Owszem, zdarzały się również onegdaj myślowe pacynki miotające głupawymi wypowiedziami, ale trzymano je pod kluczem, za bramami przykładowych Tworek, na głębokim zapleczu normalności. Jednak kiedy w niedalekiej przeszłości zaszedł wypadek z furiatem, było to wydarzenie incydentalne, odosobnione, niemal ewenement i ciekawostka.
Wszelako nowinka jednorazowa: nikt tak ostentacyjnie jak dzisiaj, nie chwalił się brakiem rozumu. Nikt na tak masową skalę nie deptał cudzej inteligencji. Nie usiłował błyszczeć umysłową nędzą. Nie chlubił się cudzymi sukcesami. Nie całował po swoim rachitycznym ego i nie wmawiał wszystkim naokoło, że białe to czarne.
Ten sam postępek ukazany po raz drugi stawał się nudziarstwem. Przedstawiony po raz trzeci – epigońską manierą. Kolejnym odcinkiem kiepskiego serialu. Natomiast dzisiejsza moda na propagowanie kretynizmu zatacza coraz szersze kręgi.
Widzimy ją na każdym kroku. Po sejmowych korytarzach błąka się opozycyjny plankton, podczas gdy w sejmowych ławach zasiada partia buńczucznych rozkoszniaków; nie wie, co oznacza słowo MEDYCYNA, PRAWO, TROSKA O PRZYRODĘ, nie zna się na niczym, ale na każdy temat ma WYROBIONE ZDANIE.
Do jajogłowych prawicowców dołączają się kadry patriotów nowej generacji. Ksiądz prawi skoczne duperele o aborcji. Z założenia wynika, że ksiądz jest powołany do rozpatrywania spraw duchowych, wybitnie religijnych. Teoretycznie tak być powinno, ale założenia sobie, a rzeczywistość gra z nami w palanta.
Podobnie z innymi arbitrami: czy to w kinach, czy w teatrach szwenda się namolna hałastra znawców sztuki. Samozwańczych koneserów analizujących utwór pod kątem parafiańszczyzny. Perorujących o sprawach związanych z filmem lub konstrukcją dramatu. Ze swadą tokujących o moralności w obejrzanym przedstawieniu. O moralności partyjnie przydatnej.
A im większy budzi sprzeciw pogardzanych wrażliwców i subtelniaków, tym więcej ma wielbicieli wśród inteligenckiej gawiedzi.
[responsivevoice_button voice=”Polish Female” buttontext=”Czytaj na głos”]Marek Jastrząb
źródła obrazu
- jastrzab: BM


partii tutaj wiele jak dzwonów w kościele
więc i wieść się niosla przez te polskie pola,
że polska jakby głupsza lecz przecież wesoła
mądrzy od tych dzwonów do cna już zmądrzeli
to i zamiast za głupich za siebie się wzięli,
nawet przy niedzieli się do cna wycieli
tak i rzecze baca bacy albośmy to jacy tacy
Demokracja za wolnością słowa niesie ukryty gen autodestrukcji i zagłady. Zarówno politycy jak i „wolne media” walcząc o wpływy, władzę i pieniądze zaczynają schlebiać coraz bardziej prymitywnym i niewyszukanym gustom wprowadzając je na salony i legitymizując jako dopuszczalną normę. Gdy społeczeństwo zaakceptuje zmiany poprzeczka opada niżej. W rezultacie do polityki i mediów trafia coraz większa reprezentacja intelektualnego i moralnego motłochu de facto przejmując w końcu nad nimi władzę. Społeczeństwo radykalizuje się, na wszystkich frontach zaczyna rządzić populizm. Obserwujemy to właśnie w świecie tzw. zachodniej demokracji i na jej obrzeżach, czyli u nas.
Z populizmem jest jeden problem – jak już dojdzie do władzy odebrać mu ją jest niezwykle trudno. Rzadko odbywa się to pokojowo, bo.. w jaki sposób rozwydrzonych, pełnych nienawiści i rządnych krwi ludzi zamienić z powrotem w baranki ceniące sobie spokojne i ustatkowane życie? Perswazja jest tu mało skuteczna. Zazwyczaj proces przywracania względnej normalności jest dramatyczny i bolesny. I to się chyba nie zmieni…
polska ma jednak silne tradycje demokracji tyle, że plemiennej a jest to odmiana pastewna – tradycja rzecz święta, może jak się inteligencja ogarnie to zrobi się bardziej kulturalnie, np. w XXII wieku.