Pozornie zwykła, czarno-biała fotografia (prawdopodobnie autorstwa Jana Krzysztofa Kelusa). Widać na nim kilku mężczyzn. Wiemy kim są: to Jan Rulewski, Jacek Kuroń, Henryk Wujec, Janusz Onyszkiewicz i Lech Dymarski. Została wykonana w internie na Białołęce 36 lat temu. I chociaż fotka jest raczej słabej jakości – bije jednak silnym blaskiem.
Nic dziwnego. Pokazuje jeden z najpiękniejszych epizodów współczesnej historii naszego narodu.
Czego nas uczy to ujęcie? O czym przypomina i przestrzega? I dlaczego jest dla nas ważne?
To fotografia wolności. A wolność ma twarz człowieka. Który najpierw musi stoczyć walkę. W dziejach ludzkości, również w polskiej historii, najczęściej bywało tak, że o wolność najpierw walczyły jednostki, przekonując (albo i nie) innych, głównie swoim poświęceniem i determinacją. Historia podpowiada, że większość zaraża się wolnością dopiero wtedy, gdy pojedynczy ludzie poświęcają wszystko, aby ją zdobyć. Zwłaszcza to, co do tej pory uważane było za najcenniejsze, a więc również własne życie. Taka ofiara ma ogromną siłę perswazji. A zatem jest coś ważniejszego od ludzkiego życia? Od kariery? Od zdrowia? Takie pytania zadaje sobie obserwator tych zmagań. Drapiąc się w głowę.
Wolność zawsze podważa rzeczywistość, do której jesteśmy przyzwyczajeni oraz kwestionuje narzucone nam wartości. Zrozumiałe więc, że nigdy nie udawało się przekonać wszystkich. Gdyż wielu z nas bierze fałszywie swojskość i komfort, które zapewnia nam własna kultura, za wolność.
Czego może nas nauczyć ta fotografia dzisiaj, w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce?
Po pierwsze, że wolność przychodzi i odchodzi. Ale dlaczego? Przecież jeszcze niedawno byliśmy wolnym, otwartym narodem. Co się stało?
Powiedzmy sobie otwarcie: większość z nas nigdy nie musiała walczyć o wolność. Ktoś inny to zrobił (patrz zdjęcie). I nam tę wolność podarował. Tak już jest. Ale dla utrzymania wolności w przyszłości – dla jej kondycji i bezpieczeństwa – ma znaczenie, kto o wolność walczył, a kto tylko tę wolność otrzymał. Różnica jest zasadnicza. Wielu Polaków obecnie traci wolność, ale wcale tego nie dostrzega. Nic w tym dziwnego. Ten, kto o wolność walczył, nigdy już jej nie straci z oczu. I gdy wolność zostanie gdzieś stracona, zawsze będzie odczuwał jej brak. Więcej – życie bez wolności nie będzie miało dla niego sensu. Ten natomiast, kto ją tylko otrzymał, często ją odda bez poczucia straty, albo nawet przehandluje.
Taka zwykła fotografia, a ile posiada ważnych znaczeń dla nas, Polaków. Jakże nędznie wygląda ta piątka! A jednocześnie jak dumnie i pięknie! Pomimo, że są nieogoleni, niedomyci i marnie odziani, nie może być wątpliwości – to wojownicy o wolność polskiego narodu. My, powojenne generacje, zawdzięczamy im nie tylko wolność, ale również tradycje wolności – ponadczasową wartość, którą za wszelką cenę powinniśmy chronić i pielęgnować.
Nawet gdyby PiS wprowadził stan wojenny i starał się przekonać naród, że jesteśmy „wyspą wolności”.
Dariusz Wiśniewski


Panie Dariuszu, kto jest autorem zdjęcia?
Kto to zrobił? Gdzie? Wiadomo.
Z czyjego archiwum? W prawym dolnym rogu 4!
Zdjęcie z pozycji żaby, obiektywem szerokokątnym, sprzętem wtedy dostępnym
dla nielicznych. A może aparat Smiena? Nawet dyskretny.
Robiłem takie zdjęcia uliczne z opuszczonej ręki.
Jakość fotki niezła, zważywszy kiedy to było
Wątpię aby wszedł tam fotograf opozycjonista.
Służby specjalne? Reporter ?
Panowie idą raźnym krokiem, ubrani tak jak wszyscy wtedy.
Nie widać że są poturbowani choć psychicznie na pewno.
Raczej nadrabiają minami i wiedzą, że są fotografowani.
Spacerniak?, ciepło, kwiecień – maj.
Jak ja kocham stare zdjęcia…
Na wczasach byli, to oczywista oczywistość.
Chyba tak było…
https://poema.pl/publikacja/42433-elegia-o-smierci-ludwika-warynskiego
Jeśli to miała być ironia, to ja tego nie kupuję.
„Ten, kto o wolność walczył, nigdy już jej nie straci z oczu.”
Jak interpretować to zdanie w kontekście postawy Zbigniewa Romaszewskiego w wolnym kraju?
Wolność, co dla niego znaczyła? Byłaż to może potrzeba posiadania wroga, a gdy jego w czerwonym wydaniu zabrakło, nadal zmuszała do tworzenia fantomów?
Z. Romaszewski walczył o wolność i ją wywalczył… Okazało się, że dla siebie. Wywalczył też stanowisko marszałka senatu – walczył jak lew! Głosowanie trzeba było powtarzać aż do uzyskania właściwego wyniku. Wywalczył też odszkodowanie za krzywdy, doznane w ustroju, który zwalczył. Zapłaciło mu nowe państwo, z pieniędzy budżetowych. Jego działalność kontynuuje obecnie pani Zofia Romaszewska. Z powodzeniem, jak widać.Ocenę pozostawiam każdemu wg sumienia.
@ Magog. – podejrzewam jednak kogoś z lokatorów Internatu. Aparacik to prawdopodobnie ruski ŁOMO, idiotenkamera dostępna wtedy w foto-optyce na świętokrzyskiej za parenaście złotych. Fiks fokus, ostrość już od metra, oczywiście taka jak na zdjęciu. (mała klatka, spora odległość, bo Łomo wcale nie był bardzo szerokokątny. A film o dużej czułości, żeby w dowolnym oświetleniu) Rozmiar mały, ryzyko przy wykryciu szmuglu – żadne. Więc jednak … Rok wcześniej kupiłem tych aparacików kilka sztuk i sprzedałem z dużym zyskiem… w Indiach.
@gorynski
Smiena 8 Kair 1979
Turysta nie turysta, nie lubili fotek ulicznych jak białas robił.
Przy kawie na ulicy było ok.
Miałem to Łomo w łapach ale nie byłem przekonany…
Dla odświeżenia pamięci polecam zerknąć na…
http://karta.org.pl/foto/fotokolekcje/Michalak_01/page5.htm
Jakiś czas temu (w zeszłym roku? na wiosnę tego?) był w Polityce artykuł n/t tego zdjęcia, w którym podano co wiadomo o autorze i okolicznościach wykonania…
Tetryku,
„Polityka” z grudnia 2013 (jak ten czas leci).
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1563945,1,legendarne-zdjecie-z-bialoleki.read
O rany, jaką ja mam pamięć!!!