Marek Jodkiewicz: O Muzeum II Wojny inaczej4 min czytania

()

2017-05-22.

W witrynie SO ukazało się kilka tekstów o Muzeum II Wojnie Światowej. Wszystkie były poświęcone wystawie.

To fakt, że mamy muzeum o dalece uniwersalnym przekazie… ale też z architekturą na światowym poziomie.

Właśnie o tej wyjątkowej architekturze obiektu chciałem napisać kilka zdań.

Projekt wyłoniono w 2010 roku na drodze międzynarodowego konkursu, w którym wzięło udział 129 zespołów autorskich z całego świata. Jury* dobrano z architektów o uznanym dorobku. Zwycięzcą okazało się Studio Architektoniczne „Kwadrat” z Gdyni. Pracownia prowadzona jest przez architekta Jacka Droszcza i Bazylego Domstę.

W konkursach tej rangi zazwyczaj zwyciężają projekty oparte na pomyśle NIEBANALNEJ PROSTOTY.

Nie można powtórzyć dosłownie formy piramidy, kuli, sześcianu – jednak pozorna lapidarność geometrii jest zawsze dużym atutem –  skupia uwagę, ułatwia identyfikację, wyróżnia z otoczenia.

W tym przypadku mamy charakterystyczną formę pochylonego prostopadłościanu, przynajmniej takie  sprawia wrażenie. Za pozornie prostą do zapamiętania formą ukryty jest zamysł bardziej złożonej gry – wystarczy poddać się obserwacji, szukając swoistej logiki powiązań, jednocześnie odbierając płynnie zmieniające się wrażenia. Są momenty zaskoczeń. To jest też test na przewidywalność naszej wyobraźni. Patrząc z określonego ujęcia możemy jakby przewidywać ogląd tego obiektu z innej strony. Przewidywalność nie do końca się sprawdza.

W momencie zaskoczenia, po upływie chwili, zwykle jesteśmy w stanie sobie to jakoś wytłumaczyć, a jednak tego nie przewidzieliśmy.

Dlaczego tak się dzieje? Zainteresowanych odsyłam do Post Scriptum (zaraz po zdjęciach), gdzie próbuję to objaśnić, na swój sposób.

Uruchomiona obserwacja ze zmiennym w czasie skupieniem uwagi może nabrać cech akcji zmiennych wrażeń, przypominającą narrację, tyle że w architekturze obserwator sam wybiera ścieżkę przebiegu „akcji”. Zaskoczenia nie drażnią, bo odsłaniają pewną ukrytą, trudną często do wyrażenia logikę powiązań, o zmiennej dynamice harmonijnych przejść między kolejnymi scenami.

Do tego rodzaju spaceru zachęcam.

Zamieszczam tylko sześć zdjęć, każde o indywidualnym klimacie. To powinno wystarczyć. Proszę nie przywiązywać większej wagi do przypisanych im adnotacji – to tylko przykład. Interpretować zawsze można na kilka sposobów.

 


 * Jury dobrano z architektów o uznanym dorobku: Daniel Libeskind, Georg Ferguson, Hans Stimmann, Wiesław Gruszkowski, Grzegorz Buczek, Wiesław Czabański. W gronie jury znaleźli się również Wiesław Bielawski (z-ca Prezydenta Gdańska, też architekt), John Lohman (Dyr. Museum of Londyn), Andrzej Pągowski (artysta grafik) i Wojciech P. Duda (historyk).


Marek Jodkiewicz

 Prezentuję zdjęcia własne. Dodatkowo (ze względu ujęcia wnętrz) uzyskałem indywidualną zgodę od  MIIW na ich publikację w Studio Opinii.

PS.

Wracam do pytania: „dlaczego tak się dzieje?”

Wraz z przesunięciem naszego punktu widzenia, zależnego od kierunku patrzenia… i wraz ze zmianą pozycji obserwacji podczas przemieszczania, zmienia się kontekst obiektu. Inna pozycja Słońca i inny kierunek padania światła, którego odbicie raz widzimy, innym razem zanika; nasilenie odbicia światła zmienia kolor, zmieniają się skróty perspektywiczne elementów obiektu – za każdym razem niby ten sam obiekt, a wygląda inaczej, odsłania po kolei swój złożony charakter. W kolejnych scenach zmieniają się „aktorzy” skupiający naszą uwagę. Raz to jest jeden (szczelina światła, MIIW 6), raz jest ich wielu (gra wielu płaszczyzn, MIIW 2).

Obiekt i jego kontekst mają charakter struktury trójwymiarowej, my zaś obserwujemy w każdym przypadku jedynie jego dwuwymiarowy obraz, tyle że zmienny. Doznania potęguje właśnie ta zmienność wizualnych doświadczeń, jakby przecząca schematycznym przekonaniom o stałości cech „martwej” materii.

W tym obiekcie szczególna rola przypada światłu. Stąd na zwiedzanie tego architektonicznego dzieła polecam dzień słoneczny.

Na co dzień mamy w zwyczaju oddzielać obiekt od jego kontekstu. Tak jest prościej, tak jest jakby praktyczniej, dopóki nie odwołujemy się do subiektywnych wrażeń, które nie zawsze podzielają tak proste kryteria logiczne, zadomowione w schematyzmie naszego myślenia.

Logika i wrażenia to często dwie różne ścieżki odbioru. Klucza do logicznych interpretacji można szukać, wrażeń nie da się podmienić.

Uzmysłowić sobie to często nic innego jak odwołać się do podszeptu zmysłów – intuicyjnie. To jest niewyczerpane źródło myślenia kreującego wyobrażaną rzeczywistość, wbrew zracjonalizowanym schematom. W tym kontekście, można nawet powiedzieć, że odbiorca też jest twórcą, tyle że na własny użytek.

O intuicji coraz częściej mówi się otwarcie w sferze najnowszych koncepcji naukowych.

Dzieło zespołu Droszcza i Domsty to taki utwór, który prowokuje do podobnych refleksji.

Tylko prowokuje.

 

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

2 komentarze

  1. Obirek 22.05.2017
  2. MarekJ 24.05.2017