Telewizja pokazała (342)

2017-05-22.

[dropcap]W[/dropcap]ojciech Czuchnowski pisze w Gazecie Wyborczej o sekowaniu przez władze sędziego Waldemara Żurka, rzecznika Krajowej Rady Sądownictwa:

28 kwietnia 2017 r. do ministra Ziobry wpłynął anonim podpisany „Jan Nowak”. We wstępie autor pisze, że „trzyma kciuki” za Ziobrę i „wszystkich którzy z nim współpracują”. Stwierdza też, że „trzeba wreszcie zrobić porządek z antyrozwojowymi grupami interesów” oraz „nadzwyczajną kastą” (czyli sędziami). Następnie informuje, że sędzia Żurek (pogardliwie nazywany w anonimie „alimenciarzem”) nie wywiązuje się ze swoich obowiązków, a orzeczenia „piszą za niego” asystentki. Autor anonimu sam przyznaje, że nie ma konkretnych informacji, ale pisze, bo „po Krakowie krążą takie słuchy”.

Jeszcze tego samego dnia z departamentu nadzoru administracyjnego Ministerstwa Sprawiedliwości do wiceprezesa krakowskiego sądu apelacyjnego wychodzi pismo z prośbą „o sprawdzenie powziętej informacji o nieprawidłowościach orzeczniczych”. W terminie do 12 maja sąd ma przedstawić pełną informację na temat spraw prowadzonych przez Waldemara Żurka w latach 2015-17.

Jako „dowód” i podstawę wszczęcia kontroli ministerstwo załącza anonim „Jana Nowaka”.

Zastanawiam się czy nie złożyć doniesienia. Kiedy jechałem niedawno tramwajem, za mną jakieś dwie osoby prowadziły rozmowę i mówiły że po Warszawie chodzą słuchy, że Jan Nowak jest znanym pedofilem, któremu udało się uniknąć kary, bo pomógł mu jakiś poseł PiS, odwracając uwagę osób które pana Nowaka chciały schwytać.

* * *

[dropcap]D[/dropcap]o Warszawy przyjechał Ted Malloch – doradca Trumpa i kandydat USA na ambasadora przy Unii Europejskiej. Malloch spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim oraz wziął udział w spotkaniu otwartym w Sejmie i konferencji pt. „Czy Unia Europejska może być Stanami Zjednoczonymi Europy?”, a także zjadł obiad z członkami Ruchu Narodowego. Pan kandydat na ambasadora przy Unii w jednym z wywiadów przyrównał ją do ZSRR; mówił też, że jest niedemokratyczna i antyamerykańska.

To już nie jest kampania wyborcza, tak wygląda realna polityka Trumpa.

* * *

[dropcap]Z[/dropcap]bigniew Hołdys („Panteon Czeka”, Newsweek):

Oto teraz w Polsce, za mojego życia po raz trzeci już dzieją się rzeczy, które na zdrowy rozum nie powinny mieć miejsca, a jednak mają. Wmawia się nam, że dopiero teraz jest dobrze, bo niszczy się niewinnych ludzi i więzi społeczne, a kłamstwo tak oczywiste, że nawet pies je rozumie, nazywa się prawdą. Wywracanie praw powszechnie znanych i udowodnionych, nazywanie bohaterów zdrajcami, tchórzliwych kumpli bohaterami – to właśnie trwa na naszych oczach. Przeżywam to trzeci raz w życiu i wiem, jak to się skończy: w wyobraźni  słyszę zgrzyt ściąganych z cokołów pomników, które dziś stawiane są fikcyjnym bohaterom. To na pewno nastąpi. I z Wawelu też coś zniknie. (…)

W tych dniach dowiadujemy się, że nasza historia wyglądała inaczej niż jeszcze niedawno wszyscyśmy wiedzieli. Dziś bohaterscy żołnierze AK nie mają już znaczenia, są spychani na margines, stawiani we mgle nieistnienia obok żołnierzy AL czy GL – dziś znaczenie mają ci, co po wojnie palili polskie wsie, rabowali, mordowali swoich rodaków (Polaków), zwani hurtem „żołnierzami wyklętymi”, nazwą kłamliwą i parszywą, usprawiedliwiającą zbrodnie na własnych braciach. To im się teraz stawia pomniki, nadaje najwyższe insygnia na uroczystościach z udziałem władz, to ich się teraz wdrukowuje do podręczników szkolnych jako zwycięzców. Bogami czyni się ludzi, którzy jeszcze dziś w niektórych miejscach kraju budzą trwogę i odrazę.

Kreatorem sytuacji jest niewysoki człowieczek z widocznymi objawami pogłębiającej się paranoi. Opowiada milionom wciąż żyjących ludzi, że to, w czym brali udział – ruch Solidarności – wyglądało inaczej, niż im się wydawało. Nie istniał Lech Wałęsa. Całą wojnę z komuną prowadził w pojedynkę bohaterski brat małego człowieczka, Lech Kaczyński, choć nikt go wówczas na oczy nie widział. To on wedle nowej doktryny doprowadził do zwycięstwa nad komunizmem – dlatego w każdym mieście powinien stać jego pomnik. Spiżowy, jak te Kimów (…)

Inny bezczelny kłamca, łamacz prawa i konstytucji, zapowiada konieczność zmiany konstytucji na taką, która ścignie „tych co się nachapali”, i wytropi „dzieci i wnuków zdrajców”. Jakbym czytał Jeżowa, Berię, słyszał Gomułkę i Josepha McCarthy’ego, amerykańskiego senatora, który w 1950 r. rozpoczął polowanie na czarownice. Tak, wszystko już było, tylko miało inne nazwiska. Dziś panteon hańby czeka na nowe.

* * *

[dropcap]O[/dropcap]burzamy się na wredne działania władz, na kłamstwa i niszczenie ludzi, na ograniczanie wolności, skok na kasę, awansowanie dyletantów na ważne stanowiska itd. Zapominamy jednak o tych tysiącach ludzi, którzy to akceptują (bynajmniej nie ze względów ideowych). Korzystają z nowych praw dla swoich egoistycznych celów. Już pisałem, że choć to Szyszko wprowadził ustawę pozwalającą na wycinkę drzew to nie był to nakaz – te drzewa wycięli drodzy rodacy.

Nie ma przymusu uczestniczenia we wrednych działaniach władz. Są tacy jak Jerzy Zelnik czy prof. Lech Morawski, którzy z radością włączają się w nurt – i setki takich którzy włączą się w każdy nurt dający profity.

I jeszcze jedno: opozycja i komentatorzy często stawiają pisowcom jako wzór Lecha Kaczyńskiego. Bo ten nie rozwalał Trybunału Konstytucyjnego i nie zachowywał się tak bezczelnie jak jego brat. Powtarzają, że gdyby Lech żył, to by nie dopuścił do tego co się teraz dzieje. To mrzonki. Pamiętam jak Lech Kaczyński uczestniczył w uroczystości odsłonięcia pomnika „Ognia” – człowieka który zamordował i ograbił setki ludzi, a miał tylko jedną „zaletę”, że w pewnym okresie mordował też zwolenników władzy ludowej. Jakiego przesłania jeszcze trzeba?

Pamiętam wiele z tego co robili i mówili dzisiejsi przeciwnicy PiS, kiedyś ich ideowi bracia, czasem współdziałający z nimi. Oni nie zmienili poglądów, zmienili tylko sojusze i narrację. Żeby nie było jak na pewnym rysunku Mleczki, gdzie człowiek skarży się koledze: Sprowadziłem egzorcystę, żeby przepędził diabła, a teraz nie wiem jak pozbyć się egzorcysty.

* * *

Silna i wolna Polska, ciesząca się szacunkiem ze strony innych państw europejskich, niezmiennie musi być budowana na tych samych zasadach: prawdy, sprawiedliwości i moralności.

Który polityk to powiedział? Ależ nie, to nie polityk, to abp Marek Jędraszewski, podczas uroczystości ku czci św. Stanisława w Krakowie. Ten sam, który się wypowiadał niedawno przeciwko in vitro i przeciw konwencji antyprzemocowej. (Konwencja antyprzemocowa i ustawa o in vitro oraz przyjęta przez Sejm ustawa „o uzgodnieniu płci” mogą być uznane jako zdrada wobec tych wartości moralnych, dla których Powstanie [Warszawskie] w ogóle wybuchło.)

Proszę kogoś kompetentnego, aby wyjaśnił, jak to się ma do najważniejszego celu katolicyzmu – zbawienia.

Księża zabierają głos w sprawach świeckich, mimo wyraźnych zaleceń Jezusa aby spraw świeckich i religijnych nie mieszać. Co by się stało, gdyby polityk zajął się w swoich wystąpieniach sprawami wiary, a jeszcze bardziej – sprawami skandalicznego zachowania Kościoła? I to nie tylko w przeszłości, kiedy mordowano i torturowano tych, co nie zgadzali się ze zdaniem księży, ale teraz, gdy ukrywa się przypadki pedofilii, głosi nienawiść do inaczej myślących bliźnich, ukrywa przekręty i pazerność Kościoła? Nie tylko Kościół by gnębił takiego polityka, ale też wielu wiernych, którym nie przeszkadza kontrast między tym, co księża głoszą i tym, co robią.

Pani, która kilka lat temu interweniowała w sprawie księdza w Tylawie, który molestował kilka pokoleń dziewcząt na wsi, spotkała się z wrogością ze strony wielu mieszkańców, a biskup stanął po stronie księdza. Wielu wiernych nie rozumie chyba zasad swojej wiary, a księdza postrzega tak, jak kiedyś chłopi  pańszczyźniani pana dziedzica. Zadrzesz z nim i masz przechlapane, nie tylko na tamtym świecie (bo on przecież jest bliżej Boga i może ci nie udzielić sakramentów potrzebnych do zbawienia), ale i tu, wśród swoich współwyznawców. Przy takim myśleniu ciężko będzie coś zmienić w Polsce.

* * *

[dropcap]C[/dropcap]hiny wesprą budowę Centralnego Lotniska w Polsce i w ogóle włączą się we współpracę z Polską, inwestując w naszym kraju, oznajmiła z zadowoleniem premier Szydło. A siedem lat temu PiS krytykowało rząd PO za zbyt mało energiczne protesty wobec tego, co Chiny wyprawiają w Tybecie. Nieważne straty materialne, Polska ma przodować w moralnym podejściu i dawać przykład innym krajom.

Rząd PO, który zawsze obawiał się krytyki PiS, podjął wtedy śmiały krok: premier Tusk, jako jedyny na świecie zapowiedział, że nie weźmie udziału w inauguracji igrzysk olimpijskich w Pekinie (w natłoku przywódców z całego świata nikt tego braku nie zauważył).

Decyzja Tuska spotkała się z entuzjastycznym wsparciem polityków PiS i nie tylko.

Paweł Kowal:

Byli na świecie tacy ludzie, którzy angażowali swój czas, swoje interesy i sprawy, by mówić, iż nad Wisłą źle się dzieje. To jest nasz dług.

Nelly Rokita:

Każdy premier powinien tak postąpić. Należy postępować emocjonalnie i tak, jak nam podpowiada serce. Premier zareagował jak prawdziwa kobieta!

Szef MSZ Radosław Sikorski ogłosił, że będzie starał się namówić innych szefów dyplomacji Unii  do wypracowania wspólnego stanowiska wobec represji przez władze chińskie ludności Tybetu.

Lech Wałęsa:

To jest bardzo dobry plan! Niech MSZ próbuje, bo nie wolno tego odpuścić.

Teraz opozycja (w tym PO) nie protestowała przeciw niemoralnej współpracy Polski z Chinami.

* * *

[dropcap]C[/dropcap]zasem (często?) mamy wyobrażenia o pewnych sprawach nieadekwatne do rzeczywistości. Na wsi u mojej mamy panowało przekonanie, że mężczyźni czasem chorują na chłopską macicę. Słowo „liberał” coraz częściej używane jest jako obelga.  Równie mylące bywają znaczenia nazw partii politycznych.

W gronie osób niechętnych naszej klasie politycznej, rozwinęła się dyskusja na temat, jak określić to towarzystwo. Wielu zwolenników znalazło określenie „pętaki”. Postanowiłem sprawdzić ten termin w słowniku i okazuje się, że oznacza on kogoś niepoważnego, niesolidnego, z kim nie trzeba się liczyć. Ja bym skorygował tę definicję w odniesieniu do wielu polityków: Pętak to ktoś niepoważny, niesolidny, z którym niestety często trzeba się liczyć.

Inni skłaniali się do określenia „szmondaki”. Ponieważ jest to wyraz obecnie rzadko stosowany, zajrzałem do Poradni językowej PWN. Piszą tam m.in

Slangowe i wulgarne słowo szmondak/śmondak, które zaczyna wchodzić do języka potocznego i używane jest na określenie ‘człowieka niewiele wartego’ (najbliższy synonim to ‘dupek’ lub ‘kutas’), jest jidyszyzmem o wyraźnie obscenicznej konotacji, choć nie do końca jasnej etymologii.

* * *

[dropcap]K[/dropcap]omisja Europejska zagroziła rozpoczęciem procedury o naruszenie prawa UE jeśli Polska, Węgry i Austria do czerwca nie przystąpią do relokacji uchodźców. Premier Szydło skomentowała to tak:

Nie ma zgody polskiego rządu na to, aby przymusowo były narzucone jakiekolwiek kwoty uchodźców.

Może tu nie chodzi o zagrożenie terroryzmem, ale o inne obawy. Pani premier poinformowała swego czasu Unię, że Polska już przyjęła milion uchodźców z Ukrainy. Nawet się nie pochwaliła, jak dobrze się tu oni zaaklimatyzowali – wszyscy znaleźli pracę. Gdyby teraz doszło do relokacji, to Ukraińców mogłyby przyjąć inne kraje, wrażliwe na los uchodźców i w Polsce zabrakłoby rąk do pracy.

Episkopat, który na początku proponował przyjęcie w każdej parafii jednej rodziny uchodźców, jakoś nie naciska na realizację takiego chrześcijańskiego czynu. Zapewne skończy się na modlitwie w intencji aby Bóg zajął się uchodźcami, w pierwszym rzędzie chrześcijanami.

* * *

[dropcap]P[/dropcap]iS wymyślił a prezydent podpisał ustawę ograniczającą liczbę aptek. Teraz właścicielem apteki będzie musiał być farmaceuta (a także jego ewentualni wspólnicy) i nie będzie mógł posiadać więcej niż cztery apteki. To wszystko oczywiście dla naszego dobra.

Marszałek Senatu Karczewski powiedział:

Obserwujemy w tej chwili zjawisko bardzo niekorzystne, bardzo złe, polegające na tym, że przy aptekach powstają apteki sieciowe, które obniżają ceny leków.

No to już nie będziemy się więcej zżymać na zbyt tanie leki. Nie będziemy też narzekać na to że mamy zbyt blisko do apteki – ustawa mówi o zmniejszeniu stopnia nasycenia aptekami w poszczególnych gminach.

Regulacja ma dotyczyć nowopowstających aptek, ale wpłynie też na istniejące. Jeżeli np. właściciel apteki będzie chciał czy musiał przenieść aptekę (np. właściciel lokalu podniesie mu czynsz) to teraz będzie musiał szukać lokalu w odległości 500 m lub 1000 m (w zależności od miejscowości) od innej apteki.

Ekspertyza  Biura Analiz Sejmowych stwierdza (ale kogo to obchodzi?):

Ustawodawca nie może wolności działalności gospodarczej reglamentować w sposób dowolny, a art. 22 Konstytucji stawia w tym względzie dwa warunki: w płaszczyźnie formalnej wymaga, by ograniczenie było wprowadzone w drodze ustawy, w płaszczyźnie materialnej zaś – by uzasadnione było »ważnym interesem publicznym«. Ów »ważny interes publiczny« – choć jest kategorią ocenną – nie może być interpretowany rozszerzająco ani prowadzić do ograniczenia innego odrębnego prawa, a konstytucyjnie dopuszczalne ograniczenie musi być na tyle merytorycznie uzasadnione, by w konflikcie z zasadą swobodnej działalności gospodarczej rachunek aksjologiczny przeważył na jego korzyść. Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie uznaje za konstytucyjnie dopuszczalne wprowadzanie instrumentów reglamentujących działalność gospodarczą z uwagi na bezpieczeństwo państwa lub porządek publiczny, ochronę środowiska, zdrowie, czy moralność publiczną, albo ochronę wolności i praw innych osób, gdy jest to niezbędne, a zastosowanie innych środków nie zapewni osiągnięcia zamierzonych celów. W kontekście oceny zgodności zaproponowanej regulacji z Konstytucją RP aktualne są wątpliwości zgłoszone powyżej. Wydaje się, że zaproponowana regulacja naruszałaby w nieuzasadniony sposób gwarantowaną konstytucyjnie wolność działalności gospodarczej, a wprowadzone ograniczenie nie pozostawałoby w przekonującym związku z ważnym interesem publicznym i byłoby nadmiernie restrykcyjne.

Jakoś PiS lubi ręczne sterowanie. Może by tak zabrali się za uregulowanie zatrudnienia w spółkach skarbu państwa i podobnych? Na przykład pomyśleli o zmniejszeniu nasycenia członkami PiS i ich rodzinami takich spółek i urzędów? Może kolejny awansowany „Misiewicz” może być zatrudniony w urzędzie nie bliżej niż 500 m od już zatrudnionego „Misiewicza”? I jeden członek PiS nie może zatrudnić w spółkach państwa i urzędach więcej niż 4 członków swojej rodziny…

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. jotbe_x 2017-05-23
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com