To już parę miesięcy jak pisałem o „maszynie politycznej”, jaką Jarosław Kaczyński wraz z całą „biało-czerwoną drużyną” buduje po to, aby raz zdobytej władzy nie oddać nigdy.
Podstawowe części tej maszyny to : przejęcie publicznych mediów (a zwłaszcza telewizji publicznej zwanej obecnie narodową), likwidacja służby cywilnej, całkowite opanowanie Trybunału Konstytucyjnego oraz (wprawdzie z pewnymi kłopotami) całego wymiaru sprawiedliwości, prokuratury, Krajowej Rady Sądownictwa i wszystkich sądów z Sądem Najwyższym na czele.
Prawo i Sprawiedliwość ma już narzędzia kształtowania opinii swojego elektoratu, swojego „suwerena”. Rozpoczęło jego wychowywanie w nowym systemie oświaty, kształtuje swoją wizję przeszłości poprzez Instytut Pamięci Narodowej i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w myśl zasady – kto panuje nad przeszłością, ten ma władzę nad przyszłością.
Zostały jeszcze media prywatne – ale te działają dla zysku, a warunki dla każdej działalności gospodarczej określa państwo, a zwłaszcza takie państwo jakie buduje Jarosław Kaczyński.
Przed nami bitwa o samorządy, o samą zasadę samorządności, którą Prezes Polski postrzega jako konkurenta do jego i Carla Schmidta wizji niezależnego od prawnych ograniczeń ośrodka politycznej władzy. Słuchając głosów polityków rządzącej formacji o samorządzie – odnoszę wrażenie, że postrzegają oni system oparty na radach, radach mieszkańców, radach osiedlowych, radach miast jako kalkę republik radzieckich. Czyli kopię kraju rad, Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, tego imperium zła, jakim ZSRR był dla prezydenta Regana ZSRR.
Jeżeli te moje wrażenia są słuszne, to czarno widzę przyszłość samorządu terytorialnego w Polsce. Procedowana właśnie w parlamencie zmiana ordynacji wyborczej i prawa wyborczego w odniesieniu do wyborów samorządowych, jakie mają odbyć się jeszcze w tym roku, nie pozostawia złudzeń co do zamiaru obozu rządzącego – te wybory mają mu przynieść sukces w postaci radykalnego przejęcia władzy w samorządach wojewódzkich i wielkich miastach. Zamiana ministra Błaszczaka na ministra Brudzińskiego to zdecydowane zwiększenie szansy na taki sukces. Brudziński, mając do dyspozycji narzędzia prawne przygotowane w czasie gdy resortem spraw wewnętrznych i administracji rządził Błaszczak, jako najlepiej znający regionalne kadry partyjne zadba o najlepszy dobór kandydatów. Czego Błaszczak zrobić by nie potrafił. Źle to widzę…
Pojęcie „maszyny politycznej” traktowałem jako przenośnię, skoro mówiliśmy o „ciągu technologicznym” to maszyna była z tej samej bajki. Trochę jednak zaczyna wyglądać to inaczej teraz, gdy ważny doradca Prezydenta Andrzeja Dudy, prawdziwy profesor (znowu ta socjologia) Andrzej Zybertowicz, ten sam co to niedawno wyartykułował (na poważnie) cztery kuriozalne kryteria, od spełnienia których można zostać uznanym (przez Zybertowicza) polskim patriotą, znowu na poważnie wprowadził do obiegu pojęcie maszyny bezpiecznej narracji – „MaBeNa”.
Profesor Zybertowicz jest z takich czasów, że musi pamiętać inny, równie dźwięczny skrót – „Marlena” – pamięta pan, panie profesorze, co to było?
Bez względu na to czy pamięt,a czy nie – takie pomysły tam pasowałyby jak ulał. Pojęcie maszyny narracyjnej bez względu na to czy stanie się faktem, (czego sprawdzianem byłoby to, że profesor Zybertowicz zostałby ministrem propagandy w rządzie Mateusza Morawieckiego) jest ważne – mówi o kierunku, w którym zmierza obóz rządzący. Wprawdzie wysoki urzędnik w randze ministra z Kancelarii Prezydenta, w dwa tygodnie po tym gdy pojęcie MaBeNa weszło do medialnego obiegu, publicznie, przed kamerami, powiedział, że nie zna takiego pojęcia i nic o nim nie słyszał, to jednak nie było też dymisji profesora z funkcji doradcy, było nie było, Prezydenta RP.
Po rekonstrukcji rządu uwaga opinii publicznej skupiła się na nazwiskach odwołanych ministrów.
Mniej na powołanych, a sytuacja w kraju nie uległa zmianie. Jedyny poważny konflikt, jaki obecnie trwa to konflikt wokół służby zdrowia. Nie ma już ministra Radziwiłła, co to zasłynął głównie z tego, że nie podał by nawet swojej zgwałconej córce pigułki zapobiegającej ciąży – bo nie pozwala mu na to jego katolickie sumienie. Nowym ministrem jest lekarz, profesor medycyny, który tez podpisał kuriozalne „wyznanie wiary” zabraniające ingerencji w boże prawo decydujące o życiu i śmierci – źle to rokuje, ale poczekajmy. Bardziej może niepokoić cisza wokół protestu lekarzy – za chwilę zacznie się rządowa nagonka na protestujących, zadziała maszyna Zybertowicza i będzie pozamiatane.
Nie mogę pominąć tego co miało miejsce wczoraj, w Sejmie. Głosowano nad projektami zaostrzającymi i tak już drakońskie prawo aborcyjne oraz nad projektem obywatelskim „Ratujmy Kobiety”, łagodzącym to prawo.
Do dalszych prac sejm skierował tylko ten pierwszy, projekt fundamentalistów katolickich. Projekt drugi, prezentowany w debacie przez Barbarę Nowacką, córkę Izabeli Jarugi-Nowackiej, mojej dobrej koleżanki z klubu poselskiego, przepadł.
Zabrakło mniej niż dziesięć głosów by przeszedł, by można było dyskutować, przedstawiać racje, ekspertyzy na sejmowej komisji, by był obecny w debacie publicznej. Gorycz tej klęski tym większa, że za tym aby przeszedł głosowali tak wybitni obrońcy praw reprodukcyjnych kobiet jak Jarosław Kaczyński, Krystyna Pawłowicz, minister Brudziński i jeszcze prawie pół setki posłów Prawa i Sprawiedliwości… a przeciw było trzech posłów Platformy Obywatelskiej, zaś ponad czterdziestu posłów Platformy i Nowoczesnej nie wzięło udziału w głosowaniu. Co oznaczało , że projekt Ratujmy Kobiety przepadł.
Nie ma słów na opisanie tego, z czym mamy do czynienia po stronie tak zwanej opozycji parlamentarnej. To nie jest opozycja to jest stado baranów, jeżeli nie obraża to tych miłych zwierząt. Czy można było zrobić większy prezent dla Prezesa, co całą rekonstrukcję rządu zrobił tak aby ocieplić wizerunek formacji, stać się bardziej do zaakceptowania w centrowym elektoracie?
Teraz, po tym głosowaniu PiS może powiedzieć, że fundamentaliści to nie my, my szanujemy inicjatywy obywatelskie, że gdyby nie fundamentaliści z Platformy i Nowoczesnej projekt byłby w obiegu (co nie znaczy, że by przeszedł). To jest naprawdę abecadło sejmowe, tego nie da się ani wytłumaczyć, ani zrozumieć.
Barbara Nowacka po wystąpieniu sejmowym, w którym prezentowała obywatelski projekt „Ratujmy Kobiety” jest jedyną polityczką, która ma szanse na zagospodarowanie gniewu polskich kobiet. Barbara Nowacka powinna powołać partię, stowarzyszenie zanim kolejny czarny protest tysięcy polskich kobiet, zwłaszcza tych biedniejszych, których nie stać na zabieg za 500 euro w klinikach w Niemczech czy Czechach, wyleje na ulice miast i miasteczek.
PiS zaostrzenia przeprowadzi, bo to zostało uzgodnione z hierarchami polskiego kościoła. Zrobi to poprzez ścieżkę sejmową albo obejściem przez swój Trybunał Konstytucyjny – tak czy siak protestu się nie da uniknąć.
Barbaro Nowacka – do dzieła!
[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]Zbigniew Szczypiński
Gdańsk


No nie mogę wprost powstrzymać się od pytania: co na to redaktor Skalski?
Na wydarzenia w sejmie z wczoraj, 11 stycznia 2018 roku?
Jakich słów użyje by przekonać ludzi małego ducha do arytmetyki wyborczej i poparcia obecnej opozycji w wyborach, bo „potem się wszystko ułoży” ?
Czy redaktor znów zbagatelizuje fakt, że opozycja ma swoich wyborców tam, gdzie pana majstra można pocałować, a zwraca się do nich jedynie raz na 4 lata, gdy liczy na ich głosy ? Że posłów opozycji nie ma w miejscu ich pracy ani podczas dorocznego sprawozdania składanego przez Rzecznika Praw Obywatelskich za ostatni rok bezprecedensowego łamania praw obywatelskich przez PIS (jedna z posłanek opozycji tłumaczyła prostolinijnie, że to był piątek, wszyscy już myśleli o samolotach i pociągach, bo weekend się zaczynał …), ani podczas prezentowania obywatelskiego projektu Ratujmy kobiety, i sala świeci pustkami ? I że w najważniejszej chwili 3 posłów „światłej”, „liberalnej” opozycji głosuje za wyrzuceniem projektu do kosza, 1 wstrzymuje się od głosu, a 39 !!! innych odmawia wykonania pracy, wyciągając z maszyn swoje karty do głosowania, udając że ich nie ma, choć kwadrans wcześniej byli na poprzednim głosowaniu i podpisali listę obecności, za co wezmą apanaże z naszych podatków ? I że wcześniej, podczas protestów kobiet, posłowie opozycji cykali sobie focie z protestującymi, udając wilki w owczej skórze ?
Po tym co się stało wczoraj, przyzwoity człowiek na PO ani Nowoczesną głosu oddać nie może. Nie dlatego, że posłowie nie umieją utrzymać dyscypliny partyjnej przy głosowaniach, nie dlatego nawet, że mimo iż stroją się liberalne piórka, spora część z nich jest hipokrytami, a część ma sekciarskie, katolickie poglądy, lecz dlatego, że nie rozumieją na czym polega demokratyczne państwo prawa. Że mianowicie na tym, że bez względu na to, czy poseł jest za czy przeciw aborcji, to w demokratycznym państwie prawa nie wolno mu, psubratu, narzucać swoich poglądów innym ludziom w sprawach, które są w wyłącznej dyskrecjonalnej władzy człowieka samego wobec siebie. Czyli nie wolno mu ani nakazywać nikomu wykonania aborcji, ani mu jej zabraniać.
Jestem wściekła !
ps. właśnie przeczytałam tłumaczenie posłanki PO, profesorki medycyny, pani Chybickiej, która kartę wyjęła, że nie sądziła, że jej głos jako posłanki opozycji coś znaczy.
.
Kurtyna.
Dokładnie tak tłumaczyła p. Kopacz swoją nieobecność na głosowaniu w sprawie postawienia Ziobry przed TS.
Dlaczego miałbym głosować na ludzi, którzy nie potrafią uczyć się nawet na własnych błędach?
@ Magdalena,
„Lewica szkodzi” to dogmat. Jeśli nie szkodzi, to znaczy, że nie jest lewicą, tylko np. „pragmatyczną partią władzy”.
A tym razem, wyobrażam sobie rozumowanie mniej więcej tak:
Otóż sam projekt był szkodliwy.
Wiadomo przecież, że w Platformie jest pełno bigotów (że w Średniowiecznej, nie było wiadomo do końca). Siłą rzeczy sam projekt „ratujmy kobiety” mógł opozycję jedynie podzielić, podczas, gdy ta powinna się przecież łączyć!
Ponadto, wiadomo było, że w Sejmie projet ten nie będzie miał szans, więc był bezsensowny. Tak więc lewica bezsensownym projektem podzieliła jednoczącą się opozycję.
Było to nad wyraz szkodliwe działanie.
Jak można dzielić opozycję, gdy ta powinna się łączyć by bronić ważnych spraw?! Bronić Polski i Deomkracji, a nie tam, jakieś kobiety, które przecież – co wykazuje statystyka – i tak mają coraz lepiej, coraz wyższe płace, ba !- dwie kobiety jedna po drugiej pełniły funkcję premiera!
Pozdrawiam serdecznie
Jak można mówić o budowaniu wspólnego frontu i jednocześnie pozwolić, by ważna przedstawicielka pozaparlamentarnej opozycji przemawiała do pustej sali. To nie jest kwestia światopoglądowa. To nawet nie hipokryzja.
To czysta głupota.
Donald Tusk powiedział kiedyś: „nie ma z kim przegrać”. Ciekawe co dzisiaj mógłby powiedzieć Jarosław Kaczyński?
Donald Tusk powiedział, że Platforma nie ma z kim przegrać ale powiedział też, że jeśli Platforma może przegrać to sama z sobą. I tak się stało.
Czy powtórzy się to w przypadku Prawa i Sprawiedliwości – zobaczymy.
Podzielam oburzenie Autora i Pani @MAGDALENY. Posłowie PO (29+3) i Nowoczesnej (10) wykazali się oportunizmem, hipokryzją, lenistwem umysłowym, emocjonalnym i społecznym; wreszcie zwykłym tchórzostwem tam, gdfzie nie było potrzeba odwagi. Jeżeli w rękach takich partaczy jest nasz los to musimy jak najszybciej znaleźć (założyć!) inne partie oraz innych ludzi tak, abyśmy przetrwali jako nowoczesne państwo. Tym wszystkim posłom należy się solidny kopniak w tę część ciała, która u nich widocznie służy do myślenia, sądząc po wynikach takiegoż. Pasuje określenie moich studentów: „… wyjatkowe wały”.
Pani Magdaleno – Cześć i Chwała. I kapeluszem do ziemi. Może wreszcie do starych matematyków wyborczych dotrze, że za cholerę 2+2 nie równa się 5. Nie chce mi się pastwić nad redaktorem Skalskim – bo robię to z dużym niesmakiem od dość dawna – ale wie Pani dlaczego „tutaj jest jak jest”??
Clou są słowa – „bo tutaj jest jak jest – po prostu”
A jest tak bo – bo to Panowie Arytmetycy układają nam życie.
https://www.youtube.com/watch?v=Zl29MlZJMhE
Żyjemy w świecie który stworzyli NAM kwaśniewskie, tuski, kaczyńskie i inne takie wywłoki. Sami sobie pozwoliliśmy na taką kreację. TO MAMY!!
Panie Zbigniewie – pamięta Pan jak premier Miller załatwił zgodę na wydobycie bursztynu wyjątkowej kościelnej gnidzie??
Pamięta Pan aferę „Olina”
Ktoś pamięta jak Tusk załatwił Cimoszewicza??
I tu nie pomogą Hazelhardy i BMy……….
Sławki…… (zawsze czytam Cię z uwagą)
….bo to taka kraina – i tutaj jest jak jest – po prostu
Pirsa zagada Skalski………Arytmetyk
A jak jadę samochodem po bocznych drogach gdzie jeszcze nie wszystko pozasłaniały te cholerne ekrany – to widzę PIĘKNO i BEZNADZIEJĘ……….
…i mam to za co chcą dzisiaj ukarać żonę prezydenta Poznania – wkurw!!
Pozdrawiam
P.S.https://www.youtube.com/watch?v=Zl29MlZJMhE
Glosowanie to dokladnie pokazuje KTO rzadzi w PL….. : Kosciol !
Blamażu, amatorszczyzny i tanich łgarstw ciąg dalszy.
1.
Dziś now,a liberalna szefowa Średniowiecznej zeznała w mediach, że posłowie są w sejmie nowi (bagatela, w połowie kadencji) i myśleli, że w głosowaniu nad projektem obywatelskim po pierwszym jego czytaniu idzie już o uchwalenie ustawy. No, znaczy się nie wiedzieli w jakiej sprawie głosują. Tak się goście zarazili tempem prac w sejmie ?
To niczego, naturalnie, nie tłumaczy, bo jak Średniowieczna chce bronić meritum ich stanowiska ?
Zakulisowo jednak wyszło, że nowa szefowa łże jak kot. Okazało się bowiem, że nowe szefowe partii i klubu zezwoliły kilkorgu posłom na wyciągnięcie karty, gdy ci zapowiedzieli kilka dni temu, że będą przeciw. Szefowe, w swej niezmierzonej mądrości politycznej uznały, że to lepiej będzie wyglądać niż mieliby być przeciw. Ale, gadają podłe ludzie, że rzeczone szefowe nie przypuszczały, że większa liczba posłów skorzysta z tego cwanego fortelu.
Tak, że tego, no, zakiwały się na śmierć na nieznanym polu.
Wyobrażam sobie, że Petru ma, wprawdzię wątpliwą, ale jednak chyba satysfakcję.
Halo! A może to jego sprawka, taki sabotaż przeciwko nowemu zarządowi ?
2.
Już wczoraj podpowiadano Średniowiecznej jak wyjść z tego impasu, czyli zgłosić odrzucony projekt obywatelski jako projekt poselski. Trzeba do tego 15 podpisów.
I co? Dziś okazało sie, że partia liberalna nie znalazła w swoich szeregach 15 sprawiedliwych. Ma tylko 12.
Ktoś potrafi to rozsądnie wytłumaczyć ? Jakie oni mają poglądy na demokratyczne państwo prawa? Szefowa klubu zużywa energię w obronie demokratycznego państwa prawa, a projekt obywatelski nie ma poparcia jej partii ? Partia chce narzucania obywatelom rozwiązań w sprawach światopoglądu ? To czym różni się od PIS ?
ps
szczere wyrazy współczucia ślę @Hazelhardowi; Panie Profesorze, Średniowieczna nie zasługuje na Pańską uwagę.
Podzielam nastroje państwa komentatorów. Ręce i nogi opadają. Okazuje się, że opozycja parlamentarna w jakiejś części to ludzie nieprzyzwoici lub głupi. Nieprzyzwoici lub głupi to te 29 osób z PO oraz 10 z Nowoczesnej. Na czym polega ta nieprzyzwoitość i/lub głupota? Na braku szacunku dla nas, obywateli RP. Przecież ktoś ten projekt przygotował, ktoś zebrał kilkaset tysiecy podpisów a tutaj razem 39 osób ma to w nosie. Nie ma elementarnej przyzwoitości na tyle, aby choćby dać szansę pracy nad tym projektem w komisji sejmowej. Ci posłowie wykazali się oprócz braku przyzwoitości głupota polityczną – brakiem elementarnych kwalifikacji w wykonywaniu zawodu posła, który ma reprezentować zgodnie z przysiegą, Konstytucją RP, cos więcej niż własną obłudę, strach, hipokryzję, małe szalbierstwa i cwaniactwo. MA reprezentować społeczeństwo obywatelskie, a zatem różne interesy, nie tylko swoją własną pazerność, chciwość i kręcenie prywatnych geszeftów.
*
Wbrew pozorom te 3 osoby z PO, które zagłosowały przeciw i zostsały za to usunięte z PO to są ludzie najbardziej poszkodowani. ZAchowali się własnie zgodnie ze swoimi sumieniami, za co zostali wyrzuceni z partii. (Inna rzecz, że te ich sumienia są jakoś wyjatkowo pozbawione rozumu, bo głosowali przeciw dalszym pracom nad projektem! Rozumiem jednak, ze złamali dyscypline partyja i ponieśli stosowna karę.)
*
Sytuacja jest dobra, chociaż nie beznadziejna. Aby nie poprzestać na narzekaniu warto wyciagnąć wnioski racjonalne. Wniosek oczywisty polega na tym, że personalia tych osób powinny byc rozpowszechnione w szeregach opozycyjnych jako postaci z definicji nie wybieralnych – z zakazem kandydowania do organów władzy RP. Wniosek kolejny sprowadza się do konieczności utworzenia partii, które w przyszłych organach uchwałodawczych zastąpią tych nieprzyzwoitych hipokrytów.
Wreszcie ostatni wniosek (na gorąco) dotyczy nas samych. Dyskutujmy, ale spróbujmy zacząć działać w realnej polityce, bo widać wyraźnie, że nikt za nas tego nie zrobi!.
https://sjp.pl/konwersja
„4. w informatyce: zmiana formatu pliku;
5. w logice: przekształcenie zdania polegające na tym, że wyraz występujący w funkcji podmiotu staje się orzecznikiem i odwrotnie;
6. zmiana wyznania w obrębie wyznań chrześcijańskich lub przejście z innej religii na chrześcijaństwo; nawrócenie;
7. gwałtowna zmiana światopoglądu, ideologii, poczucia tożsamości itp. przej jednostkę albo grupy”
………………..
pkt 4. często konieczność..
pkt 5. to sprawa tivium…
pkt 6. zamienił stryjek siekierkę na kijek… nie lubię konwertytów religijnych są fanatykami..
pkt 7. proza życia.. tylko krowa nie zmienia poglądów..
ps.
Brzydzę się politycznymi konwertytami, a najfajniejsze, że oni o tym wiedzą kiedy przyznaję im rację z uśmiechem na ustach… te rozbiegane oczy unikające spojrzenia w oczy rozmówcy…
Polityczna konwersja fajna rzecz, przecież żyć trzeba jak najlepiej sie da…
Bóg? Można go podmienić.
Honor? Bez przesady, obecnie to nazwy urządzeń elektronicznych..
Ojczyzna? To tylko miejsce zamieszkania, jak jest mi źle to przeprowadzam się w inne miejsce
stosując pkt. 6 lub 7 albo oba razem co jest bardzo skuteczne.
Konwertyci wszelkiej maści są pospolitą pospolitością…
cbdo