do tego doszedł blog bardzo zaangażowanej katoliczki Zuzanny Radzik, która jak na polskie warunku bardzo dzielnie poczyna sobie z biskupim dokumentem: http://zydziiczarownice.blog.tygodnikpowszechny.pl/ zaczynam wierzyć, że świeccy katolicy uwierzyli, że też są Kościołem…
Krzyż w rękach ONR-owców krzyczących :” Smierć… …. ” nie przeszkadza purpuratom. Widocznie także tak uważają .
Ze zdumieniem przeczytałem kolejny wpis Sir Jarka. To jakieś insynuacje, z odwołaniem do wzorców teorii spiskowych, z jednoczesnym „mrugnięcie oka” do jakiegoś Euzebiusza. Co tu jest grane?- pomyślałem.
Zacząłem czytać komentarze SJ i EzC pod artykułem Prof. S. Obirka.
Już w pierwszym wpisie EzC aluzyjnie nawiązuje do wypowiedzi w TokFM Żakowskiego. Osobiście cenię sobie wypowiedzi Żakowskiego i Obirka, jednak nie widzę potrzeby ich porównywania – to są całkiem różne, wyjątkowe w swoim rodzaju, osobowości. EzC tego nie wyjaśnia, bo po co?. Autor ma problem z wyrażaniem swoich myśli – pomyślałem, czy też uległ infekującej umysł satysfakcji z samej magii insynuacji? .
Odniosłem wrażenie, że to jest metodyczne, jakbym słuchał wypowiedzi kapłana religii smoleńskiej.
Z czymś takim przecież się nie dyskutuje.
Autor tego artykułu mógłby tego rodzaju wpisy zignorować, jednak próbował wyjaśniać.
To ma znamiona ataku personalnego.
Byłem (i jestem) czytelnikiem Racjonalisty, portalu Koraszewskiego i obecnie Studia Opinii (od pół roku). Dotychczas z czymś takim się nie spotkałem. Masz szczególny punkt widzenia, to go przedstaw, a nie sugeruj , że inni nie mają do tego prawa.
Ujmę to inaczej : masz coś innego do powiedzenia, to przynajmniej spróbuj to uzasadnić, inaczej (raczej) milcz.
Szczerze mówiąc, chyba rozumiem ten duet.
Mają podstawy do nieufności do Kk ( ja też), ale to nie powód, żeby innym odbierać prawo do tego rodzaju wiary, zwłaszcza że Kk jest faktem, którego nie da się wymazać gumką „własnych życzeń”. Jest elementem głęboko zakorzenionym w naszej kulturze,… może jedynie ewaluować. Przyjmijmy to z pokorą.
Dlatego z uwagą śledzę refleksje osób, które zachowują postawę „zdystansowanego entuzjazmu”. Nie potrafię innym radzić, ile w tym ma być dystansu, a ile entuzjazmu.
hmmmmmmm – nic z tego nie zrozumiałem…..:-( Ale się czuję wyróżniony faktem, że poświęciłeś mi uwagę. Zauważ, że mój wpis to odpowiedź na wyjątkowe skoooorwysyństwo (które miało być protekcjonalnym poklepaniem po plecach) dotyczące „ślepowronów”, „arendarzy”, ..itd. I zauważ, że po złośliwościach niezwłocznie zamieściłem uzasadnienie, które brzmiało…..: http://biqdata.wyborcza.pl/koscioly-w-polsce-po-1945-roku
Reszta moich komentarzy to zwykła reaktywność na osobiste wycieczki Cezariusza. Oprócz odpowiedzi na aluzję jezuickości bloga prof. Obirka. Uwaga!!…cycat z Cezariusza – ……..”Sądzę zresztą, w kontekście jezuickiego bloga”………. – jeśli intencja mojego wpisu nie była nazbyt czytelna – to przepraszam. Precyzując……owszem, mam Cezariusza za kompletnego buraka, który wlazł do salonu pod pretekstem dyskusji o Heglu, zapomniawszy zdjąć gumofilce i na dokładkę od czasu do czasu psuje powietrze z miną ukontentowanego chama.
Mam nadzieję, że teraz moje intencje nie pozostawiają pola do niedomówień
Pozdrawiam
P.S. Dodam tylko, że czytam teksty Obywatela RP zamieszczane na SO z dużą przyjemnością. Od deski do deski. To tyle w temacie „słodzenia”.
@SIR JAREK
DZIĘKUJĘ ZA OBJAŚNIENIE.
Teraz rozumiem. Wygląda na to, że popełniłem poważny błąd.
Powinienem sięgnąć po szerszy kontekst tego osobliwego dialogu.
Często mam zwyczaj powtarzać innym, że nic tak nie szkodzi jak wiedza cząstkowa. Cóż, wcześniejsza moja wypowiedź jest tego dobrą ilustracją.
To ze zwykłego lenistwa (późna pora pisania wpisu) i odruch sprzeciwu wobec gęstniejącej atmosfery absurdu, gdzie Autor dobrego tekstu musi się tłumaczyć, że ” nie ma garbu”.
Z pełnym poważaniem.
Mea culpa, O RP
ORP – daj spokój – też się zreflektowałem po czwartym przeczytaniu Twojego posta. Luzik.
…:-)
Bo rano jeszcze byłem zaspany. To (Twój) dobry tekst. Odpisałem zanim zrozumiałem. Sądzę, że zrozumiałem.
Pozdrawiam
fajne – ……: https://www.youtube.com/watch?v=plNcYhtPB8Y
Jeżeli kogoś naprawdę interesuje ISTOTA tego co dzieje się dzisiaj w Polsce w kontekście Kościoła , to powinien zaglądnąć do rozdziału – Polityka i religia ,- z książki ,, W krainie schorowanej wyobraźni ” , ks. J. Tischnera . Tam Ks . Profesor dokładnie opracowuje problem z jakim mamy DZIŚ do czynienia , w oparciu o pracę wybitnego myśliciela i teoretyka nowożytnej demokracji Ernsta- Wolfganga Böckenförde pt. Niemiecki katolicyzm w roku 1933. Od siebie dodam że zszokowała mnie aktualna trafność tego przekazu
Kiedyś młodszy kolega ks. prof Tischnera, a dziś metropolita krakowski mówił dziś na Wawelu: „”z patriotyzmem opartym na prawdzie i wspólnocie rodziny ludzkiej łączą się: miłość bliźniego, solidarność, odpowiedzialność za los konkretnych ludzi, otwartość na współpracę z nimi, obywatelskie zaangażowanie, społeczna i gospodarcza kreatywność, uczciwość i sumienność, wrażliwość na cierpienie i krzywdę, która dotyka innych ludzi i inne narody, szacunek dla innych kultur i języków”. Nic tylko patrzeć jak pójdzie w ślady księdza profesora (zresztą sam też jest księdzem profesorem) i na pewno jest doskonale obznajomiony z myślą Ernsta- Wolfganga Böckenförde. Ale nie tylko lista filozofów na których się abp Jędraszewski jest długa by wspomnieć szczególnie mu bliskiego Levinas, filozofa wrażliwego na odmienne opinie i dialog…
W swoim przemówieniu jego świetlista fluorescencja zapomniała jakie było stanowisko Kościoła wobec Konstytucji i jak kler rozwalał polskie państwo przez całe wieki. Nie wiem w czyje ślady Jędraszewski zamierza się udać ale na razie podąża raczej za Kossakowskim, Massalskim i Skarszewskim. Fałsz i obłuda. Nie wiem jak można poważnie traktować choćby jedno słowo tego człowieka.
Szanowny Profesor może mi wybaczy , ale nierozumiem tego fenomenu ,choć staram się czytać ze zrozumieniem . Może gdybym kiedyś był spowiednikiem … W każdym razie jako miś o bardzo małym rozumku upraszczam sobie tak : abp Jędraszewski i poseł Ziobro to strony tej samej monety , którą biją w Krakowie . Jakie czasy taka wartość tego pieniądza
Jeśli mam być szczery (a nie widzę powodu by nie być) to muszę powiedzieć, że mnie ani abp Jędraszewski, ani ks. prof. Tischner specjalnie nie obchodzą. Tak naprawdę zależy mi na kształcie polskiej demokracji, którą ten pierwszy psuje, a ten drugi urządzał ” w cieniu Kościoła” (to dawne sprawy, ale tak było, Tischner uważał za oczywiste, że nauka kościelna powinna obowiązywać wszystkich). Więc ciekawe wydaja mi się reakcje czytelników GW: http://wyborcza.pl/7,95891,21758458,hierarchowie-kosciola-o-patriotyzmie-dlaczego-wam-nie-wierze.html i pozwalam sobie dołączyć list – reakcję na wskazany tekst, który dostałem od zaprzyjaźnionego księdza (podpisał się Stary Proboszcz, więc nich tak zostanie):
Dziękuję autorowi listu do dzisiejszej GW „Biskupi, uzupełnijcie
rubrykę 'adresat'”. Ale marzyłem, żeby nawet ten nie najdoskonalszy
dokument episkopatu „Chrześcijański kształt patriotyzmu” trafił na
ambony i do sal katechetycznych. Niestety. Trafił – jak poprzedni równie
odważny i bardzo potrzebny List Pasterski episkopatu z 6 X 2015 „Wspólne
duchowe dziedzictwo Chrześcijan i Żydów” – do archiwum Konferencji
Episkopatu Polski. Historycy będą podziwiali odwagę naszych biskupów. A
z ambon (nie wszystkich!) nadal wygaduje się głupstwa o Żydach i nadal
będzie się ksenofobię nazywało patriotyzmem. Nawet bowiem części
dokumentu nie przekazano do użytku homiletycznego, żeby dotarł do
parafian. Oczywiście nie wydrukowały go najpoczytniejsze pisma
ultrakatolickie: religijny brukowiec Nasz Dziennik i dwa organy
pisowskie: Gość Niedzielny i Niedziela. Duże fragmenty opublikowała
„antykatolicka” Gazeta Wyborcza, ale jej czytelnicy wiedzą bez pomocy
episkopatu czym jest autentyczny patriotyzm. Smutne. Stary proboszcz.
Czy aby nie jest tak, ze KK poczuł się zagrożony odebraniem swojego rekwizytu przez hałaśliwa partyjkę, która jak na razie nie jest podległa Kościołowi? Co innego, gdy rekwizytu używają sojusznicy, stronnicy, albo grupy uzależnione od KK. Wtedy wolno. Ale ONR ma zdaje się ambicje bycia samodzielną, samorządną, i niezależną silą polityczną (choć oczywiście wredną). Stad alarm. To jest obrona znaku firmowego, który w niezależnych rekach mógłby się okazać skutecznym narzędziem marketingowym. Czyli krotko mówiąc, to jest walka z konkurencją. Dołączam ilustracje z zakreślonym rekwizytem marketingowym.
Upraszam? Zapewne. Ale czy aby na pewno upraszczam?