Jacek Parol: Dwa nagie „Misie”2 min czytania

()

2017-04-30.

Mało kto zorientował się, jak ważnym znakiem jest ponowne wypłynięcie osławionego Misiewicza od Antosia. Nauczyliśmy się traktować tego pozbawionego kompleksów człowieka jako symbol rządów PiS, swoistą maskotkę i wdzięczny temat do żartów. W zasadzie w tych ciężkich czasach, to najzdrowsza dla psychiki reakcja na bezczelność władzy, ale nie w tym rzecz.

Bardzo długo trwała próba sił między zirytowanym Kaczyńskim, a chorobliwie przywiązanym do Misiewicza Macierewiczem. Próba pokazująca bezkarność Antoniego i słabnięcie Kaczyńskiego, zakończona sięgnięciem po „bombę atomową” w postaci „komisji” złożonej z zawziętych wrogów tego pierwszego.

„Komisja” pokazała bezradność prezesa, któremu jeszcze niedawno wystarczyło skrzywienie ust, by wywołać panikę i pożądaną reakcję. Prezesa, który nadal przywołuje pełniącą obowiązki premiera panią gestem, przewidzianym dla właścicieli czworonogów. Użycie takich środków to sygnał, że Kaczyński z trudem panuje nad swoją formacją, a zwycięstwo nad Macierewiczem było krótkotrwałe i pyrrusowe.

Dyktatorzy i tyrani tak długo sprawują władze absolutną, jak długo budzą strach w sposób bezdyskusyjny. Tym razem posłuszeństwo zostało wymuszone za pomocą wojska, z trudem – i wszystko wskazuje, że tylko na chwilę.

Tę krew poczuły także środowiska prawicowych pseudodziennikarzy robiących za „sturmerów” dobrej zmiany. Zaczęła się niemająca precedensu wojna w pisowskich mediach, która wygląda dokładnie tak jak ostatnie miesiące w KOD-zie, pełna wyzwisk, oskarżeń o agenturalność, podkopywania lidera i sprzyjania rozłamowcom. Czysta uczta dla duszy i oczu.

Wracając jednak do dwóch nagich mieczy, w postaci jednego gołego Misiewicza. Miał zniknąć. Po ostrzeżeniach, oświadczeniach i ostatecznie komisji, która miała zakończyć temat – wydawało się, że przynajmniej na tym froncie bitwa została zakończona. Pojawienie się wczoraj informacji o powrocie medialnym, propozycji pracy w mediach braci Karnowskich i pomyśle delegowania go na stanowisko prezydenta na terenie podległym Macierewiczowi to dwa nagie miecze przywiezione Kaczyńskiemu tuż przed rozstrzygającą bitwą.

To demonstracja. Demonstracja, jakiej nigdy jeszcze Kaczyński nie doświadczył od swojego współpracownika. Ci, którzy pozwolili sobie na znacznie mniejsze niesubordynację znikali z PiS na zawsze lub popadali w wieloletnią niełaskę.

Ani Macierewicz się nie ukorzył, ani Kaczyński nie może się z tym pogodzić. Pisowska wersja Bitwy pod Grunwaldem właśnie się zaczyna. Pora kupić popcorn i colę.

Jacek Parol

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

5 komentarzy

  1. BM 30.04.2017
  2. Magog 30.04.2017
  3. otoosh 30.04.2017
  4. slawek 01.05.2017
  5. A. Goryński 01.05.2017