2017-09-12.
Dlaczego Maciej Stuhr – dzisiaj tak odważny – nie protestował, kiedy poprzednia ekipa rozwalała Polskę? – ironizuje Marcin Makowski. Dlaczego wtedy aktorzy siedzieli cichutko? (Panie Maćku Stuhrze. Niech pan nie będzie apolityczny. Wystarczy, że będzie pan szczery, Wirtualna Polska, 8/9).
Marcin Makowski jest sprawnym, ambitnym publicystą, piszącym w tygodniku Do Rzeczy. Potrafi być elegancko złośliwy. Swobodnie żongluje słowami, utrzymując kontrolę nad czytelnikiem i jego emocjami. Dramatyczne pauzy pełne napięcia. Elokwencja i lekkostrawność. Bez niepotrzebnych dwuznaczności i arogancji. On wybiera muzykę i on prowadzi. To są cechy zawodowca.
Dodatkowo ma strategiczną zdolność, wykraczającą poza resume publicysty; coś bardzo cennego – intuicję. Wyczuwa klimat.
Marcin Makowski: Panie Maćku Stuhrze. Niech pan nie będzie apolityczny. Wystarczy, że będzie pan szczery
Maciej Stuhr wystąpił w czwartek w „Faktach po Faktach”, chyba 20 raz przez ostatnie dwa lata mówiąc, że „nie może milczeć”. Problem w tym, że wcześniej mógł, a dzisiaj nikt mu milczeć nie każe. Apelował również o kulturę „niezależną od jakiegokolwiek wpływu politycznego”. No chyba, że chodzi o dofinansowanie do jakiegoś festiwalu teatralnego.
Przypuszczam, że gdyby żył Jerzy Putrament, partyjny propagandysta i literat, lubiący w czasach komuny pisywać o wędkarstwie, zwróciłby uwagę na zdolności Makowskiego. Jeżeli Putrament jest protoplastą propagandy wysublimowanej, tonującej, dziennikarz Do Rzeczy mógłby być jego progeniturą.
Podczas gdy Tomasz Terlikowski czy Rafał Ziemkiewicz to hardcorowcy, Makowski ma pewien czar, swoiste avoir bubu – miękkość i powab. Fajnie się go czyta. Nawet gdyby pisał o hodowli gołębia turkawki czy owocowych przetworach na małe słoiki, jego teksty byłyby popularne.
Czy Stuhr ma prawo do krytyki rządu? Każdy obywatel je ma. I aktor i fryzjer. I rolnik i kasjer w Lidlu. Czy są potrzebne jakieś specyficzne kwalifikacje, aby dostrzegać łamanie Konstytucji i odczuwać ograniczanie wolności obywatelskich? Nie. Makowski doskonale o tym wie. Podejmując ten temat wielokrotnie (Stuhr i inni aktorzy), pragnie przesunąć celownik z prawdziwego powodu krytyki na krytykującego. Krytyka jest mniej wiarygodna, jeżeli okaże się, że ten, który ją uprawia, jest w coś umoczony. Makowski zajmuje się konstrukcją tego podejrzenia.
Społeczeństwo polskie już zna oficjalną wersję: aktorzy protestują, ponieważ stracili przywileje. PiS im te przywileje odebrał. Dlatego się pieklą. Publicysta usilnie chce przedstawić Stuhra (i innych aktorów) jako człowieka pozbawionego moralnych kwalifikacji do uprawiania krytyki. Inaczej: chce go zdyskredytować za wydanie moralnej oceny (na którą Makowskiego nie stać).
Patrzcie na Stuhra – zdaje się mówić – oto dowód, jak niszcząca była koalicja PO-PSL. Działy się wtedy różne rzeczy. Naprawdę. PiS nie jest więc taki zły. Zmieniła się ekipa. Tylko tyle. I w takich sytuacjach zawsze są jacyś niezadowoleni. Jak aktorzy chociażby. Ale to przecież normalne.
Makowski stawia znak równości pomiędzy III RP, a „dobrą zmianą”. W ten sposób relatywizuje złe rządy PiS, chcąc jednocześnie uwolnić się przed presją moralnej oceny. Zgodnie z założeniem, że to, co jest sobie równe, nie domaga się wartościowania.
Podobnie jak to kiedyś czynił Jerzy Putrament, ambitny publicysta Do Rzeczy rysuje dzisiaj obraz kraju normalnego, gdzie społeczeństwo, niczym wielka rodzina, owszem, może nie zawsze jest zgodne, ale nie odbiega od innych. I możemy się nawet trochę pokłócić – sugeruje. Bo to też jest częścią normalności.
Witold Gombrowicz napisał kiedyś, chyba w Dziennikach, że tylko ten, który wie, że steka je się nożem i widelcem, może go jeść widelcem. Makowski je steka widelcem, udając, że nie zna innego sposobu. Nie ma nic osobliwego w publicystyce propagandowej. Osobliwością są tylko ci, którzy tę publicystykę uprawiają.
Autorytarny rząd polski odczuwa deficyt społecznej aprobaty. Jest łasy na pochwały. Powstało więc silne zapotrzebowanie na artystów, pisarzy, naukowców, publicystów i w ogóle celebrytów, którzy użyczą swojego nazwiska do legitymizowania „dobrej zmiany”. Publicysta Makowski dostrzegł tę niszę i się wstrzelił. Obecnie jest pierwszoligowcem w tej dyscyplinie.
Z perspektywą na awans.
Dariusz Wiśniewski

Myślę , że się Pan myli. Makowski nie jest zadnym „obiektywnym symetrystą” i nie należy go traktować jako kogoś w rodzaju kandydata na genialnego stratega. Jest cwanym i zaangażowanym propagandystą dobrej zmiany, tylko ma bardzo dobrego wizażystę i dostał od niego inna maskę niż te dla Rachonia, Ogórkowej, Wolskiego, Janeckiego, Ziemca czy Klarenbacha.
Tia… tatę i syna Stuhr kojarzę znakomicie, tatkę cenię nad wyraz za całokształt.
Młody idzie drogą ojca ale ma pod górkę, musi walczyć o swoje, co w tym komedianckim fachu łatwe nie jest i na schedę po ojcu nie ma co liczyć. Niestety aktorskie dzieci mają z tym problem bo nazwisko i ułatwia i utrudnia życie zawodowe. Zwykła rzecz. Zawsze porównujemy.. bywa że dziecko jest lepsze od rodzica, co rodzica napawa dumą.
Kto to jest? pan Makowski – publicysta nie miałem pojęcia i nawet dyskusja o jego nieprzeciętnych talentach nic mi nie mówi. Nie znałem, nie zapamiętałem i obawiam się że nie zapamiętam..
Ostatecznie gadać każdy może, jeden lepiej drugi gorzej.