Zbigniew Szczypiński: Koniec letniej kanikuły, do roboty!6 min czytania

()

2017-07-14.

Czy ktoś jest zaskoczony tym, co wyczynia formacja rządząca, która bejsbolowym kijem rozwala system państwa prawa, jaki udało się wprowadzić w Polsce blisko trzydzieści lat temu?

Czy ktoś się temu dziwi?

Jeśli są tacy ludzie, a słuchając wielu komentarzy można odnieść wrażenie, że są, to powiem brutalnie – dziwię się waszemu zdziwieniu!

Nie ma żadnego zaskoczenia, nic nie dzieje się przypadkiem. Wszystko zostało zapowiedziane; więcej, zostało zapisane i powiedziane w projekcie pisowskiej konstytucji czy tekstach samego prezesa, wtedy Prawa i Sprawiedliwości a obecnie prezesa Polski.

Dziwię się waszemu zdziwieniu!

Od blisko dwóch lat rządząca Polską koalicja Zjednoczonej Prawicy zmienia ustrój polityczny kraju nie mając większości konstytucyjnej dającej takie prawo.

Obowiązująca Konstytucja RP, przyjęta w powszechnym referendum, jest demonstracyjnie łamana przez prezydenta, premiera, wysokich urzędników państwowych, posłów i senatorów.

Władza – publicznie, w codziennym działaniu – w wypowiedziach medialnych formułuje przekaz do społeczeństwa, że ta Konstytucja to twór postkomunistyczny (raczej potwór), który nie ma moralnej legitymacji – bo Polska nie była suwerenna, nie była wolna, należała do okrągłostołowych elit, tych samych co pod przywództwem agenta Bolka zdradziły Naród paktując z komunistami w Magdalence…

Tak więc nie ma żadnych powodów, aby jej zapisy ograniczały prezesa Polski, rząd i sejmową większość w realizacji ich pomysłów na Nową Polskę. Polskę Prawą i Sprawiedliwą, zbudowaną na trwałym fundamencie krwi, przelanej w zamachu smoleńskim, na krypcie wawelskiej kryjącej sprofanowane szczątki największego Prezydenta Polski.

Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej.

Może już dość tej ponurej –  ale przecież prawdziwej – analizy naszej, polskiej rzeczywistości?

Co można dodać, co powiedzieć, gdy dzieją się rzeczy jak ze snu szaleńca ogarniętego żądzą zemsty, ukarania wszystkich, ukarania wszystkich… łącznie z sobą. Wielkość wymarzonej kary winna być taka, aby przeszła do historii, aby od daty jej spełnienia liczył się nowy czas, nowa era…

Do wielu różnych wypowiedzi, mających ambicje całościowego ujęcia wydarzeń i zachodzących procesów – chciałbym dodać jeszcze jeden element, który nie zdobył, moim zdaniem, należytego oddźwięku.

Przyglądając się „kuchni władzy”, tego jak rządzi Polską Jarosław Kaczyński, chciałbym zwrócić uwagę na podobieństwo tych mechanizmów do opisanych w literaturze mechanizmów i norm jakie obowiązują w gangach i grupach przestępczych.

Władca, z własną ekipą ochraniających go „żołnierzy”, kontaktujący się z własną organizacją poprzez „zaufanych”, zamknięty w pilnie strzeżonym ośrodku, ustalający jednoosobowo kryteria oceny przydatności dla organizacji wszystkich funkcyjnych, wprowadzający zasadę świadomego łamania prawa jako więzi łączącej członków organizacji to nie jest lider partii politycznej – to wszak „ojciec chrzestny”, dobry, starszy pan lubiący zwierzęta…

Partia Prawo i Sprawiedliwość ma członków bez legitymacji. Członkowie rządzącej partii mają coś lepszego niż legitymacje partyjną, mają poczucie więzi wspólnego losu. Im więcej jest oczywistego łamania prawa, im bardziej grożą im konsekwencję i sankcje – tym bardziej może wzrastać w nich determinacja: ani kroku w tył, nie mamy gdzie się cofnąć, możemy iść tylko naprzód Tam, gdzie rozkaże wódz-naczelnik.

Jeżeli jest prawdą (a chyba jest), ze posłowie Prawa i Sprawiedliwości podpisują się pod projektem ustawy „in blanco” , bez jego znajomości, bez nawet wiedzy o tym czego ustawa dotyczy – to jest doskonały przykład na przeniesienie wzorów kooptacji do gangu nowych członków, kooptacji polegającej na wykonaniu zleconego przestępstwa.

Mamy w Polsce rewolucję. To nie jest zwykła zmiana władzy w wyniku obowiązujących procedur wyborczych. Ta ekipa ma wizję nowego człowieka i nowego ładu, społecznego porządku, który ma zapanować na stałe. Nikt w rządzącej ekipie nie zaprząta sobie głowy tym, co będzie gdy skończą się ich rządy. Ich rządy nie skończą się nigdy, a każdy kto w to wątpi – jest zdrajcą, dla którego nie ma miejsca w obozie Zjednoczonej Prawicy.

Członkowie obozu rządzącego mają rewolucyjny ogień w oczach i wyraz twarzy fanatyka – człowieka ślepo oddanego sprawie, którą głosi. Doskonałym tego przykładem był występ niejakiego Żalka, uzasadniającego potrzebę likwidacji Sadu Najwyższego i wyrzucenia wszystkich jego sędziów tym, że w latach czterdziestych, bezpośrednio po II Wojnie, sędziami zostawali ludzie po kursach sędziowskich, nawet bez matury…

To jest klasyczny przykład zaślepienia rewolucyjnego. Dzieje się tak zawsze, gdy dzieje się rewolucja. Wymiana elit odbywa się czasem przy użyciu gilotyny, czasem poprzez łagry czy obozy reedukacyjne – a czasem pprzez odesłanie wszystkich w stan spoczynku.

Gdy jest czas rewolucyjny, to są nowe wyzwania i nowe oczekiwania. Wobec wszystkich.

Sąd Najwyższy przestanie istnieć (taki jest zamysł prezesa Polski realizowany przez posłusznego mu pana Zbyszka). Na czas przejściowy ów Zbyszek wyznaczy sędziów, którzy – jego zdaniem – mogę być sędziami Sadu Najwyższego.

I co wtedy ? Będą tacy sędziowie, „którzy w to wejdą”, jak mówi obecna młodzież?

Sędzia to zawód specjalny, zakładający wysokie kryteria merytoryczne i najwyższe etyczne. Sędziowie Sadu Najwyższego to elita elit.

To – jak będzie? Znajdą się tacy, co przyjmą nominację od Zbyszka?

Obawiam się, że tak. Znajdą się. I nawet ślicznie dobudują do swego postępowania uzasadnienie prawne.

To czas próby Panowie Sędziowie, czas prawdziwej weryfikacji tych ważniejszych niż merytoryczne kwalifikacji. Gdyby ktoś mnie pytał czy nie wyznaczam zbyt wysokich standardów, to przypomnę lata 1982 – 1989. Można było zamiast np. socjologiem być rzemieślnikiem i truć karaluchy i mrówki faraona, pracować jako malarz pokojowy, być drwalem w lesie, pomocnikiem murarza… Jeden warunek – tylko „na biało”. Dało się, nie bolało…

Co więc robić, gdy wydaje się, że nic nie da się zrobić?

Robić swoje, iść w niedzielę pod Sejm, zrobić własną demonstrację, rozmawiać ze zwolennikami „dobrej zmiany”; z tymi, którzy mówią, że teraz jest urlop, lato, pogoda…

Każdy coś może zrobić. Ale każdy to coś musi zrobić sam, a nie liczyć, że zrobią to inni.

Do roboty!

Zbigniew Szczypiński

Gdańsk

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. Magdalena 16.07.2017
    • j.Luk 17.07.2017
  2. Zbyszek123 17.07.2017
  3. Magdalena 17.07.2017