Chcieliśmy Trumpa, tośmy go mieli. Dla władzy to wielkie plusy dodatnie, ale Polska też na tym zarobiła. Publiczna deklaracja w sprawie punktu piątego NATO jest wiele warta, choć była warta znacznie więcej, gdy ją składali poprzedni prezydenci USA.
Może to i był bełkot, jak pisze Marian Marzyński, lecz jeśli w tym bełkocie był element, na którym nam bardzo zależy, to nie warto tego negować dla klarowności obrazu i dla zasady, że wszystko, wszystko co od Trumpa – od złego jest. Nikt nie jest idealny, ale też nikt nie jest w stu procentach zły. Przewaga złego w Trumpie jest kolosalna, ale nasz Donald uznał, że ta wizyta to wielka promocja Polski. Jeśli sobie nie zrobił tym wielkich plusów u Polaków, to na pewno ustrzegł się od minusów.
Mało kogo w świecie obchodzi różnica między jednym polskim powstaniem a drugim, czy to jak powstawały Aleje Jerozolimskie. Liczy się, że szef najważniejszego państwa świata poparł Polskę. Kaczyński na tym skorzysta? Trudno. Ale Polska jest także nasza. Może bardziej nawet nasza niż jego.
Namawiałbym do pewnej chytrości opozycyjnej. Trump przeplunął wszystkich swoich – lepszych od niego – poprzedników w kadzeniu Polsce i Polakom. Spodobało się i to bardzo. Zawsze się coś takiego podoba.
Inteligencjo polska, opozycyjna inteligencjo! Czy zawsze musisz poprawiać sobie samopoczucie, nadrabiać kompleksy, pokazując, że jesteś ponad to, co się podoba gminowi? Narażać się mu?
Nie musisz brać udziału w tym odpuście, pląsać w politycznym disco-polo. Ale zachowaj swój sceptycyzm-krytycyzm na inną ważniejszą okazję.
Z tego, że Trump coś obiecał wynika, że to wykona, albo nie. Raczej – a „raczej” to dosyć daleko od TAK – wykona, o czym świadczy jego polityka zagraniczna w ciągu kilku miesięcy sprawowania władzy. I to w trefnym aspekcie stosunków z Putinem. Żeby się nie powtarzać, przepraszam: Ernest Skalski: Go on, Mr President. Przeczytajcie państwo, jeśli to was interesuje.
Ernest Skalski


Ale na jaką inną ważniejszą okazję zachować swój sceptycyzm?
I w jaki sposób sceptycyzm inteligencji spowoduje narażenie się gminowi, który nawet o tym nie wie co myśli i mówi inteligencja, a często nawet co ktokolwiek mówi i myśli?
Kilku komentatorów, m.in. prof. Rotfeld, pochwaliło przemówienie, bo przyznali że spodziewali się czegoś gorszego. No, jak na garbatego okazał się dość prosty.
Na szczęście nie jestem politykiem i nie muszę swoich wypowiedzi dostosowywać do tego jak mogą one ukształtować ludzi uprzedzonych czy niedoinformowanych i wpłynąć na ich wybory. Nie sądzę też, aby rządzący pod wpływem moich uwag zrezygnowali z zakupu amerykańskiego sprzętu wojskowego.
A ten sztuczny entuzjazm mediów i wykazywanie jakie to wielkie szczęście nas spotkało, jak urośliśmy itd. wzbudza mdłości. Czy nie ma już rzeczowych komentatorów?
PIRS zapytał:
„Czy nie ma już rzeczowych komentatorów?”
*
Są, np. Radosław Sikorski. Bardzo rzeczowo i realistycznie zinterpretował treść wystąpienia prez. Trumpa.
*
Dziś w Loży Prasowej (TVN24) Michał Broniatowski (Politico) ujawnił machloje PISdzielców dot. wygumkowania Lecha Wałęsy z przemówienia prezydenta Trumpa.
Po gorączkowych nocnych konsultacjach z treści przemówienia wypadł cały fragment dot. Wałęsy i Solidarności. Podobno Trump uparł się, że jednak o Wałęsie wspomni i postawił na swoim.
A suweren w tym momencie zawył.
Pan Redaktor Skalski tak zwątpił w racjonalne zachowania inteligencji polskiej, że z pewną nieśmiałością proponuje jej zachowania oczywiste, namawiając do odłożenia sceptycyzmu-krytycyzmu na inną okazję. NIe wiem jak na to zareaguje inteligencja opozycyjna. Mogę w swoim imieniu powiedzieć, że podzielam taki punkt widzenia jak Pan Redaktor. To jest/był sukces Polski w różnych wymiarach. Po pierwsze Trump wreszcie potwierdził punkt 5 traktatu NATO. Po drugie chwalił nas czym połechtał megalomańską nutkę w kazdym z nas. Po trzecie – unikał różnienia nas z UE. Po trzecie Trump nawraca się na bycie światowym przywódcą w wielu obszarach, w których Zachód po jego dotychczasowych zachowaniach, mocno wątpił. Po czwarte nawet inicjatywa trójmorza nie jawi sie tak absurdalnie jeśli ma ambicje infrastrukturalne i kominikacyjne w ramach UE a nie przeciw UE. Po piąte częśc przywódców „trójmorza” pokazała Polakom miejsce w szeregu. Po szóste Duda trochę zyskał w oczach Polaków i świata a JK i Szydło sporo stracili. Tak możnaby jeszcze dłużej.
*
Ogólna refleksja jest taka, że kiedyś wizyty prezydentów USA żyły dłużej w świadomosci opinii społecznej. Dzis wszystko stało się tak bardzo tabloidalne i zdawkowe, że żywot tej wizyty unieważnią pewnie wydarzenia kolejnej miesięcznicy, która zapowiada się mocno.
*
Z szacunku dla Pana Redaktora wszelkie watpliwości zmilczę do następnej okazji.
W przypadku Polski należy się cieszyć z tego co się ma. Nawet jeśli to zgniły interes dla obydwu stron. Ale trzeba sobie zdawać sprawę, że ukłon w stronę Polski znaczy obrazę dla EU z jej wartościami. Przez 24 godziny miałem w CNN Trumpa w Polsce. Wypadła dobrze. Nie obyło się bez komentarzy na temat co reprezentuje polski rząd i prezydent.
.
Polska zaczyna odczuwać osamotnienie jeśli nie ostracyzm na arenie międzynarodowej. Podobnie jest z Trumpem. Naraził się NATO, Unii Europejskiej i Azji. Zrywając Trans-Pacific Partnership naraził się Chinom, których teraz tak bardzo potrzebuje w związku z kryzysem na półwyspie Koreańskim. Praktycznie czego się nie tknie, niszczy. To może być na pocieszenie dla polskich elit demokratycznych.
.
Unia Europejska już pokazuje brak szacunku do Trumpa. Angela Merkel właśnie sfinalizowała wielki kontrakt na Airbusy dla Chin. A administracja Unii zapięła wielkie porozumienie z Japonią. To wszystko w przededniu wizyty Trumpa w EU, to przemyślane hesty i przekaz: damy sobie radę bez Ciebie.
.
Co pozytywne, to fakt, że Polska pokazała Ameryce swój nie niknący entuzjazm do niej, „no matter what”. To zawsze się przyda na przyszłość.
.
Trump jest w tym momencie w środku największego wyzwania, jakie mógł otrzymać amerykański prezydent. Ten nie wygląda na to, aby był choć w części przygotowany na wyzwanie koreańskie. Nie żal mi go ani trochę. Ale muszę tezymać za niego kciuki, aby wreszcie zrobił coć mądrze. W sumie to fascynujące, jak ta historia właśnie przyspiesza. Tu potrzeba wielu mądrych. (Bo np w Polsce Trump wyjechał a łamanie państwa prawa trwa nadal)…
Ludzie chcieli zobaczyć Trumpa, jakby go sami wybierali. Toż to swojak! Bo i podobieństwo pomiędzy nim, a PISowskim rządem jest uderzające. Przybysze z małych miasteczek Podlasia czy z mazowieckich wsi poczuli solidarność z amerykańskim prezydentem i jego niechęcią do liberalnych wartości. Ale nie tylko. Nagle stali się częścią szerszej quasi-religijnej wspólnoty, do której należą również biali Amerykanie z Ohio czy Kentucky. Somebody say Hallelujah!
Popieram Autora w całej, dość długiej, rozciągłości!
Tańczamy! Tańczamy!
https://www.youtube.com/watch?v=_7Io0OqpTuM
Szczególnie fragment dot. Roberta de Niro 🙂
Rosiewicz sam mówi, że chciał być „głośnym obciachem”. I rzeczywiście wyszedł wielki obciach i niekoniecznie głosny. Dla elektoratu słońca Żoliborza ten obiach jest nieistotny, bo oni nie znają żadnych języków, łącznie z polskim.
https://vod.pl/programy-onetu/onet-rano-prof-zbigniew-lewicki-6072017/frsls95
Trudno, mnie się Trump nie spodobał, a jego przemówienie uważam za groteskowe, dziecinne i do dzieci skierowane. To trumf polityki historycznej gloryfikującej swoich i pozbawionej elementarnego krytycyzmu. Jeśli to ma być na „plus dodatni dla Polski” to dziękuję. Ja nie potrzebuję wuja Sama, który będzie prawił komplementy i jednocześnie chwalił, że jestem wspaniały bo kupuję jego „najlepszą na świecie broń”. Zgadzam się tylko z jednym, krytyka to za mało i potrzeba realistycznych alternatyw (by sparafrazować tytuł najnowszej książki Noemi Klein „No Is Not Enough”). Wizyta Trumpa ich szukanie czyni tym pilniejszym.
Co mnie obchodzi, jak sytuację ocenia nasz Donald? Nie mam nic przeciwko człowiekowi, nawet go cenię za pewne cechy (ale inne mnie ciężko wpieniają, żeby wymienić minimalizm – czy może lepiej: skrajny oportunizm – światopoglądowy…) ale „mój” ci on zgoła nie jest. Więc skoro nie jest mój, i zapewne paru tysięcy innych ludzi spośród tych, dla których „zupełnie i do spodu nie mój” jest PiS i cała banda jego akolitów, to nie jest też nasz. Jest Donaldem Tuskiem, ważnym człowiekiem Europy – i wszystko. Rozumujesz, drogi Erneście, na zasadzie: cieszmy się, bo mogło być gorzej. Sorry, nie umiem tak. A w sprawie narażania się gminowi: odi profanum vulgus et arceo. Tak sądzę, i inaczej nie mogę – lubisz ten zwrot, prawda?
Mam pytanie – czy poważny redaktor, a redaktor Skalski to taki właśnie, może zamieszczać tak niepoważne komentarze ?
Odpowiem sam sobie – widać może skoro zamieszcza !
Z czego się Pan, Panie Redaktorze Skalski cieszy ? czy z tego, że prezydent, któremu grozi (i oby tak się stało) odwołanie z urzędu opowiedział swoją wersję historii Polski w której najważniejsze było to, ze wołając „my chcemy boga” przewróciliśmy stary system i teraz jesteśmy nadzieją dla świata, który podobno też woła że chce boga (Tramp pierwszy chce boga a nie pieniędzy)
Mnie było po prostu i po ludzku wstyd gdy karne wojsko marszałka Brudzińskiego odegralo swoją rolę zupełnie tak jak w dawnych czasach słusznie minionego peerlowskiekiego systemu, to takiego przekazu do świata chcemy ? Ja nie chcę i dlatego oczekuje, że redaktor Skalski napisze poważną i obszerną analizę tego co działo się w Polsce przez tych kilkanaście godzin w których byliśmy oglądani przez blisko 1000 dziennikarzy z całego świata
Wystarczyło, że redaktor Skalski napisał „nasz” dla odróżnienia od tamtego Donalda, a już to wzbudziło dziwne i niepokojące refleksje u pana red. Misia.
Przy takiej postawie i sposobie myślenia części społeczeństwa (szczególnie tej z lewej strony) możemy zapomnieć o jakiejkolwiek dobrej zmianie „dobrej zmiany”.
Widać to w sondażach.
Czy lewa strona ciągle marzy o „naszym” Zandbergu, Biedroniu lub jeszcze bardziej „naszej” naszej pani Grodzkiej?
*
Widać również, że tej lewej stronie najbardziej podobałoby się przyjęcie Trumpa jak w Hamburgu.
Czy wyście wszyscy/niektórzy oszaleli?
*
PS
Czytając tekst p. Marzyńskiego można się załamać.
Nie „mój”, to nie znaczy, że – w razie czego (tzn. gdy ktoś bliższy „mojości” będzie bez szans) – na niego i jego formację nie zagłosuję. „Moich” jest zresztą teraz najwięcej na Powązkach, w każdym razie dopóki Prawdziwi Polacy ich nie wykopią..
Chyba raczej „odi profanum vulgus et arceo”.
Oczywiście. Palcówka, poprawiam.
Ciężka sprawa, Donaldy mi się zaczynają mylić a na ulicy jeszcze widzę Donalda z Mackiem.
Źle wieszczę SO, tu też zaczyna być jak w powiedzeniu,
Złapał Kozak Tatarzyna a Tatarzyn za łeb trzyma.
JMP EIP ma rację;
>Czy wyście wszyscy/niektórzy oszaleli?<
„Czy wyście wszyscy/niektórzy oszaleli?” – pewnie nietrudno jest oszaleć w dzisiejszej Polsce, ale także w dzisiejszym swiecie. Na SO jak w pigułce widać błogosławioną różnorodność nas wszystkich. Właśnie dzieki tej różnorodności wygramy z PiS. Nie jesteśmy i nigdy nie będziemy zunifikowanym, szarym tłumem humwejbinów dowolnej ideoligii. Tłuszczą prymitywnych nienawistników wrzeszczących na rozkaz partyjnych półgłówków. Jesteśmy kolorowymi ptakami współczesności, pełnymi wiary, nadziei, miłości ale także zdziwienia, zwątpienia, niepewności i przerażenia. Właśnie dlatego łączy nas poszanowanie demokracji liberalnej, praw człowieka, wspólnej Europy. Sprzeciwiamy się dyktaturze, prymitywizmowi, głupocie, rasizmowi, nienawisci, homofobii. Bronimy wartosci elementarnych – prawdy, umiaru, szacunku do innych wyrażanego także jezykiem poprawnosci politycznej, wolności słowa, wyznania, obyczajów i zachowań. Właśnie dlatego wygramy, ze walczymy o duzo wiecej niż kaczysci. Walczymi nie przeciw nim ale także w obronie ich praw, które dobrowolnie chcą zabrac sobie i nam. Kiedy na SO ktoś przedstawia opinie skrajnie różne od moich cieszę sie, że ma do tego takie samo prawo jak moje. Dzieki Redaktorowi BM i linii redakcyjnej nie jesteśmy narażeni tutaj na hejt i jawny trolling, nie musimy zmagać się z czystą nienawiścią. Nie jestem specjalnie dobrym chrześcijaninem (o ile w ogóle?) ale zamiast PiSowskiej zawzietosci wolę myśl: „zło dobrem zwyciężaj” oraz nienawisci przeciwstawiaj miłość.
BRAWO!
SŁAWEK napisał:
„Na SO jak w pigułce widać błogosławioną różnorodność nas wszystkich. Właśnie dzieki tej różnorodności wygramy z PiS.”
*
He, he, he …
Dzięki takiej logice łatwo przewidzieć wyniki wyborów parlamentarnych: PIS 45%, Kukiz 25%, Korwin 15%.
Po 0-3% głosów uzyskają PO, N, PSL oraz wszystkie inne partie, partyjki i koalicyjki, których wyborcy nie chcą zaliczać się do hunwejbinów i tłuszczy prymitywnych nienawistników wrzeszczących na rozkaz partyjnych półgłówków, będący kolorowymi ptakami współczesności, pełnymi wiary, nadziei, miłości, ale także zdziwienia, zwątpienia, niepewności i przerażenia, połączonych poszanowaniem demokracji liberalnej, praw człowieka, wspólnej Europy, sprzeciwiający się dyktaturze, prymitywizmowi, głupocie, rasizmowi, nienawiści, homofobii oraz broniący wartości elementarnych – prawdy, umiaru, szacunku do innych wyrażanego także językiem poprawności politycznej, wolności słowa, wyznania, obyczajów i zachowań.
Vivat demokracja, vivat Suweren!
*
Panie Sławek, można być aniołem w niebie, ale tu trzeba być jeśli już aniołem, to takim, no … bardziej przyziemnym.
@ JMP EIP – nie proponuję być aniołem nawet takim bardziej przyziemnym. To zdaje się KRK i PiS wierzą w takie odrealnione byty na wzór własnej hipokryzji.
*
Chętnie poczytam gdzie sie mylę i dlaczego.
Pisalem juz to kilka razy, ale nie dociera do inteligencji.
Wlasnie wrocilem z wycieczki do Polski gdzie kilka dni jezdzilismy z przyjacielem i zona motocyklami po Gorach Sowich.
Spotkalismy jednego niesamowitego, mlodego czlowieka pracujacego jako informatyk a dorabiajacego sobie jako przewodnik po kompleksie podziemnym Osowka ( Riese ) no i reszte.
A, jeszcze o Trumpie – przyjechal sprzedac gaz i ew Patrioty w dosc dalekiej przyszlosci, nie obiecal nic nowego a starych obietnic dalej nie dotrzymal, czym tu sie podniecac ???
No i jeszcze mu sie „wymklo” ze cene za gaz chyba podniesie.
Bo chyba bzdurnych przemowien nie ma co oceniac, sami Amerykanie mowia „talk is cheap”.